Dodaj do ulubionych

Karać, czy edukować

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.08, 12:24
Jak sądzicie, jaki byłby lepszy bat na głupawych kierowców?
Karać, czy raczej ich edukować, a może jeszcze coś innego, jakieś silne
oddziaływanie na emocje? pokazywanie drastycznych wypadków? Jak sądzicie?
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: Karać, czy edukować 24.08.08, 12:26
      Edukacja przez drastyczne kary :) Dziala w innych krajach to i w
      Polsce zadziala. Oczywiscie do tego musi byc poczucie nieuchronnosci
      kary..
      • Gość: Poll Re: Karać, czy edukować IP: 195.245.213.* 26.08.08, 13:49
        Święte słowa , zwłaszcza końcowe .
        • todeskult Konfiskata pojazdów na poczet kary 28.08.08, 07:50
          Konfiskata pojazdów na poczet kary, wysokie nawiązki na rzecz poszkodowanych
          oraz przymusowe wpłaty na rzecz jakiegoś funduszu na rzecz ofiar wypadków dla
          "punktowiczów". O i oczywiście utrata prawa jazdy, w przypadku recydywistów
          dożywotnia. Polak potrafi myśleć tylko wtedy gdy dostanie po kieszeni...
          • kozak-na-koniu Re: Konfiskata pojazdów na poczet kary 28.08.08, 09:48
            Łamiącym przepisy pieszym natomiast proponuję konfiskować buty.
            Prawa jazdy przeważnie nie da się im zatrzymać, gdyż często go nie
            mają.
            • Gość: Beata Re: Konfiskata pojazdów na poczet kary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 11:36
              A czy samochodów nie konfiskują przypadkiem w Wielkiej Brytanii,
              kraju, z którego pochodzi doktryna liberalna? Poprawcie mnie, jeśli
              sę mylę.
      • zigzaur Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 15:46
        W polskim taryfikatorze grzywien i punktów karnych nie ma w ogóle pozycji
        dotyczących jednego z najgroźniejszych wykroczeń drogowych: niezachowania
        bezpiecznego odstępu za poprzedzającym pojazdem. Policja w ogóle nie interesuje
        się takimi zachowaniami a nawet nikt nie pomyślał o środkach do rejestrowania
        takich wykroczeń. W niemieckim "cenniku" grzywien są podane bardzo ostre
        sankcje: do 475 euro, 4 punktów karnych i 3 miesięcy zatrzymania prawa jazdy (w
        postępowaniu policyjnym, o ile zachowanie takie nie będzie rozpatrywane przez
        sąd jako przestępstwo).

        Kto w Niemczech "zdobędzie" 8 punktów karnych, otrzymuje od policji pisemne
        ostrzeżenie. Po 14 punktach otrzymuje się drugie ostrzeżenie oraz skierowanie na
        badania psychologiczne połączone z testem podczas jazdy. Po 18 punktach prawo
        jazdy jest odbierane a delikwent może zapisać się na kurs dopiero po 6
        miesiącach, po badaniach lekarskich i psychologicznych.
        • winifred Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 20:05
          zigzaur napisał:

          > Kto w Niemczech "zdobędzie" 8 punktów karnych, otrzymuje od policji pisemne
          > ostrzeżenie. Po 14 punktach otrzymuje się drugie ostrzeżenie oraz skierowanie n
          > a
          > badania psychologiczne połączone z testem podczas jazdy. Po 18 punktach prawo
          > jazdy jest odbierane a delikwent może zapisać się na kurs dopiero po 6
          > miesiącach, po badaniach lekarskich i psychologicznych


          taaa, a który Niemiec musi tkwić w niekończących się robotach drogowych, które w kółko naprawiają to co było naprawiane w zeszłym sezonie, i nie może bezstresowo przejechać kilkuset kilometrów bez zbednych ceregieli.
          coś mi się widzi, że gdyby u nas też była taka możliwość mało kto zdecydował by się na idotyczne przekraczanie prędkości!
          • kontik_71 Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 20:07
            Oni tkwia zarowno w korkach spowodowanych przez budowy jak i przez
            zbyt wielka ilosc aut.. pojezdzij sobie w godzinach szczytu kolo
            niemieckich miat to bedziesz wiedzial co to znaczy stac w korku..
            • winifred Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 20:24
              sorry, ale nie wmówisz mi że organizacja ruchu (i remonty) w Niemczech przebiega równie bezsensownie jak w Polsce. wszędzie za naszymi granicami zaczynają się autostrady i coś takiego jak obwodnice miast. a to oznacza że z prędkością 130(dozwoloną), nie szkodząc nikomu [ani nie stwarzając zagrożenia, bo nie ma skrzyżowań, nie ma więc ryzyka staruszek z siatami/dzieci/furmanki/itp] 1200km póżniej jestm na urlopie, bez stresu, przekraczania prędkości/łamania przepisów.

              nie mówię, że Niemcy nie stoją w korkach, i że tam nie ma remontów dróg, zgadzam się z tobą, że pewnie są (rzadko zapuszczam się w tamet okolice by doświadczyć tego na własnej skórze). ale jakość ich dróg jest wciąż lata świetlne przed nami!

              wniosek jest jeden, umożliwić swobodne i bezpieczne !! poruszanie się po drogach dobrej jakości, a wtedy zostanie nam już tylko garstka prawdziwych debili jeżdzących po 200km/h tylko dlatego, że ich autem "się da".
              i tych wtedy sobie karać do upadłego.

              a z tymi karami to też jest ciągle trochę tak, że najbardziej odbijają się one na niezbyt zamożnych. bo jak pędzi cwaniaczek i go złapią na radar, to woli im dac 500 do kieszeni, i mówi, żeby mu głowy nie zawracali bo się śpieszy! dla takiego 500 to jakby splunąć.
              pozdrawiam
              • Gość: jacek226315 Re: Karać, czy edukować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.08, 20:50
                winifred twierdzisz ,ze nie jednemu oplaca sie dac od reki zl.500.-
                i jechac dalej.To trzeba zrobic tak jak w Stanach gdzie policjant
                nie ma prawa wziac pieniedzy jego obowiazkiem jest wypisac
                mandat.Wtedy albo sie wypisuje czek i wysyla,albo idzie sie do sadu.
                I wlasciwie tylko glupiec do sadu nie idzie bo w sadzie przewaznie
                mozna sie wymigac lub zmniejsza kare.
                • Gość: Leppiej Gdzie ci piraci drogowi? IP: *.markom.krakow.pl 27.08.08, 23:25
                  Kurcze, jak czytam ten watek, to widze ze same aniolki sie
                  wypowiadaja. Na 28 nickow zadnego pirata drogowego. Z tego by
                  wynikalo, ze tych "debili za kierownica" jest mniej niz 4%
                  wszystkich kierowcow. O co wiec tyle halasu?
                  • zigzaur Re: Gdzie ci piraci drogowi? 28.08.08, 09:43
                    Są różne rodzaje debili za kierownicą. Są też tacy, którzy:
                    - ruszają dopiero minutę po zapaleniu się zielonego
                    - nie używają kierunkowskazów
                    - depczą gwałtownie po hamulcu na widok znaku "obszar zabudowany"
                    - prowadzą z różańcem w ręku
                    • Gość: Leppiej No wlasnie IP: *.markom.krakow.pl 28.08.08, 10:18
                      Rzecz w tym, ze prawdziwych zbojow na drodze jest bardzo malo.
                      Wiekszosc kierowcow jezdzi w miare bezpiecznie i "pasywnie", tzn.
                      jak ciagla linia to w sznureczku, w miescie jak jest 50 to jada max.
                      60 itd. Natomiast prawie wszyscy swiadomie czy nieswiadomie
                      popelniamy drobne grzeszki, do ktorych raz na pare lat dorzucamy
                      zgnile jajo w postaci wiekszego wykroczenia, tez zwykle nie przez
                      wrodzone piractwo czy za krotkiego kuciaka tylko zmeczenie,
                      rozkojarzenie, slonce w oczy w polaczeniu z jakas dziwna sytuacja na
                      drodze itd. Niech mi nikt nie mowi, ze wszyscy sposrod tych, co tu
                      sie wymadrzaja:
                      - zwalniaja na "Gierkowce" do przepisowych 70 przy kazdym
                      skrzyzowaniu.
                      - poczekaja z wyprzedzeniem traktora do konca zakazu wyprzedzania
                      - zatrzymuja sie na zielonej strzalce
                      - itd...

                      Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamien.
                      • emes-nju Re: No wlasnie 28.08.08, 11:15
                        Gość portalu: Leppiej napisał(a):

                        > Niech mi nikt nie mowi, ze wszyscy sposrod tych, co tu
                        > sie wymadrzaja:
                        > - zwalniaja na "Gierkowce" do przepisowych 70 przy kazdym
                        > skrzyzowaniu.

                        A ja zadalbym raczej pytanie o sens ograniczania predkosci drogi szybkiego ruchu (nie bez znaczenia jest to, ze JEDYNEJ w Polsce) z powodu skrzyzowania z kazda polna droga. Bo sensownosc tych ograniczen (czasem czesciej niz co kilometr!) nie pozostaje bez wplywu na ich przestrzeganie. Zauwazyla to nawet policja i w jednym z raportow o stanie drog postulowala dokladne przyjrzenie sie ograniczeniom, ze szczegolnym naciskiem na zbedne i na wyrost...

                        > - poczekaja z wyprzedzeniem traktora do konca zakazu wyprzedzania

                        Jezeli ciagla ma kilkaset metrow, to mozna czekac. A co zrobic z ciaglymi ciagnacymi sie kilka kilometrow na ruchliwej drodze (znam takie miejsca)? Co lepsze dla bezpieczenstwa? Utworzenie kilometrowego korka, ktory bedzie sie dlugo (i nerwowo!) rozladowywal, czy szybkie objechanie urzadzenia rolniczego nawet z przekroczeniem ciaglej i nie dopuszczenie do zatoru? Byc moze ta ciagla ma sens w odniesieniu do wyprzedzania jednej osobowki przez druga (dlugo i na dlugim dystansie - choc tez niekoniecznie). Ale w zasadzie kazdy samochod wyprzedza traktor blyskawicznie i na krotkim dystansie.

                        > - zatrzymuja sie na zielonej strzalce

                        Zatrzymuje sie. Ale dopoki nasi stroze prawa nie zaczna tego robic (niedawno jeden prawie wjechal mi w zadek jak calkiem "nieodpowiedzialnie" sie zatrzymalem), nie wydaje mi sie, zeby zwykli kierowcy zaczeli...

                        > Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamien.

                        Zawsze jestem adwokatem diabla i staram sie, co widac powyzej, tlumaczyc pewne zachowana. Nie usprawiedliwiac, ale tlumaczyc :-P
                • kozak-na-koniu Re: Karać, czy edukować 28.08.08, 09:54
                  Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                  > To trzeba zrobic tak jak w Stanach gdzie policjant
                  > nie ma prawa wziac pieniedzy jego obowiazkiem jest wypisac
                  > mandat.Wtedy albo sie wypisuje czek i wysyla,albo idzie sie do
                  sadu.

                  W Polsce jest dokładnie tak samo. "Sęk" w tym, że w Polsce wciąż
                  jest sporo takich policjantów, którzy rozmowę ze złapanym "piratem"
                  rozpoczynają od słów: "pisać - czy nie pisać?"
              • memphis90 Re: Karać, czy edukować 30.08.08, 21:36
                Guzik prawda... W grudniu stałam w korku na autostradzie w Niemczech przez kilka godzin... Śmialiśmy się wtedy, że Polska otworzyła granice i wszyscy Niemcy pchają się na nasze zmywaki, żeby przed świętami dorobić- ale co się nastaliśmy, to nasze. Natomiast kultura jazdy Niemców jest wręcz nieporównywalna i watpię czy jakość dróg ma tu jakiekolwiek znaczenie.
                • Gość: czkawka Re: Karać, czy edukować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.08, 12:36
                  Czesciowo sie zgadzam. Czesciowo, gdyz drogi sa jednak pewnym problem. Ale
                  rzeczywiscie najwieksza bolaczka jest mentalnosc polskiego kierowcy i
                  przekonanie, ze ten problem "jego nie dotyczy"
          • Gość: kate Re: Karać, czy edukować IP: *.dsl.bell.ca 27.08.08, 23:56
            I oczywiscie kierowcy rajdowcy nie moga dostosowac swojej jazdy do
            warunkow na drodze?To ze w Polsce drogi sa rozkopane w idiotyczny
            sposob nie zwalnia od stosowania sie do przepisow drogowych.
    • kozak-na-koniu Re: Karać, czy edukować 24.08.08, 12:39
      Taki sam, jak na głupawych pieszych, rowerzystów, motocyklistów,
      traktorzystów, maszynistów kolejowych, pilotów - oblatywaczy,
      woźniców, zarządców dróg... Oczywiście - tylko fotoradary i 10 000
      PLN za przekroczenie prędkości o 3 km/godz.:P
      • Gość: hacjenty Re: Karać, czy edukować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.08, 12:53
        Ale przeciez wcale nie ma drastycznych kar dla kierowcow, traktorzystow,
        rowerzystow i innych. Mało tego, w przypadku pieszych, to moim zdaniem
        należałoby troche im popuscic i edukowac, anizeli karaz 250zł za przejscie w
        nocy na czerwonym swietle, kiedy nic nie jedzie.
        • kozak-na-koniu Re: Karać, czy edukować 24.08.08, 13:05
          Oczywiście. Zupełnie także nie rozumiem karania kierowców za
          przejechanie na czerwonym świetle, gdy nic nie jedzie oraz
          przekraczających o kilkanaście km/godz dozwoloną prędkośc, gdy są ku
          temu warunki i dla nikogo nie stanowi to żadnego zagrożenia.:P
          • kozak-na-koniu PS 24.08.08, 13:06
            Za przejście na czerwonym świetle grozi 50 PLN, a nie 250. Nie kłam
            albo doinformuj się.
            • Gość: hacjenty Re: PS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.08, 13:10
              To ty sie doedukuj, 50zł jest aa przechodzenie w odległości 10m od pasów, na
              samych pasach jest to 250zł. Poza tym, ja nie mówie, żeby nie karać ludzi, ale
              że może jest jakiś sposób poza bezdusznym karaniem, gdyż kary ciągle się
              podnoszą, a wypadków wcale nie jest mniej...wiec nasuwa sie pytanie: czy karanie
              jest skuteczne
              • kozak-na-koniu Re: PS 24.08.08, 13:15
                Tabela B, poz. 5:
                www.prawojazdy.com.pl/files/kodeks/taryfikator_mandatow.swf
                Tak mi jeszcze przyszło do głowy - co według ciebie jest lepsze,
                wódka czy zakąska?
          • Gość: na zimno Albo umowa albo poker. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.08.08, 10:31
            Gra w szachy ma reguly. Matematyka ma reguly. Logika ma reguly.
            Oslabienie ktorejs z regul stawia pytanie: jesli "te" to czemu
            nie inna?

            Czerwone to szlaban i juz.
            Taka umowa. Szach i mat.
            Koniec. Trzeba sie zatrzymac.





            • tymon99 Re: Albo umowa albo poker. 27.08.08, 22:38
              Gość portalu: na zimno napisał(a):

              > Gra w szachy ma reguly. Matematyka ma reguly. Logika ma reguly.
              > Oslabienie ktorejs z regul stawia pytanie: jesli "te" to czemu
              > nie inna?
              >
              > Czerwone to szlaban i juz.
              > Taka umowa. Szach i mat.
              > Koniec. Trzeba sie zatrzymac.

              dlatego jestem przeciwny zielonym strzałkom: osłabiają regułę.
              • kozak-na-koniu Re: Albo umowa albo poker. 28.08.08, 09:46
                Zielona strzałka jest takim samym sygnałem drogowym, jak czerwone
                światło.
              • Gość: na zimno Masz racje, ale nie masz slusznosci. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.08.08, 10:17
                Czerwone+zielona = stop przed wykonaniem skretu

                Rozladowuje kolejke na prawym pasie skutecznie.
                Rozumny czlowiek wie, co ma zrobic.

                Idiota i tak zrobi cos nieprzewidywalnego.
            • Gość: gustafek Re: Albo umowa albo poker. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.08, 11:00
              Prawo jest tworzone dla ciebie, a nie ty dla prawa.
              Prawo to nie reguły,
              Po co czekać na czerwonym świetle tylko dla pieszych jesli w promieniu 100 m
              nikogo nie ma?
              Po co czekać przed przejazdem kolejowym przed ktorym jest tabliczko o
              uszkodzeniu na dróżnika???
        • jacek226315 Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 13:19
          hacjenty wlasnie dzieki myslacym tak jak Ty ,tak sie piesi zachowuja
          przelaza przez ulice jak swiete indyjskie krowy,karac tak samo
          bezlitosnie jak kierowcow.A to,czy to dzien czy noc to zadne
          usprawiedliwienie.Pojedz do Holandii o 2 rano ,czekaja na zielone
          swiatlo,a moze w ogole nic nie jechac.No ale to tak jak wiocha sie
          zjedzie do miasta. Czlowika z wiochy wyciagniesz,wiochy z czlowieka
          nigdy
        • Gość: miki Re: Karać, czy edukować IP: 213.172.177.* 27.08.08, 16:03
          A co ze staruszkami, którzy (częściej "które")urządzają sobie "ścieżkę zdrowia" i "pędzą" kłusem na drugą stronę ulicy w najbardziej niebezpiecznym miejscu? Też edukować? Jak widzę taką babcinkę, która z siatami przecina 2-pasmówkę (z torami na środku)z prędkością żółwia z Galapagos, to zaczynam się zastanawiać gdzie tym razem zostawiła rozum. A najcześciej pasy są kilkanaście metrów dalej. Tu już chyba nic nie pomoże :(
    • Gość: Henryk Edukować od podstaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.08, 20:45
      W Polsce brak jest spójnego procesu edukacyjnego, który zapewniałby
      stopniowy wzrost wiedzy i umiejętności od przedszkola do kierowcy
      zawodowego.

      Aktualnie dzieci nie muszą robić karty rowerowej, motorowerowej.
      Na prawo jazdy kat.B idą osoby bez tej minimalnej wiedzy o ruchu
      drogowym.

      Kat. C, D można uzyskać na amatorskim poziomie - zlikwidowano
      zasadnicze szkoły zawodowe kształcące kierowców - mechaników
      samochodowych.

      W ruchu drogowym przy nikłych kontrolach uczestniczą osoby bez prawa
      jazdy. W ten sposób osoby pozbawione prawa jazdy uczestniczą w ruchu
      nadal.

      Słaba edukacyjna rola Policji w stosunku do posiadających prawa
      jazdy.
      Słaby nadzór nad stosowanymi rozwiązaniami komunikacyjnymi.

      Eliminacja głupawych uczestników ruchu drogowego jest koniecznością
      i obowiązkiem każdego a tu - brak odpowiedniego systemu, który temu
      miałby służyć.

      pozdr
      • Gość: lucek Re: Edukować od podstaw IP: *.chello.pl 25.08.08, 19:06
        Z tym się zgadzam. Nie ma spójnego systemu edukowania kierowców. Nawet jeśli
        przedstawia się problem w jakimś świetle, to u nas ludzie myślą z założenia, że
        ich to nie dotyczy. Trzeba uczyć ludzi od podstaw, żeby przestrzegali przepisów,
        żeby zauważyli problem. Kampanie społeczne, poniekąd spełniają tą rolę, ale
        muszą być wyraziste i naprawde dawać do myślenia.
      • sun_of_the_beach Re: Edukować od podstaw 27.08.08, 18:49
        Problem nie polega na nieznajomości przepisów, tylko na tym, że większość ma je w dupie. Dowód - posty powyżej w stylku: jak nic nie jedzie, to na czerwonym można, przekroczenie prędkości jak "są warunki" nawet wypada itepe. Polska krajem chłopskich filozofów 0 im nie wytłumaczysz...
    • emes-nju Edukowac, a potem karac. 25.08.08, 12:27
      A jeszcze przedtem organizowac ruch tak, zeby przecietna jelopa sobie z nim radzila.
      • Gość: Poll Re: Edukowac, a potem karac. IP: 195.245.213.* 26.08.08, 13:52
        Przeciętna jełopa nie ma prawa jeździć , latać - chodzić musi .
        • kozak-na-koniu Re: Edukowac, a potem karac. 26.08.08, 13:59
          ...A taki habudzik/poll, to nawet musi chodzić zawsze na smyczy i w
          kagańcu.:D
          • Gość: Poll Re: Edukowac, a potem karac. IP: 195.245.213.* 26.08.08, 14:03
            Mi to nie przeszkadza .
      • metall Re: Edukowac, a potem karac. 27.08.08, 13:15
        emes-nju napisał:

        > A jeszcze przedtem organizowac ruch tak, zeby przecietna jelopa sobie z nim rad
        > zila.

        Tu się nie zgadzam, bo efekt tego jest taki, że o prawie decydują jełopy, a ja
        wolałbym, żeby decydowali mądrzy ludzie.
        • emes-nju Re: Edukowac, a potem karac. 27.08.08, 13:34
          Szkoda, ze przed napisanem tego, nie przeczytales TEGO

          Na "rondzie" Radoslawa bez watpienia wyzyl sie jakis szalenie yntelygentny MOZGOWIEC. I wystarczy poczytac WYLACZNIE to, co jest napisane na tym forum na ten temat. Nie trzeba jezdzic, ale zapewniam, ze watpliwosci wyrazane zza klawiatury NIJAK nie maja sie do tego, jak wyglada to "rondo" zza kierownicy.

          To jak? Lepiej organizowac ruch w szalenie yntelygentny sposob zrozumialy dla nielicznych (czesc wyrazajacych poglad, ze rozumie, nie ROZUMIE a "ROZUMIE" - na drodze tworzy to nieopisany chaos), czy jednak dla przecietnie inteligentnej malpy?

          Ze swojego instruktorskiego doswiadczenia wiem poza tym, ze trzeba byc naprawde madrym i inteligentnym, ze objasnic cos skomplikowanego w prosty sposob. Obawiam sie, ze imc Galasowi nie starczylo madrosci do zaprojektowania skomplikowanego skrzyzowania w prosty i zrozumialy sposob...
          • metall Re: Edukowac, a potem karac. 27.08.08, 14:01
            Czyli jak sam napisałeś rondo "stworzył" jakiś "ynteligenty mózgowiec" - inaczej
            jełop.
            • emes-nju Re: Edukowac, a potem karac. 27.08.08, 15:00
              A ja wlasnie o takich przekombinowanych, szalenie yntelygentnych rozwiazaniach pisze! Nie sa dla przecietnego zjadacza chleba, dla przecietnej jelopy.

              Trudno jednak projektantowi odmowic wiedzy i wkladu pracy, wiec Twoj postulat o rzadzacych inteligentach jest spelniony. I co? Galasyzacja Warszawy postepuje...
              • metall Re: Edukowac, a potem karac. 27.08.08, 22:28
                Postulowałem, żeby nie pozwolić jełopom rządzić. Uważasz, że to zły postulat?
                Sam piszesz raz o "yntelygentach" a potem o "inteligentach". Rozwiązanie powinno
                być mądre,a tego jełop nie wymyśli. Rozwiązanie inteligentne, to nie to samo co
                skomplikowane.
                • emes-nju Re: Edukowac, a potem karac. 28.08.08, 11:23
                  Wyglada na to, ze sie nie zrozumielismy :-)

                  Uznalem, ze uwazasz, ze proste, zrozumiale dla "gawiedzi" rozwiazania moga wyjsc tylko spod reki polglowka :-)

                  Wyglada jednak na to, ze mamy podobne zdanie - dobra (zrozumiala dla "gawiedzi") organizacja ruchu moze wyjsc wylacznie spod reki kogos o glebokiej wiedzy teoretycznej i praktycznej. Spod reki madrego czlowieka :-)

                  Szkoda, ze imc Galas, ktory raczej odpowiednim zasobem wiedzy teoretycznej dysponuje, nie jest (chyba) tez praktykiem (a moze jest po prostu owladniety mania sabotowania ruchu? Co jego nowy wyczyn, to nowe korki). Ja nie jestem inzynierem ruchu, a problemy na rondzie Radoslawa "widzialem" przed przebudowa, WYLACZNIE na podstawie rysunku. I stan faktyczny nie odbiegl od moich przewidywan... Dlaczego ja, glab bez szkoly, moglem to przewidziec, a wyksztalcony Galas nie? (I to pomimo tego, ze wykonawca sygnalizacji protestowal przeciwko takiej organizacji ruchu!).
                  • metall Re: Edukowac, a potem karac. 29.08.08, 11:18
                    emes-nju napisał:

                    > Dlaczego ja, glab bez szkoly, moglem to przewidziec, a wyksztalcony Galas nie?

                    Bo mądrość i wykształcenie, to dwie różne cechy człowieka. Mogą występować
                    jednocześnie, pojedynczo lub u konkretnej osoby nie wystąpić w ogóle. To że
                    jesteś "bez szkoły" nie czyni z Ciebie "głąba", ani wykształcenie Galasa nie
                    czyni z niego mądrego.

                    Pozdrawiam.
    • Gość: Poll Re: Karać, czy edukować IP: 195.245.213.* 26.08.08, 13:49
      Pewnie że lepej byłby edukować ale to niewykonalne więc edukacja
      poprzez nękanie pozostaje .
    • Gość: Walery Re: Karać, czy edukować IP: *.as.kn.pl 27.08.08, 12:29
      Karać i to sążniście i nieuchronnie. Dlaczego w Skandynawii wszyscy
      jeżdżą zgodnie z przepisami wiemy. W ostatnich latach to samo można
      zauważyć we Francji. W stosunku do tego, co było kiedyś niewielu
      jest chętnych do przekraczania prędkości, chyba że o 10-20 procent.
      Dlaczego? Otóż ze względu na wysokość i nieuchronność kary. Za
      znaczne przekroczenie prędkości policjant ma obowiązek zabrać prawo
      jazdy. A w Polsce? W terenie zabudowanym jedziemy 150, zatrzymuje
      nas policja, negocjujemy i... w najgorszym razie dostajemy mandat za
      niezapięcie pasów. Jeśli jest inaczej to jest to raczej wyjątek niż
      reguła. Mamy ogromną liczbę wypadków,. a ciągle nasze genialne
      władze nie mogą zdecydować się na konfiskatę samochodu... I ginie u
      nas 5-6 tysięcy ludzi rocznie, a decydenci mają to w d...
      • Gość: :))) Re: Karać, czy edukować IP: *.com 27.08.08, 12:38
        Gość portalu: Walery napisał(a):

        > Karać i to sążniście i nieuchronnie. Dlaczego w Skandynawii
        wszyscy
        > jeżdżą zgodnie z przepisami wiemy. (...)

        Diagnoza prostego człowieka. On "wie". Póki tacy będą u nas w
        przewadze, puty nasz kraj będzie nieprzyjaznym miejscem,
        zamieszkałym przez trzydzieści parę milionów wrogich innym sobków.

        BTW. Sprawdź, co to "sążnisty" i kiedy się tego używa. Niech będzie
        to mały przyczynek, do przełamania prostory.
        • ziggystardust Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 13:07
          > Diagnoza prostego człowieka. On "wie". Póki tacy będą u nas w
          > przewadze, puty nasz kraj będzie nieprzyjaznym miejscem,
          > zamieszkałym przez trzydzieści parę milionów wrogich innym sobków.

          To może tak będzie Ci lepiej: w krajach gdzie mandaty za przekroczenie prędkości są drastycznie wysokie i konsekwentnie egzekwowane, bardzo mało kierowców prędkość przekracza. Pewnie masz rację, że jedno z drugim nie ma żadnego związku - ot taki zbieg okoliczności.

          BTW. Twój post absolutnie nic nie wniósł do dyskusji.
          • kozak-na-koniu Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 13:24
            Twój również. Powielasz tylko to, co od lat i do znudzenia klepią
            różne habudzikowate. Płacą Wam za to, czy co?
    • metall Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 13:24
      Ja myślę, że karać surowo, ale nie za samo łamanie przepisów, które często są
      głupie. Karać surowo, za straty które "głupawi kierowcy" wyrządzają. Rozwali
      taki czyjś samochód, to płaci za jego naprawę, zrani kogoś, to płaci za jego
      leczenie, zabije, to utrzymuje rodzinę itd.
      • gientek43 Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 14:33
        a ja uważam, ze należy karać edukowaniem, szkoleniami, pracami społecznymi,a
        przede wszystkim wysokim mandatem za zbyt szybką jazdę- czyli czymś co zaboli
        najmocniej i wryje się w pamięć.
        • mroovechka Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 15:12
          Zacząć by należało od zweryfikowania ustawienia znaków drogowych
          szczególnie znaków organiczenia prędkości do miejsc gdzie są
          naprawdę potrzebne. Wtedy kierowcy by wiedzieli, że ograniczenie
          wymyślił ktoś z sensem a nie dlatego, że mu się tak podobało.
          A co do pieszych i przechodzenia na czerwonym to radzę pojechać do
          Paryża. Tam wszyscy przechodzą na czerwonym. Jeśli ktoś stoi i czeka
          znaczy nieparyżanin. Nie mówię, że tak ma być ale jeśli Paryż to
          wiocha...to ja już nie wiem co jest miastem.
          • emes-nju Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 15:22
            mroovechka napisała:

            > Zacząć by należało od zweryfikowania ustawienia znaków drogowych
            > szczególnie znaków organiczenia prędkości do miejsc gdzie są
            > naprawdę potrzebne. Wtedy kierowcy by wiedzieli, że ograniczenie
            > wymyślił ktoś z sensem a nie dlatego, że mu się tak podobało.

            Jestem tego samego zdania.

            > A co do pieszych i przechodzenia na czerwonym to radzę pojechać do
            > Paryża. Tam wszyscy przechodzą na czerwonym.

            To raczej kwestia miejscowych zwyczajow, a nie tego kto wyzej, a kto nizej stoi na drabinie cywilizacyjnej (czy tez jakiemu miastu dalej, a jakiemu blizej do wiochy).

            W Paryzu czy w Londynie piesi POZORNIE chodza jak chca (co nie znaczy, ze wbiegaja samochodom pod kola! Wiedza, ze jak spowoduja wypadek, to oni beda winni i poniosa powazne konsekwencje, nie tylko w postaciu uszczerbku na zdrowiu), a w innych miastach nie. I juz.
            • metall Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 22:33
              emes-nju napisał:

              > mroovechka napisała:
              >
              > > Zacząć by należało od zweryfikowania ustawienia znaków drogowych
              > > szczególnie znaków organiczenia prędkości do miejsc gdzie są
              > > naprawdę potrzebne. Wtedy kierowcy by wiedzieli, że ograniczenie
              > > wymyślił ktoś z sensem a nie dlatego, że mu się tak podobało.
              >
              > Jestem tego samego zdania.

              To teraz zaproponujcie kto to zrobi? Gdzie ten ktoś teraz jest i co robi?

              • emes-nju Re: Karać, czy edukować 28.08.08, 11:30
                > emes-nju napisał:
                >
                > > mroovechka napisała:
                > >
                > > > Zacząć by należało od zweryfikowania ustawienia znaków
                > > > drogowych szczególnie znaków organiczenia prędkości do miejsc
                > > > gdzie są naprawdę potrzebne. Wtedy kierowcy by wiedzieli, że
                > > > ograniczenie wymyślił ktoś z sensem a nie dlatego, że mu się
                > > > tak podobało.
                > >
                > > Jestem tego samego zdania.
                >
                > To teraz zaproponujcie kto to zrobi? Gdzie ten ktoś teraz jest i co
                > robi?

                Powinna robic to policja - niekoniecznie drogowka, bo teoretycznie kazdy policjant ma znac przepisy drogowe.

                Trzeba "zunifikowac" system znakowania (teraz kazdy z 2,5 tysiaca urzedow robi to wedlug wlasnych "upodoban"), wydac to w formie ksiazeczki "dla zainteresowanych" (moze skonczylyby sie np. tereny zabudowane sraczem soltysa). Policja na patrolach powinna miec obowiazek weryfikacji oznakowania (oraz sprawdzanie czy nie jest uszkodzone lub niekompletne) i juz.
            • jureek Re: Karać, czy edukować 28.08.08, 10:32
              emes-nju napisał:

              > W Paryzu czy w Londynie piesi POZORNIE chodza jak chca (co nie znaczy, ze wbieg
              > aja samochodom pod kola! Wiedza, ze jak spowoduja wypadek, to oni beda winni i
              > poniosa powazne konsekwencje, nie tylko w postaciu uszczerbku na zdrowiu), a w
              > innych miastach nie. I juz.

              Czy w Polsce piesi nie są uznawani za winnych wypadków? Przecież sam przytaczasz
              często jakieś statystyki o tym, że prawie połowa wypadków z udziałem pieszych
              jest z ich winy. Czyli tę połowę ktoś uznał za winnych. Nie rozumiem więc, skąd
              u Ciebie to przeciwstawienie. I w Paryżu, i w Warszawie, jeśli pieszy jest
              winny, to sąd też uzna go za winnego. A jak winny, to zgodnie z kodeksem
              cywilnym ponosi konsekwencje. Lansujesz jakiś obraz bezkarnych pieszych mających
              się w Polsce jak pączek w maśle, tymczasem rzeczywistość jest inna - wcale nie
              mają się lepiej niż np. w Paryżu, czy Berlinie. Odpowiadają tak samo, a przepisy
              polskie dają im mniej praw niż pieszym w innych krajach.
              Jura
              • emes-nju Re: Karać, czy edukować 28.08.08, 11:37
                jureek napisał:

                > Czy w Polsce piesi nie są uznawani za winnych wypadków?

                Sa. Ale w praktyce nie ponosza wiekszej odpowiedzialnosci. Nawet jezeli sad zasadzi (po sprawie CYWILNEJ - nie z urzedu!) odszkodowanie dla kierowcy, to w praktyce i tak nikt tego odszkodowania nie widzi, bo pieszy jest (papierowo) biedny jak mysz koscielna - wystarczy po pozwie przestac pracowac albo namowic pracodwace na zmniejszenie oficjalnej pensji na minimum (pisalem juz o moim znajomym, ktory usilujac wyrwac kase z pieszego, na adwokata, sprawe sadowa i komornika wydal wiecej niz zasadzone odszkodowanie, ktorego i tak nie wydebil i w koncu naprawiam auto z AC tracac znizke i ponoszac niemaly udzial wlasny).
                • jureek Re: Karać, czy edukować 28.08.08, 12:44
                  emes-nju napisał:

                  > jureek napisał:
                  >
                  > > Czy w Polsce piesi nie są uznawani za winnych wypadków?
                  >
                  > Sa. Ale w praktyce nie ponosza wiekszej odpowiedzialnosci. Nawet jezeli sad zas
                  > adzi (po sprawie CYWILNEJ - nie z urzedu!) odszkodowanie dla kierowcy, to w pra
                  > ktyce i tak nikt tego odszkodowania nie widzi, bo pieszy jest (papierowo) biedn
                  > y jak mysz koscielna - wystarczy po pozwie przestac pracowac albo namowic praco
                  > dwace na zmniejszenie oficjalnej pensji na minimum (pisalem juz o moim znajomym
                  > , ktory usilujac wyrwac kase z pieszego, na adwokata, sprawe sadowa i komornika
                  > wydal wiecej niz zasadzone odszkodowanie, ktorego i tak nie wydebil i w koncu
                  > naprawiam auto z AC tracac znizke i ponoszac niemaly udzial wlasny).

                  Coś mi się wydaje, że odeszliśmy od spraw ruchu drogowego w stronę ogólnej
                  egzekwowalności wyroków sądowych. Chciałbyś pieszych obciążyć kosztami ogólnego
                  paraliżu egzekwowania prawa w Polsce?
                  Jura
                  • emes-nju Re: Karać, czy edukować 28.08.08, 14:54
                    jureek napisał:

                    > Chciałbyś pieszych obciążyć kosztami ogólnego
                    > paraliżu egzekwowania prawa w Polsce?

                    Nie.

                    Chcialbym powszechnego ubezpieczania sie obywateli. Zwykla tania jak barszcz (przy duzej liczbie ubezpieczonych polisy sa tanie) polisa OC. Wtedy, tak, jak w przypadku kolizji motoryzacyjnych wystarczyloby zwykle oswiadczenie, bez sadowych korowodow.

                    Klopot w tym, ze panstwo polskie zaczyna robic za "ubezpieczyciela" (np. za ostatnie traby powietrzne kase z budzetu dostana wszyscy - wyplata z ubezpieczenia bedzie "bonusem", co stawia ubezpieczanie sie pod powaznym, ekonomicznym, znakiem zapytanie) i malo kto sie ubezpiecza. Panstwo polskie chroni tez "bidulkow", wiec mechanizm ukrywania dochodow, zeby nie zadoscuczynic szkodom jest powszechny.

                    Po co wiec sie ubezpieczac?

                    Dopoki nie bedzie naprawde spektakularnych akcji "promocyjnych" popartych rownie spektakularnymi procesami (ja np. nie chcialbym byc zmuszonym placic za naprawe rozbitego w wyniku mojej nieuwagi auta za pol miliona...), nic sie nie zmieni i kierowcy ewidentnie poszkodowani przez pieszych czy rowerzystow beda pozostawieni sami sobie.
                    • jureek Re: Karać, czy edukować 28.08.08, 16:07
                      emes-nju napisał:

                      > jureek napisał:
                      >
                      > > Chciałbyś pieszych obciążyć kosztami ogólnego
                      > > paraliżu egzekwowania prawa w Polsce?
                      >
                      > Nie.

                      A jednak tak. Powszechne ubezpieczenie sprowadza się do obciążenia wszystkich
                      pieszych za to, że od niektórych z nich nie można wyegzekwować odszkodowań.

                      > Chcialbym powszechnego ubezpieczania sie obywateli. Zwykla tania jak barszcz (p
                      > rzy duzej liczbie ubezpieczonych polisy sa tanie) polisa OC. Wtedy, tak, jak w
                      > przypadku kolizji motoryzacyjnych wystarczyloby zwykle oswiadczenie, bez sadowy
                      > ch korowodow.

                      Tak przypuszczałem, że do tego zmierzasz. Znasz taki kraj, w którym obowiązkowe
                      jest ubezpieczenie OC dla każdego?
                      Jura
                      • emes-nju Re: Karać, czy edukować 28.08.08, 16:09
                        jureek napisał:

                        > emes-nju napisał:
                        >
                        > > jureek napisał:
                        > >
                        > > > Chciałbyś pieszych obciążyć kosztami ogólnego
                        > > > paraliżu egzekwowania prawa w Polsce?
                        > >
                        > > Nie.
                        >
                        > A jednak tak. Powszechne ubezpieczenie sprowadza się do obciążenia
                        > wszystkich pieszych za to, że od niektórych z nich nie można
                        > wyegzekwować odszkodowań.

                        Ale nie masz nic przeciwko, ze placisz OC za samochod...?

                        > Tak przypuszczałem, że do tego zmierzasz. Znasz taki kraj, w którym
                        > obowiązkowe jest ubezpieczenie OC dla każdego?

                        Czy ja cos pisalem o obowiazkowosci?! Powszechny, nie znaczy obowiazkowy.
                        • jureek Re: Karać, czy edukować 28.08.08, 16:28
                          emes-nju napisał:

                          > Ale nie masz nic przeciwko, ze placisz OC za samochod...?

                          Nie płacę. Sprzedałem samochód. Między innymi po to, żeby nie płacić.

                          >
                          > > Tak przypuszczałem, że do tego zmierzasz. Znasz taki kraj, w którym
                          > > obowiązkowe jest ubezpieczenie OC dla każdego?
                          >
                          > Czy ja cos pisalem o obowiazkowosci?! Powszechny, nie znaczy obowiazkowy.

                          To może bliżej. Jak to sobie wyobrażasz?
                          Jura
                          • emes-nju Re: Karać, czy edukować 28.08.08, 17:20
                            jureek napisał:

                            > emes-nju napisał:

                            > > Czy ja cos pisalem o obowiazkowosci?! Powszechny, nie znaczy
                            > > obowiazkowy.
                            >
                            > To może bliżej. Jak to sobie wyobrażasz?

                            Nie wyobrazam :-)

                            Ale skoro dalo sie ludzi przestraszyc widmem smierci na drogach tak, ze akceptuja lamanie konstytucyjnych praw w imie walki z "piratem", to da sie tez przestraszyc ludzi widmem ruiny finansowej po "pieszym" spowodowaniu wypadku. Ale to nie u nas... Za "grzechy" pieszych i rowerzystow placa kierowcy - rowniez wieksza skladka na OC, zeby bylo za co leczyc ofiary wypadkow :-P
          • jacek226315 Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 16:15
            mroovechko.New York tez nie wiocha,a tez przelaza wzdloz,wrzerz,na
            czerwonym swietle i rowniez ten co czeka na zielone to z prowincji
        • zigzaur Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 15:54
          Składki ubezpieczenia OC powinny być naliczane w zależności od ilości
          popełnionych wykroczeń drogowych np. za 4 punkty karne - podwojenie, za 6
          punktów karnych następne podwojenie i tak dalej.
          Niestety, składki te są naliczane głównie od pojemności skokowej silnika, czyli
          pełnią rolę podatku majątkowego na zasadzie "zabrać bogatemu!".
          • winifred Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 20:30
            zigzaur napisał:

            > Składki ubezpieczenia OC powinny być naliczane w zależności od ilości
            > popełnionych wykroczeń drogowych np. za 4 punkty karne - podwojenie, za 6
            > punktów karnych następne podwojenie i tak dalej.

            ro niezłe jest! tak samo jak prace społeczne, i pokrywanie szkód spowodowanych przez siebie z własnej kieszeni.
          • metall Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 22:36
            zigzaur napisał:

            > Składki ubezpieczenia OC powinny być naliczane w zależności od ilości
            > popełnionych wykroczeń drogowych

            Tylko nie od ilości popełnionych wykroczeń. Od wartości wyrządzonych szkód, to OK.

            > Niestety, składki te są naliczane głównie od pojemności skokowej silnika, czyli
            > pełnią rolę podatku majątkowego na zasadzie "zabrać bogatemu!".

            Ale zasada "zabrać szybszemu" jest OK?
            • Gość: tb Re: Karać, czy edukować IP: *.telsat.wroc.pl 28.08.08, 02:05
              > Ale zasada "zabrać szybszemu" jest OK?
              Tak, zasada "zabrać głupszemu" jest jak najbardziej OK.
              • metall Re: Karać, czy edukować 28.08.08, 07:57
                Gość portalu: tb napisał(a):

                > Tak, zasada "zabrać głupszemu" jest jak najbardziej OK.

                No i mamy demokrację.
                • tbernard Re: Karać, czy edukować 28.08.08, 08:06
                  Demokracja nie zawsze jest najlepsza.
                  Podczas prowadzenia auta raczej niewskazane są demokratyczne debaty o tym kto ma
                  w tym momencie pierwszeństwo i temu podobne.
                  • metall Re: Karać, czy edukować 28.08.08, 09:03
                    tbernard napisał:

                    > Demokracja nie zawsze jest najlepsza.

                    Ona nigdy nie jest dobra.
            • memphis90 Re: Karać, czy edukować 30.08.08, 21:44
              > Tylko nie od ilości popełnionych wykroczeń. Od wartości wyrządzonych szkód, to
              > OK.

              Czyli nie karać debila za to, że 1000 razy ryzykuje, tylko za to, że za 1001 razem kogoś wreszcie zabije? rzeczywiście, baaaardzo sensowne...
        • zigzaur Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 15:57
          Są znacznie bardziej niebezpieczne wykroczenia niż przekroczenia formalnie
          dozwolonej prędkości: zajechanie drogi, wymuszenie pierwszeństwa, za mały odstęp
          za poprzedzającym, umyślna jazda po wysepkach, poboczach czy przekraczanie linii
          ciągłych.
        • metall Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 22:31
          gientek43 napisał:

          > a ja uważam, ze należy karać edukowaniem, szkoleniami, pracami społecznymi,

          No nie rozśmieszaj mnie.

          > a
          > przede wszystkim wysokim mandatem za zbyt szybką jazdę- czyli czymś co zaboli
          > najmocniej i wryje się w pamięć.

          Uważasz, że ukaranie pokryciem wszelkich szkód spowodowanych wypadkiem mniej
          zaboli i mniej się wryje w pamięć niż 1000 zł za przekroczenie prędkości bez
          niczyjej szkody?
          • memphis90 Re: Karać, czy edukować 30.08.08, 21:47
            Karać należy już za samo spowodowanie ryzyka. Chciałbyś, żeby złodzieje byli karani tylko za same dokonane kradzieże, czy juz za samą próbę? Menele za pobicie/zranienie Ciebie, czy już za samo grożenie Ci nożem?
      • Gość: gosc Re: Karać, czy edukować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 00:28
        slyszales kiedys o obowiązkowym ubezpieczeniu OC
    • piotr.eckhardt Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 15:24
      Zacząć należałoby od wybudowania dobrych dróg. Dlaczego Niemiec jadący na
      wakacje nie przekracza prędkości? Bo 80% drogi pokonuje szybko i bezpiecznie
      autostradami i ten kawałeczek pod koniec może sobie podjechać 50km/h tak jak
      ograniczenie głosi.
      Po polskich drogach z przepisową prędkością jechać się nie da i tyle bo inaczej
      człowiek z głodu umrze pomiędzy stacjami benzynowymi.
      • winifred Re: Karać, czy edukować 27.08.08, 20:36
        no dokładnie! cały zachód tak jeździ, jak z trasy 1200km: 1000 przemierzasz autostradami o dobrej nawierzchni, bezpiecznych, dokładnie oznakowanych (zjazdy/miasta/numery dróg) to te pozostałe 200km mozna się "poświęcić" i przejechać dla dobra własnego i innych 50km na godzine!
        a u nas nic tylko roboty drogowe, i ograniczenie do 40/ do 30, zwężenie, mijanka i tiry! ciekawe ile zabrała by droga z południa polski nad morze gdyby ktoś z uporem maniaka chciał się stosować do ograniczeń prędkości?
        • memphis90 Re: Karać, czy edukować 30.08.08, 21:49
          Dziwne, że jak trafisz na niemieckiej autostradzie na Polaka albo Włocha, to łamią przepisy tak samo, jak w Polsce/Włoszech (pomijając fakt, że drogi we Włoszech są dobre, a kierowcy potrafią tam wyprzedzać na autostradzie lewym podoboczem...). A z kolei Niemiec na polskich wybojach jedzie zgodnie z przepisami.
    • Gość: K Re: Karać, czy edukować IP: *.chello.pl 27.08.08, 16:12
      Wszystko zależy od tego jakie wykroczenie popełnił kierowca.
      Jeżeli któremuś się śpieszyło to lepiej go zatrzymać i edukować przez godzinkę, taka zwłoka może go zniechęcić do następnego wykroczenia, tym bardziej jakby dwa razy pod rząd delikwentowi się to przytrafiło.
      Kara kilkuset złoty jest śmiesznie niska dla wielu osób.
      Trzeba pamiętać też o tym, że do edukacji potrzeba dobrego nauczyciela.

      Wydaje mi się, że większość kierowców jeździ zupełnie normalnie, łamane przez nich przepisy są w granicach, którymi nie warto się przejmować.
      Przekroczenie prędkości o kilka kilometrów też nie jest powodem do zmartwień.
      Tylko, że spośród kierowców znajduje się jakiś dość mały odsetek debili, którym wszystko jedno, czy zginą, czy kogoś zabiją, podejrzewam tych ludzi o jakieś schorzenia psychiczne, coś w rodzaju ADHD.
      Np. jest sznur samochodów na wąskiej drodze, wyprzedzanie nie ma sensu, bo zaoszczędzony czas jest tak mały, że szkoda się szarpać, większość kierowców jedzie normalnie i trafiają się jakieś debilki, którym się bardzo śpieszy, nie patrzą czy jest podwójna ciągła, zakręt, skrzyżowanie, czy inne niebezpieczne miejsca.
      Przydałyby się jakieś badanie mózgu pod względem nadpobudliwości i innych schorzeń psychicznych.

      Nie każdy musi mieć prawo jazdy, praktycznie codziennie widzę jakiegoś mistrza, któremu śmiało można odebrać uprawnienia, ale od tego jest śpiąca policja za krzakami...
    • naprawdetrzezwy Ani jedno, ani drugie. 27.08.08, 20:12
      Twoje podejście to konglomerat durnoty z swieckim debilizmem.

      Należy nie dopuszczać do ruchu głupków.
      Wtedy problem się rozwiąże natychmiast.

      Więc nie edukować głupków, a eliminować.
      • Gość: janoska Re: Ani jedno, ani drugie. IP: 70.89.21.* 27.08.08, 20:42
        >Wiec nie edukowac glupkow, a eliminowac.

        wyjasnij to. eliminar??? jak???
        Dlaczego tyle agresji zawsze w twych postach?
        Czy ty aby trzezwy?
        • Gość: janoska Re: Ani jedno, ani drugie. IP: 70.89.21.* 27.08.08, 20:45
          errata
          Janoska napiala
          <eliminar
          mialo byc eliminowac
          • Gość: Dr. Re: Ani jedno, ani drugie. IP: *.icpnet.pl 27.08.08, 21:07
            tylko kasa uczy rozumu .Jezdze na zachodzie tam kierowcy sie nie wymdzaja
            .Najmadzejsi kierowcy to polacy ozywiscie . proponuje najwyzszy mandat to 100zl
            punktow karnych 6 max za pol roku mamy pozadek na drogach GWARANTUJE
      • metall Re: Ani jedno, ani drugie. 27.08.08, 22:39
        naprawdetrzezwy napisał:

        > Więc nie edukować głupków, a eliminować.

        Kto i na jakich zasadach będzie decydował o przynależności do grupy drogowych
        głupków?
        • Gość: tb Re: Ani jedno, ani drugie. IP: *.telsat.wroc.pl 28.08.08, 02:10
          Zapewne ten który do owych głupków nie należy ;)
          • metall Re: Ani jedno, ani drugie. 28.08.08, 07:59
            Gość portalu: tb napisał(a):

            > Zapewne ten który do owych głupków nie należy ;)

            Zapewne. ;-)
    • Gość: Wiktor Eliminować z ruchu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.08, 21:17
      Najważniejsza sprawa to eliminowanie z ruchu przestępców drogowych.
      Wszyscy chcą się zajmować drobnymi grzeszkami a zasadnicze sprawy
      gdzie?
      Gdzie jest wykaz przestępstw drogowych? skutkujących natychmiastowym
      100% pozbawieniem prawa jazdy.
      Pow. 0,5 promila ma być przestępstwo i jak to wygląda dalej?
      Kto zatrzyma morderców na drodze:
      - pędzących pow. 30 km/h ponad dozwoloną prędkość;
      - nie pozwalających się wyprzedzić psychopatów,
      - wykorzystujących swój pojazd do agresji na drodze?
      pozdr
      • Gość: Rex Re: Eliminować z ruchu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.08, 23:16
        Propaganda mózg ci wyprała. Mordercą wcale nie jest ten, co przekracza o 30 km/h
        dozwoloną prędkość, tylko ten, który jeździ o 30 km/h szybciej niż może opanować
        samochód w danych warunkach, w danym miejscu. Ograniczenia prędkości w tym kraju
        są z dupy wzięte, a teorie o jakimże wielkim wpływie prędkości na wypadki
        przesadzone. Tym, co naprawdę wywołuje wypadki, są złomiaste auta(przydałby się
        w Polsce jakiś system kontroli podobny do TUVa), brak poboczy, nierówna
        nawierzchnia, wąskie pasy, niepotrzebnie kręte drogi. Do tego idiotyzm
        drogowców. Jeśli widzę znak niebezpieczny zakręt przed delikatnymi łukami to
        jest szansa, że go zlekceważę kiedy odcinek naprawdę będzie niebezpieczny. To
        samo dotyczy ograniczeń prędkości. Właściwą drogą nie jest zwiększanie kar,
        tylko ustawienie ograniczeń na rozsądnym poziomie i zwiększenie egzekwowalności.
        Tylko, że najpierw należy rozwiązać powyższe, dużo ważniejsze problemy. Aha, i
        zmienić tryb szkolenia kierowców. W tej chwili wypuszcza się nieopierzonych na
        drogi, bez jakiejkolwiek głębszej wiedzy.
        • Gość: andrzej Re: Eliminować z ruchu IP: *.gl.digi.pl 28.08.08, 08:04
          Rex, sprowadzasz wszystko do jakości dróg i nie najlepszego ich
          oznakowania, zwłaszcza dyskusyjnego ustawienia ograniczeń prędkości
          (tu akurat się z Tobą zgadzam...). A co z debilami w BMW, (ze szrotu
          czy salonu, nieważne), którzy są w stanie wyprzedzać na
          skrzyżowaniu, przejściu dla pieszych za skrzyżowaniem i na długim
          odcinku ulicy z podwójną ciągłą, cały czas jadąc "pod prąd" i
          pokazując wyprostowany środkowy palec nadjeżdżającym z przeciwka?
          Takiego "artychę" widziałem wczoraj w akcji...
          • kozak-na-koniu Re: Eliminować z ruchu 28.08.08, 08:57
            Mój dobry znajomy spędził parę miesięcy w szpitalu przez debila
            wcale nie w BMW, tylko na skuterku...
        • memphis90 Re: Eliminować z ruchu 30.08.08, 21:57
          >Mordercą wcale nie jest ten, co przekracza o 30 km/h
          >dozwoloną prędkość, tylko ten, który jeździ o 30 km/h szybciej niż >może opanować
          >samochód w danych warunkach, w danym miejscu.

          I Ty, oczywiście, wiesz na 100% przy jakiej prędkości opanujesz samochód? Oświecę Cię- wszyscy sprawcy wypadków mieli to samo złudzenie. Do czasu. Wypadki powodują nie samochody, tylko debile za kółkiem, kórym (wszystkim, nie tylko Tobie) wydaje się, że zapanują nad samochodem przekraczając prędkość o X km. Zresztą nie jestes sam na drodze, są tam lepsi i gorsi kierowcy i ich też trzeba mieć na uwadze. Moja ciotka zaliczyła dachowanie, bo uciekała do rowu przed jakimś mistrzem kierownicy, kótry wyprzedzał na czwartego. On przejechał, ona uciekając na pobocze wpadła w poślizg (a jechała zgodnie z przepisami), rów, dachowanie... Jej córka przeżyła śmierć kliniczną, przez wiele tygodni była w śpiączce. Sprawca wypadku uciekł i nigdy go nie znaleźli. Ale, oczywiście, ON genialnie panował nad samochodem- co nie zmienia faktu, że był mordercą, przez którego niemal zginęło dziecko.
    • Gość: przemo Najbardziej daje do myślenia coś innego... IP: *.sferanet.pl 28.08.08, 08:50
      Opowiadał mi znajomy policjant z drogówki jak chciałby edukować
      takich cwianiaczków i kozaków za kółkiem. Zabrać takiego ze sobą,
      kiedy musi odwiedzić rodzinę i przekazać informację, że np.
      mąż/ojciec zginął w wypadku samochodowym, spowodowanym przez inną
      osobę.

      To musi być naprawdę niesamowicie dołujące uczucie, dzwonić do
      drzwi, otwiera uśmiechnięta osoba np. z małymi dziećmi, której
      trzeba przekazać brutalną prawdę.

      Druga opcja nauki to porządkowanie terenu po wypadku.

      I to chyba lepiej podziałałoby na wyobraźnię takich kozaczków, niż
      np. zdjęcia z miejsca wypadków.
      • kozak-na-koniu Re: Najbardziej daje do myślenia coś innego... 28.08.08, 09:03
        Policjanci, którzy przyjechali do wypadku, w którym uczestniczyłem
        parę lat temu takich pomysłów nie mieli. Niczego nie zaproponowali
        ani motocykliście bez kasku i prawa jazdy, który jadąc poboczem
        nagle, nie oglądając skręcił w lewo - prosto pod moje koła (mimo, że
        przez niego przez 2 miesiące byłem na bezpłatnym urlopie a potem
        straciłem pracę), ,ni mnie, mimo że omal go nie zabiłem - i to na
        oczach stojącej na przeciwległym poboczu jego żony, do której
        właśnioe sobie skręcił.
      • Gość: na zimno Oni to oleja, poniewaz ich to nie dotyczy. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.08.08, 14:21
        Oni sa pewni swojego. Onym sie nic nie przytrafi i juz.
        Onych strzeze przekonanie o wlasnych umiejetnosciach.
        Sa niewrazliwi na takie trucie. Groch o sciane.


    • arahat1 siedzi taki w polciezarowce na ktorej w sobote woz 28.08.08, 09:54
      wozi kartofle od tesciowej lub mamusi, wpatrzony w "dzipiesa" na trasie centrum
      warszawy - urysnow...z komorka przy uchu wydajac polecania zonie zeby jeszcze
      nie nastwaialy kaszanki bo on w korku....
    • horatio_valor Re: Karać, czy edukować 28.08.08, 11:16
      Problem z polskim ruchem kołowym jest dwojaki.

      Po pierwsze - kozackie zachowania polskich kierowców, dla których
      ograniczenie prędkości jest co najwyżej sugestią, odnoszącą się
      tylko do złych warunków pogodowych, do słabych samochodów i słabych
      kierowców. "MNIE to nie dotyczy, bo ja jestem kierowca bombowca,
      arystokrata szos!".

      Normalne w Polsce jest, że jak wjeżdżam na teren zabudowany z szosy,
      przyhamowuję, ale już w okolicach 80 km/h zaczyna mnie pędem
      wyprzedzać sznurek samochodów z tyłu, bo przecież oni się wlec
      sześćdziesiątką nie zamierzają, przecież nie są frajerami. Póki
      polscy cwaniaczkowie się nie nauczą, że 70 znaczy 70 i, do cholery
      jasnej, ani 1 km/h więcej, nie ma co mówić o poprawie.

      Druga sprawa to absurd organizacji ograniczeń prędkości. Nagminne w
      Polsce jest ustawianie np. ograniczenia 50 na szczerym polu, tylko
      dlatego, że jest jakiś zakręt, i to wcale nie taki niebezpieczny.
      Poza tym służby ograniczenie ustawić potrafią, ale jego odwołania
      już nie bardzo. Jeśliby chcieć się stosować literalnie do przepisów,
      trzeba by czasem przez godzinę jechać po pustkowiu z prędkością 60
      km/h tylko dlatego, że jakaś łajza zapomniała postawić znak
      odwołujący zakaz.

      Czyli - karać i egzekwować - tak, ale służby drogowe muszą wyjść z
      wyciągniętą ręką i zracjonalizować system zakazów. Jak kierowca
      będzie wiedział, że MUSI jechać z prędkością 60 km/h przez niewielki
      odcinek, ale potem na pewno będzie odwołanie, to bardziej będzie
      skłonny się do niego stosować.
    • grogreg Re: Karać, czy edukować 28.08.08, 17:23
      Edukować można jedynie osoby nieświadome, nie głupie.
      Głupotę leczy się kijem, nie edukacją.
      • jasmina_tdi Re: Karać, czy edukować 29.08.08, 10:10
        Moze najpierw nalezaloby sie zastanowic, kim jest ow "glupawy"
        kierowca.

        Dla mnie to ten, ktory wlecze się 40 na godz, tworząc za sobą
        gigantyczny korek. Dla mnie perspektywa jazdy za takim baranem
        stwarza wieksze zagrożenie, niz sznur pędzących aut. Wiadomo po
        chwili - każdy stara się wyprzedzić, czy są ku temu odpowiednie
        warunki, czy tez nie.

        Jesli ktoś nie jest wstanie prowadzić, niech jeżdzi autobusem /
        metrem / taksówką. Albo idzie do okulisty.
        • tbernard Re: Karać, czy edukować 29.08.08, 10:20
          jasmina_tdi napisała:

          > Moze najpierw nalezaloby sie zastanowic, kim jest ow "glupawy"
          > kierowca.
          >
          > Dla mnie to ten, ktory wlecze się 40 na godz, tworząc za sobą
          > gigantyczny korek. Dla mnie perspektywa jazdy za takim baranem
          > stwarza wieksze zagrożenie, niz sznur pędzących aut. Wiadomo po
          > chwili - każdy stara się wyprzedzić, czy są ku temu odpowiednie
          > warunki, czy tez nie.
          >
          > Jesli ktoś nie jest wstanie prowadzić, niech jeżdzi autobusem /
          > metrem / taksówką. Albo idzie do okulisty.

          Albo do psychiatry.
          Jak ktoś nie jest w stanie zapanować nad emocjami bo mu się przytrafił ktoś
          jadący 40 i koniecznie stara się wyprzedzić niezależnie, czy warunki na to
          pozwalają, to chyba z psychiką ma coś co dyskwalifikuje go jako kierowcę.
        • jureek Re: Karać, czy edukować 29.08.08, 10:21
          jasmina_tdi napisała:

          > Jesli ktoś nie jest wstanie prowadzić, niech jeżdzi autobusem /
          > metrem / taksówką. Albo idzie do okulisty.

          Masz rację. Jak ktoś nie potrafi poczekać, aż warunki pozwolą na wyprzedzenie,
          niech lepiej jeździ autobusem (jako pasażer oczywiście).
          Albo idzie do psychologa.
          Jura
          • jasmina_tdi Re: Karać, czy edukować 29.08.08, 10:38
            Jak sie przesiadziesz z hulajnogi na samochod, to pogadamy.
            Oczywiscie niby nie rozumiesz o czym piszę, jak i rowniez kolega
            powyżej. Obaj zapewne jezdzicie 50 na godzinę, i nigdy mniej ani
            więcej. Wleczecie sie kilometrami za smierdzącym trabantem, w
            niebiańskim spokoju kontemplując widoki za oknem. Jedziecie za
            walcem drogowym, nawet jesli mielibyscie jechac a nim 2 godziny, no
            bo przecie z naprzeciwka w kazdej chwili moze cos nadjechac.

            Uwielbiam, keidy ktoś cudze wpisy traktuje wyłącznie jako okazję do
            spuszczenia sobie z kija. To pewnie rada tego polecanego psychologa.


            jureek napisał:

            > jasmina_tdi napisała:
            >
            > > Jesli ktoś nie jest wstanie prowadzić, niech jeżdzi autobusem /
            > > metrem / taksówką. Albo idzie do okulisty.
            >
            > Masz rację. Jak ktoś nie potrafi poczekać, aż warunki pozwolą na
            wyprzedzenie,
            > niech lepiej jeździ autobusem (jako pasażer oczywiście).
            > Albo idzie do psychologa.
            > Jura
            • jureek Re: Karać, czy edukować 29.08.08, 11:03
              jasmina_tdi napisała:

              > Jak sie przesiadziesz z hulajnogi na samochod, to pogadamy.

              Słuchaj miszczyni, robię 50 tys. rocznie. Kilka miesięcy temu sprzedałem
              samochód, więc jeżdżę trochę mniej, bo tylko służbowymi lub z wypożyczalni, ale
              i tak z 20 tys. się nazbiera.

              > Oczywiscie niby nie rozumiesz o czym piszę, jak i rowniez kolega
              > powyżej. Obaj zapewne jezdzicie 50 na godzinę, i nigdy mniej ani
              > więcej.

              Jasnowidzka? Jeśli tak, to kiepska. Jeżdżę tak szybko, na ile warunki i przepisy
              pozwalają. Przeważnie jest to szybciej niż 50 kmh.

              > Wleczecie sie kilometrami za smierdzącym trabantem, w
              > niebiańskim spokoju kontemplując widoki za oknem. Jedziecie za
              > walcem drogowym, nawet jesli mielibyscie jechac a nim 2 godziny, no
              > bo przecie z naprzeciwka w kazdej chwili moze cos nadjechac.

              Oczywiście, że nie wyprzedzam, gdy sytuacja nie jest wystarczająco jasna. Co mi
              zawinił ten jadący z naprzeciwka, że miałbym iść z nim na czołówkę, tylko
              dlatego, że przede mną wlecze się traktor, czy trabant?
              Jura
            • tbernard Re: Karać, czy edukować 29.08.08, 11:37
              > Jak sie przesiadziesz z hulajnogi na samochod, to pogadamy.
              Jak zaczniesz rozumem posługiwać się sprawniej niż przedszkolak, to czemu nie.
        • Gość: na zimno A jesli ten "baran" jedzie traktorem? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.08.08, 11:36
          I wraca wlasnie z pola. Postulujesz zastrzelenie na miejscu
          tego "barana"?

          PS
          Wg mnie glupawy kierowca to taki, ktory nie potrafi spokojnie
          zaakcetowac faktu, ze jak na razie, za wyjatkiem autostrady,
          jazda z predkoscia 40 km/h jest dopuszczalna w przepisach.
          • kozak-na-koniu Jest na to "haczyk" 29.08.08, 12:00
            "Art. 19. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością
            zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w
            jakich ruch się odbywa, a w szczególności: rzeźby terenu, stanu i
            widoczności drogi, stanu i ładunku pojazdu, warunków atmosferycznych
            i natężenia ruchu.
            2. Kierujący pojazdem jest obowiązany:
            jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym;
            hamować w sposób niepowodujący zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub
            jego utrudnienia;
            utrzymywać odstęp niezbędny do uniknięcia zderzenia w razie
            hamowania lub zatrzymania się poprzedzającego pojazdu.
            3. Poza obszarem zabudowanym, na jezdniach dwukierunkowych o dwóch
            pasach ruchu, kierujący pojazdem objętym indywidualnym ograniczeniem
            prędkości albo pojazdem lub zespołem pojazdów o długości
            przekraczającej 7 m jest obowiązany utrzymywać taki odstęp od
            pojazdu silnikowego znajdującego się przed nim, aby inne
            wyprzedzające pojazdy mogły bezpiecznie wjechać w lukę utrzymywaną
            między tymi pojazdami. Przepisu tego nie stosuje się, jeżeli
            kierujący pojazdem przystępuje do wyprzedzania lub gdy wyprzedzanie
            jest zabronione."

            Oraz art. 24:
            "6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie
            wyprzedzania i bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący
            pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika
            jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i - w razie
            potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania."

            Niestety, nie brakuje nabuzowanych przez media matołów, którym
            wydaje się, że jazda 40km/godz środkiem jezdni lub lewym pasem, nie
            zważając na innych i bez względu na to, czy na tym odcinku można,
            czy nie można jechać szybciej jest świadectwem kultury,
            odpowiedzialności i dbania o bezpieczeństwo.
            • Gość: na zimno jasminka sie widac kiedys zdenerwowala IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.08.08, 12:17
              i dala temu upust.

              Tego typu sytuacje sa calkowicie incydentalne
              i nie wymagaja zawracania sobie tym glowy.

              Czy ten, kto jedzie 40 jest matolem, nie wiem.
              Moze cos nawalilo i musi?

              Nikt nie robi tego poza miastem specjalnie.



              • kozak-na-koniu Re: jasminka sie widac kiedys zdenerwowala 29.08.08, 12:36
                Niech sobie jedzie jak chce, może i potrafi - byle trzymał się
                prawej strony, pozwalał wyprzedzać i w ogóle, nie utrudniał życia
                innym - a od egzekwowania przepisów (nie tylko ograniczeń prędkości -
                także na przykład tego o jeździe z prędkością nieutrudniającą jazdy
                innym) podobno jest policja.
          • Gość: :))) Re: A jesli ten "baran" jedzie traktorem? IP: *.com 29.08.08, 22:24
            Gość portalu: na zimno napisał(a):

            > I wraca wlasnie z pola. Postulujesz zastrzelenie na miejscu
            > tego "barana"? (...)

            Taaak, tylko że wraca właśnie z pola międzynarodową trasą wschód-
            zachód, kilometr dalej ma z tej trasy zjazd bezpośrednio na swoje
            podwórko, gdzie żona i babcia beczą, że hałas, kury się nie niosą i
            chałupa się rysuje. Efekt? Sołtys stawia ograniczenie do 40 km/h,
            które 100% przejeżdżających olewa, na czele z policją. Któregoś razu w
            wyjeżdżającą z podwórka furmankę wpada TIR i mamy notatkę prasową o
            "kierowcach wariatach". Bo to prędkość TIRa była powodem zdarzenia.
            Organizacja ruchu drogowego nie ma tu nic do rzeczy. Jest perfekcyjna
            i nowych dróg budować nie trzeba, tylko rozstrzeliwać na miejscu
            kierowców, bo wszystko jest winą ich i prędkości. Dobrze podsumowałem
            stan ducha grupy?
            • jureek Re: A jesli ten "baran" jedzie traktorem? 30.08.08, 08:53
              Gość portalu: :))) napisał(a):

              > Gość portalu: na zimno napisał(a):
              >
              > > I wraca wlasnie z pola. Postulujesz zastrzelenie na miejscu
              > > tego "barana"? (...)
              >
              > Taaak, tylko że wraca właśnie z pola międzynarodową trasą wschód-
              > zachód, kilometr dalej ma z tej trasy zjazd bezpośrednio na swoje
              > podwórko, gdzie żona i babcia beczą, że hałas, kury się nie niosą i
              > chałupa się rysuje. Efekt? Sołtys stawia ograniczenie do 40 km/h,
              > które 100% przejeżdżających olewa, na czele z policją. Któregoś razu w
              > wyjeżdżającą z podwórka furmankę wpada TIR i mamy notatkę prasową o
              > "kierowcach wariatach". Bo to prędkość TIRa była powodem zdarzenia.
              > Organizacja ruchu drogowego nie ma tu nic do rzeczy. Jest perfekcyjna
              > i nowych dróg budować nie trzeba, tylko rozstrzeliwać na miejscu
              > kierowców, bo wszystko jest winą ich i prędkości. Dobrze podsumowałem
              > stan ducha grupy?

              Źle podsumowałeś. Piszący, że nowych dróg budować nie trzeba to absolutny margines.
              Za to bardzo powszechne jest usprawiedliwianae autostradowych prędkości na
              drogach, które autostradami nie są, tylko dlatego, że są to tzw. drogi krajowe,
              tak jakby ilość cyferek w numerze drogi miała magiczny wpływ na stan takiej
              drogi. Nie, panowie - od samego numerka droga się nie poszerzy, a skrzyżowania
              nie ztobią się bezkolizyjne.
              Jura
        • Gość: na zimno Glupawy kierowca to taki, ktory IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.08.08, 11:56
          nie potrafi zrozumiec, ze poza autostrada, na wszystkich innych
          drogach dopuszcza sie jazde z taka predkoscia (40), niezaleznie od
          powodow, ktore sie na to skladaja.

          PS
          Z tych cech: turbo, diesel, injection (tdi) proponuje Ci pozostac
          przy "injection" z jakiegos srodka uspokajajacego.
        • edgar22 Re: Karać, czy edukować 29.08.08, 13:39
          jasmina_tdi napisała:

          > Moze najpierw nalezaloby sie zastanowic, kim jest ow "glupawy"
          > kierowca.
          >
          > Dla mnie to ten, ktory wlecze się 40 na godz, tworząc za sobą
          > gigantyczny korek. Dla mnie perspektywa jazdy za takim baranem
          > stwarza wieksze zagrożenie, niz sznur pędzących aut. Wiadomo po
          > chwili - każdy stara się wyprzedzić, czy są ku temu odpowiednie
          > warunki, czy tez nie.

          A dla mnie jednak bardziej głupawy jest ten, który "stara się wyprzedzić, czy są ku temu odpowiednie warunki, czy tez nie". Bardziej również zasługuje na miano "barana".
    • Gość: mega Re: Karać, czy edukować IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.08, 17:24
      karac przede wszystkim.
      karac karac karac
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka