Gość: pereop
IP: *.teleton.pl
25.05.04, 08:49
Media i politycy nakłaniają obywateli do głosowania w pierwszych dla nas
wyborach do europarlamentu. Przekonują jak to ważne głosowanie, że wybrani
europarlamentarzyści będą bronili polskich interesów będą dbali o to żeby
prawo unii europejskiej nie szkodziło polsce itp slogany. Ciekaw jestem czy
kandydaci do europarlamentu zdają sobię sprawę że możliwości europarlamentu
są bardzo małe - nie może podejmować żadnych aktów wiążących, pełni w
zasadzie funkcje doradczą w procesach decyzyjnych Wspólnoty europejskiej -
bodajże tylko w procedurze wpółdecydowania mają prawo veta, które i tak może
być przez radę unii europejkiej jednogłosnie odrzucone. Rada unii
Europejskiej może przyjmować propozycje parlamentu ale nie musi...odrzucony
projekt przez parlament może i tak być przyjęty przez radę niezależnie i bez
wpływu parlamentu. To są takie najprostsze przykłady...i tu nasuwa się
pytanie - czy kandydaci są tak niedoinformowani że myślą w będąć
eurodeputowanym bedą w stanie służyc polsce? - czy też głownym celem jest
jednak cieplutka posadka brukseli? - szczególnie z obrzydzeniem patrzę na
naszych posłów i senatorów, którzy startują do europarlamentu - wiedzą że
okręt tonie i na wszelki wypadek próbóją się przenieść na bezpieczniejszą
posadkę - myśle że oni w szczególności wiedzą jakię są możliwości
europarlamentu. Skoro już mamy wybrać deputowanych to nie wybierajmy ich
spośród obecnych naszych parlamentarzystów - niech skończą co zaczęli w
Polsce a nie uciekają do Brukseli - zagłosujmy na ludzi spoza parlamentarnego
układu - to taki mały apel - szansę że coś zdziałają są zbliżone - ale
przynajmniej nie są tak wplątani w naszą parlamentarną sieć powiązań i
konekcji...o których ciężko już słuchać