Gość: prowokat
IP: *.chello.pl
05.03.03, 20:58
To kraje kandydackie, w tym Polska, zapłacą za
rozszerzenie Unii Europejskiej. A Niemcy czy Austria na
tym nieźle zarobią - napisał w dzienniku "Die Welt"
Jacek Saryusz-Wolski, były szef Urzędu Komitetu
Integracji Europejskiej - Budżet kandydatów zostanie
obciążony wydatkami sięgającymi 10-15 proc. ich budżetu
na współfinansowanie programów unijnych oraz wdrażanie
prawa europejskiego.
Zapomina się również, kto jest głównym beneficjantem
rozszerzenia - a mianowicie obecni członkowie Unii
Europejskiej. Dywidenda ze zjednoczenia Europy trafia
do nich już dziś. Zarówno ekonomiczna jak i polityczna.
Według telewizji Deutsche Welle PKB Niemiec może
wzrosnąć dzięki rozszerzeniu o 1,5 proc., a Austrii - o
0,8 proc.
(...) Będziemy czekać długie lata, aby swobodnie
osiedlać się i podejmować pracę w krajach Unii
Europejskiej, będziemy czekać 10 lat na pełne dopłaty,
środki z funduszy strukturalnych będą także drastycznie
mniejsze niż obecnych członków. Po kryzysie rządowym w
Holandii wymyślono jeszcze klauzule ochronne, za pomocą
których przy braku postępów kandydatów można będzie ich
pozbawić niektórych unijnych dobrodziejstw. Zatem w
miejsce pogłębienia grozi nam dziś spłycenie
integracji. W tym czasie nasz kraj sporo zainwestował w
przygotowania do członkostwa. (...)
- ciekawe czemu w TVP takich tekstów nie puszczają ???