the_ladybird
09.09.03, 11:41
Do pewnego lekarza przyszedł pacjent. Lekarz orzekł pewną rzadką chorobę, tak
rzadką, że był to pierwszy przypadek w jego karierze. Pamiętał, że są na tą
chorobę dwa lekarstwa, sięgnął więc do swoich notatek, by porównać
skuteczność obu specyfików (załóżmy, że działo się to wszystko w idealnym
kraju). Zobaczył więc, że skuteczność leku A wynosi 80%, podczas gdy B
75%. "Podobnie" pomyślał, ale jednak A jest lepszy, przepiszę mu A. Spojrzał
na notatki jeszcze raz i zobaczył, że są one bardziej dokładne: otóż badano
owe leki także pod kątem działania, biorąc pod uwagę płeć pacjentów.
Przeczytał i resztka włosów zjeżyła mu się na głowie:
lek A wyleczył bowiem 96 pacjentów ze 120 (czyli 80%), w tym 24 mężczyzn z 40
(czyli 60%) i 72 kobiety z 80 (90%)
natomiast lek B wyleczył 120 pacjentów ze 160 (czyli 75%), w tym 75 mężczyzn
ze 113 (czyli 66,4%) i 45 kobiet z 47 (95,7%)
"który lek przepisać???" myśli gorączkowo.
"no i przede wszystkim - JAK TO JEST MOŻLIWE????"