Gość: kai
IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl
12.12.02, 11:58
W poprzednich moich wątkach "Realizm","Tajwan" i "Znów Tajwan" poprosiłem
eurosceptyków o konkretne i rzeczowe komentarze oraz odpowiedzi. Nikt z nich
nie chciał (nia umiał?) tego zrobić, zamiast tego zapodając zwyczajową dawkę
ogólników i sloganów.
Spróbuję więc jeszcze raz.
Często przewijającą się opinią eurosceptyków jest twierdzenie, że Polska po
wejściu do Unii stanie się dla niej rynkiem zbytu. Inni eurosceptycy
twierdzą, że zostaniemy nędznie niewolnikami i parobkami. Czy nie ma tu
sprzeczności? Jeżeli mamy być rynkiem zbytu dla Unii, to powinna być ona
zainteresowana wzrostem zamożności polskiego konsumenta, który będąć bogatsz
będzie kupował więcej unijnych towarów.
Inną rzeczą jest to, że polski rynek to ok. 1,5% unijnego i nawet całkowite
zalanie go towarami unijnymi nie będzie ratunkiem dla rzekomo padających firm
unijnych. Ale to już eurosceptyków nie interesuje.