Gość: ivonne
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.02.05, 22:16
[..]Kilka miesięcy później trafiła do mojego gabinetu młoda dziewczyna. Była
tuż przed maturą. W dziewiątym tygodniu ciąży. Przedstawiła mi się, nazwisko
znajome, ale nie jednemu psu Burek na imię. Umówiłam się z nią. Kiedy było
już po zabiegu, zaproponowałam jej, żeby zaczęła stosować środki
antykoncepcyjne. Jest młoda, w tym wieku często nawiązuje się kontakty
seksualne. Popłakała się. "Pani to jest jak matka. Mój ojciec też jest
ginekologiem, a nigdy ze mną na ten temat nie rozmawiał" - wykrztusiła. Wtedy
już nie miałam wątpliwości: oto pomogłam córce faceta, który odmówiłby takiej
pomocy ofiarze gwałtu.[...]
Duzo ostatnio na forum tematu aborcji...jestem w identycznej sytuacji..tzn
moge byc w ciazy mam matke ginekologa..i tak samo jak ta dziewczyna
zrobilabym to...dalej jest napisane ze 17 latka w ciazy popelnila
samobojstwo...dla mnei aborcja to nie zbrodnia...jakbym urodzila teraz
dziecko neinawidzilabym go tak jak moja matka mnie ...tak samo jak ona bym mu
powtarzala ze zaluje ze go nei utopilam w rzece jak sie urodzilo...chyba
majac tak patologicznie wygiety umysl powinno sie dopuszczac aborcje ...ja
nie chcialabym takiej matki...