mejson.e
19.02.09, 22:47
Mało jeszcze mamy poza miastami dróg dwujezdniowych czy choćby wielopasmowych
i najczęściej wyprzedzać musimy na dwukierunkowych jednojezdniówkach i to nie
zawsze szerokich, z poboczami.
Powszechne też zjawisko rozwijania na takich zwykłych drogach prędkości grubo
powyżej dozwolonych 90 - bardziej w okolicach 120 ale często i 150 - stawia
przed wyprzedzającymi dość wysokie wymagania.
Żeby przeżyć, trzeba przebywać na pasie "przeciwnym" jak najkrócej - góra 5-10
sekund, bo potem to może być ruletka.
Jeśli ma się powyżej stu koni pod maską, to bardzo trudne to nie jest, ale co
mają zrobić powożący kilkudziesięciokonnymi maszynami?
Przede wszystkim rozpędzić się jeszcze na swoim pasie, by wyskoczyć na
przeciwny już z dużą różnicą prędkości w stosunku do wyprzedanego.
Ale do tego jest potrzebne i miejsce do rozpędzenia i widoczność pozwalająca
na wybranie najlepszego momentu do rozpoczęcia przyspieszania i na bezpieczne
wjechanie na lewy pas.
Dzięki temu można zacząć się rozpędzać jeszcze PRZED wyminięciem ostatniego
"przeciwnika".
Ile czasu zajmuje Wam pobyt na lewym pasie, bo to jest ten najbardziej istotny
fragment manewru wyprzedzania, które trwa oczywiście znacznie dłużej niż samo
przejeżdżanie obok wyprzedzanego?
Ja powyżej 5 sekund "pod prąd" już odczuwam, że coś spieprzyłem...
Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.