Dodaj do ulubionych

Bardzo ladny artykul.

22.07.09, 12:18
LINK

Nienachalnie, niedydaktycznie za to bardzo po ludzku.

Szkoda, ze takie teksty raczej nie trafia do targetu, czyli bywalcow
sobotnich dyskotek. Target czyta "Fakt" i "Superekspress", w ktorych
informacje o masakrze i owszem sie pojawia, ale bez zadnych
refleksji - raczej w charakterze sensacji. Bohaterowie tych sensacji
staja sie wiec BOHATERAMI. Martwymi, ale za to po swoich 5 minutach
slawy...
Obserwuj wątek
    • inguszetia_2006 Re: Bardzo ladny artykul. 22.07.09, 18:57
      Witam,
      Nie czytam takich artykułów dla zasady, bo wpadam potem w histerię i
      mam depresję. Smutek, wielki smutek bez miary.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • rapid130 Re: Bardzo ladny artykul. 22.07.09, 20:21
      Znam taką opowieść z pierwszej ręki. :X

      Lekarka, moja domowa "doktórka" od lat 30 lekko licząc, pojechała na
      miejsce śmiertelnego wypadku swojej córki. Jeszcze zdążyła na
      resuscytację...
      • staszek585 Re: Bardzo ladny artykul. 22.07.09, 21:48
        Tych tragedii jest mnóstwo codziennie. Zabitych kilkanaście osób, a ranni?
        Czytaliście komentarz pod artykułem?
        Musi sie odreagować . Koniecznie.
        A w artykule? Jazda pod wpływem to normalka .
        Na drodze muszę się popisać. Też normalka.
        Dlaczego nie uczymy dzieci odpowiedzialności? Dlaczego "wszystko wolno" ? Czyżby powszechny brak rozsądku?
        • emes-nju Re: Bardzo ladny artykul. 23.07.09, 12:25
          staszek585 napisał:

          > Dlaczego nie uczymy dzieci odpowiedzialności?

          Bo, jako panstwo, wolimy "uczyc" przy pomocy bata. A na drogach
          bardziej lokalnych go nie ma i nie bedzie...

          Nasza skazona bolszewizmem waaadza woli armie niemyslacych
          polniewolnikow-polkretynow, niz ludzi odpowiedzialnych z nakazu
          woli. Bo wolna wola, to niebezpieczna rzecz :-P
          • harthausen Re: Bardzo ladny artykul. 26.07.09, 09:00
            coś mam wrażenie, że o ile w sprawach drogowych piszesz ciekawie i rozsądnie, to w kwestii państwo-obywatel coś zaciemnia Ci tę jasność myślenia.

            A co ma tak znienawidzona przez Ciebie waaaaadza do wychowywania przedstawicieli młodego pokolenia jako odpowiedzialnych za siebie?

            Jej (tej waaaadzy) działania są takie same, jak i w innych częściach starego kontynentu naszego:

            - w przedszkolu buty z workiem do wieszaczka z muchomorkiem
            - w szkółce lufy i brak promocji za brak chęci do nauki
            - w wyższej szkółce egzaminy poprawkowe lub wylot
            - w pracy po premii lub też wylot

            Oczywiście jest i marchewka : piąteczki, świadectwo z czerwonym paskiem, stypendia , praktyki zagraniczny , podwyżki, awanse, nagrody okolicznościowe.

            Ten brak odpowiedzialności - to (po mojemu, mogę się mylić) wyniesione z domu. I jak Jasiu z domu wyniesie, bo go tata nauczył a mamusia przytaknęła, że można robić co się chce i nikt i za to nie naskoczy i niech się odpieprzą wszyscy to mamy to, co mamy.

            I jak tatuś w domku opowiada z dumą, jak robi fuchy z kradzionego (sorry, wynoszonego) z pracy materiału, jak rucha klienta w sklepie, jak mordę wydrze na jakąś panienkę w urzędzie (przedstawicielka waaaadzy, choć to tylko córka nielubianego sąsiada), jak rybki wyławia z prywatnego jeziorka bez zezwolenia itd, itp, etc, każdy sobie może te setki przykładów wypisać - to jakim cudem dzieciak ma być inny?

            Będzie lekceważył wszystko i wszystkich. Aż się wydarzy jakieś nieszczęście, wtedy tylko takie płaczliwe artykuły zostaną na pocieszenie.
            Co ma waaaadza do tego, co dzieciak z domu wynosi - za cholerę nie mogę pojąć.
            • emes-nju Re: Bardzo ladny artykul. 27.07.09, 11:24
              harthausen napisał:

              > Ten brak odpowiedzialności - to (po mojemu, mogę się mylić)
              > wyniesione z domu.

              A wedlug mnie ze szkoly.

              Szkoly, ktora uwielbia pastwic sie nad slabszymi (a teraz Kowalski,
              ktory napisal w klasowce kompletne bzdury, przeczyta nam to, co
              napisal - posmiejemy sie) i szkoly, ktora nie wychowuje nawyku
              wspolpracy, bo w zasadzie nie isnieje w niej praca grupowa (zeby Jas-
              leser nie skorzystal na pracy innych). Szkoly, ktore ucza wylacznie
              wkuwania na pamiec, a nie logicznego i KRYTYCZNEGO (to jest
              szczegolnie gorozne - krytyczny uczen moze np. zauwazyc, ze jego
              nauczyciel to kompletny glab) myslenia. Szkoly, ktore byc moze
              glupie pytanie "nagradzaja" pala i publicznycm
              wysmianiem "mysliciela".

              To nasza wspaniala szkola produkuje polsocjopatow-polkretynow,
              ktorzy absolutnie nie potrafia myslec. O mysleniu w kategorii grupy
              nawet nie ma co marzyc.

              A kto organizuje szkoly? Waaaadza! A po co wlasnie tak, a nie
              nowoczesnie? Dlatego, ze posocjopata-polkretyn jest "lepszym
              obywatelem" (a raczej ciemnym ludem) niz ten, ktory z troski o
              wspolnote osmiela sie zadawac pytanie DLACZEGO. Polsocjopata-
              polkretynem latwiej sie manipuluje - a ze sie manipuluje, nie musze
              chyba przekonywac, bo wie to kazdy MYSLACY czlowiek po obejrzeniu
              jakichs spotow wyborczych z "gruszkami na wierzbie".

              Dom, jako zrodlo wychowania, jest tylko pochodna szkoly. Szkoly,
              ktora oprocz nazw i skali ocen, nie zmienila sie jakos zasadniczo od
              czasow komuny.
              • nazimno ...swiete slowa... Ponadto: 27.07.09, 11:33
                1.TV - to jest dopiero hodowla idiotow na skale przemyslowa...
                2.Idiota jest najbardziej pozadanym obywatelem.
                3.Myslacy czlowiek jest wrogiem publicznym Nr1.

                Indoktrynacje przymusowa z czasow komuny zastepuja dzisiaj
                metody manipulacji oparte na badaniach naukowych.

                Dla przecietnego idioty skutkuje to dobrowolnym poddawaniem sie
                naciskowi otoczenia.
              • harthausen Re: Bardzo ladny artykul. 27.07.09, 20:59
                Dom, jako zrodlo wychowania, jest tylko pochodna szkoly. Szkoly,
                > ktora oprocz nazw i skali ocen, nie zmienila sie jakos zasadniczo od
                > czasow komuny.


                I tu się różnimy w ocenie. Przedszkole, szkoła, katecheza, ulica, TV, sieć - to tylko poboczne źródła wychowania i kształtowania człowieka w porównaniu z tym co powinna i może dać normalne wychowanie w rodzinie od małego.

                Ale przyznam, że podziw i uznanie budzi we mnie perfekcyjna wręcz umiejętność zwalania winy na wszystkich dookoła poza sobą: przedszkolanki, nauczycielki, kapral w wojsku, majster w robocie, kierownik w pracy, sprzedawczyni w sklepie, dziennikarzyna z TV, policaj z suszarką, polityk w spocie wyborczym.
                Oni faktycznie, jako forpoczta waaadzy krzywią nas, bo przecież wolnej woli, rozsądku i krytycznego myślenia nie mamy po kim dziedziczyć.
                • emes-nju Re: Bardzo ladny artykul. 28.07.09, 10:44
                  harthausen napisał:

                  > Przedszkole, szkoła, katecheza, ulica, TV, sieć -
                  > to tylko poboczne źródła wychowania i kształtowania człowieka w
                  > porównaniu z tym co powinna i może dać normalne wychowanie w
                  > rodzinie od małego.

                  Sorry, ale dlaczego sadzisz, ze RODZINA nie podlagala "wychowaniu"
                  przez przedszkole, szkole, ketecheze itd?

                  Masz racje o tyle, ze rodzina wspoltworzy klimaciki z ww.
                  instytucji. Takie wzajemne wzmacnianie.
                  • staszek585 Re: Bardzo ladny artykul. 28.07.09, 10:58
                    Właśnie RODZINA wszystko tworzy i porządkuje. Czego się Jaś nie nauczy tego Jan nie będzie umiał. A jak Jaś nauczy się, że za wszystko odpowiadają inni to oczywiście tego będzie wymagał.
                    Oczywiście wszyscy w jakiejś rodzinie wyrastaliśmy. I to co nam wpojono to nam zostało. Dlatego często nawet nie wyobrażamy sobie, że można inaczej w znaczeniu lepiej. Bo przecież zawsze tak było to tak róbmy.
                    A nawyk zwalania odpowiedzialności na innych zostaje. To nie my bezmyślnie jeździmy, to nie my po wódce też siadamy za kierownicę?
                    To inni powinni nas pilnować. To nie moja wina, że wpadłem w drzewo! To wina drzewa, albo przynajmniej urzędnika. Powinien zadbać, aby tam gdzie skieruję swój samochód, drzewa nie było, nie ?
      • emes-nju Re: Bardzo ladny artykul. 23.07.09, 12:37
        rapid130 napisał:

        > Znam taką opowieść z pierwszej ręki. :X

        Moj przyjaciel pracowal w pogotowiu lotniczym. Czasem mu sie
        wyrwalo, choc nie lubil o tym mowic...

        Facet zapracowal sie i zapil na smierc. Nie dal rady - od myslenia
        uciekal w prace, a prace odreagowywal potem alkoholem. To nie dla
        ludzi.

        Ale uwazam, ze ludzie powinni dostawac co jakis czas dawke
        przefiltrowanych ludzkich emocji, ktore sa wynikiem smierci w wyniku
        czyjejs bezmyslnosci. Zeby zaczeli myslec...
    • fastaxe77 Re: Bardzo ladny artykul. 22.07.09, 21:45
      emes-nju napisał:
      Nienachalnie, niedydaktycznie za to bardzo po ludzku.


      Mało tego. Żadnych epitetów, wyzwisk (debil, kretyn, bandyta, dawca,
      warzywo
      ) i jedynie słusznych opinii o przyczynach ( na pewno zapie..dał
      200/godz!
      ).

      Milutko...
      Gdyby nie temat.
      • emes-nju Re: Bardzo ladny artykul. 23.07.09, 12:28
        fastaxe77 napisał:

        > Milutko...
        > Gdyby nie temat.

        Ale trzeba go poruszac. I wedlug mnie lepiej wlasnie tak, jak w tym
        tekscie, niz tak, jak dotychczas - z epitetami i arbitralnymi
        wyrokami.

        Lepiej zmusic do myslenia, niz zwymyslac.
    • ano.nim Nieodwracalność 22.07.09, 21:52
      Ludzkie, prawdziwe, szczere.
      Życie po prostu.
      Nieodwracalne.

      Zmuszające do bolesnej refleksji, że nie są to po prostu pijane gnoje, męt
      społeczny, bezmózgowa gó...ażeria na przemiał.

      To są ludzie - nasze dzieci, przyjaciele, znajomi, sąsiedzi.
      I ich rodziny.

      I nikt myślący nie zazna spokoju żegnając córkę wychodzącą na dyskotekę,
      pożyczając samochód synowi.
      Póki nie wrócą.

      Wygodnie jest sądzić, że problem nas nie dotyczy.
      Bo my jesteśmy rozsądni, rozważni, mądrzy.

      Może jesteśmy.
      Może teraz.

      A wcześniej?

      Gdy mieliśmy po 16-18 lat?
      Nie robiliśmy nic głupiego, ryzykownego?

      Nam się udało.

      Teraz musi udać się naszym dzieciom...

      PS. "Polityka" zawsze miała u mnie najwyższe noty.

      Czytam od deski do deski, nawet starsze numery, jeśli nie zdążę skończyć przed
      wyjściem nowego.

      Pozdr
      • emes-nju Re: Nieodwracalność 23.07.09, 12:32
        Wypadek obcego czlowieka, to sucha statystyka (ktorej nie bierze sie
        do siebie), wypadek czlowieka bliskiego, to osobiste nieszczescie.
        Przejscie od jedego pojmowania sprawy, do drugiego jest gwaltowne i
        nieodwracalne. I zawsze za pozno...
        • staszek585 Re: Nieodwracalność 25.07.09, 22:20
          Dużo w tym racji, emes-nju. Niestety.
          Słowa uczą, przykłady pociągają.
          PS:
          Kiedyś wystarczyło tak wyżej napisano:
          "Człowiekowi wystarczy przepis i namalowana linia.
          Bydlęciu trzeba postawić płot.
          (Stanisław Tym)"
          Teraz i to się przeżyło. Linia nic nie znaczy, nawet podwójna. Trzeba postawić "betonik".
          A może chociaż bydlęta zmądrzały?
          • emes-nju Re: Nieodwracalność 27.07.09, 11:32
            staszek585 napisał:

            > Dużo w tym racji, emes-nju. Niestety.
            > Słowa uczą, przykłady pociągają.
            > PS:
            > Kiedyś wystarczyło tak wyżej napisano:
            > "Człowiekowi wystarczy przepis i namalowana linia.
            > Bydlęciu trzeba postawić płot.
            > (Stanisław Tym)"

            Wiesz... Dopoki nie zaczeto w miastach wyznaczac miejsc do
            parkowania, podpisywalem sie pod tym tekstem wszystkimi mozliwymi
            konczynami.

            Jak jednak zobaczylem jak wyznaczane sa miejsca parkingowe, zaczalem
            sie zastanawiac nad tym, kto jest bydleciem. I co jakis czas
            wychodzi mi, ze nie zawsze ten, komu slupkami zabrania sie wjazdu na
            miejsce parkingowe... Np. Warszawa uwielbia wyznaczac miejsca pod
            nowe biurowce (dla firm uciekajacych z centrum...), a zapomina o
            wyznaczeniu/zapewnieniu miejsc parkingowych dla tych, ktorzy tam
            pracuja. Bo pracujacy tam musza dojezdzac autem - waaaadza zapomina
            tam rowniez o zapewnieniu komunikacji.

            > Teraz i to się przeżyło. Linia nic nie znaczy, nawet podwójna.
            > Trzeba postawić "betonik".

            Na trasach tych betonikow jak psow. Spora czesc "po przejsciach".
            Byc moze nawet czesc z tych, ktorzy sie na nie zalapali, to
            faktycznie bydleta - ale ze wiekszoc to normalni ludzi, ktorzy
            popelnili blad, to malo wazne...

            > A może chociaż bydlęta zmądrzały?

            Naprawde coraz czesciej zastanawiam sie kogo zaliczyc do kategorii
            bydlat...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka