yimanya
11.01.06, 01:09
w wakacje poznalam kolesia z ktorym spotykalam sie przez okolo 2 tygodnie
alre szybko stwierdzilam ze nie jest on moim idealem i postanowilam zakonczyc
nasze spotkania. niestety chlopak nie potrafil zrozumiec... Od tamtej pory
codziennie dostawalam wiadomosc od niego co tam slychac jak w szkole itp.
jesli nie odpisywalam to dzwonil i ciagle nalegal zebysmy sie spotkali nie
chcialam byc niemila i chociaz mi sie narzucal czasem zgodzilam sie na
spotkanie i wysluchiwalam tysiaca pytan w stylu"powiedz mi tylko czemu tak
sie stalo przeciez bylo nam dobrze" za ktoryms spotkaniem powiedzialam mu to
najbardziej dosadnie jak potrafilam czyli "odpie..sie,nie chce miec z toba
zadnego kontaktu, zostaw mnie w spokoju" itp jednak i to nie podzialalo on
zadreczal mnie dalej wszystko co do niego mowilam w zasadzie on tego nie
slyszal.odpowiadalam mu na pytania po 100 razy a on dalej pytal o to
samo.pozniej kolezanki z mojego osiedla jakos sie do niego zblizyly i w sumie
chyba tylko przez to ze one traktowaly go jak kolege i ja zaczelam go
bardziej tolerowac, widywalismy sie nabralam do tego dystansu poprostu
olewalam go kiedy zaczynal poruszac nasz temat. ale on oczywiscie nie dawal
za wygrana pisal codziennie, co jakis czas doladowywal mi konto(nie prosilam
go a czasem mowilam mu ze nie chce od niego niczego).zaczal chodzic do klubu
w ktorym czesto bywam, na jednej imprezie siedzial i cala noc sie na mnie
gapil. kiedy wyszlam z innym gosciem(z ktorym sie w tym czasie zaczelam
spotykac) na przystanek poszedl za nami.wtedy stwierdzilam ze cos jest z nim
nie tak. pozniej sytuacja sie powtorzyla...sprowokowal tego chlopaka i
niestety skonczylo sie bojka.dalej nie pomoglo. Kiedys rozmawialam z kims i
powiedzialam ze chcialabym miec yorkshire terriera...kupil mi go na gwiazdke
bez mojej zgody. przyjelam go ale teraz zaluje bo ten pies jest kolejnym
pretekstem do tego zeby do mnie dzwonic itp. powiem wiecej ten koles uwaza
tego psa za nasze wspolne dziecko....zanim go dostalam, wyjechal do mnie z
wielkimi pretensjami ze nawet nie spytalam co on robi i jak sie czuje!!:/
teraz sytuacja zaczela mnie jeszcze bardziej przerazac bo kiedy z nim
rozmawiam i mowie ze nigdy nic do niego nie czulam, ze nie poczuje i zeby dal
sobie spokuj zaczyna sie bardzo wkurzac, twierdzi ze jestem bezczelna ze tak
mowie bo przeciez "wszystko bylo w porzadku". ostatnio zrobil mi awanture na
moim osiedlu zaczal mnie obrazac i wyzywac. przestalam juz sie ludzic ze
zostawi mnie w spokoju niewiem co mam robic boje sie ze znowu bedzie probowal
zrobic mi na zlosc i wymysli jakis gorszy sposob. dzis rozmawialam znim przez
telefon i straszyl ze zabierze mi tego pieska ktorego ja i moja mama bardzo
pokochalysmy. on ma moj numer na domowy i wie w ktorym bloku mieszkam
naprawde nie umiem sobie z nim poradzic niewiem jak mam sie zachowywac wobec
niego on naprawde jest pier....niety mam tego dosyc. blagam niech mi ktos cos
sensownego doradzi!!!!!!!!:(