shp80
11.09.08, 09:36
Często mówi się, że bezpieczeństwo to dobra widoczność. Jadę sobie dziś rowerem do pracy. Mimo dobrej widoczności i słońca, włączam przednią lampkę (tryb migający, by lepiej było widać). Po przejechaniu ok. 500m widzę wytaczający się z podporządkowanej samochód. Wyjeżdża nieśmiało, ja zwalniam, bo widzę, że ma zaparowane szyby, a kierowca (kierownica :) próbuje cokolowiek wypatrzeć na drodze. Oczywiście mnie nie widzi i wymusza na mnie pierwszeństwo. Brakuje mi mocnej trąbki z drugiego roweru, ale zatrzymuję się bez problemu - sytuacja przewidywalna aż do bólu. Kobieta odwracała w moją stronę kilka razy głowę, ale nic nie zobaczyła..
Potem, na odcinku 1km, spotkałem jeszcze kilku 'zaparowanych' "kierowców", ale na szczęście jechali w przeciwnym kierunku..
Szkoda słow..