emes-nju
27.08.08, 17:01
Co jakis czas nasza ofiarna waaadza proponuje zwiekszanie mandatow. Dla naszego dobra oczywiscie :-P
To kompletny, (slusznie :-/ ) liczony pod publiczny poklask, bezsens.
Dlaczego? Ano dlatego, ze jezdzac od 20 lat (obecnie ok. 25 tys. rocznie) zalapalem sie na radar RAZ (i to nie ja W CZASIE POMIARU przekroczylem predkosc :-P , a van, ktory mnie wyprzedzal - jezdze uwaznie i naprawde, przy obecnych metodach policji, trudno mnie zlapac).
A swiety nie jestem i czasami zdarza mi sie calkowicie bezkarnie jechac zdecydowanie szybciej niz waaadza dozwolili (a troche szybciej prawie zawsze z wyjatkiem terenow zabudowanych, gdzie, jezeli jest to rzeczywiscie teren zabudowany, raczej nie przekraczam predkosci. Inna sprawa, ze jadac "troche szybciej" czesto naleze do najwolniejszych...).
Mandat, ktory zaplacilem wyniosl 100 zl... Nawet jezeli wynioslby 1000 czy nawet 10000 zl, w skali 20 lat, to pikus (rocznie na paliwo wydaje wiecej). Dopoki skutecznosc policji bedzie tak zalosnie niska, wysokosc mandatow dla wiekszosci kierowcow nie bedzie miala wiekszego znaczenia (zreszta kto ruszajac w podroz zaklada mandat czy nawet wypadek?)
Zamiast wiec trabic o kwotach wlepianych raz na wiele lat mandatow, lepiej byloby chyba popracowac nad skutecznoscia. Wtedy nawet 100 zl mandatu zlapanego kilka razy w czasie jednej podrozy da lepszy rezultat niz jedno slone dokopanie (az sie kredki z tornistra posypia) raz na wiele lat. Wedlug mnie lepiej, zeby kara byla dokuczliwa (nieunikniona i, jezeli nadal bedzie sie nieprzepisowo jezdzilo, czesta) niz jednorazowo, raz na wiele lat, "rujnujaca".
Tylko, ze zwiekszenie skutecznosci wymaga zmiany ideii "temperowania" kierowcow (zamiast pomiarow predkosci w miejscach przewidywalnych i znanych, pomiary w roznych miejscach i bez uprzedzania znakami) i trzeba na to wylozyc sporo kasy (chco wcale nie tak duzo). Spodziewajmy sie wiec nadal pozorowanej "walki z piratami" i braku jakichkolwiek realnych zmian na lepsze na drogach.