Gość: Rei IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.03, 22:51 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: kaaaaaa Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 08.10.03, 22:59 Można, bardzo bardzo. tak bardzo, że jest się gotowym zmienić wszystko dla niego, tak bardzo, że można zrezygnować dla niego z własnych planów, marzeń, bardzo, bardziej niż siebie samą, bardzo chcieć, żeby było mu dobrze i spełniać wszystkie jego zachcianki. Nawet tak bardzo, że można słuchac leżąc obok niego w łóżku o nowej dziewczynie i mówić, że to nie szkodzi, że się mu wybacza. Można tak bardzo, że się siedzi i czeka na jego telefon nawet gdy się wie, że kiedy zadzwoni, sprowokuje do płaczu. MOżna bardzo kochać faceta, tylko czy on potrafi kochać tak samo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ally Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? IP: *.localnet / 192.168.100.* 08.10.03, 23:01 Sic! Odpowiedz Link Zgłoś
soczewica Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? 08.10.03, 23:15 Gość portalu: kaaaaaa napisał(a): > Można, bardzo bardzo. tak bardzo, że jest się gotowym zmienić wszystko dla > niego, tak bardzo, że można zrezygnować dla niego z własnych planów, marzeń, > bardzo, bardziej niż siebie samą, bardzo chcieć, żeby było mu dobrze i spełniać > > wszystkie jego zachcianki. Nawet tak bardzo, że można słuchac leżąc obok niego > w łóżku o nowej dziewczynie i mówić, że to nie szkodzi, że się mu wybacza. > Można tak bardzo, że się siedzi i czeka na jego telefon nawet gdy się wie, że > kiedy zadzwoni, sprowokuje do płaczu. MOżna bardzo kochać faceta, tylko czy on > potrafi kochać tak samo? czysta teoria, i do tego dosyć naciągana (w pierwszej chwili, nie ukrywam, miałam ochotę napisać że głupia). kwestionuje, po pierwsze, władność umysłową kobiety (zakładam, że każde z tych "można..." nakłada się na kolejne i wszystkie są udziałem jednej osoby), dającej się bezkarnie poniżać - bo jak to inaczej nazwać? no wybacz, ale jesli facet opowiadałby mi o nowej kobiecie to raczej nie mówiłabym że mu to wybaczam, ale zapytałabym się go dlaczego koło tej nowej właśnie nie lezy, skoro jest tak dobra. po drugie, jest obrzydliwie patetyczna, gloryfikuje zakochaną babę, zamiast otrzeźwieć, to sie jeszcze podbija własny nastrój i poświęcenie. po trzecie - jeśli to TYLKO teoria, to z jednej strony oddycham z ulgą, a z drugiej radziłabym się zastanowić nad kondycja dojrzałości emocjonalnej. owszem, można kochac całe życie kogoś kto sobie poszedł precz, ale zachowując przy tym jakąś godność. ścierka do butów tez się nie buntuje że wyciera się w nią wszystkie brudy ulicy, ale czy przez to zdobywa większy szacunek wycierającego? soczew Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lip Bardzo mi sie podoba wypowiedz Soczewicy IP: sojowa:* / 10.3.3.* 15.10.03, 11:44 wiesz to porownanie ze sciera..super,madra sprawa.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mucha_75 Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? 16.10.03, 11:46 soczewica bardzo chciałabym cie poznać wydaje mi się że masz poukładane w głowie wiesz czego chcesz i twardo stoisz na ziemi co w cale nie znaczy że nie umiesz kochać i że nigdy nikt Cie nie kochał ( to są totalne bzdury) Po prostu nie dajesz sobie zrobić krzywdy. Ja bardzo kogoś kochałam tak bardzo że nie widziałam jakim on jest na prawdę człowiekiem. Miałam chyba wielka potrzebe kochania i napatorzył sie totalny sku.. i egoista który przez kilka lat wykorzystywał moją naiwnośc a ja sama się grzecznie podkładałam i twierdziłam że mam tyle uczucia dla niego że wszystko przetrzymiemy i będziemy razem - gów.o prawda. Facet sie świetnie bawił moim kosztem, moi przyjaciele pukali się po głowie i już nie mieli do mnie słów a ja dalej swoje. Straciłam moją mamę - zmarła i wtedy otworzyły mi sie oczy to jest MOJE!!! życie. Ja potrafię kochać i dam dużo drugiej osobie ale muszę dbać o siebie i nie wolno mi trwonić czasu na dupka. Czy mam rację??? Odpowiedz Link Zgłoś
woda_sodowa1 Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? 09.10.03, 21:23 Gość portalu: kaaaaaa napisał(a): > Można, bardzo bardzo. tak bardzo, że jest się gotowym zmienić wszystko dla > niego, tak bardzo, że można zrezygnować dla niego z własnych planów, marzeń, > bardzo, bardziej niż siebie samą, bardzo chcieć, żeby było mu dobrze i spełniać > > wszystkie jego zachcianki. Nawet tak bardzo, że można słuchac leżąc obok niego > w łóżku o nowej dziewczynie i mówić, że to nie szkodzi, że się mu wybacza. > Można tak bardzo, że się siedzi i czeka na jego telefon nawet gdy się wie, że > kiedy zadzwoni, sprowokuje do płaczu. MOżna bardzo kochać faceta, tylko czy on > potrafi kochać tak samo? Można i tak. Szczególnie gdy ma się osobowość masochistyczną. ps.: dobrze jest wtedy z sadysta się pokumać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ala Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? IP: 207.218.68.* 10.10.03, 22:50 Zgadzam sie calkowicie z toba Wiem to ze swojego doswiadczenia Ale najgorsze jest przebudzenie jak zrezygnujesz z tylu rzeczy a potem sie okazuje ze to nie ten ... Ze nie warto bylo Ale teraz jestem w nowym zwiazku i pomimo doswiadzeni z przeszlosci pewnie dalej bym zrezygnowala z moich planow i marzen dla niego A oni nie potrafia tego docenic Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gia69 Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? IP: 217.153.19.* 08.10.03, 23:51 można kochać bardzo! Można kochać do szaleństwa(jako obiekt westchnień i ''przedmiot'' porządani), można kochać jako bratnią duszę i tego jedynego przyjaciela.. sa rózne rodzaje miłości partnersiej, ale każdy zwiazek przeżywa chyba każdy etap po kolei. Najważniejsze jednak by czasem spojrzec na swoj zwiazek obiektywnie, by nie dac sie zbyt mocno poniesc emocjom , musi byc odrobina rozsadku w tym co robimy, bo gdy sie za bardzo zakochamy, mozemy nie zauwazyc ze jestesmy wykorzystywane. Ważne jest równiez odwzajemnione uczucie!, ale przecież ''miłość sama w sobie jest nagrodą''. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Samba Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? IP: *.75.82.8.Dial1.Weehawken.Level3.net 09.10.03, 00:21 DO tego stopnia ze bedziesz mu ciagla druta i przeleci twoja ass buahahahha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kohol Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? IP: *.crowley.pl 09.10.03, 09:36 Można, czasem, czasem, ale to bardzo rzadko się zdarza, ale słyszałam o takich wypadkach, że kobieta (nie dziewczyna) kocha mężczyznę (nie chłopaka) wręcz prawie albo bywa że nawet tak samo, jak... jak siebie. Naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? IP: *.acn.pl / 10.66.4.* 09.10.03, 11:39 Ja własnie jestem tak niesmowicie zakochana w swoim męzu. Zawsze łaczyło nasz coś wyjątkowego i naprawdę wielkiego. Dopóki jednak go nie było, też nie wiedziałam, ze aż tak wielka miłość może istnieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inka Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.03, 10:36 Kochac faceta można ogromnie, bardzo, tak, że sama możesz sie zdziwic, że tak kochac potrafisz. A ja mam to szczęście że kocham tego który na to absolutnie zasługuje, gdybym Wam napisała że takiego kogos można spotkać to i tak nie uwierzyłybyście, bo ja sama nie wierzę czasami że kogos takiego spotkałam i to wtedy kiedy byłam święcie przekonana że miłość to bzdura, wymysł szaleńca a jedyne prawdziwe uczucie to uczucie macierzyńskie, a tu okazało się, że istnieje jeszcze miłość równie wielka i niesamowita i jest to miłość do faceta właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? IP: *.acn.pl / 10.66.4.* 09.10.03, 11:41 Dlaczego miałybyśmy nie wuwierzyć?:))) ja sama spotkałam na swojej drodze kogoś tak niesmowitego:)choć wczesniej też nie do końca w to wierzyłam(zanim mnie to nie spotkało). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jovita Re: do soczewicy IP: *.hapay.pl 09.10.03, 12:02 stwierdzam ze jestes pozbawiona wszelkich glebszych uczuc soczewico... jesli dziwi cie to co napisala kaaaaa to tylko wspolczuc...naprawde zal mi ciebie bo widocznie ani ty nigdy nikogo tak nie kochalas ani nikt ciebie nie darzyl takim uczuciem i podchodzac do zycia z takim nastawieniem nie zanosi sie na nic takiego... a szkoda... ja ze swojej strony moge tylko napisac ze zgadzam sie z tym co napisala kaaaaa (i to w zupelnosci) i nie uwazam wcale ze w jakikolwiek sposob uwlacza to kobiecie i pozbawia ja godnosci - pokazuje tylko do jak wielkich uczuc i poswiecen z nimi zwiazanymi jest zdolna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gy Re: do soczewicy IP: 80.48.243.* 09.10.03, 17:09 Gość portalu: jovita napisał(a): > stwierdzam ze jestes pozbawiona wszelkich glebszych uczuc soczewico... jesli > dziwi cie to co napisala kaaaaa to tylko wspolczuc... a ja wspołczuje tobie jeżeli ktoś kogo kochasz/kochalas traktuje/traktował cie w taki sposób. zgadzam sie z soczewicą w 100% naprawde zal mi ciebie bo > widocznie ani ty nigdy nikogo tak nie kochalas ani nikt ciebie nie darzyl takim > > uczuciem "nikt ciebie nie darzył takim uczuciem" ? jakim ? kompletnym brakiem szacunku ? to, że zaden facet nigdy nie traktował Jej jak szmaty to powód do współczucia ? bo jak ta sytuacja ma się do miłości spelnionej, odwzajemnionej ? ja kocham i jestem kochana. wiem co to miłość, może wlasnie dlatego nie pozwoliłabym sobą pogardzać, miłość to nie tylko pociąg fizyczny, zauroczenie, dobry sex czy fajne ciało. jak kochac kogoś, kto nas nie szanuje, zdradza i wcale się tego nie wstydzi, kogos komu nie zalezy na naszych uczuciech, kogos, kto nami pomiata? a jesli owa miłość juz sie pojawi, jest to uczucie nie do tegoż mężczyzny, ale do naszego o nim wyobrażenia, do nadzieji, że będzie lepiej, że on nas kocha. i dlatego wlasnie z takiej męczarni warto zrezygnować. i podchodzac do zycia z takim nastawieniem nie zanosi sie na nic > takiego... a szkoda.. ja ze swojej strony moge tylko napisac ze zgadzam sie z > tym co napisala kaaaaa (i to w zupelnosci) i nie uwazam wcale ze w jakikolwiek > sposob uwlacza to kobiecie i pozbawia ja godnosci - pokazuje tylko do jak > wielkich uczuc i poswiecen z nimi zwiazanymi jest zdolna... pomyśl <po co???> czemu ma służyc takie poświętenie ? myślisz ze "on" to doceni ? ze w koncu cie pokocha i zacznie lepiej traktowac ? nie. będzie tobą gardził, bedzie cie zdradzał, będzie robił to na co przyjdzie mu ochota, bo i tak nie odejdziesz, będziesz czekac na niego z obiadem a pewnego wieczoru, kiedy akurat nie zechce mu sie ruszyc tyłka do innej, pojdziesz z nim do lozka. troche uczucia i szacunku dla samej siebie, odrobiny egoizmu na przyszlosc. Odpowiedz Link Zgłoś
soczewica Re: do soczewicy 09.10.03, 20:49 Gość portalu: gy napisał(a): > pomyśl <po co???> czemu ma służyc takie poświętenie ? z ust mi to wyjąłeś(aś) :) skąd te ustawiczne wycieczki personalne w moją stronę. "nikogo nie kochałaś"? he he. nie widzę celu napawania się własnym bólem i podkreślania jak ja to się nie umiem poświęcić - poświęcenie ma to do siebie, że jest w imię jakiegoś CELU. zanim więc wysnujecie teorię że na pewno nie kochałam, zastanówcie się: po co miałabym słuchać ja czy jakakolwiek inna dziewczyna o nowej dziewczynie swojej miłości? po co? żeby wrócił urzeczony wdziękiem mojego słuchania? podajcie jeden konkretny powód zarzynania się z powodu faceta aż do tego stopnia. na razie widzę zero higieny psychicznej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: do soczewicy IP: *.acn.pl / 10.66.4.* 10.10.03, 12:52 Ja też ich Soczewiczo zupełnie nie rozumiem. To są masochistki, które wybacza wszystko bez mrugnięcia okiem, na takie przynajmniej mi wyglądają. Czytałam Twoje wypowiedzi i zupełnie nie wiem dlaczego oni się Ciebie czepiają:)To dość zdziecinniałe towarzystwo:) Ja bardzo kocham swojego faceta, ale miłość nie oznacza tego, że godze się na wszystko i że on może sobie robic wszystko a ja mam patrzeć na to i godzić się z miną pokutnicy. Soczewico, przecież sama kochasz i ja w to nie wątpię:) Co do tycxh diewczyn godzących się na wszystko, wcale się nie zdziwię jesli za kilka lat będa zdradzane i poniewierane przez swoich mężów. One myślą chyba, że łagodnością i godzeniem się na wszystko co facet roi jakoś go przy sobie zatrzymają. Mają może rację, bo zatryzmają faceta, ale co będzie dalej? takiemu facetowi będzie po prostu z nimi wygodnie, bo przeciez one zawsze wybaczą, zrozumieją. Ale czy taki facet będzie miał choć trochę szacunku do nich? Gwarantuję, że nie. Kobieta musi znac swoja wartość, a związek traktować jak partnerstwo. nie można głupio godzić się na coś, co nas boli lub nam nie pasuje. Wszystko się da rozwiązać wspólnie rozmową. Odpowiedz Link Zgłoś
pimpus_sadelko uszy więdną, gdy słuchać czegoś takiego... 10.10.03, 00:39 jovita, czy na pewno do końca przeczytałaś ten post ka i dotarł do ciebie cały jego sens? bo ja przeczytałem i mam wrażenie, że to jest cholernie toksyczne. sama popatrz, zanim pokusisz się o kretyńskie stwierdzenia. co my tu mamy? ..................... "tak bardzo, że jest się gotowym zmienić wszystko dla niego, tak bardzo, że można zrezygnować dla niego z własnych planów, marzeń" .................... zastanów się może najpierw przez moment czy te dęte słowa to wzruszająca deklaracja czy może jednak manifestacja naiwności i głupoty. zrezygnowałabyś z wielkiej miłości ze studiów? dobrze płatnej pracy? zerwałabyś kontakt z rodzicami? nie? to nie gadaj farmazonów. albo wyobraź sobie odwrotną sytuację: łazi za tobą taki facet, i chce poświecać dla ciebie wszystko. ty go już nie kochasz, a on dalej usiłuje zdobyć cię, jest niby przyjacielem, ale doskonale wiesz, że łudzi się że znów będziecie razem. i ja ci podpowiem, jakich uczuć doznajesz, kiedy go widzisz: irytacja, złość, politowanie. bez cienia zarozumialstwa powiem, że miałem taką sytuację, dziewczyna próbowała się poświęcać, a ja po dwóch czy trzech miesiącach rzygałem na jej widok. rzygałem, rozumiesz? czułem niesmak. "bardzo, bardziej niż siebie samą, bardzo chcieć, żeby było mu dobrze i spełniać wszystkie jego zachcianki Nawet tak bardzo, że można słuchac leżąc obok niego w łóżku o nowej dziewczynie i mówić, że to nie szkodzi, że się mu wybacza. " chyba kogoś po kefirku przesrało. chęć żeby było dobrze i spełnianie wszystkich zachcianek to trochę nie to samo, chciałem zauważyć. a już esencją debilizmu jest ostanie zdanie. kretynizm do kwadratu. a facet opowie, wydyma przy okazji i wróci do swojej nowej dziewczyny, podśpiewując pod nosem: co za słodka idiotka. a jeśli nie wydyma, to i tak pójdzie sobie. "Można tak bardzo, że się siedzi i czeka na jego telefon nawet gdy się wie, że kiedy zadzwoni, sprowokuje do płaczu. MOżna bardzo kochać faceta, tylko czy on potrafi kochać tak samo?" masochizm czystej wody plus jakaś marna refleksyjka. a skąd, żaden facet nie będzie kochał w ten sposób, moje wychowane na romansidłach głupiątka. ja na pewno nie. to, że dla mojej kochanej zrobię wszystko, łącznie z marszem o 3 nad ranem na stację po czekoladki, nie znaczy, że poświęcam się z takim wzniosłym bólem, jaki męczy autorkę cytowanego postu. bo Ona, kiedy leżałem zagrypiony, o dwunastej w nocy mierzyła mi temperaturę, podawała soczki i szukała czynnej restauracji na telefon, bo miałem ochotę na pizzę! poświęcenie rzecz dobra. ale musi dotyczyć obu stron a nie tylko jednej. nie zazdroszczę tym z was, dla których miłość to pasmo udręk, i to jeszcze serwowanych na żądanie. Odpowiedz Link Zgłoś
zgm3 Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? 09.10.03, 13:45 Mozna na "zaboj".Sama tak kocham-=niestety i na szczescie.Na szczescie -bo to piekne uczucie i wspaniale emocje i szczesciarzem jest ten ktory tak czuje- trwa to juz 6 lat.Z drugiej strony niestety-bo jak ktos nie kocha Ciebie tak jak Ty jego to moze potwornie ranic i nie byc w stanie uswiadomic sobie ogromu bolu jaki zadaje.Lekcewazac,ignorujac,nie doceniajac tego co ma mimo ze zdecydowal sie byc z Toba-z wygody ,bo fajnie jest miec kogos kto w dym za Toba pojdzie i rzuci wszystko dla Ciebie...Wszystko ma swoje plusy i minusy. I nie jestem sado macho-ja Go kocham. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rei O SOCZEWICY IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.03, 19:58 zadalam pytanie, ale widze ze zaczyna ono zmieniac swoj sens. przestancie pisac na tą soczewice bo to sie robi nudne. nie mozecie jej olac? Odpowiedz Link Zgłoś
soczewica Re: O SOCZEWICY 09.10.03, 20:56 Gość portalu: Rei napisał(a): > nie mozecie jej olac? nie kurwuję, nie robę błędów - czyli najwiękaszą bolączką jest to, że staję okoniem i nie zgadzam się z waszymi poglądami i kwestionuję ich słuszność? :) he he Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wredny matkojebca Re: O SOCZEWICY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.03, 23:52 Moim zdaniem Soczewica ma racje , bo szacunek musi byc , by mogla byc milosc , szacunek po obu stronach Odpowiedz Link Zgłoś
lara_od_demonow oj bardzo ;) 12.10.03, 19:16 mozna i to bardzo kochać faceta. czasem dzieje sie tak nawet jesli on na to nie zasluguje. jedni kochają "rozważnie" inni nie i nic sie na to nie poradzi. nie jest tak latwo przetłumaczyc zakochanej np nastolatce ze chłopak z którym jest w rzeczywistosci jest jedynie dobrym wkrętakiem. No ale jak juz ma sie tego jedynego który robi dla ciebie wszystko, to zrobienie wszystkiego dla niego (oczywiście tych rozsądnych rzeczy) jest przyjemnością Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zambra Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? IP: *.lancut.com.com.pl / 192.168.10.* 13.10.03, 10:28 mozna kochac ale ........bez przesad. Milosc rezygunjac z seiebie ...szacunku do siebie co to jest? Sama bylam w takim zwiazku 5 lat. I co mi to dało......w koncu nei wtrzymałam tego neiustannego napięcia, starania sie, wyrzeczen. Kocham go do dzis i wiem ze on na swoj sposob tez mnie kochał jednak szcunke do siebie i godnosc w koncu wizely góre. Milosc za wszelka cene mozna miec ale gdy ta cene sa osoby trzecie albo rzeczy a nei owa osoba milosci. Odpowiedz Link Zgłoś
lara_od_demonow Re: szacunek :\ 13.10.03, 20:03 Gość portalu: zambra napisał(a): Milosc rezygunjac z seiebie ...szacunku > do siebie co to jest? > Kocham go do dzis i wiem ze on na swoj sposob tez mnie kochał jednak szcunke do siebie i godnosc w koncu wizely góre. O jakim ty szacunku mówisz? nie rozumiem jak mozna zrezygnować z szacunku do siebie! za co ty sie w takim razie mialas... ponizalas sie przed nim czy co? wiem ze z miloscia wiaze sie wiele rezygnacji, ale jesli kogos bardzo kochasz (i jesli on jest tego wart)to robienie dla niego czegos co sprawia mu przyjemnosc powinno i tobie ją sprawiac. poza tym musisz sie szanowac, inaczej nie doroslas do powaznego zwiazku... szacunek do siebie to jedna z podstaw twojej miłosnej egzystencji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zambra Re: szacunek :\ IP: *.lancut.com.com.pl / 192.168.10.* 15.10.03, 10:37 chodzi mi ogolnie o szacunke (bynajmniej nei chodzi o seks). Wiele rzeczy ktore on robil mi sie nie podobalo jednakze nie walczyłam z tym bo wiedzialam ze i tak nic nei zdzialam. Po jakims czasie wiele rzeczy nie bylo robione "po mojemu" jednkze mysłałam ze jak bede przymykac oko bedzie oki Bład! teraz to wiem faktycznie bylam nei dorosła mysłałam ze jak bede pobłazala w wszystkim bedzie ok nie bedzie kłótni i problemów. Ciężkie to bylo , jest i duzo tego jednak nie bede zanudzac........dzieki Laro za słowa "szacunek do siebie to jedna z podstaw twojej miłosnej egzystencji" teraz dalej wielu rzeczy nie rozumie staram sie jednak jak moge .Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
lara_od_demonow Re: szacunek :\ 15.10.03, 19:37 Gość portalu: zambra napisał(a): Wiele rzeczy ktore on robil mi sie nie podobalo jednakze nie walczyłam z tym bo wiedzialam > ze i tak nic nei zdzialam. Po jakims czasie wiele rzeczy nie bylo robione "po > mojemu" jednkze mysłałam ze jak bede przymykac oko bedzie oki Bład! teraz to > wiem faktycznie bylam nei dorosła mysłałam ze jak bede pobłazala w wszystkim > bedzie ok nie bedzie kłótni i problemów- tez tak robilam, znam to - "mniej problemów". niestety wszystko zaczelo sie sypac, wiec trzeba bylo zaczac cos zmieniac, i to na nic... związek skonczyl sie, ale zaczął sie nowy... ;) i jest dobrze. nauczylam sie jakich bledow nie popelniac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zambra Re: szacunek :\ IP: *.lancut.com.com.pl / 192.168.10.* 16.10.03, 10:22 Wiesz tylko czasem ma takie glupie wyrzuty ze "zaprzepascilam" milosc, ze za łatwo sie poddałam ...wiem ze to glupie i bez sensuale czasem tak mysle mialas cos takiego? Z jednej strony wiem ze dobrze zrobilam a z drugiej mam jakies glupie wachania. Teraz dopiero ucze sie co to znaczy naprawde szacunek w zwiazku. Jak po rozstaniu dawałas sobie rade? (oczywiscie jak mozna spytac:)) Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
lara.m Re: szacunek :\ 16.10.03, 22:09 Gość portalu: zambra napisał(a): > Wiesz tylko czasem ma takie glupie wyrzuty ze "zaprzepascilam" milosc, ze za > łatwo sie poddałam ...wiem ze to glupie i bez sensuale czasem tak mysle mialas > > cos takiego? Z jednej strony wiem ze dobrze zrobilam a z drugiej mam jakies > glupie wachania. Teraz dopiero ucze sie co to znaczy naprawde szacunek w > zwiazku. Jak po rozstaniu dawałas sobie rade? (oczywiscie jak mozna spytac:)) > Pozdrawiam! Jak dawalam sobie rade... szczerze mówiąc mialam okropnego dola. wszystko minelo kiedy poznalam mojego obecnego faceta. On był całkiem inny, więc szybko sie pozbierałam. teraz wiem ze tamta milosc nie mialaby szans przetrwac... Rada jest jedna- nie zalamuj sie, wyjdź do ludzi i poznawaj... i jeszcze raz poznawaj. uswiadom sobie ze tamten zwiazek czegos cie nauczyl... Odpowiedz Link Zgłoś
gnacior Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? 16.10.03, 10:23 PONAD WSZYSTKO. PONAD WŁASNĄ GODNOŚĆ. PONAD WSZYSTKO. Najgorsze jednak wiesz co w tym jest? To, że kiedy w końcu uświadomisz sobie, jak bardzo ta MILOSC, niszczy ciebie mozesz byc juz wrakiem. Przezylam 2 nieudane związki. Po pierwszym myślałam że jestem o niebo mądrzejsza, że wiem jak mam teraz postepować, że nigdy wiecęj ... i wiesz co ? Poznałam kolesia. Boże jaki on był cudowny!!! Cakowite zaprzeczenie pierwszego. Nagle poczułam się wyjątkowa, któs zabiegał o mnie, chciał mnie miec dla siebie, oddać mi siebie...Po roku dostałam po raz pierwszy. Tak zwane BÓG ZAPŁAĆ. Przez dwa lata upadki i wzloty. TAK MNIE KOCHAŁ. TAKI BYŁ PRZY MNIE SZCZĘŚLIWY. A ja naiwna idiotka, zamiast kopalna w pupe, to nie, ja tam twardo stałam...nawet nie wiem na co czekałam..., na jego nawrócenie? Kolesie, piwka, meczyki..., ja gdzieś na końcu długiej listy. Tak sobie teraz myślę jaka ja byłam głupia!!! Jedno co pozytywne, ten ostatni kopniak, mocno mnie zabolał i jeszcze czasami odbija się we mnie echem. Pojawiła się jednak nadzieja... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zambra Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? IP: *.lancut.com.com.pl / 192.168.10.* 16.10.03, 14:56 a DLUGO zeszło zanim "zrozumialas" sorki za wyrażenie "ze bylas głupia", bo wlasnie to jest nagorsze ze czekasz na lepsze, nie ma tego w koncu konczysz a pozniej Ci brakuje ale do cholery czego ma brakowac!! ignoracji!! takie to bez sensu ze momentami az sie płakacna tym chce. Nadzieja musi byc bo bysmy padły:) Odpowiedz Link Zgłoś
gnacior Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? 16.10.03, 19:48 no prawie 3 latka z nim bylam, a przestal mnie szanowac gdies po roku chodzenia. Pewnie bym jeszcze w tym tkwila ( glupio sie przyznac) gdyby nie to ze poznalam kogos, kto stanowczo uparl sie I CHCIAL MNIE WYLECZYC. Najpierw rozmawial ze mna, mowil jak on widzi zwiazek, jak sobie go wyobraza, mowil a ja go sluchalam...,czasami zastanawialam sie czy jest wytworem mojeje wyobraźni czy moze naprawde tacy faceci istnieja..., zaprowadzil mnie nawet do psychologa, kazal porozmawiac o mnie, o moich uczuciach...zrobilam to. I po kilku wizytach u pani psycholog WYLECZYLAM SIE. Nigdy wczesniej nie poznalam mezczyzny ktory takby podchodzil do zwiazku, nie twierdze ze takich facetow nie ma, raczej twierdze ze po porstu mialam pecha. dzieki niemu powiedzialam NIE patologii i TAK wielkej milosci. Oswiadczyl mi sie. Zycze kazdemu, kazdej wytrwalosci w mowieniu NIE wtedy kiedy trzeba to mowic. Pozdrawiam i dziekuje z aodpowiddz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zambra Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? IP: *.lancut.com.com.pl / 192.168.10.* 17.10.03, 09:23 hEJ! Fajnie ze napisałas. Powiedz mi jeszcze ( o ile moge sie tak wypytywac) czy dlugo zeszlo zanim zakochałas sie w tym drugim "pomocnym". Bo wiesz u mnie najgorsze jest to ze tamten zwiazek dalej mnie jakos "przesladuje". czuje jakbym sie z niego calkiem nie wyrwała. Czy mialas cos takiego przez dluzszy czas. dzieki za odpowiedz Odpowiedz Link Zgłoś
gnacior Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? 17.10.03, 18:48 cześć. A wiec odpowiadam ci. Zakonczenie mojego poprzedniego zwiazku kosztowalo mnie wiele..,wiec ne jestes chyba samiutka w tego rodzaju doswiadczeniach. Dzwonil do mnie, pisal, obiecywal zmiane, deklarowal milosc, bylebym tylko chciala wrocic. Z czasem przestalam podnosic jego tel, myslac naiwnie, ze wtedy przestanie. Ale on dzwonil dalej. Wiesz ja tu z Mariuszem, a on mi wydzwania ( !) oszalec mozna bylo. Moj chclopak dostawal dylerii, ja bylam zdenerwowana i wszystko juz bylo nie takie. Ostatnio bylam znowu u pani psycholog i ona powiedziala mi, ze powiinam mu kategorycznie powiedzeic , ze go juz nie potrzebuje, Ze nie podnoszenie jego tel wcale nie oznaczalo, ze mam go gdzies, ze ma dac sobie spokoj, ale dawalo mu nadzieje. Przeciez nie zabranialam mu. Ja chyba bylam nienormalna, ze tego nie zrobilam, ale coz taka jest prawda, nie zabranialam mu. Jesli twoj chlopak, to znosi to gratuluje ci. Moj dostawal szalu, mial i nadal ma alergie na poprzednika. ALe tez znosil, czasem lepiej czasem gorzej. Ale jesli nadal sie wachasz..., co do wyboru z kim byc, to pamietaj, to bedzie Twoja decyzja i to ty z nia bedziesz musiala zyc. Podejmij ja wiec rozwaznie. Jesli bedziesz chciala pogadac, ja bardzo sie polecam. gnacior@gazeta.pl I czekam. I trzymam kciuki. magda Odpowiedz Link Zgłoś
lara.m Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? 17.10.03, 22:24 gnacior napisała: > Ostatnio bylam znowu u pani psycholog i ona powiedziala mi, ze powiinam mu > kategorycznie powiedzeic , ze go juz nie potrzebuje, Ze nie podnoszenie jego > tel wcale nie oznaczalo, ze mam go gdzies, ze ma dac sobie spokoj, ale dawalo > mu nadzieje. Przeciez nie zabranialam mu. w tym wszystkim zawsze nie pojmuje- po co psycholog... według mnie człowiek jest dla siebie najlepszym psychologiem, albo jego przyjaciele. jesli juz specjalista to w ostatecznosci albo jak nie ma człowiek co zrobic z pieniedzmi i uzala sie nad sobą... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gnacior Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? IP: *.iweb.pl 20.10.03, 15:21 To była ostateczność. I musiałam iść do specjalisty - chyba nawet sobie nie wyobrazasz jak czasami moze byc komus ciezko. Moze dla Ciebie taki problem nie bylby zadnym, dla mnie jednak byl i musialam to zrobic. A po drugie nie kazdy psycholog jest płatny..więc kwestia wydawania pieniedzy tez nie potrzebnie zostala poruszona przez ciebie. Psycholog jest dla kazdego - a nie zarezerwowany dla swirów... Odpowiedz Link Zgłoś
lara.m BARDZO BARDZO BARDZO 18.10.03, 23:10 KURCZE Z DNIA NA DZIEN CORAZ TO BARDZIEJ :):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):) ɛ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nowila Re: JAK BARDZO MOZNA KOCHAC FACETA? IP: *.sztab.pl / 192.168.4.* 19.10.03, 17:18 DO SZALEŃSTWA!!! :))) i to się chyba nigdy nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś