mesquaki
11.10.02, 14:47
Zajrzałam w odwiedziny do naszego znajomego roztargnionego aptekarza,
sprawdzić czy starowina jeszcze żyje. Zaglądam i co widzę? Staruszek głowi
się nad kolejnym problemem. Tym razem pomieszał pięć różnych słoików z
tabletkami. Etykiety od słoików dawno odpadły, ale aptekarz pamięta, że
wszystkie tabletki różnią się między sobą ciężarem. Gdyby tylko ułożył je
według ciężkości, wiedziałby która jest jakim lekarstwem. Kłopot w tym, że w
sprawie wagi wciąż musi polegać na swym skąpym sąsiedzie, który znacznie
podniósł cenę za usługi. Wagę ma sąsiad zwykłą, szalkową, która może co
najwyżej porównać wagę dwóch tabletek. Ile razy nasz aptekarz będzie musiał
korzystać z wagi konkurenta?