Dodaj do ulubionych

wszystko sie sypie...:(

12.08.05, 20:36
mam kryzys..i to dość poważny kryzys....po krotce moge wam napisać,że świat
wali mi sie na glowe,,mam męża,pracuje kawal drogi odemnie(calą polske
przejechac)on nienawidzi swojej pracy,ale jakos musi wytrzymać bo w
najbliższym czasie nie zapowiada sie na zmiane,w najbliższym bo jakieś kilka
miesięcy:(.....)ja mam prace tutaj...postanowilam jechać i niech sie dzieje
co chce....od tygodnia jest zle między nami,ja mu tłumacvze że bedzie
dobrze,że nie potrafie tu bez niego żyć,on wpada w doły,mówi ze praca go
wku..a i stresuje i nie chce tu zakladać rodziny,dzisiaj troche
wypil,zadzwonil...ja swoje że odchodze z pracy i jade mieszkać do niego,niech
szuka mieszkania(mieszka w internacie)on swoje że to wszystko go
wku..a,nawet ta atmosfera miedzy nami,że zaraz roztrzaska telefon,że chyba
sie zabije bo psychicznie sie wypala...jestem w rozpaczy...Kocham go jak
nikogo innego na ty świecie,jesteśmy 2miesiące poślubie...bylo tak
cudownie,niedawno wyjechał(2tyg temu)i świat wali mi sie na łeb.....wszystko
dookola mnie drażni,rzygać mi sie chce już na to moje życie,ktoś mnie
rozumie???? :(
Obserwuj wątek
    • agatka_to_ja Re: wszystko sie sypie...:( 12.08.05, 20:44
      bardzo wam wspolczuje takiej sytuacji - mlodzi malzonkowie rozdzieleni z powodu
      pracy. I to pracy, ktora nie daje satysfakcji, a jedynie zapewnia byt. Ja nie
      wyobrazam sobie byc mlodym malzenstwem daleko od siebie. POczatkowe miesiace w
      malzenstwie sa bardzo wazne bo tak naprawde wtedy tworza sie jakies wzorce,
      zasady, ktore beda obowiazywaly przez lata.
      Moim zdaniem powinnas do niego jak najszybciej jechac, bo facet moze sie
      zalamac.
      Nie sadze takze zeby mozna bylo dlugo wytrzymac w pracy, ktorej sie szczerze
      nienawidzi. Trzeba albo sie do niej przekonac albo jak najszybciej z niej
      uciekac i szukac innej.. choc to w naszych czasach bywa bardzo trudne.
      Życze Wam szczescia i mam nadzieje, ze jakos ulozycie sobie zycie.
    • Gość: dftg Re: wszystko sie sypie...:( IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.08.05, 20:46
      Jedź do niego. Ale nie od razu mieszkać, jedź do niego choć na jeden dzień. Na
      jeden wolny dzień, tak żebyście mogli spędzić cały dzień tylko razem i
      podładować siły, porozmawiać, poleżeć, pomiziać się. Jak to było... że po
      najgorszej zimie w końcu przychodzi wiosna.
      • agatka_to_ja Re: wszystko sie sypie...:( 12.08.05, 20:53
        tak, popieram, Twoja rezygnacja z pracy moze byc zbyt radykalnym krokiem.
        Powinniscie porozmawiac spokojnie, zastanowic, czy to ty, czy on ma zrezygnowac
        z pracy. Takie decyzje sa zbyt wazne zeby podejmowac je w pojedynke.
        On niedawno wyjechal, pracuje w nowym miejscu dopiero 2 tygodnie (z tego co
        wyczytalam)... moze pokona ten kryzys i odnajdzie sie w pracy?
    • ona244 Re: wszystko sie sypie...:( 12.08.05, 21:01
      Nie rezygnuj z pracy, bo potem moze Ci byc trudno znaleźć inną..
      Tak jak ktos wczesniej napisał, jedź do niego na jeden dzien i spędzcie go
      razem i pogadajcie ze sobą, a co najwazniejsze po prostu bądzcie ze sobą..
      wasza milosc pokona wszystko.. nawet ten kryzys.. tylko musiecie razem sie
      starac go pokonac..
      Nie martw sie.. to ciężka sytuacja, ale bedzie lepiej..

      Moj chlopak z powodu pracy, a raczej jej braku tez mial rozne doly i mial
      wszystkiego dosc.. najwazniejsze jest to, zeby mial w Tobie oparcie, a wszystko
      kiedys wyjdzie na prostą..
    • sweeteveli Re: wszystko sie sypie...:( 13.08.05, 08:02
      chetnie bym pojechała,ale nie mam juz urlopu...a bezplatnego mi nie
      da...musialabym sie zwolnic z pracy...
      • Gość: Alibaba Re: wszystko sie sypie...:( IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 13.08.05, 10:32
        idz na chorobowe
      • ona244 Re: wszystko sie sypie...:( 13.08.05, 11:38
        Przeczytalam jeszcze raz i doszlam do wniosku, ze moze naprawde lepiej by bylo
        jechac do niego.
        Jestescie małżeństwem, kochacie sie, chcecie byc ze sobą. Ale jestescie tak
        daleko, a to chyba źle dla mlodego malzenstwa. Duzo latwiej by wam chyba bylo,
        gdybyscie byli blisko siebie i razem pokonywali wszystkie przeszkody, najwajem
        sie wspierali i pocieszali.
        Moim zdaniem milosc jest najwazniejsza, a jesli praca i odleglosc ma ją
        zniszczyc, to lepiej nie ryzykowac. Nic nie jest warte tego, aby stracic
        milosc, albo oddalic sie od męża.

        Mysle, ze podejmiesz wlasciwą decyzje
        Powodzenia
        • sweeteveli Re: wszystko sie sypie...:( 30.09.05, 21:54
          cześc,to ja......postawilam wszystko na jedną kartę,dziś byłam ostatni dzien w
          pracy a za parę dni wyjeżdzam do męza....mam nadzieje ze wszystko sie dobrze
          uloży...wkoncu życie trzeba zmieniac,ulepszac,uzdrawiać gdy tylko jest to
          mozliwe...za pare dni napakuje swój samochód po brzegi i ruszam na drugi koniec
          polski,myśle że dobrą decyzje podjęłam,mój maż też sie cieszy ze do niego
          jade...w koncu życie jest zbyt krótkie zeby zwlekac z wszelkimi
          decyzjami,trzeba garściami życie brać,pozdrawiam wszystkich,pa :)
          • agatka_to_ja Re: wszystko sie sypie...:( 01.10.05, 09:15
            Oby Wam sie wszystko ułożyło!

            Gratuluję decyzji i trzymam kciuki :)
    • Gość: czytelniczka Re: wszystko sie sypie...:( IP: *.bmly.cable.ntl.com 01.10.05, 15:47
      Trzymam kciuki, powodzenia. Uda sie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka