jes_plis
28.05.08, 14:23
Mój związek to sielanka, jesteśmy młodzi, piękni, robimy kariery zawodowe i
ogólnie mucha nie siada. Jest tylko jeden problem - jego byłe.
Kilka razy poczęstował mnie porównaniem do nich na zasadzie, że z nimi miał
równoczesne orgazmy i to jest super i że może nam też się uda. Kiedy dostałam
propozycje napisania tekstu do gazety powiedział mi, ze w sumie dlaczego, bo
nie umiem, a kiedy szukałam piszących redaktorek do swojego serwsu odrazu
zarekomendował mi swoją byłą. Ogólnie można to zreasumować do jednego -
porównywał mnie do nich zawsze na plus tych eks. I mimo, że mówi że kocha,
planujemy razem rodzine itd. to we mnie tkwi zadra. Nie czuje się dla niego
wyjątkowa, mam wrażenie, że jestem bezpieczną srednią, kobieta którą fajnie
gotuje, fajnie wygląda, fajnie robi loda, ale w zasadzie, to inni robią to lepiej.
Czy ja już podlegam pod kozetke u psychologa, czy facet był fiutem i mam prawo
czuć żal.