Dodaj do ulubionych

Czy jeździmy jak Szwajcarzy?

19.04.09, 20:48
W nawiązaniu do wpisów w wątku:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=94134288
osób twierdzących, że tylko polska wiocha wyprzedza na obszarze zabudowanym, a
za to np. w Szwajcarii jeździ się grzecznie i bezpiecznie.

Dla Świętych_Na_Drodze mam nieocenzurowany film z ośmiu minut jazdy w porannym
szczycie, w czasie których dokonałem potrójnej zbrodni wyprzedzania.
Proszę znaleźć różnice pokazujące, że widoczni na filmie kierowcy nie jeżdżą
po "szwajcarsku" tylko po polsku.
Ten jeden wyprzedzający przed zakrętem musiał być jakimś Polakiem...


video.google.pl/videoplay?docid=8045084242034628674&q=source%3A013711449036507323756&hl=pl

Napisałem wyżej, że to materiał dla Świętych_Na_Drodze, także dlatego, że
trzeba mieć anielską cierpliwość, by obejrzeć go z zapartym tchem do końca.

Dla mniej Świętych, którzy uznają, że film nie pokazuje nic niezwykłego,
polecam bardziej zajmujący obraz:

www.cheddarvision.tv/

Bo mnie rzuca się w oczy tylko jedna różnica - Szwajcarzy nie muszą takimi
bocznymi dróżkami w takim tłoku jeździć do pracy...

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 19.04.09, 21:06
      Hanni zdecydowanie opowiadal bajki.. Nie trzeba dowodow filmowych aby
      moc stwierdzic, ze Szwajcarzy, Niemcy, Austryjacy itp sa calkiem
      zwyklymi ludzmi i tak samo jak w kazdym innym kraju, pewna ich czesc
      ma przepisy lub bezpieczenstwo innych i swoje gleboko w odwlokach.
      Roznieca jest jednak taka, ze prawdopodobiensto zostania zlapanym na
      przekracaniu przepisow jest wieksza niz w Polsce. A swiadomosc kary
      dyscyplinuje.
      • emes-nju Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 20.04.09, 11:52
        kontik_71 napisał:

        > Roznieca jest jednak taka, ze prawdopodobiensto zostania zlapanym
        > na przekracaniu przepisow jest wieksza niz w Polsce.

        Jestem podobnego zdania.

        Glownie dlatego tak wk.rwia mnie jak pisze sie o nas "bydlo" - czy
        jest nasza wina to, ze nasza policja nie pracuje, a wyrabia plany
        mandatowania?

        > A swiadomosc kary dyscyplinuje.

        Nie tylko to.

        Dyscyplinuje rowniez to, ze faktycznie wiekszosc jezdzi "normalnie" -
        malo kto chce sie wychylac. Co ciekawe zjawisko takie zaczynam
        obserwowac rowniez na polskich drogach. Szkoda tylko, ze wylacznie
        na mniej obciazonych - miedzynarodowe dukty jednojezdniowe jeszcze
        dlugo beda rzeznia... A im bardziej beda szykanowane, tym wieksza.
        • kontik_71 Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 20.04.09, 12:14
          Wiesz emes... musze Cie zaskoczyc i pewnie zmartwic.. Policja w CH
          zaczela byc widoczna na drogach gdy powstala dobrze rozwinieta siec
          radarow.. A plan mandatowania jest znany i kazdy kanton ma swoj :)
          • emes-nju Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 20.04.09, 12:17
            Czyli jednak inny material genenetyczny u kierowcow ;-P

            Sorry, ale ja nic nie napisalem o radarach. Ja tylko odnioslem sie
            do pewnych roznic w pracy policji polskiej i niektorych
            zagranicznych. Temat wielokrotnie walkowany wiec mi sie nie chce
            podawac przykladow.
            • kontik_71 Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 20.04.09, 12:33
              Ta roznica wynika wlasnie z tego, ze kontrole predkosci nie sa
              robione przez policje tylko automaty, wiec patrole moga zajac sie
              innymi sprawami.. a i tak dosc czesto widzi sie ladnie zamaskowane
              siatka maskujaca radary przenosne (widzi sie mijajac je oczywiscie)
              • emes-nju Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 20.04.09, 13:42
                Spojrzyj na mape fotoradarow w Polsce, pojezdzij tez po naszym
                slicznym kraju.

                A potem zadaj sobie to samo pytanie, co my. Dlaczego skoro skrzynek
                jest tyle, nadal odbywaja sie lowy na kierowcow WYLACZNIE w
                miejscach co najmniej watpliwych jezeli patrzec pod katem
                bezpieczenstwa, za to "lownych" (np. kompletnie niezrozumiale 70
                km/h na prostej szerokiej drodze), a policji brak w miejscach
                naprawde niebezpiecznych, ale takich, gdzie glowny problem nie
                wynika z przekraczania predkosci.
                • habudzik Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 20.04.09, 23:11
                  emes-nju napisał:

                  > Spojrzyj na mape fotoradarow w Polsce, pojezdzij tez po naszym
                  > slicznym kraju.

                  Mape Europy , w tym i Polski już zapodawałem . U nas jest stosunkowo spokojnie
                  pod tym względem .



                  > A potem zadaj sobie to samo pytanie, co my. Dlaczego skoro skrzynek
                  > jest tyle, nadal odbywaja sie lowy na kierowcow WYLACZNIE w
                  > miejscach co najmniej watpliwych jezeli patrzec pod katem
                  > bezpieczenstwa, za to "lownych" (np. kompletnie niezrozumiale 70
                  > km/h na prostej szerokiej drodze)

                  Dlatego że tam właśnie kierowcy myślą iż to ograniczenie jest głupsze od nich i
                  je olewają a właśnie na takich prostych drogach jest statystycznie jewięcej
                  wypadków .



                  , a policji brak w miejscach
                  > naprawde niebezpiecznych, ale takich, gdzie glowny problem nie
                  > wynika z przekraczania predkosci.

                  A z czego może wynikać ? Ze złej widoczności , z dziur w jezdni , z braku mostów ?
            • habudzik Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 20.04.09, 23:15
              emes-nju napisał:

              > Czyli jednak inny material genenetyczny u kierowcow ;-P
              >
              > Sorry, ale ja nic nie napisalem o radarach. Ja tylko odnioslem sie
              > do pewnych roznic w pracy policji polskiej i niektorych
              > zagranicznych.

              A gdzie byłeś by móc wydawać takie opinie ? Jakim prawem opisujesz działania
              policji w innych krajach skoro w niewielu byłeś i to zapewne w trybie
              Okęcie-zagranica-Okęcie + wynajęty na 3 dni rozklekotany Passat ? Zeby móc się
              wypowiadać trzeba albo tam często bywać albo mieszkać .
        • habudzik Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 20.04.09, 23:05
          emes-nju napisał:

          > kontik_71 napisał:
          >
          > > Roznieca jest jednak taka, ze prawdopodobiensto zostania zlapanym
          > > na przekracaniu przepisow jest wieksza niz w Polsce.
          >
          > Jestem podobnego zdania.
          >
          > Glownie dlatego tak wk.rwia mnie jak pisze sie o nas "bydlo" - czy
          > jest nasza wina to, ze nasza policja nie pracuje, a wyrabia plany
          > mandatowania?

          Nie możesz być tego samego zdania będąc zupełnie innego zdania . Przecież
          odpowiadasz na to że szwajcarska policja skuteczniej mandatuje czyli lepiej
          wyrabia te plany . Skoro u nas łatwiej ujść z życiem po złamaniu przepisów to
          znaczy że nasi słabiej te plany wyrabijają . A to że jesteśmy bydłem to fakt
          autentyczny . Zacietrzewienie u nas jest tak wielkie że aż nie mogę się
          powstrzymać i nie wykorzystać go do szybszego przejazdu skrzyżowania
          Żwirki-Racławicka o którym już tyle razy pisałem .
          • hanni Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 13:07
            habudzik napisał:

            > Przecież odpowiadasz na to że szwajcarska policja skuteczniej
            > mandatuje czyli lepiej wyrabia te plany.

            To tylko po czesci prawda. Samych kontroli jest w Szwajcarii na oko mniej niz w
            Polsce tyle, ze kary sa znacznie wyzsze.
            Problem lezy calkiem gdzie indziej. Na tysiacach kilometrow drog w Szwajcarii
            jeszcze nigdy nikt nie widzial radaru i miejscowi doskonale wiedzacy to, mimo to
            jezdza przepisowo.
            Gdyby ich jedynym motywem byl strach to nie robiliby tego.

            I jaki motyw maja kierowcy jadacy ponizej limitu przez teren zabudowany, co
            obserwuje czesto zwlaszcza w miejscowosciach turystycznych?

            • inguszetia_2006 Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 13:17
              hanni napisał:

              > habudzik napisał:
              >
              > > Przecież odpowiadasz na to że szwajcarska policja skuteczniej
              > > mandatuje czyli lepiej wyrabia te plany.
              >
              > To tylko po czesci prawda. Samych kontroli jest w Szwajcarii na
              oko mniej niz w
              > Polsce tyle, ze kary sa znacznie wyzsze.
              > Problem lezy calkiem gdzie indziej. Na tysiacach kilometrow drog w
              Szwajcarii
              > jeszcze nigdy nikt nie widzial radaru i miejscowi doskonale
              wiedzacy to, mimo t
              > o
              > jezdza przepisowo.
              > Gdyby ich jedynym motywem byl strach to nie robiliby tego.
              >
              > I jaki motyw maja kierowcy jadacy ponizej limitu przez teren
              zabudowany, co
              > obserwuje czesto zwlaszcza w miejscowosciach turystycznych?
              >
              Witam,
              To jest post roku. Bomba!
              I zdanie roku; "Samych kontroli jest w Szwajcarii na oko mniej niż w
              Polsce";-DDDD
              Złote myśli takie jak ta, zasługują na specjalną nagrodę;-D
              Fanfary!
              Pzdr.
              Inguszetia

              • hanni Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 13:22
                inguszetia_2006 napisała:


                > To jest post roku. Bomba!

                Dzekuje :)

                > I zdanie roku; "Samych kontroli jest w Szwajcarii na oko mniej niż
                > w Polsce";-DDDD

                Na przestrzeni ostatnich kilku lat (5-6?) bylem 3 krotnie kontrolowany przez
                policje drogowa w Polsce. W Szwajcarii albo Niemczech, gdzie jezdze znacznie
                wiecej jeszcze ANI RAZ i to od bardzo dawna.


                > Złote myśli takie jak ta, zasługują na specjalną nagrodę;-D
                > Fanfary!

                Jeszcze raz serdeczne dzieki :)
            • kontik_71 Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 13:49
              Na tysiacach kilometrow drog w Szwajcarii jeszcze nigdy nikt nie
              widzial radaru


              Co Ty za bzdury opowiadasz?
              • hanni Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 13:56
                Jesli to co pisze to "bzdury" to pewnie potrafisz to jakos udowodnic?
                • kontik_71 Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 14:17
                  Odcinek Seengen - Egliswil = 3 miejsca kontroli, autostrada A1
                  kierunek na Zuerich, miejsce zbiorki radiowozow i kontroli przed
                  tunelem Baregg, Ja sa ciagu ostatnich 3 miesiecy bylem w 4 duzych
                  kontrolach, jedno z Zuerichu i 3 za Baregg = blokada drogi/autostrady
                  • hanni Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 14:32
                    Laczna dlugosc sieci drog w Szwajcarii wynosi ponad 120 tys. kilometrow.
                    • kontik_71 Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 14:34
                      I co z tego? W kazdej wsi jest policja, ktora systematycznie
                      kontroluje ruch drogowy w granicach danej miejscowosci..
                      • kontik_71 Dodatek 21.04.09, 14:34
                        A pomiedzy miejscowosciami kontroluje policja kantonalna..
                        • hanni Re: Dodatek 21.04.09, 14:46
                          kontik_71 napisał:

                          > A pomiedzy miejscowosciami kontroluje policja kantonalna..

                          Jasne.
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=94257161&a=94336777
                      • hanni Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 14:45
                        kontik_71 napisał:

                        > I co z tego? W kazdej wsi jest policja, ktora systematycznie
                        > kontroluje ruch drogowy w granicach danej miejscowosci..

                        Jasne. Bo w Szwajcarii pracuje tylu policjantow wiejskich, ze sa w stanie dzien
                        i noc kontrolowac drogi o lacznej dlugosci wynoszacej ponad 3-krotny obwod
                        ziemi? Po co wypisujesz takie bzdury?

                        W calej Szwajcarii sa tysiace kilometrow drog, gdzie zwlaszcza miejscowi
                        doskonale wiedza, ze zadnych kontroli tam nie ma i nie bylo.


                        • kontik_71 Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 14:48
                          Taaa... proponuje pojedzic noca po drogach miedzy polami lub lasami..
                          zdziwisz sie jak czesto mozna sie natknac na patrol... Wiesz,
                          policjanci nie sa kretynami i doskonale wiedza ktoredy jezdza
                          miejscowi gdy wracaja z jakiegos baru lub imprezy...
                          • hanni Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 14:56
                            Ale tutaj dyskutujemy akurat o mainstreamie ruchu drogowego, czyli o tym co
                            widzi sie przecietnie na drogach, a nie o tym, co moze sie zdarzyc "noca"
                            "miedzy polami i lasami".

                            I fakty sa takie, ze kultura poruszania w D czy CH jest zupelnie odmienna od
                            tej, jaka sie widzi w PL. I jest tak NIE TYLKO z powodu drozszych mandatow w CH.
                            • kontik_71 Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 15:00
                              Skoro poszanowanie przepisow i kultura jazdy jast tak idealna to
                              powiedz po jaka cholere prawie co roku zaostrza sie kary, co? A moze
                              to takie oderwane od rzeczywistosci hobby policyjne jest?

                              Powyzej opisalem ci mainstream to wyskujesz z 120 tys km drog, gdy ci
                              mowie o bocznych drogach to wyskakujesz z mainstreamem... zdecyduj
                              sie..

                              Wiesz my piszemy o Szwajcarii na poludniu Europy a nie o tzw
                              Szwajcarii Kaszubskiej
                              • hanni Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 15:15
                                kontik_71 napisał:

                                > Skoro poszanowanie przepisow i kultura jazdy jast tak idealna to
                                > powiedz po jaka cholere prawie co roku zaostrza sie kary, co? A
                                > moze to takie oderwane od rzeczywistosci hobby policyjne jest?

                                Ciagle nie rozumiesz pewnej zasadniczej rzeczy bo rozumujesz w sposob typowy dla
                                niewolnika. Po pierwsze nigdzie nie napisalem, ze jest "idealnie", jedynie, ze
                                jest duzo lepiej niz np. w PL.

                                Po drugie - co najwazniejsze - Szwajcaria to wysoko rozwinieta demokracja. W
                                kraju tym jak w malo ktorym OBYWATELE (zwroc na to okreslenie uwage) maja
                                decydujacy wplyw na decyzje dotyczace norm i przepisow.
                                Gdyby wiekszosc Szwajcarow byla przeciwna tym rygorom, to by przeciwko temu
                                otwarcie wystapili. Ale nie robia tego bo w imie ich WSPOLNEGO bezpieczenstwa
                                popieraja takie kroki chroniace ich przed ASPOLECZNYMI JEDNOSTKAMI.

                                W realiach spolecznosci o niskich standardach OBYWATELSKICH (zwroc na to
                                okreslenie uwage) a co za tym idzie niklym poczuciu odpowiedzialnosci za ogol
                                takie ograniczenia odbierane sa nie jako ochrona ogolu przed aspolecznymi
                                jednostkami a jako ograniczenie ich wolnosci - jako ze sami zwykli zachowywac
                                sie aspolecznie.

                                > Powyzej opisalem ci mainstream to wyskujesz z 120 tys km drog,

                                Czyzby jedno bylo zaprzeczeniem drugiego? Wiesz w ogole co to znaczy?

                                • kontik_71 Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 15:34
                                  Oh jak to dobrze, ze sa tacy swiadomi nie niewolnicy jak ty..
                                  Jako taki bedziesz w stanie odszukac sobie informacje na temat
                                  protestow jakie mialy miejsce po wybudowaniu trzeciej rury Baregg i
                                  ograniczeniu predkosci na dlugim odcinku autostrady pomiedzy Mägenwil i Spreitenbach i co te protesty daly?? Dokladnie nic, ograniczenie
                                  jak bylo tak jest..
                                  • hanni Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 18:34
                                    I co? Nawet jesli sa jakies sporadyczne protesty dotyczace KONKRETNYCH odcinkow
                                    to nie zmienia to niczego w powszechnym KONSENSIE Szwajcarow, ze chca miec u
                                    siebie bezpieczny ruch a ograniczenia i rzeczywiste przestrzeganie ich to jedna
                                    z podstaw tego konceptu.

                                    Czy moze naprawde chcesz komus tu wmowic, ze Szwajcarzy w gruncie rzeczy
                                    najchetniej zniesliby albo przynajmniej znacznie podniesli ograniczenia ale
                                    jakis car i Batko, ktory nimi rzadzi im tego zabrania?
                                    • trypel Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 18:59
                                      hanni napisał:

                                      > Czy moze naprawde chcesz komus tu wmowic, ze Szwajcarzy w gruncie
                                      rzeczy
                                      > najchetniej zniesliby albo przynajmniej znacznie podniesli
                                      ograniczenia ale
                                      > jakis car i Batko, ktory nimi rzadzi im tego zabrania?

                                      Zapewne wiesz a tylko udajesz że nie ale ogół/motłoch/tłuszcza jest
                                      głupi. W 90%. Co najwyżej 10% ludzi nadaje sie do podejmowania
                                      jakichkolwiek ważnych decyzji. Reszta - czyli przeważająca większość
                                      podejmuje decyzje kierujac sie np wyglądem polityka, jego
                                      skłonnością do sexu pozamałżeńskiego (w zależnosci od kraju jest to
                                      plus lub minus), opiniami z prasy typu Fakt, zdaniem sąsiada, itd.
                                      I niezależnie czy dotyczy to Czadu czy Szwajcarii ogół nie jest w
                                      stanie podjąć słusznych decyzji. Niestety demokracja została uznana
                                      za najlepszy ustrój i w zwiazku z tym w większosci krajów stado
                                      baranów rządzi gospodarzem a nie odwrotnie.
                                      W związku z czym jestem skłonny uwierzyć że ogół Szwajcarów chce
                                      ograniczeń prędkosci i podwyższenia mandatów. Tak jak po odpowiednio
                                      przeprowadzonej kampanii medialnej ogół mieszkańców Etiopii na 100%
                                      w referendum zadecydowałby o nakazie montowania CO w kazdym domu.

                                      jak to było? jedzmy gó... - miliardy much nie mogą sie mylić!
                                      • kontik_71 Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 19:06
                                        Trypel, tu podwyzki kar nie sa poprzedzane kampaniami i
                                        uswiadamianiem.. po prostu od dnia tego i tego bedzie ostrzej i
                                        koniec.. A potem widzi sie wiecej patroli na drogach, tak samo jak
                                        jest ich wiecej od 1 lutego8(przez 2-3 tygodnie) gdy trzeba miec nowa
                                        winiete... a kto jej nie ma temu stowka leci...
                                      • hanni Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 19:17
                                        trypel napisał:


                                        > Zapewne wiesz a tylko udajesz że nie ale ogół/motłoch/tłuszcza
                                        > jest głupi. W 90%. Co najwyżej 10% ludzi nadaje sie do
                                        > podejmowania jakichkolwiek ważnych decyzji.

                                        Co prawda mocno upraszczasz ale masz oczywiscie racje.
                                        Problem jednak lezy zupelnie gdzie indziej - w tym, co okresla sie mianem
                                        KONSENSU. I nie ma to nic wspolnego z glupota czy madroscia.

                                        Mieszkancy Kongo (przykladowo) nie sa ani glupsi ani madrzejsi akceptujac
                                        powszechnie robienie pod siebie w miejscach publicznych. Dobrze im z tym.
                                        W Polsce takie zachowanie nidy nie stanie sie konsensem i bedzie powszechnie
                                        negowane i przez madrych i przez glupich.

                                        W Polsce za to panuje powszechny konsens olewania przepisow jako cos dla
                                        glupich. W Szwajcarii albi Niemczech wyglada to nieco inaczej. Tak wiekszosc
                                        ludzi widzi w normach prawnych pozyteczny konsens. Dlatego je o wiele latwiej
                                        akceptuja.

                                        I z glupota albo madroscia jednostek nie ma to nic a nic do czynienia.




    • habudzik Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 19.04.09, 23:31
      mejson.e napisał:


      > Bo mnie rzuca się w oczy tylko jedna różnica - Szwajcarzy nie muszą takimi
      > bocznymi dróżkami w takim tłoku jeździć do pracy...

      Oj z całym szacunkiem , bo zdaje się że nie byłeś w krajach alpejskich ,
      zapewniam Cię że wielu z nich w drodze do pracy zmuszona jest pokonywać
      najrózniejsze przeszkody , znacznie cięższe i uporczywe niz te pokazane na Twoim
      filmie .
      Jak będe kiedyś umiał to zapodam film (i to nie nakręcony z myślą o forum) jak
      drogę MIĘDZYNARODOWĄ Imperia - Cuneo pokonuje bolid stajni VW biorąc zakręty
      najwyzej na 2 biegu .
      Ja wiem , powiesz że mają tak bo w takim nieprzyjaznym miejscu mieszkają ale my
      na ich miejscu ( kapitalizm od dawna ) domagalibyśmy się sześciopasmowego tunelu
      czy estakady a oni pokornie marnują czas jadąc gęsiego w porywach 40km/h . To
      dopiero frajda .
    • rapid130 Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 20.04.09, 01:47
      Mejson wbiegł do świątyni, demoluje stragany i wypędza przekupniów w
      słusznym gniewie. ;))))
    • iberia.pl mity o poprawności Szwajcarów 20.04.09, 09:52
      owszem jezdza jak Pan Bog przykazal albo jak Kontik napisal ale
      tylko na obszarze CH.Wystarczy pojezdzic troche przy grniacy z D -
      to strach sie bac, spuszczeni ze smyczy cisna lewym ile fabryka dala
      tacy sa porzadni.
      • emes-nju Jak i o poprawnosci Niemcow. 20.04.09, 12:15
        Niemcy u siebie jezdza dosc ostro, ale w miare przepisowo.

        Natomiast jak za granica Niemiec na autostradzie zobaczy sie
        aroganckiego wariata uprawiajacego "gry telewizyjne", to wcale
        niekoniecznie bedzie to Polak - rownie dobrze moze byc to Niemiec.
        A "najsmieszniejsi" sa np. w Chorwacji (nie jest w UE) - tam,
        szczegolnie wlasciciele bogatszych aut, jezdza rownie "smiesznie"
        jak polskie REPy w podrozy sluzbowej. I to nie tylko po
        autostradzie...
      • habudzik Re: mity o poprawności Szwajcarów 20.04.09, 22:42
        iberia.pl napisała:

        > owszem jezdza jak Pan Bog przykazal albo jak Kontik napisal ale
        > tylko na obszarze CH.Wystarczy pojezdzic troche przy grniacy z D -
        > to strach sie bac, spuszczeni ze smyczy cisna lewym ile fabryka dala
        > tacy sa porzadni.

        No ale w D wszyscy tak jeżdżą .
        • kontik_71 Re: mity o poprawności Szwajcarów 21.04.09, 07:16
          No ale w D wszyscy tak jeżdżą .

          Roznica jest taka, ze Niemcy sa przyzwyczajeni do takich predkosci a
          Szwajcarzy nie..
          • habudzik Re: mity o poprawności Szwajcarów 21.04.09, 17:25
            kontik_71 napisał:

            > No ale w D wszyscy tak jeżdżą .
            >
            > Roznica jest taka, ze Niemcy sa przyzwyczajeni do takich predkosci
            a
            > Szwajcarzy nie..

            Nikto oprócz Niemców nie jest w Niemczech przyzwyczajony do takich
            prędkości . Szwajcarzy nie sa więc wyjatkiem .
        • iberia.pl jak zwykle habudzik 21.04.09, 11:07
          habudzik napisał:

          > iberia.pl napisała:
          >
          > > owszem jezdza jak Pan Bog przykazal albo jak Kontik napisal ale
          > > tylko na obszarze CH.Wystarczy pojezdzic troche przy grniacy z
          D -
          > > to strach sie bac, spuszczeni ze smyczy cisna lewym ile fabryka
          dala
          > > tacy sa porzadni.
          >
          > No ale w D wszyscy tak jeżdżą .

          gada bzdury, z tego co pamietam tam tez sa ograniczenia predkosci...
          • habudzik Re: jak zwykle habudzik 21.04.09, 17:28
            Sama napisałaś że Szwajcsarzy spuszczeni ze smyczy w D jeżdżą ile
            fabryka dała . Tak jeżdżą tam wszyscy - Polacy , Włosi , France i
            inni .
            • iberia.pl Re: jak zwykle habudzik 22.04.09, 10:31
              habudzik napisał:

              > Sama napisałaś że Szwajcsarzy spuszczeni ze smyczy w D jeżdżą ile
              > fabryka dała . Tak jeżdżą tam wszyscy - Polacy , Włosi , France i
              > inni .
              • habudzik Re: jak zwykle habudzik 22.04.09, 11:11
                Byłem na południu i jeśli już cudaczą to niezależnie od naklejki .
      • hanni Bajki 21.04.09, 12:51
        iberia.pl napisała:

        > spuszczeni ze smyczy cisna lewym ile fabryka dala tacy sa porzadni.

        Czemu wypisujesz takie bzdury? W Niemczech jezdzi sie szybciej niz w Szwajcarii
        ale i notoryczna jazda lewym pasem i "ile fabryka dala" to najzwyklejsze klamstwa.
        • iberia.pl Re: Bajki hanniego 21.04.09, 14:42
          hanni napisał:

          > iberia.pl napisała:
          >
          > > spuszczeni ze smyczy cisna lewym ile fabryka dala tacy sa
          porzadni.
          >
          > Czemu wypisujesz takie bzdury? W Niemczech jezdzi sie szybciej niz
          w Szwajcarii
          > ale i notoryczna jazda lewym pasem i "ile fabryka dala" to
          najzwyklejsze klamst
          > wa.


          tak?to polecam wizyte na poludniu Niemiec i zobacz jakie cuda na
          drodze wyprawiaja kierowcy aut z naklejka CH.
          • hanni Zwidy iberii 21.04.09, 14:51
            iberia.pl napisała:

            > tak?to polecam wizyte na poludniu Niemiec i zobacz jakie cuda na
            > drodze wyprawiaja kierowcy aut z naklejka CH.

            I ojcu pewnie objasniasz, jak sie robi dzieci?
            Oczywiscie, ze zdarzaja sie kierowcy niemieccy i szwajcarscy jezdzacy "ile dala
            fabryka" i do tego lewym pasem ale zdecydowana WIEKSZOSC jednych i drugich to
            jedni z najbardziej zdyscyplinowanych kierowcow.

            Gdyby bylo tak, jak to sobie fantazjujesz, to odsetek przebiegow z predkosciami
            powyzej 150 km/h musialby byc przynajmniej dwucyfrowy.
            • kontik_71 Re: Zwidy iberii 21.04.09, 14:54
              I dlatego, ze sa tak zdyscyplinowani to na autostradzie jezdza
              przewaznie lewym pasem, tak?
              • hanni Re: Zwidy iberii 21.04.09, 14:58
                kontik_71 napisał:

                > I dlatego, ze sa tak zdyscyplinowani to na autostradzie jezdza
                > przewaznie lewym pasem, tak?

                Kto? Wszyscy, wiekszosc czy moze tylko pewna czesc?

                Oj dzieci, dzieci....

                P.S. Po przejechaniu granicy polskiej zawsze oddycham z ulga bo wreszcie mam za
                soba miszczuf z ich "szybkim pasem".
                • kontik_71 Re: Zwidy iberii 21.04.09, 15:02
                  cos mi sie widzi, ze ty w zyciu zadnej granicy nie przekraczales a
                  szwajcarskij w szczegolnosci
                  • hanni Re: Zwidy iberii 21.04.09, 15:17
                    Ciagle zapominam, ze "szybki pas" to przeciez wynalazek Szwajcarow a w Polsce
                    najbardziej zdyscyplinowani kierowcy w Europie zjezdzaja na lewy pas tylko przy
                    wyprzedzaniu. :)
                    • kontik_71 Re: Zwidy iberii 21.04.09, 15:30
                      Nie masz pojecia o Szwajcarii, najpewniej nigdy tu nawet nie byles...
                      • hanni Re: Zwidy iberii 21.04.09, 18:35
                        kontik_71 napisał:

                        > Nie masz pojecia o Szwajcarii, najpewniej nigdy tu nawet nie byles...

                        Najpewniej :)
    • edek40 Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 20.04.09, 12:17
      Nie. Szwajcarzy nie sa upodlani takimi drogami.
    • hanni Oczywiscie, ze nie. 20.04.09, 13:01
      I wie to od razu kazdy, kto sprobuje przejechac przez dluzsza wies, prosta
      dwukierunkowa droga z przepisowa predkoscia 50 km/h. Jest zaraz wyprzedzany.

      Czegos podobnego np. z Niemiec albo Szwajcarii nie moge sobie przypomniec. Choc
      wcale nie twierdze, ze i tam sie to nie zdarza.
      • kontik_71 Re: Oczywiscie, ze nie. 20.04.09, 13:07
        To sie nie przytrafia bo kierowcy zostali zdyscyplinowani
        odpowiednimi karami. Przez ostatnie 20 lat obserwuje zmiany na
        tutejszych drogach i widac jednoznacznie, ze ruch uspokaja sie w
        takim postepie w jakim podnoszone sa mandaty. To nie ma nic wspolnego
        ze "swietoscia" tutejszych kierowcow, to jest czysta "przemoc"
        psychiczna robiona za pomoca kar.
        • hanni Re: Oczywiscie, ze nie. 20.04.09, 13:24
          kontik_71 napisał:

          > To sie nie przytrafia bo kierowcy zostali zdyscyplinowani
          > odpowiednimi karami.

          Sorry ale to przejaw myslenia charakterystyczny dla niewolnika. Kary owszem maja
          wplyw ale marginalny. Znam gminy i odcinki drog, gdzie jeszcze nigdy nie bylo
          policji i radarow a miejscowi mimo to jezdza dzien w dzien do znudzenia
          przepisowo wlokac sie czesto pusciutka droga 50 albo 30 km/h lub najwyzej kilka
          km powyzej.

          > Przez ostatnie 20 lat obserwuje zmiany na tutejszych drogach

          Ja tez i napawa mnie to optymizmem.

          > i widac jednoznacznie, ze ruch uspokaja sie w takim postepie w
          > jakim podnoszone sa mandaty. To nie ma nic wspolnego
          > ze "swietoscia" tutejszych kierowcow, to jest czysta "przemoc"
          > psychiczna robiona za pomoca kar.

          Moze masz racje. Jesli tak to z jednej strony to dobrze (ze w ogole cos sie
          dzieje) a z drugiej to niestety fatalne swiadectwo naszego spoleczenstwa,
          ktoremu obce sa jeszcze postawy obywatelskie i ktore reaguje tylko na widok bata.
          • kontik_71 Re: Oczywiscie, ze nie. 20.04.09, 13:32
            Ja pisze o Szwajcarach a nie polskich kierowcach, ktorzy czuja sie
            bezkarni i dlatego lamia swiadomie przepisy.
            • hanni Re: Oczywiscie, ze nie. 20.04.09, 13:42
              kontik_71 napisał:

              > Ja pisze o Szwajcarach a nie polskich kierowcach, ktorzy czuja sie
              > bezkarni i dlatego lamia swiadomie przepisy.

              A ja pisze, ze Szwajcarach, ktorzy w zdecydowanej wiekszosci nie musza sie
              obawiac zadnych kar a mimo to jezdza zupelnie inaczej niz Polacy.
              • kontik_71 Re: Oczywiscie, ze nie. 20.04.09, 14:23
                ktorzy w zdecydowanej wiekszosci nie musza sie obawiac zadnych kar


                Jak nalezy rozumiec to zdanie? Biorac np pod uwage,ze niektore kary
                sa % od dochodu rocznego...
                • hanni Re: Oczywiscie, ze nie. 20.04.09, 14:29
                  kontik_71 napisał:

                  > ktorzy w zdecydowanej wiekszosci nie musza sie obawiac zadnych kar
                  >

                  >
                  > Jak nalezy rozumiec to zdanie?

                  Dokladnie tak, jak wyrazilem to juz powyzej:
                  "Znam gminy i odcinki drog, gdzie jeszcze nigdy nie bylo
                  policji i radarow a miejscowi mimo to jezdza dzien w dzien do znudzenia
                  przepisowo wlokac sie czesto pusciutka droga 50 albo 30 km/h lub najwyzej kilka
                  km powyzej"

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=94257161&a=94283497
                  Dorzucilbym jeszcze sytuacje zwlaszcza w miejscowosciach turystycznych, gdzie
                  spora czesc kierowcow poruszaja sie nawet wolniej niz z predkoscia dozwolona.

                  • kontik_71 Re: Oczywiscie, ze nie. 20.04.09, 14:51
                    A to ciekawe bo kazda gmina ma swoj oddzial policji...
                    • hanni Re: Oczywiscie, ze nie. 20.04.09, 16:20
                      kontik_71 napisał:

                      > A to ciekawe bo kazda gmina ma swoj oddzial policji...

                      Jaki znow "oddzial"? I co w ogole ma znaczyc ta uwaga?

            • edek40 Re: Oczywiscie, ze nie. 20.04.09, 13:51
              > Ja pisze o Szwajcarach a nie polskich kierowcach, ktorzy czuja sie
              > bezkarni i dlatego lamia swiadomie przepisy.

              Widzisz, jest jeszcze jeden aspekt, ktory chetnie jest pomijany gdy pisze sie o
              polskich kierowcach. Swiadomosc. Otoz wielu, choc moze wydawac sie to dziwne,
              nie widzi swoich wyczynow nie tylko pod katem szkod, ktore moze narobic sobie
              (przeciez ja dobrze prowadze i mam znakomity refleks), ale rowniez pod katem
              tego, ze ktos im moze narobic szkod (chocby "anty"mistrz kierownicy)
              • hanni Re: Oczywiscie, ze nie. 20.04.09, 14:00
                Jest jeszcze trzeci aspekt. Ludzie dostosowuja swoje zachowania do zachowan
                innych. Kazdy "miszcz" swoim zachowaniem prowokuje podobne zachowania u innych.
                O wiele latwiej jest jezdzic przepisowo i respektujac innych jesli zachowuje sie
                tak wiekszosc a nie tylko znikoma mniejszosc.
                • edek40 Re: Oczywiscie, ze nie. 20.04.09, 14:29
                  > O wiele latwiej jest jezdzic przepisowo i respektujac innych jesli zachowuje sie
                  > tak wiekszosc a nie tylko znikoma mniejszosc.

                  Pomijajac kurczowe przestrzeganie kuriozalnych ograniczen predkosci, Polacy
                  jezdza coraz bardziej cywilizowanie. Co wiecej, rowniez predkosci czesto sa
                  przestrzegane z musu, bo korek siega horyzontu. Zaloze sie jednak, ze dopuki w
                  Polsce nie bedzie porzadnych drog ekspresowych, tempo wspolczesnego zycia i tak
                  bedzie powodowalo szybsza niz na znakach dla furmanek jazde. Gdybys zadal sobie
                  trud porownania charakteru ruchu na uspokojonych drozkach lokalnych i na takich
                  samych, ale juz tranzytowych i miedzynarodowych, to wiedzialbys o czym pisze.
                  • hanni Re: Oczywiscie, ze nie. 20.04.09, 14:38
                    edek40 napisał:

                    > Pomijajac kurczowe przestrzeganie kuriozalnych ograniczen
                    > predkosci, Polacy jezdza coraz bardziej cywilizowanie.

                    Dopoki "przestrzeganie ograniczen" uwazanych za "kuriozalne" bedzie uchodzic w
                    Polsce jako przejaw braku "cywilizacji" - dopoty bedziemy uchodzic za kraj
                    niecywilizowany.

                    Miliony kierowcow na zachodzie przeciskaja sie dzien w dzien szerokimi prostymi
                    drogami z ograniczeniami do 50 albo 30 km/h a tylko znikomy ich odsetek uwaza te
                    ograniczenia za "kuriozalne".


                    > Zaloze sie jednak, ze dopuki w Polsce nie bedzie porzadnych drog
                    > ekspresowych, tempo wspolczesnego zycia i tak
                    > bedzie powodowalo szybsza niz na znakach dla furmanek jazde.

                    Zdecydowana wiekszosc przebiegow zarowno na Zachodzie jak i w Polsce to
                    przebiegi rzedu 15-30 km dziennie.
                    Jadac 50-60 km/h przez miejscowosci w Polsce jestem nagminnie wyprzedzany przez
                    miejscowych, ktorzy czesto kilkaset metrow dalej skrecaja na swoje podworko.
                    • edek40 Re: Oczywiscie, ze nie. 20.04.09, 14:54
                      > Dopoki "przestrzeganie ograniczen" uwazanych za "kuriozalne" bedzie uchodzic w
                      > Polsce jako przejaw braku "cywilizacji" - dopoty bedziemy uchodzic za kraj
                      > niecywilizowany.

                      A powinnismy byc uwazani za niecywilizowanych WYLACZNIE z uwagi na nasza
                      infrastrukture drogowa, ktora jest nieszczescie wszystkich Polakow oraz
                      przyjezdnych (jesli juz ktos zdecyduje sie na podrozowanie samochodem w celach
                      innych niz wypoczynkowe).

                      > Miliony kierowcow na zachodzie przeciskaja sie dzien w dzien szerokimi prostymi
                      > drogami z ograniczeniami do 50 albo 30 km/h a tylko znikomy ich odsetek uwaza te
                      > ograniczenia za "kuriozalne".

                      Tiaaaa. Wez np. takiego Hansa z Frankfurtu nad Odra, ktory ma rodzine we
                      Frankfurcie nad Menem. Ten to sie najezdzi 30 km/h...

                      > Zdecydowana wiekszosc przebiegow zarowno na Zachodzie jak i w Polsce to
                      > przebiegi rzedu 15-30 km dziennie.

                      Zgadza sie.

                      > Jadac 50-60 km/h przez miejscowosci w Polsce jestem nagminnie wyprzedzany przez
                      > miejscowych, ktorzy czesto kilkaset metrow dalej skrecaja na swoje podworko.

                      I tu wlasnie jest pies pogrzebany. Dzis na odcinku jakichs 10 km siedziala mi na
                      ogonie jakas baba. Niezaleznie od gestego ruchu w obu kierunkach koniecznie
                      chciala mnie wyprzedzic. A wiesz dlaczego na nia zwrocilem uwage? Dlatego, ze od
                      nie pamietam kiedy, nioe widzialem czegos takiego na mojej podmiejskiej
                      dojazdowce do Warszawy. Rozum za kierownica, kolego, przychodzi latami. W Polsce
                      mozesz smialo przyjac, ze motoryzacja zaczela istniec na masowa skale gdzies
                      15-18 lat temu. Glupio o zagadieniach ruchu zaczeto mowic naprawde niedawno
                      (madrze jeszcze nie slyszalem). A zapewne wiesz, ze zasadnicza wiekszosc
                      spoleczenstwa prochu nie wymysli...
                      • hanni Re: Oczywiscie, ze nie. 20.04.09, 16:35
                        edek40 napisał:

                        > A powinnismy byc uwazani za niecywilizowanych WYLACZNIE z uwagi na nasza
                        > infrastrukture drogowa,

                        Tez bym tak chcial ale w odczuciach ludzi z zewnatrz jest akurat na odwrot.
                        Infrastrukture to oni moga jeszcze wybaczyc (choc zachodzi pytanie, czy po 20
                        latach(!) od wprowadzenia wolnego rynku slusznie?) ale buraczanago zachowania to
                        juz nie.

                        > Tiaaaa. Wez np. takiego Hansa z Frankfurtu nad Odra, ktory ma
                        > rodzine we Frankfurcie nad Menem. Ten to sie najezdzi 30 km/h...

                        Tiaaaa, tyle, ze w codziennych realiach wyglada to tak, ze 99% Hansow z
                        Franfurtow nad Odra bedacych w drodze pokonuje najwyzej 15-30 km z domu do pracy
                        a tylko jakies 2% jest w drodze do rodziny do Frakfurtu nad Menem.

                        Nie zaciemniaj prosze problemu tak, jakby ludzie pokonujacy DZIENNIE setki
                        kilometrow stanowili prawie wszystkich uczestnikow ruchu bo jest akurat na odwrot.


                        > > Zdecydowana wiekszosc przebiegow zarowno na Zachodzie jak i w Polsce to
                        > > przebiegi rzedu 15-30 km dziennie.
                        >
                        > Zgadza sie.

                        Wlasnie. To tez skoncentrujmy sie na Hansie i na Stasku, ktory pokonuje w
                        olbrzymiej wiekszosci takie wlasnie dystansy a nie dystansy kilkusetkilometrowe.

                        Ciagle mamy pytanie, dlaczego statystyczny Hans jadac z zakupow do domu potrafi
                        "wlec sie" cierpliwie za innym Hansem jadacym 50 km/h w terenie zabudowanym a
                        statystyczny Stasiek koniecznie musi wyprzedzic innego Staska jadacego juz i tak
                        70 po to, zeby 400 metrow dalej skrecic spektakularnie pod zagrode?



                        > I tu wlasnie jest pies pogrzebany. Dzis na odcinku jakichs 10 km
                        > siedziala mi na ogonie jakas baba. Niezaleznie od gestego ruchu w
                        > obu kierunkach koniecznie chciala mnie wyprzedzic.

                        ...i gdyby nie ten gesty ruch, to pewnie i tak by wyprzedzila. Chyba, ze bys sie
                        "nie dal".
                        Ja natomiast dzien w dzien obserwuje zachowania, gdy samochod jadacy 50 km/h w
                        terenie zabudowanym, bez ruchu z przeciwka nie jest wyprzedzany. Bo wyprzedzanie
                        w eterenie zabudowanym przepisowo jadacego samochodu uchodzi za krancowa "wioche".


                        A wiesz dlaczego na nia zwrocilem uwage? Dlatego, ze o
                        > d
                        > nie pamietam kiedy, nioe widzialem czegos takiego na mojej podmiejskiej
                        > dojazdowce do Warszawy. Rozum za kierownica, kolego, przychodzi latami. W Polsc
                        > e
                        > mozesz smialo przyjac, ze motoryzacja zaczela istniec na masowa skale gdzies
                        > 15-18 lat temu. Glupio o zagadieniach ruchu zaczeto mowic naprawde niedawno
                        > (madrze jeszcze nie slyszalem).

                        Pewnie troche w tym racji. Osobiscie widze duzo wiecej do nadrobienia w zakresie
                        kultury ogolnej. Bo kultura na drodze jest tylko wypadkowa tejk wlasnie kultury,
                        czyli tego jak ludzie odnosza se do siebie i do otoczenia. I tu ciagle jeszcze
                        niestety lezymy.
                        • edek40 Re: Oczywiscie, ze nie. 20.04.09, 17:49
                          > Tez bym tak chcial ale w odczuciach ludzi z zewnatrz jest akurat na odwrot.
                          > Infrastrukture to oni moga jeszcze wybaczyc (choc zachodzi pytanie, czy po 20
                          > latach(!) od wprowadzenia wolnego rynku slusznie?) ale buraczanago zachowania to
                          > juz nie.

                          Ja rowniez w sporym korku na niemieckiej autostradzie nie moglem sie nadziwic
                          ilu to Polakow ma auta na niemieckich blachcach, gdy mijali nas poboczem...

                          > Tiaaaa, tyle, ze w codziennych realiach wyglada to tak, ze 99% Hansow z
                          > Franfurtow nad Odra bedacych w drodze pokonuje najwyzej 15-30 km z domu do pracy
                          > a tylko jakies 2% jest w drodze do rodziny do Frakfurtu nad Menem.

                          No i sie zgadza. U nas ruch tranzytowy miesza sie z ruchem lokalnym i prowadzony
                          jest po lokalnych drogach tranzytowych (polski patent). I nie dziw sie, ze okolo
                          2% uzytkownikow jezdzi po nich jakby im sie pod d... palilo. Na mojej szosie do
                          pracy (szczesliwie na uboczu) ruch jest wielki, ale uspokojony do tego stopnia,
                          ze dzis zdziwila mnie pani, ktora probowala (tylko probowala) mnie wyprzedzic.

                          A ze te 2% widac, jak 200% to juz kwestia subiektywna...

                          > Ciagle mamy pytanie, dlaczego statystyczny Hans jadac z zakupow do domu potrafi
                          > "wlec sie" cierpliwie za innym Hansem jadacym 50 km/h w terenie zabudowanym a
                          > statystyczny Stasiek koniecznie musi wyprzedzic innego Staska jadacego juz i tak
                          > 70 po to, zeby 400 metrow dalej skrecic spektakularnie pod zagrode?

                          Przy najmniej w Warszawie ulega to powaznej zmianie. Dalej 2% jest widoczne jak
                          200%, ale nie zmienia to faktu, ze Warszawa sie cywilizuje. Zapewne wynika to
                          glownie z rozpaczy drogowej.

                          > Pewnie troche w tym racji. Osobiscie widze duzo wiecej do nadrobienia w zakresie
                          > kultury ogolnej. Bo kultura na drodze jest tylko wypadkowa tejk wlasnie kultury,
                          > czyli tego jak ludzie odnosza se do siebie i do otoczenia. I tu ciagle jeszcze
                          > niestety lezymy.

                          A czego mozna sie spodziewac po latach komuny?
                          • habudzik Re: Oczywiscie, ze nie. 20.04.09, 22:56
                            edek40 napisał:


                            > No i sie zgadza. U nas ruch tranzytowy miesza sie z ruchem lokalnym i prowadzon
                            > y
                            > jest po lokalnych drogach tranzytowych (polski patent). I nie dziw sie, ze okol
                            > o
                            > 2% uzytkownikow jezdzi po nich jakby im sie pod d... palilo.

                            Kłamiesz . Przecież 2% to raczej ci którym nie odwaliło jeszcze . Pamiętasz ? W
                            ciągu 2 godzin policja złapała 58 kierowców przejeżdżających tylko jedno
                            skrzyżowanie i to w jednym kierunku na czerwonym świetle . Czyżby to tylko ci
                            którzy tranzytują ???? Bzdura .
                        • emes-nju Re: Oczywiscie, ze nie. 21.04.09, 12:08
                          hanni napisał:

                          > edek40 napisał:
                          >
                          > > A powinnismy byc uwazani za niecywilizowanych WYLACZNIE z uwagi
                          > > na nasza infrastrukture drogowa,
                          >
                          > Tez bym tak chcial ale w odczuciach ludzi z zewnatrz jest akurat
                          > na odwrot. Infrastrukture to oni moga jeszcze wybaczyc

                          To prawda. Nie spotkalem za to jeszcze ani jednego obywatela
                          Zachodu, ktory bedac zmuszonym do stalej jazdy po polskich duktach,
                          nie zaczynal jezdzic jak Polacy (ci normalni) i tak samo narzekac. I
                          nie na dziury czy koleiny - narzekaja na KRETYSKA, meczaca, czesto
                          niezrozumiala i rownie czesto niebezpieczna (np. mikroronda i
                          wysepki na srodku drog miedzynarodowych o natezeniu ruchu rzedu
                          kilku-kilkunastu tys. aut na dobe) DEZorganizacje ruchu.
                          • hanni Re: Oczywiscie, ze nie. 21.04.09, 12:29
                            emes-nju napisał:

                            > To prawda. Nie spotkalem za to jeszcze ani jednego obywatela
                            > Zachodu, ktory bedac zmuszonym do stalej jazdy po polskich duktach,
                            > nie zaczynal jezdzic jak Polacy.

                            A to w ogole mozliwe? W Afganistanie tez nie spotkasz Niemki opalajacej sie nago
                            na plazy.
                            • habudzik Re: Oczywiscie, ze nie. 21.04.09, 17:20
                              A skąd Emciak wie że za "inną" rejestracją kryje sie obcy a nie
                              ziomal przeflancowany na Zachód??? Ściemnia gość jak zwykle .
                  • habudzik Re: Oczywiscie, ze nie. 20.04.09, 22:48
                    edek40 napisał:


                    > Pomijajac kurczowe przestrzeganie kuriozalnych ograniczen predkosci,

                    Ograniczenia nie są kuriozalne , sa nawet łagodniejsze niż gdzie indziej .



                    Polacy
                    > jezdza coraz bardziej cywilizowanie.

                    ale tylko tam gdzie nie mogą jeździć "niecywilizowanie" , tam gdzie fizycznie
                    odebrano im ( nam ) mozliwość jazdy niecywilizowanej . Chwała Bogu , takich
                    miejsc przybywa .
    • nazimno Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 20.04.09, 13:42
      Szwajcarzy produkuja dziury w serach. My mamy je na drodze.
      W tym sensie mamy cos wspolnego.

      • dogberry Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 20.04.09, 23:51
        Niedawno rozmawiałem z pewnym człowiekiem który mieszka ze 20 lat w D. I on
        żalił mi się że dojeżdża codziennie do pracy 70 km i zajmuje mu to AŻ... 40
        minut ! A ja jeżdżę czasem nad jezioro 40 km i zajmuje mi to 70 minut. O czym w
        ogóle ta mowa ?
        P.S. większej bzdury niż w stopce Habudzika to dawno nie czytałem.
        • habudzik Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 20.04.09, 23:53
          dogberry napisał:
          > P.S. większej bzdury niż w stopce Habudzika to dawno nie czytałem.

          Co jest w niej bzdurnego zwłaszcza gdy obejrzysz zapodane 5 minut temu filmiki?
        • hanni Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 12:43
          dogberry napisał:

          > żalił mi się że dojeżdża codziennie do pracy 70 km i zajmuje mu to
          > AŻ... 40 minut ! A ja jeżdżę czasem nad jezioro 40 km i zajmuje mi
          > to 70 minut. O czym w ogóle ta mowa ?

          Ciekawe co poczalby ten Niemiec, gdyby znal jeszcze innego obcokrajowca, ktoremu
          dojazd do pracy dlugosci 70 km zabiera AŻ...20 minut?
          Czy tez zaczalby olewac wszelkie ograniczenia?
    • jane14 Swieci i meczennicy 21.04.09, 07:35
      mejson.e napisał:

      > Bo mnie rzuca się w oczy tylko jedna różnica - Szwajcarzy nie
      muszą takimi
      > bocznymi dróżkami w takim tłoku jeździć do pracy...

      Ty też nie musisz! Jeździsz bo chcesz!
      Nie czyń wiec z siebie meczennika a z tych co nie narzekaja i nie
      szukaja usprawiedliwień dla siebie "swietoszkami".
      Chcesz swirować na drogach to świruj a to ze ktos swiruje bardziej z
      braku lepszego argumentu uzywaj dla swego usprawiedliwienia.
      Faktów jednak nie zmienisz choć może lepiej sie z tym poczujesz.

      Pozdrawiam
      "Swiety" Jane


      • mejson.e Re: Swieci i meczennicy 21.04.09, 08:35
        jane14 napisał:

        > Ty też nie musisz! Jeździsz bo chcesz!
        > Nie czyń wiec z siebie meczennika a z tych co nie narzekaja i nie
        > szukaja usprawiedliwień dla siebie "swietoszkami".

        Po pierwsze jeżdżę bo muszę - zamiast 50 minut samochodem mogę jechać 120 minut
        komunikacja zbiorową.
        Po drugie nie robię z siebie męczennika bo to nic tragicznego jechać tyle czasu.
        Kiedyś jeździłem do pracy po 2 godziny rano i wieczorem i w efekcie ...
        zmieniłem miejsce pracy.
        Po trzecie nie muszę się usprawiedliwiać, bo nie mam z czego a świętoszkami
        nazywam tych, dla których każde wyprzedzanie na obszarze zabudowanym to
        świętokradztwo...

        > Chcesz swirować na drogach to świruj a to ze ktos swiruje bardziej z
        > braku lepszego argumentu uzywaj dla swego usprawiedliwienia.
        > Faktów jednak nie zmienisz choć może lepiej sie z tym poczujesz.

        Nie czuje się świrem - choć pewnie żaden świr się nim nie czuje ;-) - i nie
        czuję potrzeby usprawiedliwiania się ani zmieniania "faktów".

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • habudzik Re: Swieci i meczennicy 21.04.09, 08:47
          mejson.e napisał:

          > jane14 napisał:
          >
          > > Ty też nie musisz! Jeździsz bo chcesz!
          > > Nie czyń wiec z siebie meczennika a z tych co nie narzekaja i
          nie
          > > szukaja usprawiedliwień dla siebie "swietoszkami".
          >
          > Po pierwsze jeżdżę bo muszę - zamiast 50 minut samochodem mogę
          jechać 120 minut.

          "Walcz" więc ze mna o to by odwrócic ten stosunek. Ograniczmy ruch
          tam gdzie i tak on ograniczony a wtedy komunikacja miejska bedzie
          miała wolną drogę . Bedzie szybciej a przede wszystkim bezpieczniej.
          • trypel Re: Swieci i meczennicy 21.04.09, 10:09
            habudzik napisał:

            Ograniczmy ruch
            > tam gdzie i tak on ograniczony a wtedy komunikacja miejska bedzie
            > miała wolną drogę . Bedzie szybciej a przede wszystkim
            bezpieczniej.

            Niezależnie od ruchu na drodze czas dojazdu za pomocą komunikacji
            zbiorowej z Zabiej Woli do centrum Warszawy (35 km) przekracza 2
            godziny. Jak drogi sa zupełnie puste również. Z uwagi na
            zatrzymywanie sie w kazdej pipidówie i zjezdzanie co 3 km o 2 km z
            trasy.
            Szybciej nie bedzie chocby Katowicka była pusta.
            Można tą trasę zrobic szybciej przesiadajac sie 1 x - wtedy wychodzi
            1,5 godziny (pociągiem i autobusem).
            Autem w zależnosci od pory wychodzi miedzy 35 a 1 godzina.
            a takich miejsc są setki -również w innych krajach. A nawet
            zwłaszcza tam.
            • kontik_71 Re: Swieci i meczennicy 21.04.09, 10:19
              Ja mialem taki przypadek.. Pracowalem w miejscowosci odleglej o 9 km
              od Bazylei. Od domu do firmy mialem ok 60 km. Dojazd autem zabieral
              mi ok 50 min a komunikacja publiczna do 2,5 h (autobus, pociag,
              pociag, autobus lub autobus, pociag, pociag, pociag, autobus)
            • habudzik Re: Swieci i meczennicy 21.04.09, 13:41
              trypel napisał:

              > habudzik napisał:
              >
              > Ograniczmy ruch
              > > tam gdzie i tak on ograniczony a wtedy komunikacja miejska
              bedzie
              > > miała wolną drogę . Bedzie szybciej a przede wszystkim
              > bezpieczniej.
              >
              > Niezależnie od ruchu na drodze czas dojazdu za pomocą komunikacji
              > zbiorowej z Zabiej Woli do centrum Warszawy (35 km) przekracza 2
              > godziny. Jak drogi sa zupełnie puste również.

              czyli problem leży tylko po stronie pasazerów . To dzieki nim nie
              możesz jechac 60 minut expresem zatrzymujacym się 3 razy po drodze .
              • trypel Re: Swieci i meczennicy 21.04.09, 13:48
                czyli???
                zlikwidowac pasażerów?
                • habudzik Re: Swieci i meczennicy 21.04.09, 17:21
                  trypel napisał:

                  > czyli???
                  > zlikwidowac pasażerów?

                  Nie . Musza sie zdecydowac jednak czy chcą szybko czy wszędzie .
                  Nigdzie na świecie nie ma szybki i wszędzie .
                  • trypel Re: Swieci i meczennicy 21.04.09, 17:24
                    zgadza sie. Nieraz nawet nie ma wcale i trzeba jechać samochodem.
      • edek40 Re: Swieci i meczennicy 21.04.09, 15:01
        > Ty też nie musisz! Jeździsz bo chcesz!

        Kazdy jezdzi, bo chce. Jak nie chce, to pobiera zasilek lub zdycha z glodu, ale
        kogo tomoze obchodzic?

        > Nie czyń wiec z siebie meczennika a z tych co nie narzekaja i nie
        > szukaja usprawiedliwień dla siebie "swietoszkami".
        > Chcesz swirować na drogach to świruj a to ze ktos swiruje bardziej z
        > braku lepszego argumentu uzywaj dla swego usprawiedliwienia.
        > Faktów jednak nie zmienisz choć może lepiej sie z tym poczujesz.

        Tobie az tak bardzo nie podobalo sie wyprzedzanie w terenie zabudowanym? Spiesze
        doniesc, ze ja rowniez to robie, co nie oznacza, ze przekraczam jakiekolwiek
        przepisy. Slusznie bowiem mniemam, ze w nowym ustroju naszego kraju mozna robic
        to, co nie jest zabronione. Tobie zostawiam przestarzale poglady, ze obywatel
        moze robic tylko to, co jest dozwolone.
        • jane14 Re: Swieci i meczennicy 22.04.09, 11:42
          edek40 napisał:

          > .....bowiem mniemam, ze w nowym ustroju naszego kraju mozna robic
          > to, co nie jest zabronione. Tobie zostawiam przestarzale poglady,
          ze obywatel
          > moze robic tylko to, co jest dozwolone.

          Patrzysz na swiat pod katem podziału my/władza. Wspólczuje.
          Ja mam i owszem "przestarzały" poglad i na drodze robie to co musze
          a nie to co chcę.
          I nie w trosce o gniew władzy, bo jak wiesz władza na drodze bywa na
          tyle rzadko, że trzeba być wyjatkowym głupkiem by jej podpaść. Ale w
          trosce o siebie i innych bo jak komus zrobie krzywde to mała szansa
          że to akurat bedzie władza.
          Fakt że z reguły to co musze robić na drodze bo uwazam za słuszne i
          bezpieczne, pokrywa sie z tym co powinienem według władzy to tylko
          wynik tego że władza tak naprawde tych reguł nie stworzyła ona sie
          tylko pod nimi podpisuje...
          I tak się skąłda że jeździłem w róznych ustrojach i robiłem to tak
          samo, choć tak naprawdę ani ta ani tamta władza mojej sympatii nie
          budziła...
          Przy okazji niezaleznie od ustroju wszędzie co nie jest zabronione
          jest dozwolone z tym ze w różnych ustrojach rózne rzeczy sa
          zabronione.
    • wynajemw Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 10:26
      jezdzac kieruje sie jedyna zasada
      "nie przeszkadzac nikomu innemu w plynnej jezdzie"
      NIE PRZESZKADZAC , CZYLI NIE WPYCHAC SIE, USTEPOWAC, BYC WYROZUMIALYM, A
      PRZEDE WSZYSTKIM PLYNNIE POKONAC DROGE - NIE SZYBKO, NIE NARWANCZO, A PLYNNIE.

      wynajem
      • tbernard Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 12:36
        W zasadzie staram się podobnie choć, nie zawsze wychodzi. Mały przykład: dojazd
        do skrzyżowania, gdzie widać z daleka czerwone i wiadomo, że jadąc spokojnie
        jest szansa na zmianę i płynne kontynuowanie (no może z redukcją). Ale wtedy na
        bank masz obok miszcza, co wyprzedzi i wciśnie się przed Ciebie po to aby się
        zatrzymać zaraz i już po płynności. Jego celem życiowym jest zaliczyć jak
        najwięcej przejść ze stanu <jestem za jakimś pojazdem> w stan <jestem przed
        pojazdem który przed chwilą był przede mną>. Takich inteligentnych jest CAŁA
        MASA. Zamiast współpracy mają w genach rywalizację na poziomie wyścigu szczurów.
        • trypel Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 12:42
          tbernard napisał:

          Ale wtedy na
          > bank masz obok miszcza, co wyprzedzi i wciśnie się przed Ciebie po
          to aby się
          > zatrzymać zaraz i już po płynności. Jego celem życiowym jest
          zaliczyć jak
          > najwięcej przejść ze stanu <jestem za jakimś pojazdem> w stan <jest
          > em przed
          > pojazdem który przed chwilą był przede mną>. Takich inteligentnych
          jest CAŁ
          > A
          > MASA. Zamiast współpracy mają w genach rywalizację na poziomie
          wyścigu szczurów
          > .

          Jak sięgniesz dalej to okaze sie że powodem istnienia takich
          kierowców jest fakt że spora część użytkowników dróg (tak na oko
          koło 30% w Warszawie) złożyła śluby że nigdy pod żadnym pozorem nie
          przyśpieszy od 0 do 50/godz w mniej niż 2 minuty. A pozostała cześć
          niekoniecznie chce sie za takimi znaleźć chociaż ich zasady moralne
          choć upierdliwe szanuje.
          • emes-nju Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 13:47
            trypel napisał:

            > powodem istnienia takich kierowców jest fakt że spora część
            > użytkowników dróg (tak na oko koło 30% w Warszawie) złożyła śluby
            > że nigdy pod żadnym pozorem nie przyśpieszy od 0 do 50/godz w
            > mniej niż 2 minuty.

            Prawdziutka prawda. Co ciekawe ci ludzie, jezeli maja mozliwosc
            jazdy bez zatrzymania dluzej niz te 2 minuty, to nadal przyspieszaja
            az do nastepnych swiatel. Albo do chwili gdy zauwaza, ze
            pooooniooooosloooooooo - wtedy wdeptuja hamulec zamiast po prostu
            zdjac noge z gazu.

            Sa w Warszawie miejsca gdzie wrecz odbywaja sie wyscigi "kto
            wolniej" :-)
            • trypel Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 13:56
              I gdyby wszyscy nauczeni byli że po zapaleniu zielonego najszybciej
              jak można powinni osiągnąc te 50/godz i przestać przyspieszac to
              nagle okazałoby sie że nie ma skaczących z pasa na pas (bo i po co),
              na ma ładujacych sie PRZED na swiatłach (bo jak sie władowac jak
              wszyscy jadą tak samo)
              obecnie kiedy załóżmy startując normalnie na zielonym swietle, czyli
              ruszajac jak sie ono zapali i nie przekraczajac 2000 obr jestem w
              stanie odbić sie od reszty na 200-300 m a od razu mówie że dochodzę
              do 65 i właczam tempomat. Jesli miałbym stać za takim ortodoksyjnym
              opóźniaczem to faktycznie wolę sie wbić przed niego.
          • tbernard Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 14:59
            Nie wiem jak w Warszawie, bo ja raczej po Wrocławiu się poruszam. Otóż tu jest
            dokładnie na odwrót: szybko osiągam 50, po czym już nie przyśpieszam jak widzę,
            że to nie ma sensu. Wtedy najczęściej pierdoły, które nie potrafiły sprawnie
            ruszyć nagle budzą w sobie temperament jeźdźca szybkiego i bezpiecznego.
            Dokładnie wtedy gdy już jadę maksymalnie dozwoloną (często plus mały margines) i
            dokładnie wtedy gdy wiadomo, że jadąc szybciej zwiększa się szansę na
            konieczność mocnego wciskania w hamulec. Zatrzymują się do zera aby za chwilę
            pierdołowato ruszać blokując płynny przejazd temu kogo przed chwilą przeskoczyli.
            • trypel Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 15:07
              no to widocznie we Wrocławiu jest inaczej.
              Może poza wylotem na Bielany bo tam na światłach przed BP jest
              dokłądnie tak jak w Warszawie zazwyczaj :) czyli walka o to kto
              wolniej ruszy
              • tbernard Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 15:23
                Żeby było jasne, to ja nie potępiam wyprzedzania ewidentnych żółwi co ruszają
                jak pierdoły. To zupełnie inna bajka niż problem o którym pisałem.
                • trypel Re: Czy jeździmy jak Szwajcarzy? 21.04.09, 15:45
                  ja tez zgadzam sie że wkurzajace jest jak wiem że za 300 m mam
                  skrzyżowanie a na nim czerwone swiatło i wiem że jadąc 40 na godz
                  nie zatrzymam sie wcale bo zapali sie zielone ale jakaś ofiara MUSI
                  mnie wyprzedzic i zablokowac. Ale z tym problemem sie stykam duzo
                  rzadziej niż ze zbyt wolnym ruszaniem. I rozpedzaniem i reakcją na
                  zielone.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka