mejson.e
23.08.09, 23:03
W życiu często trzeba być posłusznym - wobec przełożonego,
policjanta, urzędnika, rodzica, nauczyciela itp.
Bez posłuszeństwa nie ma zorganizowanego społeczeństwa.
Ale nadużycie władzy to przemoc a nawet terror, albo zwykła fala.
I rodzi bunt.
Karcony niesłusznie, nadmiernie, niepotrzebnie, niesprawiedliwie
szuka okazji do powstrzymania przemocy.
Zawsze istnieją granice tresowania, zmuszania do bezmyslnego
wykonywania poleceń.
Granice godności.
Takie granice przekraczane są często w "głupim" ruchu drogowym -
zmuszanie do zatrzymywania przed nieczynnym przejazdem kolejowym,
oganiczanie prędkości przed przedszkolem w środku nocy czy po
zakończonych robotach drogowych.
To porównanie tylko z pozoru wydaje idiotyczne - przecież korona z
głowy nie spadnie nikomu, kto zastosuje się do niepotrzebnych
zakazów i ograniczeń?
Pewnie, że nie spadnie, ale zostanie poważnie naruszona jego
godność - wiara w to, że jest równoprawnym członkiem społeczeństwa a
nie idiotą-popychadłem, który musi wykonywać najbardziej idiotyczne
polecenia.
Długotrwałe poddawanie idiotycznej tresurze ładuje agresją jak
pocierany ebonit ładunkiem elektrycznym - im dłużej tym więcej.
Nie wierzycie?
To spróbujcie zmusić się do przejechania trzypasmową jezdnią
jednokierunkową bez niekierowanych przejść dla pieszych, bez
kolizyjnych skrzyżowań, z dala od jakiegokolwiek ruchu pieszego - z
dopuszczalną prędkością 50 km/godz.
Przy suchej nawierzchni, doskonałej widoczności i minimalnym
natężeniu ruchu - np. ok. piątej nad ranem.
Takim miejscem jest np. warszawska Wisłostrada, na odcinku od Mostu
Śląsko-Dąbrowskiego do Mostu Grota-Roweckiego.
Zapraszam do obejrzenia filmu z tego przejazdu, ale CAŁEGO - do miejsca,
gdzie znaki podwyższają prędkość do 80 km/godz.
Szczególnie zapraszam na ten film fanatyków przestrzegania
WSZYSTKICH przepisów (jest ich paru na tym forum) i szczerego
opowiedzenia, jaką energią zostali naładowani przez te pięć minut -
czy na pewno pozytywną?
Mnie - zatwardziałego zwolennika obniżania prędkości w obszarze
NAPRAWDĘ zabudowanym, niezwykle wyrozumiałego, cierpliwego
użytkownika drogi z nieużywanym klaksonem - najzwyczajniej trafił
tam szlag.
Szczególnie obserwując zamieszanie, jakie wprowadzałem do
minimalnego o tej porze ruchu - jadący za mną nagle zwalniali,
wahali się, wyprzedzali albo zaczęli jechać z moją prędkością.
Przekroczyłem granicę.