julie1789
10.07.08, 15:04
Chciałabym poznać Wasze opinie nt. "pierwszeństwa umownego", tzn.
sytuacji, gdzie nie ma znaków, ale wszyscy uznają, że droga prosto
jednak jest tą główną i nie stosują zasady prawej ręki.
Strasznie nie lubię takich "umów", bo nie dla każdego jest jasne,
że "tak się tu jeździ i już".
Najczęsciej z czymś takim można się spotakc na osiedlach. Przykład:
moja ulica. Jest to bardzo wąska uliczka dwukierunkowa (asfaltowa),
ledwie mijają się tam dwa samochody, przy skrzyżowaniu zwęża się
dodatkowo. Nie ma jednak znaku USTĄP, więc teoretycznie obowiązuja
zasady skrzyż. równorzędnego. Uliczka ta jednak krzyżuje się z
szeroką drogą zwaną trasą - jeżdżą nią często TIRy, ze sporą
prędkością, bo dopiero co skończył się las. Od strony tej szerokiej
drogi równiez nie ma znaku GŁÓWNA - wszyscy jednak jadą tą drogą z
dużą szybkością, nie zauważają nawet tej mojej uliczki (w sumie nic
dziwnego, bo wygląda ona jak wjazd do posesji).
Więc niby jest to skrzyżowanie równorzędne, ale wszyscy wiedzą, że
wyjeżdżając z tej dróżki trzeba ustąpić - bo jeśli ktoś chciałby
wyegzekwować swoje pierwszeństwo, to owszem, może to zrobić, tyle że
prawdopodobnie od razu zostanie rozsmarowany na ulicy przez
wyjeżdżającego z lewej strony TIRa.
Niedaleko tej ulicy jest podobna sytuacja - jedziemy sobie szeroką,
długą drogą prowadzącą prosto. Od prawej strony mamy dwie uliczki -
również wąskie, słabo widoczne, bez żadnych znaków. Miejscowi
uznają, że są one na zasadzie "ustąp" i się zatrzymują wyjeżdżając z
nich na tę "główną". Gdy ktoś chce jechać przepisowo (zasada prawej
ręki), najczęściej zostaje otrąbiony przez zdziwonego drugiego
kierowcę za tamowanie ruchu. Ja zawsze wyjeżdżając z tych uliczek
profilaktycznie się zatrzymuję, bo co mi z tego, że może i mam
pierwszeństwo, skoro zostanę staranowana przez jadącego "główną"
drogą kierowcę. Gdy jadę "główną" i patrzę, co się dzieje z prawej
strony, najczęściej kierowcy z tamtych małych uliczek rónież mnie
przepuszczają. Sytuacja w tej okolicy jest jednak bardzo niejasna. W
sumie każdy tam jeździ jak chce - jedni przpisowo, drudzy umownie.
Ogólnie freestyle. Wkurza mnie to strasznie - bo jeden otrąbi za
tamowanie ruchu, inny stwierdzi, że to by było wymuszenie
pierwszeństwa. EEECH
Mogliby zrobić tam w końcu normalne oznakownie - przy
tych "głównych" postawić znaki "droga z pierwszeństwem"
albo "skrzyżowanie równorzędne". Wtedy wszystko byłoby jasne.
Swoją drogą, jestem ciekawa, czy jakiś ortodoksyjny "przepisowiec",
próbująć egzekwować swoje pierwszeństwo na równorzędnej, w końcu
wpakuje się pod TIRa