IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.04, 18:56
Dzieki Lady za mile slowa pociechy. Teraz rzeczywiście są mi bardzo
potrzebne. Ja zwyczajnie uzaleznilam się od niego. Przed chwila dostalam od
niego smsa i wiesz, serce zaczęło mi tłuc 2 razy szybciej, w oczach miałam
łzy, ręce mi drżaly, a w głowie szum. Jednak jedyną terapia na uzaleznienie
jest calkowite odciecie się od narkotyku, jakim jest dla mnie własnie on.
Bedzie trudno, ale co to dla mnie.
Miłej zabawy na studniowce. Mam nadzieję, ze Ty nie trafiłas na takiego
niedojrzałego Dupka. Samego szczęścia zycze.
Kaśka
Obserwuj wątek
    • Gość: Lady Re: do LADY IP: 82.160.16.* 18.01.04, 14:31
      Uwierz mi. Trafiłamna takiego samego typa jak twój. Tytlko, że mój jest starszy
      i chyba nie mniej perfidny. Też potrafi zignorować moja osobę, doprowadzic do
      płaczu, obrazić, zranić... A potem myśli, że jedno "przepraszam" wystarczy...
      Ja sie juz tak na nim przejechałam, że dziwię się sama sobie dlaczego z nim
      jestem. Ale po ostatnim numerze jaki mi wykręcił powiedziałam sobie dość. I w
      tym momencie pojawiła sie kwestia studniówki. Nie potrafie sobie wyobrazić
      siebie na niej bez niego. I znowy zatoczyłam kółeczko. Znowu dałam sie
      ugłaskać, przekonać i pewnie znowu dam sie wykorzystać... No ale cóż, głupie
      dziewczę samo sie prosi... Narazie jest cacy, widze że sie stara, ale co bedzie
      za tydzień, dwa...?! TO SAMO napewno.
      I wiem że on mnie kocha na swój sposób. Bo mósisz wiedzieć, on jest strasznie
      dziwnym człowiekiem, czasem ciężko go zrozumieć trafić za nim, ale ja za to
      właśnie go kocham. Jest czasami chamski, wredny, czasami się rozkleja, otwiera
      się przede mną... I wiem że w głebi siebie jest dobry... I właśnie dlatego mi
      zależy. i zaeży mi coraz bardziej. Czasem myślę, że na nikim mi tak nie
      zależało... Dużo dałam siebie w tym związku, a mało dostawałam od niego... No,
      ale miłość jest ślepa,prawda?
      Szlag mnie trafia niejiedy jak juz przegnie pałę, mam dośćjego tego związku...
      wogóle wszystkiego... ale nie potrafie tego przerwać...
      Nie wiem może po studniówce bedzie łatwiej. a może to tylko wymówka, żeby
      odłożyć rozstanie na później i dalej dac soba pomiatać...
      Więc widzisz... doskonale rozumiem co czujesz, wiemw jakiej sytuacj sie
      znajdujesz. A poza tym miałam też kiedys chłopaka z tej samej klasy, tez mnie
      zostawił, tez mnie bolało, ale wzięłam i się uniosłam honorem... I mi przeszło,
      dziś dalej jesteśy wtej samej klasie, w zasadzie nie rozmawiamy ze sobą,
      zwykłe "czesć, czesć". I tak jest dobrze. uwierz w siebie i nie pozwól by
      ktokolwiek tobą manipulował, twoimi uczuciam, emocjami.
      Uf... ale sie rozpisałam. mam nadzieję , że nie zasnęłaś przy czytaniu tego.
      Pozdrowionka i bwielkie buziole!!!
      Marta
      • Gość: noJA Re: do LADY IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.04, 18:47
        Tak jest z dziewczynami. Chyba wszytskie ślepo kochamy i wierzymy, ze faceci se
        zmienią. Sa chamscy, leja na nas, a my czekamy tylko aż przyjda, popatrza nam w
        oczy i wtdy jesteśmy zachwycne. Ja tez tak mialam. I się ostro przejechałam.
        Wierzyłam w cuda, że tak musi własnie być, ze nigdy nie jest rózowo, tez
        mowiłam, ze on mnie na swój sposób kocha. Jednak okazało sie, ze własnie nie
        wiedział, ze mnie nie kocha i dlatego tak sie zachowywał.
        • Gość: Lady Re: do LADY IP: 82.160.16.* 18.01.04, 20:11
          Bingo, noJa.
          Widzisz, dziś znowu dostałam od niego kopa. Ale nie przejmuje sie juz tak
          bardzo. Byle znieść go do 31.01 i papa. Mam nadzieję...
          Czekałam na niego pół dnia z maślanymi ślepiami, a on mi dzwoni i
          mówi "kochanie, nie wróce dzisiaj, nocuje u kolegi" Kapcie mi z nód spadły,
          humaor mi się popsuł no i odechciało mi sie uczyć... Ja mieszkam w zasadzie
          sama, bo rodzice sa cały czas "na wyjeździe" i on często u mnie nocuje. A
          przynajmniej nocował...
          Tak więc kółeczko sie zatoczyło, Marta znowu na ostatnim miejscu. Ale, mówię,
          do 31. Potem z całych sił się uprę i dam se z nim spokój.
          Głowa mnie juz d wszystkiego boli, a mam jeszcze do powtórzenia materiał z
          ostatniej pracy kloasowej z historii...ech...
          Marta
          • Gość: noJA Re: do LADY IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.04, 17:32
            Wierzysz, ze sie z nim rozstaniesz? Ja nie. To niemożliwe. Milość, to takie
            upośledzenie, przez ktore masochistyczie sie cierpi. NIe obiecuj sobie, ze z
            nim zerwiesz. Kiedys przyjdzie czas, ze to zroisz bez ustalania daty. Dojdziesz
            po prostu do takiego wniosku, zadzwonisz do niego i po sprawie.
            • Gość: Lady Re: do LADY IP: 82.160.16.* 19.01.04, 18:47
              W chwilach zwątpienia też myslę, że nie dam rady. Ale wiesz co? Ja mam go juz
              dosyc naprawdę, czasem łapie sie myśląc "Boshee, byle do studniówki".
              I jestem pewna że dam rade, że nie jest dla mnie taki ważny żebym miała przez
              niego cierpieć.
              I wierzę w siebie,w to co planuję. W końcu to nie jest mój pierwszy fgacet, nie
              pierwszy z którym sie rozstaję. Jest tylko pierwszym tak bardzo toksycznym...
              • Gość: noJA Re: do LADY IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.04, 18:25
                Wiec widzę, że jestes twardsza ode mnie. Moja milosć nie pozwala mi na hwile
                zwatpienia. Jestem masochska. Dobrze że Ty nie. I pamiętaj, jak sie z nim
                rozstaniesz, to koniecznie daj mi znać! Bo aż trudno mi w to uwierzyc.
    • Gość: Lady Re: do LADY IP: 82.160.16.* 20.01.04, 19:04
      Ja nie jestem wcale twarda, uwierz, że nie. Po prostu jestem zdesperowana. Wiem
      co będzie jeśli sie to zakończy. Albo obleję przez niego maturę, albo nie
      dostane sie na studia, albo załamię się. I dlatego myślę, żę im dłużej bedziemy
      razem, im bardziej sie do niego przywiążę, im mocniej będzie mi zależało, tym
      trudniej bedzie sie rozstać. Kocham go, ale kocham tez siebie. I nie pozwolę,
      by ktokolwiek, nawet ON, grał na moich uczuciach czy nie potrafił docenić tego,
      że mnie ma.
      • Gość: noJA Re: do LADY IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.04, 18:41
        Twarda jesteś. Ja bedac w Twojej sytuacji mowilam, ze zawse warto walczyc o
        związek, do ostatniej kropli krwi, że to jest prawdziwa miłość, zrobic wszytsko
        by istniala, by trwała. I co mi to dało? Chlopak, ktory byl ze mną wiele
        miesiecy nie kochajac mnie i nie wiedząc jak mi to powiedzieć, bo ja wciąż
        walczylam. Nie wiem, jak będa wyladac moje kolejne zwiazki. Z tego wyniosłam
        nauczke, ze niewarto nic robić, bo to tylko oszukiwanie samej siebie, ze cos z
        tego będzie. Chciałabym kochać siebie.
        • Gość: Lady Re: do LADY IP: 82.160.16.* 21.01.04, 19:44
          noJa! Ja tez walczyłam z całych sił o ten nasz związek. I do czeko ta moja
          walka doprowadziła? Chyba tylko do upodlenia samej siebie i pokazanie mu że
          bede z nim bezwzględyu na wszystko. Teraz jak sobie tak myślę wybaczyłabym mu
          gdyby mnie nawet uderzył czy zwyzywał od najgorszych. To nie jest miłość pod
          żadnym względem. Bo nie tak wygląda miłość. Zrozumiałam wreszcie, że on nie
          może mnie kochać skora tak postępuje. A jaki jest sens bycia z kimś, kto cie
          nie kocha. W takim wypadku najgorsza jest chęć próbowania, odratowania, pusta
          nadzieja, że sie może zmieni. Ale się nie zmieni i już!
          Jest mi źle bo całyczas o tym myślę, o tym, że musze to zakończyć. A nie chcę i
          to może byc silniejsze. Ta głupia chęć posiadania. Boje sie, że mi sie nie uda,
          że będę tesknić, płakać, mysleć... i przypełzne do niego ze łzami w oczach, i
          po raz kolejny dam mu dowód. I sobie, że nie jstem nic warta, że nie potrafię
          sie od niego uwolnić.
          Ale powtarzam sobie DAM RADE DAM RADE DAM RADE...
          A po jakimś czasie ból minie, przejrzę na oczy i zobaczę całego jego, i cało
          prawde o nim. Zobacze nareszcie, że nie było warto...
          Trzymaj się noJa. Bądź silna i uparta. Pokaż mu kto rządzi, pokaż, że jestes
          silna, twarda, że masz go w dupie. A jak juz to zauważy i nie daj Boshe będzie
          chciał wrócić i przeprosić, powiedz mu żeby sie pocałował sama-wiesz-gdzie...
          Pozdrawiam
          Marta

          ps nie możesz nie iść na studniówkę tylko dlatego, że on tam będzie. Przez
          całe swoje dalsze życie bedziesz pamiętała że przez niego nie byłas na swojej
          studniówce. A on nie jest tego wart by o nim pamiętać...
    • Gość: noJA Re: do LADY IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.04, 19:00
      Studniówka to nic dla mnie. Zupełnie mnie to nie rusza, że na niej nie będę,
      nie ma o czym mówić:)
      Zazdroszczę Ci, ze tak zdrowo myślisz. Ja wiem, że tak powinnam myśleć, ale
      ślepo pragnę bezpieczeństwa i bycia potrzebna, chcianą, no wiesz sama. We
      wszystkim masz rację. Ja już wiem, ze nie był mnie wart z wielu powodów wcale
      nie wyimaginowanych. Teraz tylko musze przełożyć rozum nad uczucia. Tobie na
      pewno też się to uda, jeśli przed rozstaniem już masz takie myśli. Bądź twarda,
      pewnie szybko znajdzie się inny koleś, jak tylko się dowie, ze jesteś wolna,
      który ślepo będzie w Ciebie patrzył…:) I nie przypełzniesz do niego, bo masz
      kochana godność! To przecież widać nawet przez Internet. Jestem pewna, że choć
      będzie Ci ciężko, to nie przypełzniesz do niego. Nie ma co wracać na stare
      śmiecie i topić się w jeszcze większym bagnie.
      Niesamowita jesteś ze swoją twardością. Naprawdę Cię podziwiam.
      • Gość: Lady Re: do LADY IP: 82.160.16.* 26.01.04, 16:43
        hm.. ale sie porobiło...
        nie wiem juz czy on jest az taki wyrachowany i czuje, że COŚ wisi w powietrzu,
        czy może naprawde mu zależy...
        Widzisz noJa jak sie sprawy mogą pokomplikować...
        Mieliśmy MEGAPOWAŻNĄ rozmowę w sobote. Chyba nigdy z nikim tak nie rozmawiałam
        jak z nim wtedy. Wyobrax sobie przepraszał, prosił o wybaczenie, tłumaczył,
        nawet płakał jak mu powiedziałam, że ten nasz "związek" diabli wzięli...
        nie wiem co mam teraz zrobić. ale chyba to co zamierzałam... bo czy on sie
        naprawde zmieni? coś wątpię.
        ale ten jego monolog mnie totalnie rozwalił...
        • Gość: noJA Re: do LADY IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.04, 22:42
          Niestety i ja watpe w ta zmianę. ŁĄtwiej obiecać niż zrealizowac, a
          przynajmniej mojemu bylemu łatwo przychodziły obietnice, ale póxniej nic wiecej
          nie było. Ale milosć jest slepa. I ta piekielna nadzieja... Różne rzeczy sie
          robi, więc ciekawa jestem, jak to u was bedzie. Jestem w kazdym razie z Tobą,
          co by nie było.
          • Gość: Lady Re: do LADY IP: 82.160.16.* 03.02.04, 19:31
            noJa! Koniec!
            Niestety, stety... Sama juz nie wiem. Czy sie cieszyć czy nie. Smutno mi, ale
            trzeba wytrwać.
            pozdrawiam
            • Gość: noJA Re: do LADY IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.04, 22:51
              Tereż musisz byc tylko dzielna i wytzrymac pierwszy miesiac. A potem to juz
              tylko z gork:) Jesli ja uwierzylam, że bycie singlem tez ma swoje zalety, to i
              Ty to zrobisz bez problemu. Wolność daje nawet czasem szczęscie. Serio. No
              powodzenia:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka