Dodaj do ulubionych

mezczyzni, a aborcja

25.05.03, 22:09
Aborcja jest tematem bardzo kontrowersyjnym. Mysle, ze sama nigdy bym sie na
nia nie zdecydowala, ale jednoczesnie staram sie nie potepiac kobiet, ktore
sa za. Wydaje mi sie, ze wbrew pozorom najgorzej w tej sytuacji maja
mezczyzni. Mowie tu o panach, ktorzy nie chca, zeby kobieta usunela ich
dziecko. Jak myslicie, czy powinni miec prawo do wspoldecydowania?
Obserwuj wątek
    • zalotnica Re: mezczyzni, a aborcja 25.05.03, 23:36
      anulex napisała:

      > ...Wydaje mi sie, ze wbrew pozorom najgorzej w tej sytuacji maja
      > mezczyzni...

      Czy mozesz szerzej rozwinac , dlaczego Ci sie tak wydaje ?
      Masz bardzo ciekawy sposob myslenia ...
      • anulex Re: mezczyzni, a aborcja 27.05.03, 11:28
        Bo wlasciwie fizycznie nie maja mozliwosci decydowania o losach SWOJEGO
        dziecka. Jesli kobieta zdecyduje sie na aborcje, moze usunac ciaze nie
        konsultujac tego z partnerem. Ba, moze go nawet nie poinformowac o tym, ze
        moglby zostac tatusiem. A wbrew pozorom wielu mezczyzn jest przeciw aborcji i
        gdyby mieli wybor, nie godziliby sie na "zabicie" ich dziecka. Powszechnie
        uznaje sie, ze ojciec ma prawo wspoldecydowac w tematach dotyczacych jego
        narodzonego potomka. Dlaczego nie wczesniej?
        • awnee Re: mezczyzni, a aborcja 27.05.03, 13:06
          A wbrew pozorom wielu mezczyzn jest przeciw aborcji i
          > gdyby mieli wybor, nie godziliby sie na "zabicie" ich
          dziecka.

          Nie masz wrażenia, ze męzczyznom łatwiej jest być przeciw
          aborcji??? Mimo tego, że rzecz dotyczy ich dziecka (co,
          niewątpliwie daje im prawo do decydowania o jego losie),
          nie dotyczy ich ciała (co powoduje, ze łatwiej przychodzi
          im formułowanie radykalnych sądów). Nawet, jeżeli partner
          jest bardzo odpowiedzialny, to ciąża bardziej zmienia
          życie kobiety niż jego.

          --
          Pozdrawiam.
          awnee.

          "Wszystkie marzenia się spełniają..."
          • anulex Re: mezczyzni, a aborcja 28.05.03, 21:32
            Posiadanie dziecka to nie tyko bycie w ciazy, ale i wychowywanie go.
            Wychowanie mezczyzna moze wziac calkowicie na siebie. Wtedy to jego zycie
            znaczaco sie zmieni.
            Kobieta ma mozliwosc podjecia decyzji, czy chce zeby jej zycie w tym wzgledzie
            sie zmienilo. Mezczyzna nie. Jesli Pan chce dziecka, kobieta i tak moze usunac
            ciaze. Jesli Pan nie chce, kobieta moze udowodnic, ze jest ojcem i zarzadac
            alimentow...
            Mimo to osobiscie nie mam wyrobionego zdania. Wlasnie dlatego zadalam pytanie
            tu na forum.
            Bo czy mozna traktowac kobiete jak "zywy inkubator"?
        • zalotnica Re: mezczyzni, a aborcja...anulex 28.05.03, 18:19
          anulex napisała:

          > Bo wlasciwie fizycznie nie maja mozliwosci decydowania o losach SWOJEGO
          > dziecka. Jesli kobieta zdecyduje sie na aborcje, moze usunac ciaze nie
          > konsultujac tego z partnerem. Ba, moze go nawet nie poinformowac o tym, ze
          > moglby zostac tatusiem. A wbrew pozorom wielu mezczyzn jest przeciw aborcji i
          > gdyby mieli wybor, nie godziliby sie na "zabicie" ich dziecka. Powszechnie
          > uznaje sie, ze ojciec ma prawo wspoldecydowac w tematach dotyczacych jego
          > narodzonego potomka. Dlaczego nie wczesniej?

          Po Twojemu , znaczy sie, tkwimy gleboko jeszcze w sredniowieczu...
          Jesli mezczyzna nie potrafi zadbac o kobiete, aby ona z wlasnej,
          nieprzymuszonej woli, urodzila mu dziecko, tzn. nie jest On tego
          wart!! Z drugiej strony, po co "robi" w koncu , swoje dziecko osobie
          tak "zdegenerowanej"...? Jakim prawem , mezczyzna ma decydowac, ze
          to wlasnie ja mam byc ta jego NIEWOLNICA i rodzic mu dzieci...?
          • anulex Re: mezczyzni, a aborcja...anulex 28.05.03, 21:38
            To mozna odwrocic. Kiedy kobieta nie potrafi zadbac o mezczyzne, tak zeby
            chcial miec dziecko, to nie jest jego warta. Czy kiedy sypia z mezczyzna,
            ktory nie chce miec z nia dzieci, to moze miec potem w stosunku do niego
            jakiekolwiek oczekiwania?
            Ja nie uwazam, ze kobieta, ktora chce usunac ciaze jest "zdegradowana".
            Powtarzam, ze staram sie nie oceniac.
            Nie badz agresywna. Jakim prawem kobieta moze czynic z mezczyzny ofiare i
            odbierac mu mozliwosc decydowania o wlasnym dziecku? Nawet jesli ono zyje w
            jej ciele, to jest ich wspolne.
            • awnee Re: mezczyzni, a aborcja...anulex 28.05.03, 22:53
              anulex napisała:

              > To mozna odwrocic. Kiedy kobieta nie potrafi zadbac o
              mezczyzne, tak zeby
              > chcial miec dziecko, to nie jest jego warta.

              A cczy to przypadkiem nie jest ocena???? I to dosyć
              ostra....
              • anulex Re: mezczyzni, a aborcja...anulex 29.05.03, 20:59
                Nie, to nie jest ocena. Ale jesli ZALOZYMY,ze kobieta nie chce urodzic
                mezczyznie dziecka, bo on nie jest tego warto, to trzeba to odeniesc i w druga
                strone.
                • zalotnica Re: mezczyzni, a aborcja...anulex 31.05.03, 13:54
                  anulex napisała:

                  > Nie, to nie jest ocena. Ale jesli ZALOZYMY,ze kobieta nie chce urodzic
                  >mezczyznie dziecka, bo on nie jest tego wart, to trzeba to odeniesc i w druga
                  > strone.

                  Pomysl tutaj tylko o tym malym "figielku" jaki natura zrobila kobietom.
                  Musisz byc jeszcze bardzo, bardzo mloda...
            • zalotnica Re: mezczyzni, a aborcja...anulex 31.05.03, 13:52
              anulex napisała:

              >To mozna odwrocic. Kiedy kobieta nie potrafi zadbac o mezczyzne, tak zeby
              >chcial miec dziecko, to nie jest jego warta. Czy kiedy sypia z mezczyzna,
              >ktory nie chce miec z nia dzieci, to moze miec potem w stosunku do niego
              >jakiekolwiek oczekiwania?
              ***Widzisz kobieto, to nie jest nasza wina , ze natura nas tak
              stworzyla, ze to wlasnie my mamy za "zadanie " urodzic dzieci.
              Wiemy , ze nie ma 100% zabezpieczenia, wiec niech chociaz do nas
              nalezy decydowanie komu ja to dziecko urodze, a komu nie.
              Jeden moze byc swietnym kochankiem (zyjemy w XXI wieku), ale
              zupelnie moze sie nie nadawac na ojca naszego dziecka...prawda ?
              Juz samo to, ze "poczal" dziecko bez woli kobiety, swiadczy
              tylko przeciwko niemu. Jeden mezczyzna moze wspolzyc cale zycie
              bez zadnych "przygod" (czyt. wpadek) , a drugi , tak tak sie
              dziwnie sklada , ze ma po prostu "pecha" ?????


              >Nie badz agresywna. Jakim prawem kobieta moze czynic z mezczyzny ofiare i
              >odbierac mu mozliwosc decydowania o wlasnym dziecku? Nawet jesli ono zyje w
              >jej ciele, to jest ich wspolne.

              ***Od kiedy to mezczyzna wystepuje w roli "ofiary"...?
              Ja juz napisalam w drugim poscie, ze jesli tak bardzo chce miec
              dziecko to niech taki jeden z drugim nie myli kolejnosci .
              Najpierw "oltarz" ...a potem "lozko" , czy sie tu zgadzamy...?
              I bez obawy, ZONA MEZOWI dziecko urodzi ( byc moze , ze tylko
              jedno ...i on niestety, nie bedzie mial nic do gadania przy
              nastepnych...!!!!) Czy jestes w stanie to zrozumiec...?
              Inna opcja, sa kobiety ktore rodza za pieniadze, mozna tez
              adoptowac....ale nigdy NIE ZMUSZAC...
              I coz sie dziwic mezczyznom ze wyglaszaja takie herezje, skoro
              kobiety same sie o to prosza...

              • anulex Re: mezczyzni, a aborcja...anulex 01.06.03, 22:12
                Szczeka mi opadla...

                1) Czy wpadka zawsze jest z winy mezczyzny? Kiedy peknie gumka? A moze rowniez
                kiedy kobieta zapomni tabletki?

                2) To, ze kobieta jest zona wcale nie oznacza, ze nie usunie ciazy wbrew woli
                meza.

                3) Naprawde uwazasz, ze mezczyzna nie ma prawa decydowac o tym ile bedzie mial
                ze swoja zona dzieci?

                4) Czy mezczyzna musi placic alimenty, kiedy kobieta zdecyduje, ze jednak
                urodzi dziecko? (Podkreslam, nie jestem przeciw alimentom... Sadze tylko, ze
                trzeba byc sprawiedliwym i obiektywnym. Nie moze byc tak, ze kobieta podejmuje
                decyzje na temat dziecka, a mezczyzna ma sie tylko dostosowac)

                5) Nie uwazam, zeby slub byl niezbedny, zeby zyc razem.

                6) Napisalas "Najpierw "oltarz" ...a potem "lozko"" oraz "Jeden moze byc
                swietnym kochankiem (zyjemy w XXI wieku), ale zupelnie moze sie nie nadawac na
                ojca naszego dziecka...prawda ?" Nie sadzisz, ze te dwie wypowiedzi odrobinke
                sie wzajemnie wykluczaja...?
                • zalotnica Re: mezczyzni, a aborcja...anulex 07.06.03, 21:24
                  anulex napisała:

                  >Szczeka mi opadla...

                  ***A dlaczegoz to...? Czy dlatego, ze ja chce wziac w obrone tysiace kobiet
                  i dzieci...? a poswiecic te GARSTKE mezczyzn, ktorzy pragna dziecka,
                  ale niestety , nie umieja wybrac sobie matki dla niego ? Wybacz, ale
                  to ja sie wlasnie dziwie twojemu rozumowaniu...

                  ɭ)Czy wpadka zawsze jest z winy mezczyzny? Kiedy peknie gumka? A moze rowniez
                  kiedy kobieta zapomni tabletki?

                  ***ZAWSZE !

                  ɮ)To, ze kobieta jest zona wcale nie oznacza, ze nie usunie ciazy wbrew woli
                  meza.

                  ***To powinien z nia rozmawiac przed slubem. Jak mozna ZMUSZAC kogokolwiek
                  do czegokolwiek...?

                  ɯ)Naprawde uwazasz, ze mezczyzna nie ma prawa decydowac o tym ile bedzie mial
                  ze swoja zona dzieci?

                  ***To slowo DECYDOWAC "pachnie" mi niewolnictwem ...

                  ɰ)Czy mezczyzna musi placic alimenty, kiedy kobieta zdecyduje, ze jednak
                  >urodzi dziecko? (Podkreslam, nie jestem przeciw alimentom... Sadze tylko, ze
                  >trzeba byc sprawiedliwym i obiektywnym. Nie moze byc tak, ze kobieta podejmuje
                  >decyzje na temat dziecka, a mezczyzna ma sie tylko dostosowac)

                  ***Ty naprawde nie rozumiesz. Alimenty placi sie na dziecko, ktore niestety
                  nie prosilo sie na ten swiat i w tym przypadku nie jest wazne kto placi.
                  Mezczyzna ZAWSZE musi byc przygotowany na ewentualne
                  "komplikacje"...ale po ilosci dokonywanych aborcji swiadczy , ze sa
                  to niestety "niebieskie ptaszki"...


                  5) Nie uwazam, zeby slub byl niezbedny, zeby zyc razem.

                  ***Oczywiscie, przeciez zyjemy w XXI wieku...

                  6) Napisalas "Najpierw "oltarz" ...a potem "lozko"" oraz "Jeden moze byc
                  swietnym kochankiem (zyjemy w XXI wieku), ale zupelnie moze sie nie nadawac na
                  ojca naszego dziecka...prawda ?" Nie sadzisz, ze te dwie wypowiedzi odrobinke
                  sie wzajemnie wykluczaja...?

                  ***Absolutnie nie. Jesli mezczyzna tak naprawde chce miec to dziecko
                  z UKOCHANA osoba, to wierz mi, bedzie je mial, ona mu urodzi i beda
                  zyli dlugo i szczesliwie...Zyjemy w XXI wieku, w dobie PIGULEK, kobiety
                  wreszcie czuja sie WOLNE (ja nia bylam zawsze) , wiec i sex nie jest
                  dla nich juz tabu , a czy nie sadzisz , ze one tez moga miec swoje
                  potrzeby...? niech mezczyzni beda tylko bardziej odpowiedzialni
                  i...wszyscy unikniemy klopotow...



    • Gość: cami Re: mezczyzni, a aborcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.03, 18:33
      Nigdy nie zastanawialam sie nad sytuacja mezczyzny ,jezeli chodzi o aborcje.To
      prawda,ze ma ona malo do powiedzenia,jezeli o to chodzi.Mowiac o aborcji
      mylimy,o mlodych dziewczynach i czesto nieodpowiedzialnych facetach.Ale
      przeciez nie zawsze tak jest.Zdarzaja sie mezczyzni,ktorzy bardzo chca
      dziecka,a kobieta nie.Zdarzaja sie-moj byly chlopak,ktorego uwazalam za
      cudownego,kochanego czlowieka,byl bezsprzecznie za aborcja,gdybym zaszla w
      ciaze.
    • Gość: isztar Re: mezczyzni, a aborcja IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 19:16
      No wlasnie. Bo ciagle sie mowi, ze to ma byc samodzielna decyzja kobiety i
      takie tam. Juz pomijajac, czy to moralne czy nie, to chyba dziecko jest
      wspolne, nie?
    • sweetwitch Re: mezczyzni, a aborcja 26.05.03, 22:27
      Mi facet powiedzial, ze gdybym usunela ciaze, to niechcialby mnie znac.
    • kasandraa Re: mezczyzni, a aborcja 27.05.03, 10:04
      ja mysle ze gdyby moj facet chcial zebym urodzila nasze dziecko,to bym nie
      miala zadnych watpliwosci...wogole do aborcji mysle ze bym sie nie
      posunela...jestem na braniem odpowiedzialnosci za swoje wybory,jezeli nie
      chcialabym dziecka,wolalabym je oddac do adopcji...z adopcja dopiero
      narodzonych dzieci nie ma problemow,wiele par ktore nie moga miec swoich dzieci
      szukaja wlasnie noworodkow...pozniej jest trudniej...nie potrafilabym odebrac
      mojemu dziecku prawa do zycia,wkoncu kazdy ma tylko jedno,jezeli czuje sie na
      tyle dojrzala zeby uprawiac sex,to rownie dojrzale musze sie zachowac w obliczu
      ciazy,a nie jak dziecko uciekac i pozbywac sie problemu...niestety wiekszosc
      facetow ucieka,chce aborcji...a dziewczyny nie chca byc same,jednak mysle ze
      jezeli facet cie kocha i chce tego dziecka,to trafilas na skarb i on tez ma
      prawo do decyzji,mimo ze wiekszosc sie go zrzeka...w ostatecznosci mozesz jemu
      oddac wasze dziecko,jest wiele mozliwosci i aborcja to ucieczka od
      odpowiedzialnosci,czemu tylko wiekszosc deklaruje swoja dojrzalosc jak chce
      uprawiac sex,a potem zachowuja sie jak zwyczajne dzieciaki?!
    • anulex juz wiem 02.06.03, 21:31
      Chcialam powiedziec, ze paradoksalnie wlasnie dzieki zalotnicy, wiem juz co
      myslec na temat praw mezczyzny do nienarodzonego dziecka. Uwazam, ze musimy
      podjac decyzje. Albo bedziemy mialy prawo do usuwania ciazy i decydowania o
      sobie bez pytania o zdanie mezczyzn albo bedziemy wymagac od nich wsparcia,
      alimentow... Nie mozemy miec i tego i tego. Albo obie strony sa wzajemnie
      jakos zobowiazane albo zadna... Szkoda tylko, ze to nie do wcielenia w
      zycie ;) Ale...
      • zalotnica Re: ????????? 07.06.03, 21:20
        anulex napisała:

        >Chcialam powiedziec, ze paradoksalnie wlasnie dzieki zalotnicy, wiem juz co
        >myslec na temat praw mezczyzny do nienarodzonego dziecka. Uwazam, ze musimy
        >podjac decyzje.

        ***Zupelnie nie rozumiem, dlaczego sama okrzyknelas sie LIDEREM w tym temacie.
        Nie przypominam sobie , abym na Ciebie glosowala, ani jaka organizacje
        reprezentujesz...

        >Albo bedziemy mialy prawo do usuwania ciazy i decydowania o
        >sobie bez pytania o zdanie mezczyzn

        ***Mnie by NIKT NIE ZMUSIL do urodzenia dziecka...Nie mam pojecia dlaczego
        ktos mialby decydowac za mnie , o mnie , beze mnie , za moimi plecami...?
        o moim zyciu, o moim dziecku... ? Skonczmy wreszcie te bezsensowne dyskusje
        i pozwolmy kobietom decydowac o swoim zyciu. Gdyby istnialo 100%
        zabezpieczenie , mozna byloby dyskutowac...a tak , co kobieta jest winna ...?


        >albo bedziemy wymagac od nich wsparcia, alimentow...

        *** ON , czy ONA placi przeciez na swoje dziecko... nie
        rozumiem , dlaczego ktoras ze stron mialaby byc kiedykolwiek
        zwolniona z tego obowiazku...

        > Nie mozemy miec i tego i tego.

        ***a dlaczego nie ...? to niech wreszcie mezczyzni zaczna myslec
        nad tym co robia...

        >Albo obie strony sa wzajemnie jakos zobowiazane albo zadna...

        ***tylko od mezczyzny zalezy , czy kobieta bedzie w klopocie ...czy nie....

        > Szkoda tylko, ze to nie do wcielenia w zycie ;) Ale...

        ***Ponownie nie rozumiem...Dlaczego mamy mezczyzn zwalniac juz z
        odpowiedzialnosci...? Oni w tej chwili mysla juz tylko o swoich
        "przyjemnosciach", to kobieta wziela juz w swoje rece antykoncepcje
        (pigulki), truje sie , czego nijak nie potrafie zrozumiec...a niestety,
        mezczyzni pomalu nam niewiescieja...Ale ja zawsze powtarzam , ze
        kobiety same sa sobie winne...





    • Gość: Kasia Re: mezczyzni, a aborcja IP: *.acn.pl 25.06.03, 18:08
      Ja uważam, że to jest sprawa obojga partnerów i że ciąża jest sprawą, o której
      się mówi, a nie ukrywa.Tata dziecka też ma prawo powiedzieć co o tym
      myśli.Oczywiście kobieta i tak zrobi swoje, ale facet ma prawo wyrazić swoje
      zdanie.To tez jest jego dziecko.Jesli ktoś myśli inaczej, to jest jeszcze
      bardzo niedojrzały i samolubny.
      • Gość: gy Re: mezczyzni, a aborcja IP: 80.48.243.* 26.06.03, 18:09
        Gość portalu: Kasia napisał(a):

        > Ja uważam, że to jest sprawa obojga partnerów i że ciąża jest sprawą, o
        której
        > się mówi, a nie ukrywa.Tata dziecka też ma prawo powiedzieć co o tym
        > myśli.Oczywiście kobieta i tak zrobi swoje, ale facet ma prawo wyrazić swoje
        > zdanie.To tez jest jego dziecko.Jesli ktoś myśli inaczej, to jest jeszcze
        > bardzo niedojrzały i samolubny.

        Zgadzam się w 100%. Jednak niczego nie wyjaśniłas. Nikt nie negował, ze ojciec
        ma prawo wyrazić swoje zdanie. Ale co jesli kobieta ma radykalnie odmienne?

        Generalnie jest tak, że kobieta bardziej i wczesniej przywiązuje się do
        dziecka - juz kiedy jest w pierwszych miesiącach ciązy. To w jej organiźmie
        rozwija się zarodek, to ona czuje jego obecność. Ojciec, owszem, jeżeli kocha
        kobietę, kocha tez owe nienarodzone jeszcze dziecko, ale chyba nie w takim
        stopniu. Tata dziecka cieszy się na jego przyjscie, oczekuje go, ale narazie
        tylko oczekuje... Jasne, że ma swiadomosc, że "tam" rozwija się jego dziecko,
        ale usunięcie ciązy nie będzie dla niego takim cięzarem jak dla kobiety. Będzie
        rzutowało na jego zycie, bo mógłby byc teraz ojcem, zmieniac pieluszki zamiast
        wypadu na piwo z kumplami. Chciałby mieć dziecko, ale kobieta mu na to "nie
        pozwolila". Lecz nie będzie cierpiał z powodu straty "Tego" konkretnego potomka
        którego tak kocha i tęskni... Tak mi się wydaje chociaz nie jestem, nigdy nie
        bylam facetem, ani nawet nie bylam w takiej sytuacji :>

        Co do wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny. Tak, kobieta odpowiedzialną być
        powinna. Jednak każda pojmuje ową odpowiedzialność inaczej. Jedna uwaza, ze
        jesli dziecko poczęli (ona i partner), muszą ponieść konsekwencje i je
        wychować. Druga powie, że konsekwencje ponieść trzeba, ale lepiej mu (dziecku)
        będzie w rodzinie zastępczej. Jeszcze inna uzna, że nie ma srodków do
        wychowania, nie jest gotowa, nie będzie dobrą matką etc. i lepiej dla dziecka,
        jeżeli się nie urodzi. Ja nie posiadam jednoznacznej opinii na ten temat, nie
        klasyfikuję zadnego z tych zachowan jako dobre albo złe. Wszystko zależy od
        konkretnej sytuacji w jakiej znajdują się "rodzice".
    • megxx Re: mezczyzni, a aborcja 26.06.03, 19:23
      To o czym piszecie zdaje się być najlepszym dowodem przeciw aborcji i
      pozamałżeńskich stosunków seks.
      Ale wtedy życie byłoby zbyt proste, a wierność musiałaby być czystą fizjologią.
      Zwyczajnie obowiąywałaby zasada: przyjmę każde poczęte istnienie, a my wszystko
      sobie komplikujemy;)
    • ryanoconnell Re: mezczyzni, a aborcja 26.06.03, 20:17
      Decyzja o aborcji powinna zależeć od kobiety. Może ona (w ramach własnego
      widzimisię) sugerować się zdaniem partnera, ale nie musi. Tak przynajmniej ja
      sądzę.

      Poza tym - co to za dyskusja? Przecież aborcja jest zabroniona (w pewnym, dosyć
      szerokim, zakresie). ;]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka