aaaaa56
25.09.06, 13:37
Pisze to, bo nie potrafie sobie sama poradzić. Mój chłopak miała wypadek, ratował życie innego człowieka, faceta, którego kompletnie nie znał...i sam został przy tym okaleczony, teraz leży w szpitalu i czeka go długie leczenie, a tamten jest w stanie krytycznym i ma małe szanse na przeżycie. Może jestem egoistką, ale gdy myśle, że mogłam go stracić na zawsze...żałuje, że mój chłopak nie był tchórzem, że nie uciekł. Chyba nie mam prawa tak myśleć. Jaki z tego morał? Śpieszcie się kochać ludzi...