sweeteveli
12.08.05, 20:36
mam kryzys..i to dość poważny kryzys....po krotce moge wam napisać,że świat
wali mi sie na glowe,,mam męża,pracuje kawal drogi odemnie(calą polske
przejechac)on nienawidzi swojej pracy,ale jakos musi wytrzymać bo w
najbliższym czasie nie zapowiada sie na zmiane,w najbliższym bo jakieś kilka
miesięcy:(.....)ja mam prace tutaj...postanowilam jechać i niech sie dzieje
co chce....od tygodnia jest zle między nami,ja mu tłumacvze że bedzie
dobrze,że nie potrafie tu bez niego żyć,on wpada w doły,mówi ze praca go
wku..a i stresuje i nie chce tu zakladać rodziny,dzisiaj troche
wypil,zadzwonil...ja swoje że odchodze z pracy i jade mieszkać do niego,niech
szuka mieszkania(mieszka w internacie)on swoje że to wszystko go
wku..a,nawet ta atmosfera miedzy nami,że zaraz roztrzaska telefon,że chyba
sie zabije bo psychicznie sie wypala...jestem w rozpaczy...Kocham go jak
nikogo innego na ty świecie,jesteśmy 2miesiące poślubie...bylo tak
cudownie,niedawno wyjechał(2tyg temu)i świat wali mi sie na łeb.....wszystko
dookola mnie drażni,rzygać mi sie chce już na to moje życie,ktoś mnie
rozumie???? :(