Dodaj do ulubionych

AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie !!!

IP: *.tychy.msk.pl 01.01.05, 09:41
Kochani proszę Was z całego serca o wsparcie i pomoc.
Jestem z moim chłopakiem 3 lata (ja mam 20, on 22). Kocham go ponad życie,
jednak on bardzo mnie rani. Jest czasem bardzo agresywny ale jest też
kochanym człowiekiem. Gdyby nie te jego drugie oblicze czyli agresja to było
by mniędzy nami super! Wczoraj np. byliśmy na imprezie sylwestrowej na
dyskotece. Jak wiadomo tam jest dużo ludzi. No i zaczęło się od tego ze jakiś
chłopak zapytał się mnie o coś, nawet nie zrozumiałam o co, a wogóle nie
chciałam zeby mój chłopak mówił ze ja z kimś gadam (oczywiście chodzi o
obcych chłopaków). Ale najwyraźniej chodziło mu zeby stanąc koło barierki tam
gdzie my bo było miejsce, ale on staną miedzy mnie a mojego chłopaka. Więc
moj chłopak się wkurzył ze ja sie od niego oddalam i gadam z innymi
kolesiami. A przeciez mógł podejsc blizej mnie a nie czekac az ja podejde.
Bylismy jeszcze z siostra moja wiec stałam obok niej. Ale ten koleś zaraz
poszedł mineły moze 2-3 minuty jak stał, no ale moj chłopak juz miał
pretensje. Później stwierdził ze bawie sie i skacze jak małpa ale uwierzcie
ja bawiłam sie normalnie, delikatnie i to jeszcze nie na parkiecie na srodku
tylko tak zboku. A on później mnie zostawił i gdzieś poszedł. Oczywiście
stanał w innym miejscu i mnie obserwował. Później przyszedł wkórwiony i
powiedział ze ja się patrze na innych kolesi i się uśmiecham i tylko
obserwuje gdzie on jest zeby tego czasem nie zauważył. Ja się rozglądałam za
nim bo smutno mi było jak zostawił mnie samą i przysiegam nawłasne życie ze
do nikogo sie nie uśmiechałam, nawet by mi to przez myśl nie przeszło.
Przeciez gdzie miałam patrzec w sufit :-(((( a uśmiech miałam normalny na
twarzy no chyba jest sylwester mam płakać. No ale najgorsze było tak jak się
własnie o to wkurzył i zaczął w loży zrzucać ze stołu butelki i kopnął w ten
stów i wydzierał się po mnie z taka agresją ze omało to by mnie chyba
uderzył. Az taki kolaga mojej siostry się wytraszył a moja siostra dopiero,
no ja juz az sie trzesłam i popłakałam się. Szrpnąl mną i powiedział ze
jedziemy do domu a jak nie to on jedzie sam. Uwierzcie ze on byłby zdolny nas
zostawić.
Jak nas odwiózł to wszedł do mnie do domu ( ja nie chciałam) i domagał się
zebym to ja z nim zerwała bo on chce miec czyste sumienie. Mówił ze on nie
wierzy jak ja mogłam mu to zrobić, smiać się do innych kolesi, rozglądać się
za nimi. Mówił ze i tak nie bylibysmy razem wiec po co to dalej ciągnac ale
zebym to ja zerwała. Ja tego nie powiedziałam ale on w samochodzie jeszcze
powiedział mi ze mam sobie szukac juz nowego chłopaka.
No i to nie jest jedyna taka afera, juz nie raz mną szrpnął, upokorzył.
Prosze was co ja mam zrobić, boję się zycia bez niego ,ale nie mam siły juz
tak dalej zyć. Ja nie chce z nim być, ale boje się zycia bez niego.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kaja Re: AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 11:04
      Dziwczyno daj sobie z nim spokój i zerwij z nim jak najszybciej... jeszcze
      sobie poukładasz życie z jakimś fajnym chłopakiem.
    • baby1girl Re: AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie 01.01.05, 12:03
      ja mam tak samo.. skoncz to.. bo bedziesz zalowac.. wiem ze bedzie trudno, bo
      beda z jego strony wybuchy agresji.. sama tak mialam i zreszta nadal mam, tez
      jestem z chlopakiem 3 lata.. ale teraz to koncze, poznalam kogo innego, kto
      jest taki sam jak on, ale nie ma w sobie tyle agresji.. zrob to poki nie jest
      za pozno...
    • baby1girl Re: AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie 01.01.05, 12:04
      jak chcesz odezwij sie do mnie na gg 2330680.
    • Gość: artur wypinacz Re: AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 13:46
      rrrrrrrrrrruuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuunnnnnnnnnnnnnnnnnnnnn
      aaaaaaaawwwwwwwwaaaaaaaaaaayyyyyyyyyyyy
    • Gość: Lolcia Re: AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie IP: *.mac.edu.pl 01.01.05, 14:10
      też tak mam, rozumiem doskonale,, sama miotam się tak jak ty i nie wiem co
      zrobić, dwie skrajności...Przypomina to troche przemoc psychiczną, to chyba już
      taki typ faceta...Jak mądrzeją i go zostawiam, to i tak wraca wszystko jak
      bumerang...Mi wykasował nawet wszystkich qmpli z telefonu i mam awanture jak
      zamienie słowo z jakimś chłopakiem, chociażby miało to być "cześć". Przecztaj
      to co Ci tu napisze, to troche z internetowych stronek, bo zaczęłam sobie o tym
      czytać...Może Ci to troche pomoże :))
      Różne formy manipulacji, wywierania wpływu nie wprost, uzależnienie przez
      uwodzenie i porzucanie, wzbudzanie poczucia winy, izolacja od kontaktu – nie są
      często wyraziste, czujemy, że coś jest nie w porządku. “Ktoś mną manipuluje,
      używa mnie do swoich celów. Może tylko tak mi się wydaje, może to ja jestem
      winny”. Nie potrafimy bronić się przed psychiczną przemocą. Jest to częsty
      temat psychoterapii.

      Przemoc psychiczna zawiera przymus i groźby,. zastraszanie, emocjonalne
      wykorzystywanie, za które uważa się oskarżanie, upokarzanie, poniżanie,
      obwinianie i manipulowanie poczuciem winy, wyzwiska, wmawianie choroby
      psychicznej, odmawianie współżycia seksualnego, izolowanie poprzez
      kontrolowanie kontaktów z innymi, zabranianie korzystania z telefonu,. zakaz
      opuszczania domu, oskarżanie o spowodowanie przemocy, zaprzeczanie i
      minimalizowanie przemocy, wykorzystywanie dzieci do sprawowania kontroli. Do
      tego rodzaju przemocy zaliczane jest również niszczenie przedmiotów mających
      wartość dla drogiej osoby lub znęcanie się nad ulubionymi zwierzętami. Przemoc
      psychiczna jest chyba najłatwiej stosowana, jakkolwiek jej udowodnienie jest
      najtrudniejsze. Skutkami takiej przemocy jest poczucie niskiej wartości i
      godności. Dla ofiar taka forma jest nawet bardziej raniąca niż akty fizyczne.
      Często jest ona również mylnie nazywana kłótnią, jednak różni się od niej
      intensywnością i zakresem.
      Niezrozumiałym okazuje się być fakt, czemu kobiety - ofiary przemocy stosowanej
      przez swojego partnera, pozostają z nim w związku. Do wyjaśnienie tej silnej
      więzi między ofiarą przemocy a sprawcą w 1991 roku Graham i Rawllings odwołali
      się do koncepcji tzw. "syndromu sztokholmskiego", w którym zwrócili uwagę na
      szczególny rodzaj przywiązania, jaki powstaje w sytuacji całkowitej zależności
      zakładników od terrorystów. Infantylizacja i lęk o życie powoduje zmianę
      postrzeganiu osoby, od której jesteśmy zależni. Zaczynamy szukać u niej
      pozytywnych cech, bo jeśli takowe znajdziemy istnieje możliwość, że polubimy tą
      osobę i tym samym może i ona nas polubi. Takie postrzeganie sprawców utrzymuje
      się po tej sytuacji, także tworzy się "paradoksalna więź" pomiędzy ofiarami a
      sprawcami przemocy. Taka sytuację można porównać do sytuacji kobiety
      maltretowanej przez męża czy partnera. Często upokarzana, kontrolowana i
      ograniczona w swoich decyzjach kobieta staje się coraz bardziej zależna od
      partnera. I tutaj również występuje infantylizacja kobiety, która za każdy
      pozytywny odruch sprawcy jest mu wdzięczna.. Rodzi się wdzięczność za to, czego
      sprawca nie zrobił, a mógł zrobić jako "władca absolutny". Więź ta jest bardzo
      trwała i uniemożliwia emocjonalne odcięcie się od takiego człowieka. Poza tym
      ogarnia ją lęk, że sama by sobie nie poradziła. Donald Dutton ten rodzaj więzi
      nazwał "więzią traumatyczną". Tworzenie takiej więzi przebiega w następującej
      kolejności: terror - izolacja - infantylizacja - zaprzeczanie -wdzięczność -
      przywiązanie. Kobieta maltretowana doświadcza tego wszystkiego
      Tego typu działania powodują lęk, poczucie niesprawiedliwości, bezsensu,
      zaburzenia snu, nerwice, zachowania agresywne, myśli i próby samobójcze

      Jakie dzieciństwo miał Twój chłopak, u mnie się to sprawdza:
      Miłość wyraża się przez czas i uwagę poświęcaną dziecku. Deficyt kontaktu
      sprawia, że dziecko czuje się niekochane. Żyje w chronicznym poczuciu braku,
      czego skutkiem są braki w strukturach psychicznych – niedojrzałych reakcjach
      nie panowania nad impulsami, braku tolerancji na frustrację / “to musi być
      teraz”, “nie mogę czekać”, “nie panuję nad sobą”/, nie postrzegania innych jako
      odrębnych / “mogę z nimi robić, co chcę”/, deficytu empatii i “ciepłych” uczuć.
      Toksyczne słowa. Agresja słowna w związkach" Patricii Evans.
      "Skad to przekonanie, ze mam zawsze racje i brak zrozumienia kogokolwiek... i
      wszyscy maja byc tacy jak ja sobie to wyobrazam...a prawa do bledow wlasciwie
      nie ma nikt...".
      Fenomen nadziei
      Przeprowadzono kiedyś eksperyment: włożono dwa szczury do pojemników z wodą.
      Jednego z nich wyłowiono po paru sekundach i za chwilę wrzucono ponownie. Po
      kilku minutach, szczur, który cały czas pozostawał w wodzie utonął. Zaś drugi,
      który na chwilę został wyjęty, pływał jeszcze kilka godzin.
      Powstaje pytanie, co dało mu tyle siły, by utrzymywać się tak długo na
      powierzchni?
      Nadzieja na ratunek - nadzieja, że coś się zmieni na lepsze.

      Ten przykład może pomóc zrozumieć, dlaczego osoby maltretowane, bite i poniżane
      pozostają w związku ze sprawcą. Ciągle mają nadzieję, że to był ten ostatni raz
      i to się więcej nie powtórzy.
      Wybierając partnera z miłości, tym trudniej pogodzić się, że z czasem staje się
      on naszym prześladowcą.
      Mit romantycznej miłości
      Mit romantycznej miłości jest błogosławieństwem dla przemocy domowej. Dzięki
      niemu wiemy, że prawdziwe uczucie powinno być gwałtowne, a im więcej ostrych
      wzlotów i upadków tym lepiej, bo wtedy miłość może wykazać się swoją
      niezwyciężoną siłą. Każdy przecież wie, że w imię miłości wszystko warto
      poświęcić! Nawet gdy będzie to nasza wolność, niezależność, możliwość
      samorealizacji... Teraz nie ma przecież mnie i ciebie, tylko jest jedno my -
      nierozłączna i samowystarczalna wspólnota. Nasz mały świat jest całym naszym
      światem, nie potrzebujemy kontaktów z nikim zewnątrz, wszystko czego chcemy i
      pragniemy to bycie razem. Chorobliwa zazdrość to też nieodłączny element
      romantycznej miłości, bo jak wszyscy wiemy nie ma miłości bez zazdrości.

      A przemoc domowa lubi gwałtowne uczucia, to jej pożywka, lubi gdy w ataku furii
      może miotać kimś o ścianę, wyzywać, maltretować... bo to wszystko z tej
      wielkiej miłości. A i tak w końcu jeszcze pogłaszczą za to po główce, bo moja
      miłości przeżywa ciężkie chwile... a przecież przysięgaliśmy sobie na dobre i
      złe.
      Kultura zachodu często przedstawia miłość jako uczucie ponad granicami życia i
      śmierci, jako szaleństwo, opętanie (Romeo i Julia, Tristan i Izolda,
      Otello...). Młodzi ludzie marzą by właśnie tak kochać. Trudno nam uwierzyć, że
      miłość może być spokojnym, kojącym uczuciem, że może polegać na wzajemnym
      wsparciu, trosce o siebie, poczuciu bezpieczeństwa. Gdy tak się dzieje
      zaczynamy podejrzewać, że coś jest nie tak, że to może tylko przyjaźń albo
      przywiązanie.
      Logika eskalacji
      Często wydaje się nam, że jesteśmy bardzo racjonalni w swoich zachowaniach, ale
      jaka jest prawda? Przyjrzyjmy się modelowi aukcji jednego dolara, jaki
      przedstawił Martin Szubik (amerykański ekonomista i matematyk). Zaproponował on
      towarzyską zabawę opartą na prostych regułach. Licytujemy banknot
      jednodolarowy, według zasady kto da więcej. Jedyna zmiana w stosunku do
      tradycyjnych reguł licytacji polega na tym, że osoba, która ostatnia
      zrezygnowała, też musi wpłacić kwotę proponowaną przez siebie.

      I co się okazuje? Na początku myślimy, no dobra, mieć dolara za parę centów -
      czemu nie. Gdy mamy powiedzieć 51 centów zastanawiamy się chwilę, bo przecież
      licytujący zarobi na tym, ale... przecież nie będziemy tracić 50 centów i dalej
      podwyższamy stawkę. W okolicy 1 dolara nie wycofujemy się, przecież lepiej
      przepłacić parę centów niż stracić 99. Problem w tym, że oponent myśli podobnie
      i tak ten jeden dolar staje się bardzo, bardo kosztownym dolarem - M. Szubik
      twierdzi, że często licyt
    • Gość: magdalenka201 Re: AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 14:35
      Rzuc PSYCHOPATE ,popatrz troche na siebie.Jestem pewna ze znajdziesz madrego i
      opiekunczego faceta,przeciez takiego jestes warta,a nie jakiegos idioty
    • Gość: ronin Re: AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie IP: *.proxy.aol.com 01.01.05, 14:38
      przestan wreszcie te idiotyczne historie zmyslac.To juz jest 5 raz chyba
      ze cos piszesz,zawsze pod ten sam muster.Ja bym ci poradzil isc do
      psychologa glupia kretaczko:
      • Gość: olgaa Re: AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie IP: *.tychy.msk.pl 01.01.05, 14:56
        Niestety to nie są krętactwa to jest prawda. Tak owszem pisałam juz kiedys tez
        o pewnej kłótni ale niestety tak wygląda moje życie.
    • Gość: Artur Przezywacz Re: AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie IP: *.pai.net.pl / 195.69.80.* 01.01.05, 18:28
      Dobre dobre, zglos sie do "Rozmow w toku".
    • Gość: aga Re: AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie IP: *.chello.pl 01.01.05, 18:47
      bardzo ci współczuje i doskonale rozumiem co przeżywasz bo ja tkwię w takim
      związku i nie jestem w stanie zakończyć tego wszystkiego. tak to prawda inaczej
      tego nie można nazwac to jest przemoc psychiczna i fizyczna. mój facet również
      przejawia agresywne zachowania i coraz częściej mam wrażenie że mną
      manipuluje!!!tak wogóle to dobry człowiek, bardzo troskliwy i opiekuńczy,jest
      też bardzo kochany, czuły, romantyczny, świetnie gotuje to w nim bardzo lubię
      nie wspomnę że jest wybornym kochankiem - to za mało jest świetny w łóżku,
      bardzo mnie pociąga, uwielbiam jego jędrnei muskularne ciało. bardzo go kocham
      gdyby nie jego dziwne zachowania byłoby cudownie! nie mam pojęcia zkąd się
      biarą te jego zachowania ta agresja? jest stanowczy lubi jak jest tak jak on
      chce, jest bardzo zazdrosny wręcz zaborczy.straciłam kontakt ze swoimi
      znajomymi, nie podobają mu się moje koleżanki nie wspomnę o kolegach, nie ma
      takiej możliwości żebym wyszła gdzieś sama poza wyjściem na zakupy.sprawdza mój
      telefon, wykasował"nie potrzebne nr."-paranoja mam tego po dziurki w nosie i
      wiem że muszę to zakończyć, odważyć się i zakończyć!jestem pewna że jest to
      pewnego rodzaju przemoc wobec mojej osoby! ale dlaczego?czy w ten sposób wyraża
      miłość czy poprostu coś ma z głową. dochodziło już do wielu awantur,
      przezwiska, szarpaniny...ale po wszystkim prosił,
      przepraszał,przysięgał...niestety pewne sytuacje wracały, powtarzały się!nie
      wierzę w to że się zmieni, nie prowokuję do tych jego agresywnych zachowań ale
      jednak ciągle mają miejsce!najgorsze jest to że ciągle powtarza mi że mnie
      kocha jak nikogo na świecie, i nie bedę z nikim jak nie z nim!boję się!!!muszę
      przyznać że ostatnio sprowokowałam awanturę...już nie mogę z tym
      wszystkim...ale tylko po to żeby spakować swoje rzecze i uciec jak najdalej...w
      momencie pakowania się krzyczał że to on zrywa ze mną!ma dosyć i takie tam...w
      końcu tak się zdenerwował że nie pozwolił mi na dlalsze pakowanie się tylko
      wypchnął mnie za drzwi, krzycząć"wyjazd!"to był okropne!w takiej chwili
      słyszałam te wszystkie jego zapewnienia , wyznania miłości, przysięgi, to
      okropne uczucie, strach,panika cobędzie dalej co zrobi co ja mam robić? miałam
      dosyć, bałam się!w panice zbiegłam na dół do recepcji i poprosiłam ochroniarza
      o tel.na policję, wybiegł za mną prosił, błagał...żeby odwołać to wezwanie, ale
      ja chciałam żeby przyjechali może tylko po to żeby na policji była jakaś
      notatka na wypadek gdyby coś się ze mną stało na przyszłość, gdyby coś mi
      zrobił...( nie jednokrotnie straszył mnie...że nie daj boż e zdradzę go albo
      zawiodę to odpłaci się podawał nawet przykłady że on nie musi tego robić, ma
      oddanych kolegów z miasta i taki ktoś może mi np.polać twarz kwasem no i nikt
      już na mnie nie spojrzy!)oczywiście moi rodzice o tym nie wiedzą bo nie
      potrafię się przyznać że wdałam się w taki związek, znajomi wiedzą tylo tyle co
      zauważyli, może się domyślają bo mam tel.od koleżanek, które najpierw
      pytają "czy mogę rozmawiać i delikatnie wspominaja że to nie jest facet dla
      mniepo".ja o tym wiem, ale... po tych zdarzeniach jest lepiej, prosił o czas
      próby, obiecał że się zmieni, jeśli się nie uda-zapewnił że bedę mogła odejść i
      nie będzie tego utrudniał...fatalny związek...nie wiem też jak będę mogła bez
      niego żyć, przywiązałam się, mogę też powiedziec że uzależnił mnie sobą...może
      to też pewna manipulacja?!
    • Gość: olgaa Re: AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie IP: *.tychy.msk.pl 02.01.05, 21:31
      Dziękuję wam za te słowa które napisaliście, jest mi cieżko ale jakoś musze się
      wziąść w garść i spojrzec na moje zycie realistycznie!!!!!
      • Gość: facet Re: AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie IP: *.aster.pl 02.01.05, 23:17
        uciekaj ... tacy sie nie zmieniają ... wiem bo mam tkich kolegów
    • Gość: magdalenka201 Re: AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 14:47
      Dziewczyno uciekaj od niego jak najszybciej.On sie nie zmieni nie ludz sie
      Ludzie sie nie zmieniaja tylko krajobrazy za oknem
    • Gość: martwa PRZECZYTAJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.01.05, 18:44
      mam podobny problem,mam,a raczej mialam,przez 4lata moja wielka milosc,jak
      czytalam Twoja historie widxialam duzo podobienstw.Tez zazdrosc,fochy,za duzo
      alkoholu,awantury..Ty nie umiesz z nim zerwac,jak ja.teraz,gdy moj bilans to
      pare szarpanin,kilkaset bluzgow pod moim adresem,setki oskarzen,sporo
      szczesliwych chwil,ale tez dostalam w policzek,a ostanio......nozem.Dalej go
      kocham,usycham na sama mysl,ze juz nie bedziemy razem,jestem chyba
      nienormalna,ale nikt i nic nie umie mi pomoc
    • Gość: olgaa Re: AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie IP: *.tychy.msk.pl 04.01.05, 15:24
      Mam do Was jeszcze jedną prośbę odpowiedzcie mi na pytanie czy to co tu
      napisałam to to naprawdę jest aż tak złe i było powodem zebym go zostawiła???
      Może ja sobie wyolbżymiam i każdy się może tak kłóci a ja robie z igły widły. Z
      góry dziękuję za odpowiedz na to pytanie.
      • Gość: Joker Re: AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie IP: *.wroclaw.mm.pl 04.01.05, 15:34
        Sama odpowowiedz sobie na pytanie czy zasługujesz na kogoś lepszego, kto będzie Cie akceptował taką jaką jesteś. Moim zdaniem tak, chociaż Cie nie znam.
        Pomyśl o swojej przyszłości z takim gościem i co on może robić z dziećmi (bo z pewnością kiedyś będziesz planowała).
      • Gość: xxx do olgi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.01.05, 20:50
        to,co sie miedzy wami narazie dzieje bedzie eskalowac,wiec dlatego inni mowia
        Ci zostaw go,ja to potwierdzam,przezylam cos takiego(forme w pelni rozwinieta)i
        teraz walcze sama z soba,by juz nigdy nie byc z tym facetem.ktos Ci tu pisal o
        terorii 2szczurow wrzuconych do wody,ten,ktory byl co jakis czas wyciagany zyl
        przezyl,ten,ktory byl tam krotko zdechl.Nie rozumiesz?ten drugi tez zdechnie,to
        tak jak zakochana dziewczyna,ktorej facet serwuje male ilosci bolu psych
        uodparnia sie na niego,przez co jest znieczulona na czychajace
        niebezpieczenstwo,a wierz mi,kiedy ono nastapi jest tylko kwestia
        czasu,miesiecy,moze lat.bo tacy faceci sa nieobliczalni
        • Gość: Joker Re: do olgi IP: *.wroclaw.mm.pl 04.01.05, 21:01
          Mądrze prawi.

          Poza tym droga koleżanko Olgo (o ile oczywiście tak moge napisać :)), przejdź sie do jakiejś poradni psychologicznej(nie mylić z psychiatryczną) i porozmawiaj z tym ze specjalistą. Najprawdopodobniej takie zachowanie Twojego chłopaka odcisnęło na Twojej psychice pewne ślady i w przyszłości możesz mieć problemy z płcią przeciwną. Oczywiście moge się tutaj mylić, ale jest duże prawdopodobieństwo, że mam rację.
          • Gość: xxx ludziska!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.01.05, 15:40
            wypowiedzccie sie,wyczerpmy ten temat,bo jeszcze ze100zdesperowanych lasek
            napisze,wiem,bo sama calkiem niedawno mialam taki problem...
    • Gość: olgaa Re: AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie IP: *.tychy.msk.pl 05.01.05, 15:49
      Nawet nie wyobrażacie sobie jak jest mi ciężko ale podjęłam decyzje ze nie mogę
      z nim być trudno bede cierpiała ale wytrzymam bo ile jeszcze razy bede dawała
      mu sznsy i wszystko wybaczała a on bedzie mnie dalej szmacił bo to bardzo
      boli!!!

      Dziekuję Wam z całego serca za wasze wsparcie słowami i wytłumaczenie mi co
      jest najlepsze dla mnie. Na pewno znacie się bardziej na zyciu niż ja, bo ja
      to jestem taka naiwna że aż szkoda gadać!!!
      • Gość: xxx olgo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.01.05, 16:02
        jak Ci bedziie ciezko,to zaklikaj na moje gg 4811582,tam mozemy
        pogadac.przeszlam podobna syt,o malo nie zakonczona tragicznie.
    • Gość: agata Re: AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 19:30
      Boze, co ty robisz z takim idiota! Wez go zostaw!Czy ty jestes slepa! On ma cie
      gdzies (sorry za brutalna prawde), jeszcze troche to cie tak pobije ze
      wyladujesz w szpitalu!Szanuj sie dziewczyno i nie marnuj zycia z bandyta!
    • Gość: niunia Re: AGRESYWNY chłopak->kocham go ale cierpie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.01.05, 19:42
      3maj sie ola i dasz rade!!!
      • Gość: nevermind czy tematy dupy sa wazniejsze?? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.05, 16:29
        od takiego problemu?posty o depilacji,spuszczniu sie itp maja wziecie,ludzie,co
        jest?!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka