Dodaj do ulubionych

Unia Europejska WYMIERA!

IP: *.syntaxis.ca 05.05.03, 11:04
Tzw. Europejczycy potrzebują "nowej krwi", czyli
narodów choć trochę młodszych, z lepszym przekrojem
demograficznym, więc wolą nieco pokrewne sobie - i pod
względem kulturowym i biologicznym - narody Europy
Środkowo-Wsch. niż migrujących masowo Arabów, czy
Turków (którzy w ew. referendum odpowiedzieliby "tak" w
98%).Co to znaczy? Po pierwsze, że ich korporacje
ubezpieczeniowe nie są w stanie uzyskać odpowiedniej
dywidendy od lokat na rynku wewnętrznym, by ten DOM
STARCÓW utrzymać. Lokują więc już nawet w Chinach i
Indiach, ale i to nie są już - perspektywicznie -
obiecujące rynki. Rozpaczliwie szukają więc prowincji,
które swą pracą na rzecz Centrali, (podatkami
bezpośrednimi, czy daniną - jako rynek zbytu),
opóźniłyby procesy rozkładu ją trawiące. I to my
mielibyśmy łożyć na leciwe Francuzice i Niemry, którym
nie chciało się mieć potomstwa, nie dorosłe nigdy
dziewczynki, które teraz chcą sobie z czystym
sumieniem, na zasłużonej (w swoim infantylnym
mniemaniu) emeryturze, posiedzieć przed holowizorem.
Podobnie, jak Amerykanie nie dochowali się dostatecznej
ilości własnych naukowców i na drodze "drenażu mózgów"
ściągnęli do siebie kwiat nauki z całego świata, tak
tzw. Europejczycy - sami uchylając się od "ciężarów"
macierzyństwa i ojcostwa, woląc "używać życia" (co jest
bezmyślnością, ślepotą, alienacją wreszcie) - chcą
odpowiedzialność za własną nieodpowiedzialną postawę
konsumpcyjną, przerzucić na nas, użyć nas do
podtrzymywania czegoś, co mają za życie.

W aspekcie ideowym: tzw. EUROPA nie jest w stanie
stworzyć (albo kultywować) takiego systemu wartości,
dla którego warto by żyć - bo to, że tym tzw.
Europejczykom nie chce się mieć dzieci i wnuków, znaczy
właśnie ni mniej ni więcej tyle, że IM SIĘ ŻYĆ NIE CHCE
- tylko nie mają odwagi tego uczciwie nazwać! To, co
robią, to de facto samobójstwo na raty, a nas chcą
zatrudnić w roli "akuszerki" śmierci, pielęgniarzy,
którzy - uśmiechając się usłużnie - będą asystować tej
przeciągającej się EU-tanazji.

To jest FINIS EUROPAE i musimy sobie z tego trzeźwo
zdawać sprawę.

Ten statek tonie, chociaż orkiestra ma grać do końca.

P.S.

Staram się ujmować te sprawy w miarę moich skromnych
możliwości syntetycznie. To, co się ogólnie dzieje w
tzw. Europie (gdzie kilka razy byłam) napawa mnie
obrzydzeniem. Może powinnam bardziej współczuć, ale to
na razie poza moimi możliwościami - chyba podobnie nie
umiałabym współczuć rzeźnikowi, że nie widzi, nie umie
pojąć, co robi - a oni (my też, tylko troszkę mniej)
się chlastają, broczą krwią, a cieszą się, że za każdym
razem wali adrenalina i - rausz.

W krajach UE żyje wielu ludzi, z którymi bym mogła
spokojnie mieszkać w jednym domu. Jednak po ciągnącym
się tyle lat obrzydliwym spektaklu targów, mających
poniżyć połajanek, stawianiu warunków i nasyłania
kontroli, po prostu mam tego kadłuba, tych
zadufków-półwyspiarzy (to przecież w sumie półwysep)
serdecznie dość. Czy tam ktokolwiek myśli kategoriami
historycznymi? Co myśmy tu przeżywali (za ich milczącą
zgodą) przez 45 lat? Jakie spustoszenia w substancji
tego wspaniałego narodu zrobili odkorowani, wyzuci z
wyobraźni, nieszczęśni barbarzyńcy? Czy tych
tchórzliwych eurokratów to cokolwiek obchodzi? A,
wypchajcie się swoją skisłą, mieszczańską poprawnością,
która sprawia, że jesteście nie tylko aseptyczni, ale
sterylni, jak wysterylizowani. Na waszej wystawie
tandetnych błyskotek nie ma nic, co by mnie nęciło.
Handel z dzikusami w koloniach sprawił, że produkując
szklane, połyskliwe paciorki sami wpadliście w tryby
załganej estetyki. Handlowaliście ludźmi - ale nie ma
zbrodni bezkarnej - sami jesteście teraz niewolnikami
bez ożywczego etosu, więzi, godności i dostępu do
transcendencji. Wasza ziemia, to ziemia przeklęta,
Ziemia Jałowa.
Masz rację - to jest cywilizacja śmierci. Patrosząca
ludzi, wyzuwająca z treści, próbująca (jakże
skutecznie!) odwrócić uwagę od spraw najistotniejszych,
a skoncentrować na błahostkach, na f o r m i e .

Czemu nie mielibyśmy stworzyć Unii Środkowoeuropejskiej?

To doprawdy żenujące, infantylne, że tak się te
chłopczyki w krótkich majtach - i Polacy, i Czesi,
Słowacy, Madziarzy i Słoweńcy - wyrywają do sklepiku, w
którego witrynie połyskują kolorowe papierki słodyczy.
Chodźcie, chodźcie, tam dają cukierki! Taki powinni
ufundować transparent: ,,W Unii Cukierki Codziennie dla
Wszystkich za Darmo!". Wiadomo by było nareszcie, o co
chodzi. No bo, czy to są wille, auta, dacze na
Seszelach, czy legia pochlebców i gotowych na każde
skinienie pieczeniarzy, to przecież zawsze jednakowo
pusta i martwa tandeta - byle błyszczące i słodkie.
Złoty lukier. Brłe...

Opartej o prawdziwy etos, o godność, honor, prawdę. Nie
wiem, może to znaczyć odnowienie starych obyczajów -
jak starych sama nawet nie wiem. Może wypracowanie
nowych. Wiemy przecież, że to, co jest, jest
przerażające i nie służy. Połączenie się z tą unią
ślepców spowoduje, że będzie jeszcze gorzej, bo nad
fałszywą, tubylczą elitą, będzie wisieć potężniejsza
jeszcze, uzbrojona w dywizje ekonomistów i pułki
bankowców, artylerię mediów, pancerne zagony giełdowców
i lotne brygady przeciw - jak to określą - terrorowi
ośmielających się myśleć inaczej.

Gdzieś jest droga do życia, do radości, do Słońca. Ale
gdzie? Przecież też nie w smutnej kulturze
,,alternatywnej", która przeżarta jest takim samym,
tylko ,,alternatywnym" parciem do użycia - skoro
aspiracje intelektualne nieco wyższe, to i język inny,
i pokusy użycia transcendencji (to doprawdy byłaby
groteska, gdyby nie tragedia) - wedrzyjmy się (przy
użyciu jakiejś może huxleyowskiej ,,somy") na Olimp, do
Szambali, czy gdzie tam - na pewno będzie extra,
kolorowo, dźwięcznie, hucznie. Nie mówiąc o tym, że
nasi ,,starsi bracia" w ,,podróżach duchowych" już te
szlaki przetarli i w dobrym tonie posuwać się tym samym
tropem (można się poprzerzucać hasełkami, gadżetami i
utwierdzić w jedynie słusznej metodzie...).

Cóż, jest trudno - tak czuję - że jest doprawdy trudno,
ale to powinno napawać otuchą. Bo to znaczy, że nie
ześlizgujemy się w dół (tylko wtedy wszystko wydaje się
łatwe). Nie potrzebne nam rady ,,starszych braci",
jakiejkolwiek by proweniencji nie byli. Jesteśmy na
swoim (sensu largo i stricte) i sami za siebie (i przed
sobą) odpowiedzialni (przed plemieniem może).
Szwajcarskie doświadczenia (o ile wiem) dowiodły, że
najskuteczniejsza jest demokracja bezpośrednia - gdzie
w sejmiku obywatelskim wszyscy wszystkich (od pokoleń)
znają i wiedzą, czego się po kim można spodziewać, kto
jest prawy, a kto nie - może te doświadczenia
sprawiają, że Szwajcarzy wciąż nie mają ochoty na UE,
na delegowanie swej suwerenności do jakiejś mitycznej
niemal (a de facto tylko zmitologizowanej), żyjącej
swoimi problemami i swoim życiem Centrali.

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka