Dodaj do ulubionych

Granice posłuszeństwa

23.08.09, 23:03
W życiu często trzeba być posłusznym - wobec przełożonego,
policjanta, urzędnika, rodzica, nauczyciela itp.

Bez posłuszeństwa nie ma zorganizowanego społeczeństwa.

Ale nadużycie władzy to przemoc a nawet terror, albo zwykła fala.

I rodzi bunt.

Karcony niesłusznie, nadmiernie, niepotrzebnie, niesprawiedliwie
szuka okazji do powstrzymania przemocy.

Zawsze istnieją granice tresowania, zmuszania do bezmyslnego
wykonywania poleceń.
Granice godności.

Takie granice przekraczane są często w "głupim" ruchu drogowym -
zmuszanie do zatrzymywania przed nieczynnym przejazdem kolejowym,
oganiczanie prędkości przed przedszkolem w środku nocy czy po
zakończonych robotach drogowych.

To porównanie tylko z pozoru wydaje idiotyczne - przecież korona z
głowy nie spadnie nikomu, kto zastosuje się do niepotrzebnych
zakazów i ograniczeń?

Pewnie, że nie spadnie, ale zostanie poważnie naruszona jego
godność - wiara w to, że jest równoprawnym członkiem społeczeństwa a
nie idiotą-popychadłem, który musi wykonywać najbardziej idiotyczne
polecenia.

Długotrwałe poddawanie idiotycznej tresurze ładuje agresją jak
pocierany ebonit ładunkiem elektrycznym - im dłużej tym więcej.

Nie wierzycie?

To spróbujcie zmusić się do przejechania trzypasmową jezdnią
jednokierunkową bez niekierowanych przejść dla pieszych, bez
kolizyjnych skrzyżowań, z dala od jakiegokolwiek ruchu pieszego - z
dopuszczalną prędkością 50 km/godz.
Przy suchej nawierzchni, doskonałej widoczności i minimalnym
natężeniu ruchu - np. ok. piątej nad ranem.

Takim miejscem jest np. warszawska Wisłostrada, na odcinku od Mostu
Śląsko-Dąbrowskiego do Mostu Grota-Roweckiego.

Zapraszam do obejrzenia filmu z tego przejazdu, ale CAŁEGO - do miejsca,
gdzie znaki podwyższają prędkość do 80 km/godz.

Szczególnie zapraszam na ten film fanatyków przestrzegania
WSZYSTKICH przepisów (jest ich paru na tym forum) i szczerego
opowiedzenia, jaką energią zostali naładowani przez te pięć minut -
czy na pewno pozytywną?

Mnie - zatwardziałego zwolennika obniżania prędkości w obszarze
NAPRAWDĘ zabudowanym, niezwykle wyrozumiałego, cierpliwego
użytkownika drogi z nieużywanym klaksonem - najzwyczajniej trafił
tam szlag.

Szczególnie obserwując zamieszanie, jakie wprowadzałem do
minimalnego o tej porze ruchu - jadący za mną nagle zwalniali,
wahali się, wyprzedzali albo zaczęli jechać z moją prędkością.

Przekroczyłem granicę.
Obserwuj wątek
    • habudzik Re: Granice posłuszeństwa 23.08.09, 23:41
      mejson.e napisał:

      > W życiu często trzeba być posłusznym - wobec przełożonego,
      > policjanta, urzędnika, rodzica, nauczyciela itp.
      >
      > Bez posłuszeństwa nie ma zorganizowanego społeczeństwa.
      >
      > Ale nadużycie władzy to przemoc a nawet terror, albo zwykła fala.
      >
      > I rodzi bunt.
      >
      > Karcony niesłusznie, nadmiernie, niepotrzebnie, niesprawiedliwie
      > szuka okazji do powstrzymania przemocy.
      >
      > Zawsze istnieją granice tresowania, zmuszania do bezmyslnego
      > wykonywania poleceń.
      > Granice godności.
      >
      > Takie granice przekraczane są często w "głupim" ruchu drogowym -
      > zmuszanie do zatrzymywania przed nieczynnym przejazdem kolejowym,
      > oganiczanie prędkości przed przedszkolem w środku nocy czy po
      > zakończonych robotach drogowych.

      Ale dlaczego tylko w Polsce takie rzeczy budzą Twoją niechęć . Taki "głupi" ruch
      drogowy ma miejsce wszędzie i to wcale w nie mniejszym niż u nas stopniu .
      • mejson.e Re: Granice posłuszeństwa 24.08.09, 06:49
        habudzik napisał:


        > Ale dlaczego tylko w Polsce takie rzeczy budzą Twoją niechęć . Taki "głupi" ruc
        > h
        > drogowy ma miejsce wszędzie i to wcale w nie mniejszym niż u nas stopniu .

        Zbyt mało jeżdżę za granicą by się wypowiadać - po prostu tam nie spotkałem albo
        nie rozpoznałem idiotyzmów.

        Na wschodzie nie byłem.
        • sokolasty Re: Granice posłuszeństwa 24.08.09, 09:17
          Ale dlaczego tylko w Polsce takie rzeczy budzą Twoją niechęć . Taki "głupi" ruch
          drogowy ma miejsce wszędzie i to wcale w nie mniejszym niż u nas stopniu



          Ale skąd wiesz, że tylko w Polsce? Cały świat zwiedziłeś? Dysponujesz jakimś raportem? Otóż ja widuję przekraczających prędkość w każdym kraju, przez który się przemieszczam, choć proporcje przekraczających do nieprzekraczających są różne.
          • hanni Re: Granice posłuszeństwa 24.08.09, 09:20
            sokolasty napisał:

            > Otóż ja widuję przekraczających prędkość w każdym kraju, przez który
            > się przemieszczam, choć proporcje przekraczających do nieprzekraczających są
            różne.

            I o proporcje wlasnie chodzi. W Bangladeszu tez sa milionerzy i mimo to kazdy
            widzi roznice poziomu zycia miedzy Bangladeszem i Luksemburgiem.
          • habudzik Re: Granice posłuszeństwa 24.08.09, 11:31
            sokolasty napisał:

            > Ale dlaczego tylko w Polsce takie rzeczy budzą Twoją niechęć . Taki "głupi"
            > ruch
            > drogowy ma miejsce wszędzie i to wcale w nie mniejszym niż u nas stopniu

            >
            >
            > Ale skąd wiesz, że tylko w Polsce?

            Przeczytaj jeszcze raz pytanie które napisałem Mejsonowi . Pytanie brzmiało :
            dlaczego tylko w Polsce idiotyzmy go denerwują ? Za granicą idiotyzmy są w
            porządku ?


            >Cały świat zwiedziłeś?

            Oczywiście że nie ale w tylu miejscach byłem że mam prawo pisać iż idiotyzmy są
            wszędzie , niezależnie od kraju a nawet od kontynentu . Piętnowanie głupich
            rozwiązań w aż takim stopniu miałoby sens gdyby były one tylko w Polsce .
            Idiotyzm to idiotyzm i tyle .



            >Dysponujesz jakimś ra
            > portem? Otóż ja widuję przekraczających prędkość w każdym kraju, przez który si
            > ę przemieszczam, choć proporcje przekraczających do nieprzekraczających są różn
            > e.

            Ja tez widuję przekraczających prędkość za granicą ale nie w takim stopniu .
            Przeciez nikt tu nie pisał że za granicą 100% przestrzega przepisy .
      • kozak-na-koniu Re: Granice posłuszeństwa 24.08.09, 10:10
        habudzik napisał:

        > Ale dlaczego tylko w Polsce takie rzeczy budzą Twoją niechęć .
        Taki "głupi" ruc
        > h
        > drogowy ma miejsce wszędzie i to wcale w nie mniejszym niż u nas
        stopniu .

        Kłamiesz. Gdybyś jechał 50/godz. obwodnicą Paryża, dostałbyś mandat
        za utrudnianie ruchu.
        • hanni Re: Granice posłuszeństwa 24.08.09, 10:14
          kozak-na-koniu napisał:

          > Kłamiesz. Gdybyś jechał 50/godz. obwodnicą Paryża, dostałbyś mandat
          > za utrudnianie ruchu.

          Bzdury, to po pierwsze.
          Po drugie nawet na szeregu autostrad (nie mylic z drogami
          autostradowopodobnymi) miejskich na Zachodzie ograniczenie do 60 km/h jest nader
          czesto spotykane.
          • kozak-na-koniu Re: Granice posłuszeństwa 24.08.09, 10:20
            Co to są autostrady miejskie?:DDD
            • hanni Re: Granice posłuszeństwa 24.08.09, 10:47
              kozak-na-koniu napisał:

              > Co to są autostrady miejskie?:DDD

              Autostrady przechodzace przez miasta.
    • ano.nim Dostosowanie 24.08.09, 08:38
      Może się okazać, że dostosowanie prędkości do warunków drogowych w takim miejscu
      okaże się przekroczeniem dozwolonej prędkości...
    • hanni Re: Granice posłuszeństwa 24.08.09, 09:17
      mejson.e napisał:

      > To spróbujcie zmusić się do przejechania trzypasmową jezdnią
      > jednokierunkową bez niekierowanych przejść dla pieszych, bez
      > kolizyjnych skrzyżowań, z dala od jakiegokolwiek ruchu pieszego - z
      > dopuszczalną prędkością 50 km/godz.

      I co? Normalka na szeregu drog w miastach calej zachodniej Europy. Ludzie tyle
      (lub niewiele powyzej) jezdza i nikt z tego powodu nie czuje sie
      "terroryzowanym" "popychadlem".

      Podobnie jak ludzie stojacy na czerwonym swietle choc nie widac w poblizu
      zadnego jadacego samochodu. Dla ludzi widzacych tylko koniec swojego nosa to
      zapewne przejaw "tresury", "bezmyslne wykonywanie polecen".
      Ludzie potrafiacy myslec troche dalej rozumieja, ze to wazny element konsensu
      porzadkujacego normy zycia spolecznego.
      • kozak-na-koniu Re: Granice posłuszeństwa 24.08.09, 10:22
        A w Opolu lubelskim dziś jeżdżą jeszcze wolniej - najwyżej
        30km/godz., bo jest targ i nazjeżdżało się chłopów z całego powiatu.
        Łażą wszędzie i jak im wypadnie - to lepiej jak na Zachodzie, prawda?
      • mejson.e Nieposłuszeństwo 24.08.09, 18:42
        hanni napisał:


        > I co? Normalka na szeregu drog w miastach calej zachodniej Europy.

        Wierzę Ci na słowo, bo jeździłem tylko po drogach Skandynawii i naszych
        bezpośrednich południowych sąsiadów + Austrii. Resztę Europy zaliczyłem po
        autostradach, a tego nie da się porównać.
        I nie spotkałem nigdzie takich wielopasmowych pustych jezdni z takim ograniczeniem.

        > Podobnie jak ludzie stojacy na czerwonym swietle choc nie widac w poblizu
        > zadnego jadacego samochodu. Dla ludzi widzacych tylko koniec swojego nosa to
        > zapewne przejaw "tresury", "bezmyslne wykonywanie polecen".

        Porównujesz dwie zupełnie różne rzeczy - to nie wątek o czerwonym świetle.

        > Ludzie potrafiacy myslec troche dalej rozumieja, ze to wazny element konsensu
        > porzadkujacego normy zycia spolecznego.

        Ludzie potrafiący myśleć trochę dalej rozumieją, że ślepe stosowanie się do
        takich ograniczeń może spowodować więcej szkody niż pożytku.

        Ja w tamtym miejscu, gdy nie ma korków, NIGDY nie jeżdżę dopuszczalne 50
        km/godz, nawet w obecności radiowozów i fotoradarów.

        Staram się jechać z podobną prędkością, jak większość, nie przekraczając jednak
        licznikowego 70-80.

        Nigdy nie zostałem za to ukarany.
        I wątpię, by ktokolwiek został tam ukarany za podobną prędkość.

        Jeśli zostanę za to ukarany w przyszłości mandatem, nie przyjmę mandatu licząc
        na zdrowy rozsądek sądu i nagłośnienie procesu.

        W wielu miejscach Warszawy były już "suche" ograniczenia do 50 i wiele z nich
        zostało już podniesione do 60, 70 czy 80 (Trasa Siekierkowska, Łazienkowska) i
        Wisłostrada też się zmieni.
        • habudzik Re: Nieposłuszeństwo 24.08.09, 23:18
          mejson.e napisał:

          > hanni napisał:
          >
          >
          > > I co? Normalka na szeregu drog w miastach calej zachodniej Europy.
          >
          > Wierzę Ci na słowo, bo jeździłem tylko po drogach Skandynawii i naszych
          > bezpośrednich południowych sąsiadów + Austrii. Resztę Europy zaliczyłem po
          > autostradach, a tego nie da się porównać.
          > I nie spotkałem nigdzie takich wielopasmowych pustych jezdni z takim ograniczen
          > iem.

          No bo nie ma tak pustych autostrad z takim ograniczeniem . Są za to wielopasmowe
          ulice z ograniczeniem do 40km/h . Nie wiem tylko czemu ale są .



          > > Ludzie potrafiacy myslec troche dalej rozumieja, ze to wazny element kons
          > ensu
          > > porzadkujacego normy zycia spolecznego.
          >
          > Ludzie potrafiący myśleć trochę dalej rozumieją, że ślepe stosowanie się do
          > takich ograniczeń może spowodować więcej szkody niż pożytku.

          Zgadzam się ale tylko tam gdzie normą jest nieprzestrzeganie ograniczeń bo mamy
          wtedy do czynienia z jednym rodzynkiem jadacym prawidłowo i całą resztą hołoty
          zapierniczającej ile wlezie . W takiej sytuacji ten jadący przepisowo może
          doprowadzić do wypadku - nie zaprzeczam .




          > Ja w tamtym miejscu, gdy nie ma korków, NIGDY nie jeżdżę dopuszczalne 50
          > km/godz, nawet w obecności radiowozów i fotoradarów.
          >
          > Staram się jechać z podobną prędkością, jak większość, nie przekraczając jednak
          > licznikowego 70-80.
          >
          > Nigdy nie zostałem za to ukarany.
          > I wątpię, by ktokolwiek został tam ukarany za podobną prędkość.

          Oczywiście że nie zostaniesz ukarany bo tylko w bajkach na forum BnD istnieją
          tacy co za taką jazde dostali mandaty . To sa wyssane z brudnego ptaka dyrdymały
          najznamienitszych matołów tego forum . Jechałem DK91 na urlop i Twoim zwyczajem
          kręciłem film - teren zabudowany , fotoradar , licznikowe 82km/h i nie dostałem
          mandatu . Powie ktoś : "to była atrapa" . Możliwe (choć obiektyw był dobrze
          widoczny nie tak jak w przypadku zaślepek) ale nie miałem się czego obawiać bo
          fotoradary nie są ustawiane na max. dozwolonej .
          • mejson.e Re: Nieposłuszeństwo 24.08.09, 23:34
            habudzik napisał:

            > No bo nie ma tak pustych autostrad z takim ograniczeniem . Są za to wielopasmow
            > e
            > ulice z ograniczeniem do 40km/h . Nie wiem tylko czemu ale są .

            Także bez ruchu pieszego?
            Bo sama "wielopasowość" nie oznacza bezpiecznej drogi - Puławska i Marszałkowska
            w stolicy też mają po trzy pasy a przejść bez liku.


            > Zgadzam się ale tylko tam gdzie normą jest nieprzestrzeganie ograniczeń bo mamy
            > wtedy do czynienia z jednym rodzynkiem jadacym prawidłowo i całą resztą hołoty
            > zapierniczającej ile wlezie . W takiej sytuacji ten jadący przepisowo może
            > doprowadzić do wypadku - nie zaprzeczam .

            W rzeczy samej.

            > Oczywiście że nie zostaniesz ukarany bo tylko w bajkach na forum BnD istnieją
            > tacy co za taką jazde dostali mandaty . To sa wyssane z brudnego ptaka dyrdymał
            > y
            > najznamienitszych matołów tego forum . Jechałem DK91 na urlop i Twoim zwyczajem
            > kręciłem film - teren zabudowany , fotoradar , licznikowe 82km/h i nie dostałem
            > mandatu . Powie ktoś : "to była atrapa" . Możliwe (choć obiektyw był dobrze
            > widoczny nie tak jak w przypadku zaślepek) ale nie miałem się czego obawiać bo
            > fotoradary nie są ustawiane na max. dozwolonej .

            Ale 82 na "normalnym" zabudowanym to już duże przegięcie.
            Tym bym się tu (drugi raz) nie chwalił...
            • habudzik Re: Nieposłuszeństwo 24.08.09, 23:56
              mejson.e napisał:

              > habudzik napisał:
              >
              > > No bo nie ma tak pustych autostrad z takim ograniczeniem . Są za to wielo
              > pasmow
              > > e
              > > ulice z ograniczeniem do 40km/h . Nie wiem tylko czemu ale są .
              >
              > Także bez ruchu pieszego?
              > Bo sama "wielopasowość" nie oznacza bezpiecznej drogi

              A to różnie , i z i bez .



              > > Zgadzam się ale tylko tam gdzie normą jest nieprzestrzeganie ograniczeń b
              > o mamy
              > > wtedy do czynienia z jednym rodzynkiem jadacym prawidłowo i całą resztą h
              > ołoty
              > > zapierniczającej ile wlezie . W takiej sytuacji ten jadący przepisowo moż
              > e
              > > doprowadzić do wypadku - nie zaprzeczam .
              >
              > W rzeczy samej.
              >
              > > Oczywiście że nie zostaniesz ukarany bo tylko w bajkach na forum BnD istn
              > ieją
              > > tacy co za taką jazde dostali mandaty . To sa wyssane z brudnego ptaka dy
              > rdymał
              > > y
              > > najznamienitszych matołów tego forum . Jechałem DK91 na urlop i Twoim zwy
              > czajem
              > > kręciłem film - teren zabudowany , fotoradar , licznikowe 82km/h i nie do
              > stałem
              > > mandatu . Powie ktoś : "to była atrapa" . Możliwe (choć obiektyw był dobr
              > ze
              > > widoczny nie tak jak w przypadku zaślepek) ale nie miałem się czego obawi
              > ać bo
              > > fotoradary nie są ustawiane na max. dozwolonej .
              >
              > Ale 82 na "normalnym" zabudowanym to już duże przegięcie.
              > Tym bym się tu (drugi raz) nie chwalił...

              Wiem że przegięcie ale chodzi mi o fakt że bajki ludzie opowiadają o straszących
              fotoradarach .
        • hanni Re: Nieposłuszeństwo 25.08.09, 09:37
          mejson.e napisał:

          > I nie spotkałem nigdzie takich wielopasmowych pustych jezdni z
          > takim ograniczeniem.

          I co, myslisz, ze zmyslam? Przejedz sie kilkadziesiat km za granice do Berlina
          to zobaczysz i szerokie trzypasmowe jezdnie z ograniczeniem do 50 km/h i
          wielopasmowe odcinki autostrady z ograniczeniem do 60 km/h.

          > Porównujesz dwie zupełnie różne rzeczy - to nie wątek o czerwonym świetle.

          Ale problem podobny: nie widac zagrozenia czyli moge olac przepisy.


          > Ludzie potrafiący myśleć trochę dalej rozumieją, że ślepe
          > stosowanie się do takich ograniczeń może spowodować więcej szkody
          > niż pożytku.

          A jakaz to "szkoda" ma wynikac z jazdy z przepisowymi 50 km/h albo ze stania na
          czerwonym swietle?


          > Ja w tamtym miejscu, gdy nie ma korków, NIGDY nie jeżdżę
          > dopuszczalne 50 km/godz, nawet w obecności radiowozów i
          > fotoradarów. Staram się jechać z podobną prędkością, jak większość,

          I dlatego jestes jednym z trybikow tego calego spaczonego systemu dokladajacym
          dzien w dzien swoja "cegielke" do syfu panujacego na polskich drogach ktory jest
          przyczana tak katastrofalnie wysokiej liczby ofiar.

          > Nigdy nie zostałem za to ukarany.
          > I wątpię, by ktokolwiek został tam ukarany za podobną prędkość.

          Regula systemu. Karane jest cale spoleczenstwo - syfem panujacym na drogach i
          tysiacami zupelnie niepotrzebnych ofiar smiertelnych i kalek. Ale tego
          wszystkiego przeciez nie widzi sie "zapylajac" w przekonaniu o swoich
          umiejetnosciach i "menskosci".


          > W wielu miejscach Warszawy były już "suche" ograniczenia do 50 i wiele z nich
          > zostało już podniesione do 60, 70 czy 80 (Trasa Siekierkowska, Łazienkowska) i
          Wisłostrada też się zmieni.

          To juz zupelnie inny temat.
    • edek40 Wobec niektorych to bezcelowe 24.08.09, 09:57
      Wiadomo, ze pijesz glownie do hanniego, ktory mieszka w kraju, w ktorym
      nastepuje systemowy demontaz motoryzacji. Szwajcarom bowiem wmowiono, ze jadacy
      samochod to zlo wcielone. Nie wmowiono, ze jadacy w korku to tez zlo, ale z
      uwagi na emisje wszelkich szkodliwych gazow z rur wydechowych. Zapomniano.

      Jesli chodzi o ten odcinek to jest to kuriozum. Ta droga bowiem jet jedna z
      najwazniejszych ulic w Warszawie. Na tym odcinku nie spelnia nawet ustawowych
      kryteriow terenu zabudowanego, ktora to ustawa pozwala robic teren zabudowany ze
      s...cza soltysa i budy jego Burka. Spelnia natomiast role, wobec braku innej,
      srodmiejskiej "obwodnicy" miasta. Jesli ktos musi przemiescic sie z polnocy na
      poludnie, to moze jechac tedy, albo przez scisle centrum. Moze oczywiscie odbic
      na Nowy Dwor Mazowiecki, Sochaczew, Grojec itp. Ale to mialoby sens tylko dla
      idioty.
      • hanni Re: Wobec niektorych to bezcelowe 24.08.09, 10:10
        edek40 napisał:

        > Wiadomo, ze pijesz glownie do hanniego, ktory mieszka w kraju, w ktorym
        nastepuje systemowy demontaz motoryzacji. Szwajcarom bowiem wmowiono, ....

        Nie od dzis bowiem wiadomo, ze Szwajcarzy to tepaki, ktorym wmowic mozna
        wszystko. Tylko dlatego (poniewaz "im wmowiono") w Szwajcarii od lat maleje
        ilosc dopuszczonych samochodow a coraz wiecej ludzi przesiada sie na kolej i
        autobus.
        Podobnie jest Niemcami, gdzie 38% ludzi w wieku 18-30 lat deklaruje ze nie
        zamierza kupic samochodu.


        > Jesli chodzi o ten odcinek to jest to kuriozum. Ta droga bowiem jet jedna z
        > najwazniejszych ulic w Warszawie. Na tym odcinku nie spelnia nawet ustawowych
        > kryteriow terenu zabudowanego,

        ..i nie spelnia nawet w przyblizeniu kryteriow autostrady. Autostrada
        przechodzaca przez Berlin ma na duzych odcinkach ograniczenie do 60 km/h - choc
        to autostrada.


        • edek40 Re: Wobec niektorych to bezcelowe 24.08.09, 10:23
          > Nie od dzis bowiem wiadomo, ze Szwajcarzy to tepaki, ktorym wmowic mozna
          > wszystko. Tylko dlatego (poniewaz "im wmowiono") w Szwajcarii od lat maleje
          > ilosc dopuszczonych samochodow a coraz wiecej ludzi przesiada sie na kolej i
          > autobus.

          To nie jest kwestia tepactwa, chyba ze sie przy tym upierasz. Wiele razy
          deklarowalem, ze chetnie przesiadlbym sie do komunikacji masowej. Warunek jest
          jeden: podroz nie moze trwac dluzo dluzej niz jazda samochodem w korkach.
          Niestety, na razie trwa nawet dwokrotnie dluzej. Zaloze sie, ze w Szwajcarii
          sprawe rozwiazano sytemowo - nie inwestowano w widoczny sposob w komunikacje
          masowa, jak to sie dzieje rowniez w Polsce, za to szykanowano ruch samochodowy.
          Zaloze sie, ze przyjdzie taka chwila, ze zamiast spedzac srednio 1,5 godziny w
          samochodzie, zaczne spedzac 5 godzin. Wtedy nawet jesli komunikacja zwolni, to
          bede jezdzil tylko 4 godziny. Zaloze sie, ze wlasnie tak zalatwili to Szwajcarzy
          - uniemozliwili ruch samnochodowy do tego stopnia, ze nawet 8 godzin w kolejce
          czy autobusie wydaje sie rajem.

          > ..i nie spelnia nawet w przyblizeniu kryteriow autostrady. Autostrada
          > przechodzaca przez Berlin ma na duzych odcinkach ograniczenie do 60 km/h - choc
          > to autostrada.

          Zapewne dosc dawno nie ogladales planu miasta Warszawa i planu Berlina. To
          pouczajace jak dokladnie mozna usunac nieomal caly ruch tranzytowy z miasta, jak
          dokladnie mozna pokryc liniami metra czy kolei miasto i tereny przylegle.
          Niestety - w Berlinie. Oczywiscie to nie ma zadnego znaczenia. Skoro nie mamy
          drog, to nalezy nam sie postoj. To jest sluszne. Bo gdyby matka wasza na tym
          pustym odcinku Wislostrady jednak sie zablakala...

          Jak to jest, ze w Berlinie ograniczaja predkosc w terenach istotnie nie
          zabudowanych, a w innych miejscach dopuszczaja 70 km/h na zwyklych
          jednojezdniowkach, w tym jedynej szosie laczacej autostrade z terminalem
          kontenerowym w Brenerhaven?
          • hanni Re: Wobec niektorych to bezcelowe 24.08.09, 10:56
            edek40 napisał:

            > Zaloze sie, ze wlasnie tak zalatwili to Szwajcarzy - uniemozliwili
            > ruch samnochodowy do tego stopnia, ze nawet 8 godzin w kolejce czy
            > autobusie wydaje sie rajem.

            Nie. Zorganizowali tak sprawnie ruch masowy, ze (choc ciagle wolniejszy niz
            wlasny samochod) stal sie wystarczajaca alternatywa wobec o wiele bardziej
            nieekologicznego srodka lokomocji jakim jest samochod.

            > Zapewne dosc dawno nie ogladales planu miasta Warszawa i planu
            > Berlina. To pouczajace jak dokladnie mozna usunac nieomal caly
            > ruch tranzytowy z miasta...

            Moze przynajmniej w tym watku dasz sobie spokoj z tym niesmiertelnym,
            wszystkiemu zlu na swiecie winnemu "ruchowi tranzytowemu". Na filmie mejsona
            prawe nie ma ruchu, nie mowiac o "tranzytowym".

            Mamy dwie sytuacje - trzypasmowa droge w Warszawie z ograniczeniem do 50
            km/h i trzypasmowa autostrade w Berlinie z ograniczeniem do 60 km/h.

            Dlaczego 50 km/h na zwyklej drodze mialyby byc tak straszliwym
            problemem, skoro nie jest nim 60 km/h na autostrazie?
            • edek40 Re: Wobec niektorych to bezcelowe 24.08.09, 11:21
              > Nie. Zorganizowali tak sprawnie ruch masowy, ze (choc ciagle wolniejszy niz
              > wlasny samochod) stal sie wystarczajaca alternatywa wobec o wiele bardziej
              > nieekologicznego srodka lokomocji jakim jest samochod.

              Jesli jade okolo 1,5 godziny samochodem, to dla wygody zgodze nie na 2 godziny.
              Ale nie na 3, jak to ma miejsce w tej chwili. Nie zauwazam przede wszystkim
              zadnych przeslanek swiadczacych o tym, ktos o czymkolwiek mysli w Warszawie. Wez
              np. autobus podmiejski z mojej wsi. Wydluzenie jego trasy o okolo 3 km
              zaowocowaloby podlaczeniem calkiem sporej czesci przedmiesci do metra. Teraz
              mamy tak: jade sobie podmiejskim, dojezdzam do konca trasy i... G..no nic
              bezposrednio do metra mnie nie dowozi. Musze wysiasc przystanek wczesniej i...
              G..no. W godzinach szczytu komunikacja autobusowa w tym miejscu jest tak
              zawalona, ze nie wsiade do autobusu nawet wtedy, gdy autobus w ogole sie
              zatrzyma. Uklad komunikacyjny bowiem zmusza mnie do wbicia sie do autobusu,
              ktory obsluguje dzielnice wielkosci sporego miasteczka, a nawet szwajcarskie
              przyklady udowadniaja, ze oparcie komunikacji na wylacznie na autobusach to
              blad. Praktycznie wiec musze wysiasc na koncu trasy autobusu podmiejskiego,
              smetnie obejrzec obywateli, ktorzy do metra dojada bezposrednio i sprawnie, choc
              w nieludzkim tloku, wsiasc do tramwaju, stracic okolo 12 minut na dotarcie do
              metra, choc najblizsza stacje mam w tym miejscu w zasiegu jakichs 3 minut jazdy
              autobusem, ktorego nie ma. Rozwiazanie proste i nic nie kosztuje. Ale wymaga
              analizowania potrzeb. A jakiez potrzeby moze miec wsiok edek40, wraz z innymi
              wsiakami, ktorzy zlosliwie i na wlasna prosbe wyprowadzili sie poza miasto.
              Dodam, ze opisalem tu tylko nieznaczny wycinek "mozliwosci" dezorganizacji
              naszych specow od komunikacji, ktory znam osobiscie. Zaloze sie, ze w naszym
              miescie takich przykladow jest sporo. Gdy juz przeanalizujemy takie problemy
              komunikacyjne w szerszym niz tylko edka zakresie, to mamy widmo niekonczacych
              sie korkow tak w miescie, jak i na dojazdach do niego. Nawet wtedy, gdy korek
              stoi wzdluz linii kolejowej (vide ul. Marywilska w Warszawie).

              > Moze przynajmniej w tym watku dasz sobie spokoj z tym niesmiertelnym,
              > wszystkiemu zlu na swiecie winnemu "ruchowi tranzytowemu". Na filmie mejsona
              > prawe nie ma ruchu, nie mowiac o "tranzytowym".

              Tak wnikliwie obejrzales film? Brawo. Przyznam, ze nie zwracalem uwagi ile aut
              ma poza warszawskie rejestracje. A jesli chodzi o brak ruchu, to jakos chyba nie
              robil tego filmu w dzien powszedni, w godzinach pracy. Gdyby bowiem tak bylo, to
              stalby i te idiotyczne 50 km/h mniej zaprzataloby jego glowe niz mysli mordercze
              skierowane do idioty od swiatel 2 km dalej.

              > Dlaczego 50 km/h na zwyklej drodze mialyby byc tak straszliwym
              > problemem, skoro nie jest nim 60 km/h na autostrazie?

              Dlaczego wiec nie mozna tu jechac choc te 60 km/h? Wiele razy pytalem i nigdy
              nie otrzymalem odpwiedzi: dlaczego wiekszosc robot drogowych na autostradzie w
              Niemczech ma ograniczenie do 80 km/h, a dokladnie takie same roboty na naszej A2
              - 60 km/h. I to, i to to autostrady. Dzieli je tylko granicza, ktora nie jest
              juz nawet granica. Chyba wiec dzieli je cos znacznie powazniejszego - granica
              mozliwosci umyslowych naszych organizatorow ruchu. Po prostu dla nich ruch
              drogowy nie jest niczym, co stanowi problem. To jest mniej wiecej tak, jak ze
              stomatologami. Gdy chodzilem do szkoly, stomatolog nawet zeby rwal na zywca.
              Dzis znieczulenia nie dostaniesz tylko na wyrazna prosbe - tak to zmienilo sie
              podejscie do pacjenta. Nasi drogowcy nie przeszli jeszcze takiej metamorfozy.
              Dla nich bolec musi zawsze, nie tylko wtedy, gdy jest to nieuniknione
              .
    • tiges_wiz Re: Granice posłuszeństwa 24.08.09, 11:17
      a o 5 nad ranem tam nie ma jednak 60?

      mijales wiele skrzyzowan, po ktorych 50-tki nie bylo.
      • edek40 Re: Granice posłuszeństwa 24.08.09, 12:48
        > a o 5 nad ranem tam nie ma jednak 60?
        >
        > mijales wiele skrzyzowan, po ktorych 50-tki nie bylo.

        To warto sprawdzic. Wydaje mi sie, ze ta droga lezy w strefe 50 km/h. A nawet
        jesli nie, to jazda 60 km/h, gdy nawet innych samochod jest jak na lekarstwo to
        juz naprawde wyszukana perwersja. Taca na przyklad Niemcy znalezli na to
        rozwiazanie - tablice swietlne. Gdy ruch zaczyna byc zbyt duzy, to wyswietlaja
        np. ograniczenie do 110 km/h. Bardzo czesto rowniez wyswietlaja zakaz
        wyprzedzania przez ciezarowki. Ot, tak tylko po to, aby ruch odbywal sie
        mozliwie plynnie...
      • mejson.e 5:15 24.08.09, 18:16
        tiges_wiz napisał:

        > a o 5 nad ranem tam nie ma jednak 60?
        >
        > mijales wiele skrzyzowan, po ktorych 50-tki nie bylo.

        O 5:15 już tylko 50 km/godz. (23:00-5:00 60 km/godz.).
    • emes-nju Mesjson, wczoraj mialem takie same przemyslenia! 24.08.09, 11:19
      Wczoraj poznym wieczorem wracalem z Sandomierza. Jak zawsze w
      terenach zabudowanych zwalnialem i jak zawsze ciagnalem za soba
      ogon, czyli lolumne aut.

      W pewnym momencie, w terenie zabudowanym sraczem soltysa, zaczalem
      sie zastanawiac do jakiego momentu przestrzeganie przepisow jest
      cnota i kiedy przekracza sie granice, poza ktora przestrzeganie
      glupiego prawa, to zwykla glupota.

      Mysle, ze do tych przemyslen doprowadzily mnie tereny zabudowane w
      okolicach Sandomierza, na DK79. Otoz w znacznej czesci z nich jest,
      UWAGA!!!, ograniczenie do 70 km/h. Oczywiscie nie widac
      zadnego "klucza", wg. ktorego w jednych miejscowosciach jest 50, a
      innych 70, ale i tak zmiana ograniczenia sklonila mnie do
      nieprawomyslnych przemyslen... No bo jak jak widac da sie podniesc
      limit, co ewidentnie oznacza, ze poprzednio byl znacznie na wyrost...

      Spektakularna odpowiedz przyszla dosc szybko. I wcale nie musialem
      podwazac sensownosci ograniczania predkosci do 50 k/h w terenie
      zabudowanym sraczem soltysa! Wjechalem w teren zabudowany,
      zwolnilem, nazbieralem kolumne, a potem zaczaly sie pola i sady.
      Tablicy konca terenu zabudowanego nie bylo. Kiedys wypatrzylem tam
      jednak w lusterku tablice oznaczajaca poczatek terenu zabudowanego
      dla jadacych w przeciwnym kierunku. (Wadliwe oznakowanie jest tam od
      lat - nawet probowalem interweniowac, ale sie oczywiscie nie udalo)

      Wiem, ze jestem chamem i piratem - przyspieszylem do 90 km/h mimo,
      ze oznakowanie na to nie pozwalalo. Uznalem, ze jazda 50 km/h wsrod
      pol, bo od lat nie ma tam tablicy konca terenu zabudownego, to juz
      nie cnota obywatelska, a zwyczajna glupota...

      PS Mejson, dlaczego mamy podobne przymyslenia w podobnym czasie?
      Jakos mnie to przestraszylo...
      • hanni Re: Mesjson, wczoraj mialem takie same przemyslen 24.08.09, 11:21
        emes-nju napisał:

        > PS Mejson, dlaczego mamy podobne przymyslenia w podobnym czasie?
        > Jakos mnie to przestraszylo...

        Moze powinniscie sie spotkac i omowic to np. przy kawie i ciachu?
        • kozak-na-koniu Re: Mesjson, wczoraj mialem takie same przemyslen 24.08.09, 11:25
          A może Ty byś publikował Twoje mądrości w jakimś bardziej przyjaznym
          miejscu - na przykład w "Fakcie"? Tu, jak widzisz, masz stałą i
          mocno ograniczoną grupę wyznawców.
      • mejson.e (Nie)Zabudowany 24.08.09, 18:27
        emes-nju napisał:


        > Wjechalem w teren zabudowany,
        > zwolnilem, nazbieralem kolumne, a potem zaczaly sie pola i sady.
        > Tablicy konca terenu zabudowanego nie bylo. Kiedys wypatrzylem tam
        > jednak w lusterku tablice oznaczajaca poczatek terenu zabudowanego
        > dla jadacych w przeciwnym kierunku. (Wadliwe oznakowanie jest tam od
        > lat - nawet probowalem interweniowac, ale sie oczywiscie nie udalo)
        >
        > Wiem, ze jestem chamem i piratem - przyspieszylem do 90 km/h mimo,
        > ze oznakowanie na to nie pozwalalo. Uznalem, ze jazda 50 km/h wsrod
        > pol, bo od lat nie ma tam tablicy konca terenu zabudownego, to juz
        > nie cnota obywatelska, a zwyczajna glupota...

        Może to był odcinek DK 79 pomiędzy Zwoleniem a Garbatką?
        Fragmenty tego odcinka były na starej zagadce o (nie)zabudowanym - na tym filmie powyżej 2:25.

        > PS Mejson, dlaczego mamy podobne przymyslenia w podobnym czasie?
        > Jakos mnie to przestraszylo...

        Nie bój się - ja te silne przemyślenia miałem kilka tygodni wcześniej, ale dopiero teraz o tym napisałem ;-)
        • kozak-na-koniu Re: (Nie)Zabudowany 25.08.09, 07:47
          mejson.e napisał:

          > Fragmenty tego odcinka były na starej zagadce o (nie)zabudowanym -
          na tym [b][u
          > rl=http://video.google.pl/videoplay?
          docid=5414164323105109893&hl=pl]filmie[/url
          > ][/b]

          Stary, klasyczny numer. Ja od lat, codziennie dojeżdżając do pracy
          przejeżdżam przez 3 obszary zabudowane a wracam (tą samą drogą) już
          przez 2. Kiedyś w bardzo podobnym jak na filmie miejscu dostałem
          mandat za przekroczenie prędkości o 12km/godz. - wiocha w
          dwóch "odsłonach", przedzielonych dwukilometrowym pasem pól,
          nieużytków i krzaczorów...:)
        • emes-nju Re: (Nie)Zabudowany 25.08.09, 10:10
          mejson.e napisał:

          > Może to był odcinek DK 79 pomiędzy Zwoleniem a Garbatką?

          To jeden z moich "ulubionych" terenow zabudowanych...

          Ale tym razem chodzi miejscowosc (chyba) Coniew pomiedzy
          Kozienicami, a Gora Kalwaria. Od conajmniej dwoch lat nie ma tam
          tablicy wyjazdowej ("zabudowanosc" tego terenu zabudowanego tez jest
          nieco watpliwa, ale...) jak jedzie sie od strony Sandomierza.
    • marek.dumle Re: Granice posłuszeństwa 24.08.09, 18:40
      Nudny film.
      Nie zasnąłeś?!
      • mejson.e Koncentracja 24.08.09, 18:46
        marek.dumle napisał:

        > Nudny film.

        Taki miał być! ;-)

        > Nie zasnąłeś?!

        Prawie.
        Byłem tak "skoncentrowany" na jeździe, że nie zauważyłem powieszonego na Moście
        Gdańskim ogromnego plakatu z NMP z twarzą Madonny, z którego powodu wybuchła w
        mediach afera.
        Widać go czasami na filmie...

        Ciekawe, co jeszcze mogłem przespać? ;-)
    • 1realista Re: Granice posłuszeństwa 24.08.09, 21:56
      równie nudno jak przy 130 na autostradzie wieloma współczesnymi autami.Dla mnie spoko choć ja posiadam cechę mania w dupie całego otoczenia i przyklejenia sie do pewnej prędkości. To pozostałość po jazdach rowerowych :-P. Tutaj prędkosć 50 jest wręcz relaksująca. Myśle że najbardziej może wkurzać to że inni bez konsekwencji dają w pedał i gnają i gnają... Nerwowo i aby do przodu bo trzeba zdążyć w wyścigu z czasem. Jeśli jednak ma sie zapas czasowy to jazda jest bezstresowa. Spore znaczenie przy takich tasiemcach ma pojazd jakim sie poruszamy i to czy czujemy sie w nim/ na nim komfortowo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka