vesper77
26.11.08, 09:35
oczekuję porady;) wczoraj 15.55 na wilanowskiej facet passatem
wjechał w tył mojej astry. stałam w korku a on wyjechał z ul.
radziny hiszpańskich (gal. mokotów) i zwiał!!!! wyminą mnie i
odjechał. gdybym otworzyła drzwi to pojechałby z moimi drzwiami. w
pierwszej kolejności zajęłam się moimi dziećmi, które siedziały z
tylu a nie notowaniem nr rej. tego przemilego pana. bylam na policji
a oni powiedzieli zebym umowila sie w wrd ze oni nic nie moga itp,
poza tym obserwatorem sytuacji byl patrol strazy miejskiej, facet
gadajac przez komórkę wzruszyl ramionami i odjechal. niestety jego
nr boczny jest prosty do zapamietania i zamierzam napisac pismi w
tej sprawie. wiadomo, ze kto ma szkode ten obwinia wszystkich
dookoła, ale mam mysli typu: facet wypił piwko w gal. mokotów i bał
się konfrontacji lub był tam gdzie nie powienien byc itp. co mi
radzicie? czeka mnie wycieczka do tego wrd. wkurzające.