Gość: robi
IP: *.dialup.warszawa.pl
30.03.03, 23:37
Trochę rozrywki w tych ciężkich czasach nie zaszkodzi. Mam nadzieję, że
autor - Jasio, gdyby przypadkiem tu wpadł nie zacznie dochodzić praw
autorskich.
Bajka o Lewicy
Dawno, dawno temu Polak, Żyd i Niemiec zbudowali fabrykę. W tej fabryce
znalazło pracę wielu ludzi, a wśród nic Lewica. Lewica nazywała się tak, bo
miała dwie lewe ręce do roboty. Ciężko pracowała Lewica i buntowała się, bo
marnie zarabiała, ale nie miała pieniędzy, żeby zbudować własną fabrykę i
pracować na swój rachunek. Prawdę mówiąc Lewica nie umiała wydajnie pracować,
na kierownika nie nadawała się, jak i na handlowca. Jedno, co Lewica umiała
dobrze robić, to dzielić zyski. I męczyła się tak Lewica latami, aż Niemiec
kiedyś zabił Żyda wspólnika, a Polakowi jakoś udało się uciec. Lewica dalej
musiała pracować, ale pomyślała sobie, że gdyby tak zabić Niemca-bandytę, to
mogłaby przejąć fabrykę i dzielić zyski po swojemu. Lewica miała takie lewe
ręce, że nawet zabić, albo wypędzić Niemca nie umiała i musiała zawołać
kolegę z innej fabryki z ulicy Wschodniej. Kolega Wschodni był bardzo
koleżeński, popędził więc kota Niemcowi i oddał fabrykę Lewicy. Lewica bardzo
się ucieszyła i zaczęła dzielić zyski. Po pierwsze, ogłosiła, koniec z
wyzyskiem! Pracować będziemy nie myśląc o zyskach, ale mając na uwadze dobro
ludu! Dla dobra ludu wprowadzono więc niskie, ale za to równe zarobki, kartki
i talony, rewizję w zakładzie, co było dawniej nieznane, przydziały i
deputaty dla zachwyconych, i pały gumowe dla nie zachwyconych. I praca
zawrzała! Wrzała tak przez 40 lat, aż stało się coś dziwnego. Fabryka
zdekapitalizował a się, a pieniędzy nie było! Trzeba było wiec pożyczyć
pieniędzy od zachodnich wyzyskiwaczy. Lewica zrobiła tak, ale po następnych
10 latach okazało się, że fabryka nadal jest zdekapitalizowan a, a
pożyczonych pieniędzy nie ma, bo Lewica przepiła je z ludem. I grucha, bo
pożyczkę trzeba oddać, a nie ma z czego. Długo myślała Lewica machając pałą i
ujeżdżając transportery opancerzone, aż wpadła na pomysł. Oddam kierownictwo
fabryki moim szwagrom z "opozycji", a szwagrom może uda namówić się roboli,
żeby zamiast brać pensję z zakładu – oddawali własne pieniądze do
zakładu. Szwagier Balcerowicz jakoś namówił do tego wszystkich, ale dalej nie
było zysków, które Lwica mogła dzielić. Fabryka dogorywała, ale Lewica nie
miała zamiaru władzy oddawać. O nie! I wpadła na pomysł! Któregoś dnia
derekcja zwołała załogę i oznajmiła: Nasza fabryka nie daje rady bez waszom
robole nieudolność, korupcje, małom wydajność i pijaństwo! Mamy
niepowtarzalnom szanse przyłączyć się do fabryki z ulicy Zachodniej i wtedy
dopiro odżyjemy! Tera bydzie referendum. Specjalnie bez dwa dni, żebyśta
wszystkie na raz nie rzucili się do urn, bo połowa ma podtrzymywać ściany
naszy fabryki, żeby się nie zawaliła! Pamintejta, że mata głosować na tak! A
te wszystkie, co nie chcom Zachodu, to won na Białoruś matoły jedne
niewykształcune! Dokładnie jak tam bydzie, to nam wytłumaczą po przyjinciu do
UE, ale tyle wam ludzie powim, że bydziemy tam na ryczałcie. Ja dyrektorka
Lewica byde dostawała zryczałtowanom pensje unijnom, a wy robole, bedzieta co
miesiąc płacić zryczałtowany podatek do Unii!