Dodaj do ulubionych

UE kryzys zagląda w oczy..., a my liczymy na niebo

IP: *.dialup.warszawa.pl 05.05.03, 22:54
No prosze jakie fajne teksty mozna znaleść na niezależnym serwisie
ekonomicznym. Przed lekturą spójrzcie na kurs euro/dolar i skojarzcie fakty.
Niech euroentuzjaści jeszcze raz wyjaśnią mi nasze korzyści ekonomiczne z
przystąpienia do UE, bo ja chyba ślepnę z wiekiem i ciągle nie mogę ich
dojrzeć.

A teraz artykuł:

Niemcy mogą wykoleić UE

Liczba bezrobotnych w Niemczech wynosiła w kwietniu ok. 4 mln 520 tys. osób,
co jest najwyższym wskaźnikiem dla tego miesiąca od czasu zjednoczenia
Niemiec w 1990 roku. Niemcy pobiły więc swój kolejny rekord. Co prawda w
kwietniu 2003 roku bezrobotnych było o ok. 100 tysięcy mniej niż w marcu
2003, ale i tak wynik ten jest o 300 tys. większy niż bezrobocie z kwietnia
2002 roku.

Niemcy jednak, w odróżnieniu od naszej statystyki podają także miary
bezrobocia uwzględniające wahania sezonowe. Jeśli je uwzględnić, bezrobocie w
kwietniu 2003 roku faktycznie wzrosło w porównaniu z marcem 2003. Według
Instytutu Badań Gospodarczych IFO w Monachium, wzrost ten wyniósł ok. 30 tys.
osób, zaś według innych badań nawet do 45 tys. bezrobotnych.

W poprzednim raporcie za marzec niemiecki urząd pracy podał, iż bezrobocie w
marcu 2003 roku zmniejszyło się o blisko 100 tys. osób, do 4 mln 608 tys.
bezrobotnych. Był to najmniejszy marcowy spadek bezrobocia od pięciu lat.
Stopa bezrobocia spadła wówczas z 11,3% do 11,1%, podczas gdy w marcu 2002
roku wynosiła 10,0%. Za najważniejszą przyczynę fatalnej sytuacji na rynku
bezrobocia w Niemczech uważa się słabą koniunkturę gospodarczą.
Potwierdzeniem tej tezy jest spadek marcowej sprzedaży detalicznej o 3% w
porównaniu z lutym 2003 i o 4% w porównaniu z marcem 2002 roku. Był to
największy jej spadek od września 1999 roku - podał w piątek niemiecki urząd
statystyczny. Niemieccy konsumenci ograniczyli swoje wydatki znacznie
bardziej od oczekiwań analityków (analitycy spodziewali się spadku sprzedaży
w granicach 0,5 - 0,7%). Jako główne przyczyny wymienia się wzrastające
bezrobocie i działania wojenne w Iraku. W ciągu pierwszego kwartału 2003 roku
sprzedaż detaliczna spadła o 0,8% wobec analogicznego okresu roku 2002 r.
Można więc mówić o pewnym załamaniu popytu konsumpcyjnego w Niemczech –
zamiast spodziewanej na początku sezonu wiosennego pewnej poprawy – a
przynajmniej stabilizacji.

Indeks IFO, obrazujący nastroje wśród niemieckich przedsiębiorców, także
rozczarował i spadł w kwietniu 2003 roku do 86,6 pkt. z 88,1 pkt. w marcu.
2003. To najniższy jego poziom od stycznia 2002 roku (od 16 miesięcy). Ten
spadek źle wróży niemieckiej gospodarce tym bardziej, że analitycy
spodziewali się wzrostu IFO w kwietniu 2003 roku do 88,6 pkt. Badanie IFO
obejmuje ok. siedem tysięcy niemieckich przedsiębiorców o zamówienia, zapasy
towarów, poziom produkcji, ceny i zatrudnienie.

Największa gospodarka europejska chwieje się na swoich glinianych nogach. Dla
Polski, która najwięcej swoich obrotów zagranicznych dokonuje z Niemcami,
wiadomość ta nie jest najlepszą zapowiedzią przyszłości. Ograniczanie
konsumpcji na rynku niemieckim i coraz ostrzejsza konkurencja z miejscowymi
producentami na niemieckim rynku musi negatywnie odbić się na opłacalności
eksportu. Zapewne także Niemcy ograniczą swój popyt na usługi związane z
inwestycjami – co może oznaczać dla wielu polskich firm budowlanych
przysłowiowy gwóźdź do trumny po klęsce na krajowym rynku.

Jeśli dołożymy do tych informacji wieści z Francji o zerowym wzroście
produkcji – to sytuacja gospodarcza trzonu UE wydaje się być nieco
nadszarpnięta. Tymczasem waluta UE - Euro nadal bije rekordy swojej mocy
wobec USD – co powoduje coraz większe kłopoty (wręcz straty) eksporterów
niemieckich i unijnych. Dalsze umacnianie Euro może załamać i ten segment
gospodarki, co w efekcie końcowym grozi recesją na rynku UE.

Rafał Wójcikowski

www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/20030505/40697/?p=newsl
Obserwuj wątek
    • Gość: Heniek Re: UE kryzys zagląda w oczy..., a my liczymy na IP: *.dip.t-dialin.net 05.05.03, 23:01
      Bezrobocie w Niemczech to co innego niz w USA czy Polsce.Spoleczenstwo pomaga temu tredowatemu(bezrobotnemu).Opinia w Polsce - bezrobotny w Niemczech,ojej,ach ,biedny,co on teraz zrobi,mi go szkoda...Polacy,mylicie sie.On zyje lepiej niz pracujacy w Polsce...Ale na calym swiecie przyjelo sie.Bezrobotny to biedak.Ale nie w Niemczech...
      • tomek9991 Oj Heniek ! 05.05.03, 23:08
        A z czego to państwo pomaga temu bezrobotnemu ?
        Z podatków tych, którzy pracują !
        A jak bezrobocie będzie dalej rosło, to pieniędzy zabraknie.
        A deficyt budżetowy mają Niemcy największy w strefie euro.
        To musi "prasknąć" i każda poważna gazeta niemiecka o tym pisze.
      • Gość: robi Re: UE kryzys zagląda w oczy..., a my liczymy na IP: *.dialup.warszawa.pl 05.05.03, 23:15
        Gość portalu: Heniek napisał(a):

        > Bezrobocie w Niemczech to co innego niz w USA czy Polsce.Spoleczenstwo pomaga
        t
        > emu tredowatemu(bezrobotnemu).Opinia w Polsce - bezrobotny w
        Niemczech,ojej,ac
        > h ,biedny,co on teraz zrobi,mi go szkoda...Polacy,mylicie sie.On zyje lepiej
        ni
        > z pracujacy w Polsce...Ale na calym swiecie przyjelo sie.Bezrobotny to
        biedak.A
        > le nie w Niemczech...


        Aha, no właśnie. Coś mi się wydaje, że m.in. to powodzenie niemickich
        bezrobotnych dobija waszą gospodarkę. Ale masz rację w jednym. Ponieważ
        bezrobotnym w Niemczech jest tak dobrze, to nie wyjda na ulicę rabować sklepów.
        Co innego nasi bezrobotni. Ci naprawdę nie mają za co żyć, jak zasiłek się
        kończy. Bardzo mnie ciekawi, kiedy osiągniemy masę krytyczna...a potem będze
        wielkie buuum w gospodarce. I UE nic nie pomoże, bo niby jaki jej w tym
        interes. Chyba, ze mimo własnych problemów budżetowych i wściekłości na Polskę
        za poparcie udzielone USA, Niemcy i Francuzi litościwie sypna kasą na ratowanie
        naszej gospodarki. No tak na pewno tak będzie, he, he. Nie ma się czym
        przejmowac.
      • dziejas Re: UE kryzys zagląda w oczy..., a my liczymy na 07.05.03, 00:05
        ale pieniazki nie leca mu z nieba. komus trzeba zabrac te pieniadze zeby
        bezrobotny mogl je dostac. oczywiscie lepiej jest dostawac pieniadze niz je
        oddawac, dlatego proponuje: natychmiast po wejsciu do ue i po zakonczeniu
        okresow przejsciowych zostanmy wszyscy bezrobotnymi w niemczech !.
    • Gość: , Ten facet jest chyba moim cichym wielbicielem IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 05.05.03, 23:34
      Pisze i pisze a jak ja czytam, to dochodze do wniosku, ze ten gosc przeczytal
      moj watek o walucie z grudnia.

      Tam (o ile pamietam) napisalem ze EUR/US$ na poziomie 1.1$ za EUR da naszym
      przyjaciolom zza odry 12% bezrobocia. No prosze.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=3853861&a=3959887
      Jeszcze rok nie minal a juz mamy taka fajna informacje, niemcy bez pracy!
      Minelo dokladnie 4.5 miesiaca. Chyba bedzie gorzej. He he he.
      • Gość: robi Będzie gorzej IP: *.dialup.warszawa.pl 05.05.03, 23:43
        Rybiński we wprost prognozuje EUR/USD na 1,20 i to już wkrótce, co przekładając
        na nasze daje ca 3,60 PLN za 1 USD. Przy takiem kursie europejska gospodarka
        zdechnie. W Rzepie (albo PB już nie pamietam) dzisiaj pisali, że niemicccy
        przedsiebiorcy błagają EBC o natychmiastową obniżke stóp procentowych do poz.
        amerykańskiego (tj do 1,25 z poz. 2,5%!).Ale EBC to nie Bundesbank i
        niekoniecznie obchodza ich wezwania Niemców.

        A u nas Balecerowicz dalej jest ślepy. Razem Kołodką i jego podatkami stanowią
        dobrany duet.
        • Gość: , He he he he he, IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 05.05.03, 23:53
          Pan Maciej Rybinski ten od Tworek???

          Panowie, nie badzcie jak dzieci, pan Maciek zapewne pociagnal sobie kreske na
          komputerze i wyszlo mu 1.2!


          Chcielibyscie za szybko zarobic pieniazki!

          Powolutku.
          Ja uwazam ze nie bedzie 1.2.
          Nie teraz.
          Te swiete krowy z eurolandu obniza stopy procentowe i pojda do gory takie fajne
          papierki jak frank i zloty.

          zloty pewnie najpierw wytnie salto po drodze, ale potem znowu zacznie odrabiac.
          takie juz prawo macie, ze nie ma wolnego rynku na zlotym.

          Nie bedzie Euro do dolca na 1.2

          Tak jak ziemniaki nie beda w zlotym celofanie, po wejsciu do EU.

          Bedzie 1.1 za 3 tygodnie.

          Mozecie mnie potem sklac!
          He he he.

          Maciej Rybinski, he he, Tworki mu sie snia po nocach.

          (To byl aktualny komentarz walutowy prezentowany przeze mnie i prosze nie
          traktowac go jako porade, poniewaz nie odpowiadam za ew. straty!)



          • Gość: robi Re: He he he he he, IP: *.dialup.warszawa.pl 05.05.03, 23:59
            Przestań sie zgrywać, chodzi o Krzysztofa. Rozmawiałem dziś z kolegą i
            potwierdził,że jest to możliwe.
            • Gość: , dobra dobra. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 06.05.03, 00:09
              Bedzie jak bedzie.

              Jak sie mial zawalic to wszyscy mowili, ze niemozliwe.
              Jak sie przewalil przez 1.12 to sie podniecaja dajac kolejne 10%.

              Ludzie! To nie zabawa. Mamy ostra nieopamietana jazde, ktora moze sie skonczyc
              placzem.

              Teraz jest 1.1288-1.1292 tak chodza transakcje.

              I byc moze podejdzie jeszcze na 1.135, moze. Ale koniec tego widze po 1.1,



              • robisc A co powiesz dzisiaj? 06.05.03, 23:10
                Krzysio Rybiński jednak zrobi karierę. Niktórzy mówią,że będzie przyszłym
                ministrem finansów. Oby.

                Dzisiaj euro znowu się umocniło, chyba przyłamało 1,13? Czy się mylę?

                W Pulsie Biznesu była krótka notka, że EBC strasznie boi się o inflację w
                strefie euro i z rezerwą podchodzi do niemieckich apeli o redukcję stóp
                procentowych. No i po co Niemcom było pozbywać się solidnej marki? To się
                właśnie nazywa utrata suwerenności. Ich gospodarka dołuje min. z powodu zbyt
                silnego euro i wysokich w porwónaniu do USA stóp procentowych, ale EBC sie tym
                nie bardzo przejmuje, bo musi dbać o całe UE, a nie tylko o Niemcy.

                Przypominam wszystkim, że my nie będzimy mieć takiego wyboru jak Wielka
                Brytania i Dania. Dla nas UE=EURO (warunek traktatu), z wszelkimi tego
                konsekwencjami (tymi dobrymi i tymi złymi).
                • Gość: , Re: A co powiesz dzisiaj? IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 06.05.03, 23:39
                  "W Pulsie Biznesu była krótka notka, że EBC strasznie boi się o inflację w
                  strefie euro i z rezerwą podchodzi do niemieckich apeli o redukcję stóp
                  procentowych. No i po co Niemcom było pozbywać się solidnej marki? To się
                  właśnie nazywa utrata suwerenności."


                  Straszna jazda!
                  1.1432!

                  Dopiero godzine temu sie uspokoilo. Najwazniejsze, ze nic nie wtopilem.
                  Bo zarobic, to nie zarobilem. Nie moge za bardzo zrozumiec Amerykanow.
                  Po prostu te kolki chyba spodziewaly sie obnizki stop procentowych.
                  Chyba. Poniewaz nie nastapila - wiec pewnie mysla, ze w gospodarce bedzie
                  gorzej. Ale jak ten dolar tak spadl to bedzie tylko lepiej.
                  Wiec juz nic z tego sam nie rozumiem. A jazda jest taka, ze po prostu kto sie
                  tylko tknie tego smatlawego Euro to zarabia. Nie do wiary. Kazdy glupi moze
                  zarobic. Polski rzad, zamiast reklamowac taka forme zarobkow emerytom i
                  rencistom w Polsce, reklamuje Unie. A tu wystarczy bach, 1%, i masz bracie 100%
                  wkladu.

                  A z porownan, to najbardziej przypomina to polityke monetarna RPP.
                  Wiec ECB boi sie o inflacje i utrzymuje "restrykcyjna" polityke monetarna.
                  Wiec rynek dokonujac jedynie slusznego dostosowania ciagnie EURO w gore, to
                  powoduje - oczywiscie - spadek eksportu obszaru Unii i wzrost bezrobocia.
                  Oczywiscie.

                  Dalej nastepuje spadek popytu wewnetrznego, spadek inwestycji i...
                  dalszy wzrost bezrobocia.

                  Wiec pozostaja pytania:
                  -Jak polityka stop procentowych wplywa na poziom produkcyjnosci Panstwa?
                  -Co to ma do wzrostu bezrobocia?
                  -Czy niemcy maja racje?
                  -Jezeli niemcy maja racje - to dlaczego uwaza sie ogolnie, ze Balcerowicz ma
                  racje?

                  Bo razem racji miec nie moga.

                  Dalej, skoro niemcy zdaja sobie sprawe z takich zagrozen, a Balcerowicz -
                  wielki ojciec reform polskich, nie zdaje sobie sprawy, to wobec tego jak
                  wyglada rola slynnych polskich elyt w zyciu politycznym i dlaczego chca do unii?

                  A jakby tak faktycznie EURO do US$ bylo 1:1.2 to polski zloty musi byc
                  mocniejszy od euro, bo inaczej chlopaki straca.

                  Wiec jezeli w tym czasie, komus przyszloby do glowy wyciagac zlotego do gory,
                  to III kwartal macie na stratach.


                  Polacy!
                  Zastanowcie sie.
                  Saper myli sie tylko raz!



                  Acha, jak to sie ma do kursu PLN?






                  • Gość: robi Re: A co powiesz dzisiaj? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.03, 23:50
                    Są tacy, co prognozują wkrótce 3,7 za USD i 4,0 za EUR. O ile znam się troche
                    na ekonomii, to nasz eksport, który jako jedyny obecnie ciagnie gospoadrkę do
                    przodu, padnie na ryj. I komu kurwa na tym zależy?
                    • Gość: , Co za fajna wymiana wolnych mysli. A co powiesz na IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 07.05.03, 03:00
                      TO:

                      "Although the timing and extent of that improvement remain uncertain, the
                      Committee perceives that over the next few quarters the upside and downside
                      risks to the attainment of sustainable growth are roughly equal. In contrast,
                      over the same period, the probability of an unwelcome substantial fall in
                      inflation, though minor, exceeds that of a pickup in inflation from its already
                      low level. The Committee believes that, taken together, the balance of risks to
                      achieving its goals is weighted toward weakness over the foreseeable future."

                      How typical.

                      Ja mowiac szczerze lubie nawet takie komunikaty. Pokazuja one glabie mysli
                      uzasadniajacych brak dzialania. Zastanawialem sie w sumie pol godziny co to
                      znaczy. Podpisano min. Alan Greenspan. Co za wspanialy czlowiek.

                      Oczywiscie nie chodzi tu o wiare co gosc zrobi, ale co na to powie rynek.
                      Ja myslalem, ze stanie, a on zlapal 2gi oddech i dalej leci rozbijac European
                      Economy w drobny mak.

                      Moze to jest objaw sprawiedliwosci spolecznej?

                      Jak to oceniaja komisarze ludowi?

                      Pani Hubner? Co? Unia gola? Taka jest kibicow wola?

                      A teraz jest 1.1408, i nic narazie nie wskazuje na jakies dalsze wzrosty.
                      Rynek w koncu zdechl i mam nadzieje, ze mozna otworzyc jakas krotka.
                      W kazdym razie teraz czas na mnie i spadek. European job market will suffer
                      anyway, so let's get the business goin'.



                      • Gość: , No prosze. IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 07.05.03, 17:21
                        Moje krotkie otwarte wczoraj w nocy w zakresie 1.1416-1.1406 przyniosly mi
                        kolejna fajna frajde, co dodatkowo oznacza zarobek ok. 50% na pozycji, a spadek
                        jeszcze sie nie rozwinal. Pomysle pare sekund, bo moze trzeba to odwrocic na
                        kilka minut? A moze siedziec dalej i czeka na 100%???? Oto jest pytanie!

                        Prosze prosze, a ja juz myslalem, ze sie zestarzalem, a ja jeszcze jestem jary
                        chlop! He he he he!

                        Najlepiej jednak wziasc zysk. Caly. Tak juz jest. Nie ma nadziei. Jak placa to
                        sie bierze. Jak obiecuja, ze zaplaca - to sie nie czeka tylko ucieka.
                        A zawsze mozna znowu otworzyc pozycje. Nie ma tragedii. Rynek jest cierpliwy.
                        Zawsze ci dokladnie oceni. A jak cos spiepszysz, to przeceni.


                        Tak moi drodzy Panstwo z Gazety Wybiorczej.
                        Jak wam spadna naklady i Michnik bedzie was powoli redukowal na bruk, to zawsze
                        mozecie liczyc na rynek walutowy. To naprawde fane remedium na bezrobocie.
                        Tylko trzeba odrzucic slogany Gazetowe, otworzyc umysl i poszybowac na fali
                        sukcesu. Bo wtedy nie ma innej alternatywy.

                        Bo inaczej - Bialorus! He he he!


                        Dalej uwazam, ze GW powinna wyladowac na smietniku razem z cala redakcja.
                        Za te wasza "polityke informacyjna".

                        Tak, ja daje wam jeszcze rok. Potem redukcje i zwolnienia, a czytelnicy pojda
                        do konkurencji. To naturalne jak wolny rynek. Tylko wtedy nie bedzie juz rzadu
                        chetnego pomagac panu Michnikowi w poprawianiu sprzedazy.

                        Ciekawe ile kosztuje Agora?
                        • Gość: , Re: No prosze. IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 07.05.03, 17:46
                          Nawet nie zdazylem zrobic sobie kawy, jak sie wszystko porealizowalo po 1.1330
                          Nie do wiary!

                          Moze nie powinienem byl zamykac?
                          No ale pecunia non olet. Bylo minelo. He he he.
                          • Gość: robi Przyczyny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.03, 18:06
                            Nasi mówią, że ta cała heca z dolarem to przez ryzyko deflacji w Stanach? Czy
                            grozi wam tam druga Japonia?
                            • Gość: , Re: Przyczyny IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 07.05.03, 18:25
                              Tak to prawda, ale przyczyny sa zlozone.

                              Biznes amerykanski bazuje na wysokich marzach w produkcji i detalu.
                              Wiec hurtownie sa niejako w srodku pomiedzy firmami zajmujac pozyteczne miejsce
                              ale nie angazujac zbyt wiele srodkow z rynku.

                              Spadek popytu spowoduje dostosowanie rynkowe w postaci naturalnej obnizki cen,
                              ktora jednakze nie spowoduje jakiegos wyraznego impulsu w postaci spadku
                              obrotow. Spadek popytu jest spowodowany roznymi czynnikami.
                              Pamietajcie, ze ten narod kieruje sie przy dokonywaniu decyzji finansowych
                              bardzo dziwnymi przeslankami. Oni sie np. boja.

                              A poza tym Amerykanie maja WSZYSTKO. Jak oni nie kupuja to powod jest raczej
                              bardziej skomplikowany niz nagly brak kasy. Wiec mowi sie o braku zaufania,
                              niecheci do produktow w danym segmencie, niecheci do Francuzow itp.

                              Wiec nie sadze, aby z wystapieniem niewielkiej deflacji nalezalo wiazac jakas
                              katastroficzna wizje zawalenia sie economy. Zwlaszcza ze spadek dolara,
                              wybitnie wplynie na poziom wymiany handlowej z zagranica, a w tym ze strefa
                              Euro. W ten sposob, przy zjawisku deflacji i spadku zyskow przedsiebiorstw,
                              ewentualny efekt bezrobocia pojawi sie w... niemczech, a USA dalej beda sobie
                              wspaniale radzic. Na tym wlasnie polega madrosc Greenspana.

                              Natomiast w krajach gdzie jest wyzszy klin podatkowy, proporcje zyskownosci
                              firm w tym producenta i detalisty odbiegaja nieco od proporcji w USA powodujac
                              duzo wieksza grozbe dla rynku.

                              Wiec zjawisko deflacji predzej wywola efekt domina w postaci masowych bankructw
                              w Polsce niz w USA.

                              Na tym polega roznica. A jezeli analitycy czytajac komentarze Greenspana,
                              dochadza na tej podstawie do jakis wielce budujacych wnioskow na temat
                              wyzszosci gospodarki UE nad USA to sa delikatnie mowiac w bledzie.

                              W Polsce zas powinniscie byc zdecydowanie bardziej ostrozni w wypowiadaniu
                              opinii, bazujac na waszym doswiadczeniu z RPP.

                              A moje zdanie co do jazdy na Euro jest dziecinnie proste, odbilo gosciom,
                              nakupili sie jak wariaci wyciagajac najprzerozniejsze wskazniki do samej gory,
                              i jak sie zaczelo gadanie o eur/usd 1;1.2 a money flow osiagnal rekord, korekta
                              byla wrecz nieuchronna. Nie ma jak glupie gadanie.

                              I dlatego trzeba myslec. Caly czas.


                            • vico1 Re: Przyczyny 07.05.03, 18:36
                              Relacja $USA/euro zbliza sie do poziomu przy starcie Euro. Potem mielismy
                              ciagly spadek wartosci euro, niektorych to niepokoilo... bank centralny Unii
                              wykazywal spokoj. Zawsze jest ktos kto na tym tracii i ktos kto zarabia. Tym
                              nie ma sie co przejmowac.
                              Co niepokoi, to niemal zerowy wzrost gospodarczy i bezrobocie bijace wszedzie
                              rekordy. Nie ma praktycznie powodu...ceny ropy na niskim poziomie, niska
                              inflacja. Co ma przyniesc poprawe?
                              Wszystko zaczelo sie sypac od 11 sept. Ameryka jest w stanie wojny z ...?
                              Europa nie bardzo wie jak sie w to gra. Wymyslone przyczyny ale rzeczywiste
                              skutki.
                              • Gość: robi Re: Przyczyny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.03, 18:45
                                No dobra Panowie, ale kto teraz zrobi ruch i jaki? Czy grozi nam wojna handlowa
                                amerykańsko-europejska? Jak na razie traci Europa: w Niemczech recesja, we
                                Francji zerowy wzrost. Czy to nie jest sytuacja przed jakimś wielkim
                                ogólnoświatowym krachem ekonomicznym, będącym efektem zjawisk globalizacyjnych?
                              • Gość: , Vico!!!!!!!!!!!! IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 07.05.03, 18:58
                                "Zawsze jest ktos kto na tym tracii i ktos kto zarabia. Tym nie ma sie co
                                przejmowac."

                                Popatrz jeszcze raz na to Vico, bo masz szanse na darmowa lekcje.

                                "Co niepokoi, to niemal zerowy wzrost gospodarczy i bezrobocie bijace wszedzie
                                rekordy. Nie ma praktycznie powodu...ceny ropy na niskim poziomie, niska
                                inflacja. Co ma przyniesc poprawe?"

                                Napisales 2 zdania. (powyzej zacytowalem) I teraz przygladnij sie.
                                Co sie stalo? Wzmocnil sie zloty. I co dalej? Kryzys, bezrobocie, spadek
                                eksportu, deficyt handlowy.
                                Dalej co sie stalo? Wzmocnilo sie euro, kryzys, bezrobocie, spadek eksportu, a
                                juz za miesiac byc moze i deficyt handlowy.


                                Czy Ty naprawde robisz sobie z nas jaja, czy rzeczywiscie zupelnie tego nie
                                rozumiesz?

                                Jak mozesz tak po prostu lekka raczka pisac, ze:"Zawsze jest ktos kto na tym
                                tracii i ktos kto zarabia. Tym nie ma sie co przejmowac."

                                Ty pojecia o tym nie masz!

                                Vico, TWOJE ZYCIE ZALEZY OD TAKICH GOSCI JAK GRENSPAN I spekulanci
                                miedzynarodowi. Rozumiesz?

                                Jak Greenspan pierdnie, to pol swiata placze.
                                A ty piszesz:

                                "Wszystko zaczelo sie sypac od 11 sept."

                                Jak ja Ci mowie Vico, nie wlazcie do tej Unii, to Ty ze mna prowadzisz wymiane
                                zdan na poziomie Gazety Wyborczej. Zastanow sie.

                                Co z tego, ze ja ci powyzej dokladnie wyjasnilem jak to sie je, a ty dalej te
                                mantre klepiesz w kolko.

                                Poczytaj sobie dyskusje o Balcerowiczu na forum Gospodarka.
                                Wez wlacz wyszukiwanie, wpisz: balcerowicz i zobaczysz sobie.

                                On nawet nie ma tytulu naukowego!

                                To tak jak magister bez magistra.



                                • Gość: , Re: Vico!!!!!!!!!!!! IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 07.05.03, 19:38
                                  No wlasciwie to niepotrzebnie sie unioslem i wsiadlem na Ciebie bez powodu.
                                  Przepraszam.
                                  Co nie zmienia istniejacych uwarunkowan.

                                  Krotko powtarzam:

                                  Bedzie tak:

                                  referendalne TAK - panika na rynku walutowym - wzrost skladki - wzrost
                                  bezrobocia (byc moze nawet o 2-3 miliony bezrobotnych) - katastrofa panstwa.

                                  Tak bedzie, jak bedzie TAK.

                                  A jak bedzie NIE, to nic nie bedzie: Moze zloty w koncu sie oslabi.
                                  I odzyje eksport w tym moze nawet i sprzedaz wegla....
                                  Kto wie?
                                  • vico1 Re: Vico!!!!!!!!!!!! 07.05.03, 21:41
                                    Po ilosci wykrzyknikow pomyslalem...znowu sie czyms narazilem. Fakt, nie znam
                                    realiow polskich, moze powiniem istotnie zaczac edukacje na forum 'godpodarka'.
                                    Czy ty myslisz, ze ja nie zdaje sobie sprawy z wplywu Greenspana i calego
                                    biznesu USA na to co sie dzieje w europie. Oni moga...i robia co chca. Cos
                                    okolo pol roku temu Duisenberg wtracil w rozmowie z Greenspanem...ze,
                                    permanentnie zaogniona sytuacja na bliskim wschodzie, wciaz rosnace tam
                                    napiecie, ostroznosc inwestorow z tego powodu, nie ma spodziewanego wczesniej
                                    rozwoju...sugerujac w ten sposob to, ze wszystko jest w rekach Ameryki, a
                                    Europa nic nie moze zrobic. Na to Greenspan, ze tak...zdaje on sobie z tego
                                    sprawe...i to bylo tyle.
                                    Dlatego jestem przekonany, ze ten kryzys jest spowodowany przez Ameryke, jako
                                    kara dla Unii za jej polityke na bliskim wschodzie i probe politycznej
                                    samodzielnosci. Co ja wiec moge tu zmienic? A czy Ty mozesz?
                                    Pytanie, czy Unia padnie na kolana? Czy bedzie sie upierac do smutnego konca?
                                    Patrzac na obecna sytuacje w Niemczech, w mniejszym stopniu we Francji...na
                                    koniec nie trzebaby dlugo czekac, bylby on rzeczywiscie smutny. Wtedy
                                    oczywiscie wszyscy na tym stracimy.
                                    Ty mowisz...Balcerowicz, kryzys, silna zlotowka, zle rzady, bezrobocie, spadek
                                    eksportu, ze ja tego nie widze. Ja to widze i tez jak ty widze mozliwosci
                                    Greenspana.
                                    Przede wszystkim boleje, ze mamy nowa zimna wojne i to w bardzo zaawansowanym
                                    stanie.
                                    Polska jest jedna noga w Unii, bo juz idzie do niej od dluzszego czasu...no i
                                    pech, ta Unia prowadzi zimna wojne z Ameryka. Stad szamotanie sie pomiedzy
                                    Ameryka i Unia, z jednej strony dostajemy 'candy', z drugiej strony slowa
                                    nagany.
                                    Jak bedzie gdy Polska wejdzie dwiema nogami do Unii? Ty dajesz prognoze...
                                    calkiem prawdopodobna i nie bede z tym polemizowal. Dla Ciebie NIE byloby
                                    rozwiazaniem na krotka mete. Mysle, ze tylko pozornie ominelibysmy obecny syf.
                                    Tylko polityczne i ekonomiczne pojednanie sie Unii (w calosci) z Ameryka moze
                                    dac poczatek konca obecnego kryzysu gospodarczego i w Polsce w Unii, ale tez i
                                    w Ameryce. A w Polsce nie bedzie (duzo)lepiej, jesli w Unii nie bedzie (troche)
                                    lepiej.
                                    • Gość: , chyba jednak nie, wiesz? IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 08.05.03, 07:41
                                      "Przede wszystkim boleje, ze mamy nowa zimna wojne i to w bardzo zaawansowanym
                                      stanie."

                                      Tak napisales, a ja raczej nie widze mozliwosci konfliktu zbrojnego.
                                      Raczej beda sie nawzajem straszyc clami, embargami i stopami procentowymi.
                                      I to w sumie moze byc nawet smieszne.

                                      Natomiast tez sie martwie jak Ty, bo obawiam sie mozliwosci gry na spadek EURO
                                      i rownoczesnie Dolara.

                                      Jakby obie te waluty zaczely nagle spadac, bo tak sobie Panowie Greenspan i
                                      Duisenberg uzgodnia, to bedziemy mieli bardzo niedobra sytuacje.

                                      W ogole nie podoba mi sie to.

                                      Ja mysle, ze slusznie jest sie niepokoic.
                                      Ale rowniez trzeba patrzec na najwieksze zagrozenia i unikac ich w pierwszej
                                      kolejnosci; jak cos lub ktos wypadnie za burte to trudno.
                                      Wazne, zeby nie zbankrutowac. A jak sie nie ryzykuje to sie nie bankrutuje.

                                      I ja zupelnie nie wierze w te raporty. Zupelnie. To nie do wiary.
                                      Nigdy nie spotkalem sie z raportami, co do ktorych mialbym wieksze watpliwosci.

                                      To juz staje sie nudne, po prostu te raporty sa jak z ksiezyca wziete.
                                      Oni pisza, ze cos licza i im wychodzi wynik.
                                      Bardzo naukowe podejscie.

                                      A wszyscy instynktownie czuja tam u was, ze jest bryndza i trzeba uciekac.
                                      To jak to jest Vico?

                                      Z jednej strony czysta nauka polityczna. Oops, powinienem napisac, ze
                                      ekonomiczna, a z drugiej strony same rekordy. Rekord bezrobocia, rekord
                                      niezatrudnienia, rekord deficytu w handlu zagraniczym, rekord zadluzenia w
                                      grupie wyszechradzkiej. Planowany rekordowy VAT.
                                      I... prognozy wzrostu gospodarki o 4.9% rocznie bez roznicy kursowej EUR/PLN.

                                      NIEMOZLIWE.

                                      Chocby pieniadze wplywaly strumieniami, to-to jest niemozliwe.

                                      Nic w to nie wierze.
                                      A Ty?

                                      Wierzysz we wzrost przy Vacie na poziomie 28%?
                                      Albo 24%?

                                      Co?
                                      • vico1 Re: chyba jednak nie, wiesz? 08.05.03, 11:20

                                        "Tak napisales, a ja raczej nie widze mozliwosci konfliktu zbrojnego.
                                        Raczej beda sie nawzajem straszyc clami, embargami i stopami procentowymi.
                                        I to w sumie moze byc nawet smieszne. Natomiast tez sie martwie jak Ty, bo
                                        obawiam sie mozliwosci gry na spadek EURO i rownoczesnie Dolara.
                                        Jakby obie te waluty zaczely nagle spadac, bo tak sobie Panowie Greenspan i
                                        Duisenberg uzgodnia, to bedziemy mieli bardzo niedobra sytuacje.
                                        Ja mysle, ze slusznie jest sie niepokoic.
                                        Ale rowniez trzeba patrzec na najwieksze zagrozenia i unikac ich w pierwszej
                                        kolejnosci; jak cos lub ktos wypadnie za burte to trudno.
                                        Wazne, zeby nie zbankrutowac. A jak sie nie ryzykuje to sie nie bankrutuje".

                                        Wzajemne slowne konfrontacje trwaja juz od lat...wniesienie aktu oskarzenia
                                        przeciwko Sharonowi w Belgii, propalestynska aktywnosc zony Duisenberga, rozne
                                        glosy krytykujace polityke Izraela w Niemczech i innych krajach Unii.
                                        Izrael wrecz odwrocil sie od Unii. Na tym sie jednak nie konczy. Wiemy z
                                        wlasnej praktyki i najnowszej historii, ze finansjera w Ameryce wszystko moze i
                                        to wykorzystuje.
                                        Jak sie ustawic w takiej sytuacji? Jesli spojrzec na stan gospodarek w Polsce i
                                        krajach Unii, to trzeba szukac rozwiazania na krotka mete, nawet jesli traci
                                        sie popularnosc wsrod kolegow. Bo czasu moze zabraknac i tak jak piszesz,
                                        mozemy wyleciec za burte. Dlatego poparcie dla Ameryki dzisiaj moze byc dla
                                        Polski ratunkiem, zeby przetrwac. Unie jednak trzeba szanowac, bo to jest
                                        szansa na dlugofalowy rozwoj, kiedy juz obecny kryzys swiatowy bedzie za nami.

                                        "I ja zupelnie nie wierze w te raporty. Zupelnie. To nie do wiary.
                                        Nigdy nie spotkalem sie z raportami, co do ktorych mialbym wieksze watpliwosci.
                                        To juz staje sie nudne, po prostu te raporty sa jak z ksiezyca wziete.
                                        Oni pisza, ze cos licza i im wychodzi wynik. Bardzo naukowe podejscie".

                                        Raporty... wiemy, ze od poczatku zastosowania rachunku statystycznego, sluzyl
                                        on do manipulowania danymi. Kazde dane mozna interpretowac dowolnie, w
                                        zaleznosci od koloru politycznego. Patrzac na bezrobocie, nawet czesto bez
                                        liczenia sie ze starszymi bezrobotnymi (praktycznie skreslonymi z rynku pracy)
                                        i przedwczesnymi emerytami... to jest ono istotnie zastraszajace, w Niemczech
                                        (i nie tylko) wciaz rosnie. To jest juz kryzys...coraz wiecej firm bankrutuje,
                                        budzety we Francji i Niemczech pekaja...a Bruksela bezradna, grozic? Grozi, ale
                                        jaki to ma sens.

                                        "A wszyscy instynktownie czuja tam u was, ze jest bryndza i trzeba uciekac.
                                        To jak to jest Vico?
                                        Z jednej strony czysta nauka polityczna. Oops, powinienem napisac, ze
                                        ekonomiczna, a z drugiej strony same rekordy. Rekord bezrobocia, rekord
                                        niezatrudnienia, rekord deficytu w handlu zagraniczym, rekord zadluzenia w
                                        grupie wyszechradzkiej. Planowany rekordowy VAT.
                                        I... prognozy wzrostu gospodarki o 4.9% rocznie bez roznicy kursowej EUR/PLN.
                                        NIEMOZLIWE.Chocby pieniadze wplywaly strumieniami, to-to jest niemozliwe.
                                        Nic w to nie wierze.
                                        A Ty? Wierzysz we wzrost przy Vacie na poziomie 28%? Albo 24%? Co?"

                                        Ucieczki nie ma. Trzeba przetrwac...jak ja to okreslilem...zimna wojne.
                                        Pewne kregi stosuja taktyke, ktora okreslil kiedys pan M. "im gorzej tym
                                        lepiej". Doprowadzic nielojalne panstwa do stanu desperacji, nawet jesli we
                                        wlasnym domu bedzie ciezko, by osiagnac cele polityczne i ekonomiczne. Ta
                                        taktyka ma pelna szanse na sukces, bo Unia nie bedzie chciala doprowadzic sie
                                        do katastrofy. Musi zaakceptowac... kto na tym swiecie ustala zasady.

                                        Co do VATu...to w mniejszej czesci sprawa Unii (pewnie jakis min. VAT trzeba
                                        pobierac, by zachowac reguly uczciwej konkurencji), w duzej jednak czesci
                                        sprawa rzadow. W Belgii jest 21%, nikt nie protestuje...z wyjatkiem branzy
                                        gastronomicznej i uslugowej. Uwazalbym to za gorna granice.
                                        • Gość: , Re: chyba jednak nie, wiesz? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 08.05.03, 16:45
                                          "Co do VATu...to w mniejszej czesci sprawa Unii (pewnie jakis min. VAT trzeba
                                          pobierac, by zachowac reguly uczciwej konkurencji), w duzej jednak czesci
                                          sprawa rzadow."

                                          1) Jak wejdziemy, to nigdy tego Vatu nie bedzie mozna obnizyc.
                                          2) Jest minimalna stawka i o to chodzi, ze nawet jakby punkt 1. pozwolil na
                                          ruch, to unia nie pozwoli ponizej tego minimum. Nie pamietam czy to minimum to
                                          14 czy 15 %. Nie moj problem.


                                          "by zachowac reguly uczciwej konkurencji"

                                          - uczciwa konkurencja to zgoda na ustalanie podatkow na takim poziomie jaki
                                          chca obywatele, a jezeli ktos narzuca podatki z zewnatrz, to znaczy, ze
                                          obywatele nie sa wolni a panstwo jest podlegle.

                                          Pamietaj wazna zasade:
                                          Jezeli cos jest zgodne z prawem to wcale nie znaczy ze jest uczciwe.

                                          W tym przypadku rozmowa o uczciwosci konkurencji, kiedy doplacamy do skladki
                                          Angli, jest nieporozumieniem. Ale coz Vico, juz prawie jestesmy w Unii,
                                          obywatele zaglosuja na tak, i dopiero jak do nich zastukaja komornicy i
                                          przedstawiciele wypedzonych to nie skojarza za czym glosowali.

                                          Czy masz jakis majatek w Polsce Vico?
                                          Bo jezeli tak, to Twoj majtek jest zagrozony:
                                          a) przez podatek katastralny (zwykle uwaza sie, ze doprowadza do spadku
                                          wartosci gruntow i nieruchomosci)
                                          b) przez blizej nie okreslone roszczenia, mogace doprowadzic do wprowadzenia
                                          absurdalnych stawek katastralnych np. 3% rocznie. Masz tyle?

                                          A urzedy skarbowe w Polsce sa takie, ze nawet jak ci wartosc mieszkania spadnie
                                          o 30% to ci w urzedzie nie uwierza i bedziesz placil od wartosci wyzszej a nie
                                          nizszej. Osoby zas, wierzace w jakikolwiek ruch cen gruntow i nieruchomosci, na
                                          terenach rdzennie polskich po 1937 maja - delikatnie mowiac - zludzenia.

                                          Moze beda jakies ruchy cenowe, ale jedynie w obrebie najwiekszych miast.
    • Gość: krzysztofsf social 32 miesiace IP: 213.155.166.* 05.05.03, 23:57
      Tyle u nich trwa zasilek dla bezrobotnego.
      Maja zmniejszyc do 12 miesiecy jak zwiazki dadza zgode (kiedys....jak jeszcze
      bardziej sie rozp...)

      Bedzie wtedy ciekawie bo
      1) zmniejszy sie sila nabywcza grupy zyjacej wylacznie z zasilkow i nie
      podejmujacej pracy mimo utraty tychze.
      2) czesc wiecznych bezrobotnych wezmie sie do pracy, wygryzajajac z mniej
      atrakcyjnych dotychczas stanowisk robotnikow cudzoziemskich
      3)robotnicy cudzoziemscy (pardon, europejczycy) albo przejda wylacznie na prace
      na czarno (nwaet ci, co dotychczas mogli legalniej)albo wyjada, lub .......


      pzdr
      krzysztof
      • Gość: robi Patrz komentarz Twojego imennika IP: *.dialup.warszawa.pl 06.05.03, 00:01
        Zbiorowe samobójstwo na raty
        "Nie ma czegoś takiego jak bezpłatny obiad" - zauważył kiedyś Milton Friedman,
        laureat Nagrody Nobla. Kto płaci za system, w którym połowa zdolnych do pracy
        obywateli nie pracuje? "Pani płaci, pan płaci, społeczeństwo płaci" - mówił
        jeden z bohaterów "Rejsu" Marka Piwowskiego. W Polsce sposobem na życie jest
        korzystanie z państwowych, czyli "niczyich" pieniędzy. Mamy najwyższy na
        świecie wskaźnik rencistów - 155 na tysiąc mieszkańców. W przesocjalizowanych
        Niemczech na tysiąc mieszkańców przypada 55 rencistów. "Nim gruby schudnie,
        chudy zdechnie" - głosi ludowa mądrość. Niemcy są krajem cztery razy bogatszym
        niż Polska, więc stać ich na to, by wyrzucać (do czasu!) pieniądze w błoto i
        rozwijać się w tempie zaledwie 0,5 proc. rocznie. Na renty wydajemy najwięcej
        spośród krajów OECD - około 3,8 proc. produktu krajowego brutto. Nic dziwnego,
        skoro w RP załatwienie sobie lewej renty to wręcz - jak niegdyś w PRL - powód
        do chluby i dowód zaradności. Między innymi dlatego liczba pracujących stale u
        nas spada. Jeszcze w 1997 r. poziom zatrudnienia wynosił 58,8 proc. osób w
        wieku produkcyjnym. W dodatku aż dwie trzecie Polaków (65 proc.) uważa, że
        troszczenie się o los rodziny należy przede wszystkim do obowiązków państwa -
        wynika z badań OBOP. Toż to obranie kursu na zbiorowe, narodowe samobójstwo!

        Krzysztof Rybiński

        www.wprost.pl/ar/?O=43169
        • Gość: krzysztofsf gornicy....... IP: 213.155.166.* 06.05.03, 00:07
          Gość portalu: robi napisał(a):

          > Zbiorowe samobójstwo na raty
          > Mamy najwyższy na
          > świecie wskaźnik rencistów - 155 na tysiąc mieszkańców.

          Czytalem kiedys, ze tak wyglada los wielu gornikow w likwidowanych kopalniach.
          To kiedys wybuchnie (w unii, towarzysze...w unii....niech sie unia
          martwi......), bo renty sa teraz dawane czasowo, weryfikowane itp.
          Ale to u nas (renty)

          A w niemczech zasilki dla bezrobotnych....w kraju, w ktorym nasi eurotomani
          mniej lub bardziej otwarcie licza na stanowiska pracy

          pzdr
          krzysztof
    • Gość: robi Jeszcze trochę o Niemczech IP: *.dialup.warszawa.pl 06.05.03, 00:11
      Ossis pod kroplówką
      Na restrukturyzację dawnej NRD z kasy federalnej i Brukseli wydaje się 75 mld
      euro rocznie

      W kompleksie "Ameryka" koło Chemnitz nikt nie wierzy w spełnienie
      amerykańskiego snu. Jeszcze w schyłkowym okresie komunizmu w tutejszej
      przędzalni zatrudniano dwa tysiące ludzi i sprowadzano do pracy Wietnamczyków.
      Po zjednoczeniu nierentowny zakład poszedł pod młotek. Pozostałości po
      przędzalni wykupiła gmina Penig. Pomysły na jej zagospodarowanie były różne:
      park rozrywki, kompleks rekreacyjny z pływalnią, klinika chorób płucnych,
      kasyno Las Vegas, kowbojskie pokazy i dworzec z lokomotywami parowymi... Nie
      zrealizowano żadnego. Dziś w "Ameryce" zostali już tylko "rdzenni Amerykanie".
      Na anonsy "Ameryka for sale", drukowane w niemieckiej prasie, a nawet
      w "Financial Times" i "International Herald Tribune", nikt nie odpowiedział.
      Nie pomogły chwytliwe hasła: "Za 10 mln marek cała Ameryka może należeć do
      ciebie!". Bo w "Ameryce" koło Chemnitz nikomu nic się nie opłaca.
      "Niemcy wschodnie znalazły się na krawędzi upadku" - alarmował rok temu
      Wolfgang Thierse. Przewodniczącemu parlamentu zarzucono czarnowidztwo. Tylko
      nieliczni politycy zgodzili się z tą oceną. Dziś tylko nieliczni się z nią nie
      zgadzają. Zamiast doganiać zachód, wschód republiki rozwija się wolniej od
      niego już od pięciu lat. Nowe landy, gdzie żyje 18,5 proc. Niemców, wytwarzają
      tylko 7,4 proc. dóbr przemysłowych w państwie. Na restrukturyzację dawnej NRD z
      kasy federalnej i Brukseli płynie nieprzerwanie strumień 75 mld euro rocznie.
      Jak przyznano w wewnątrzpartyjnym dokumencie SPD, pieniądze te jedynie pomogły
      zapobiec powiększaniu się dysproporcji w stosunku do zachodnich landów. Zgodnie
      z oficjalną statystyką, pracy szuka 20 proc. ludności byłej NRD. W wielu
      okręgach z zasiłków żyje jednak co trzeci obywatel.
      Na zachód republiki uciekły już prawie dwa miliony mieszkańców. Kanclerz
      Schröder ograniczył się do zagwarantowania nowym landom, że nie odłączy ich od
      budżetowej kroplówki. Zgodnie z tzw. paktem solidarnościowym II, strumień
      pieniędzy z kasy federalnej będzie płynął co najmniej do 2020 r. Buntuje się
      natomiast Bruksela. "Unia nie jest sowieckim superpaństwem i nie może bez końca
      dokładać do lokalnych przedsiębiorców ani kazać im tworzyć miejsc pracy. Może
      natomiast stwarzać ku temu warunki" - twierdzi komisarz Michel Barnier.

      Piotr Cywiński
      Berlin

      www.wprost.pl/ar/?O=43162
    • Gość: robi Przecinku i jak to skomentujesz? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.03, 21:09
      Hm ,jedna wypowiedź Hausnera a spekulanci trzesą portkami. Dlaczego tak łatwo
      ich zdenerwoawać.

      Złoty słabnie

      KOMENTARZ KRAJOWY

      USD/PLN i EUR/PLN
      Podczas środowej sesji notowania naszej waluty, podobnie jak w drugiej części
      wtorkowego handlu, spadały. Cena dolara do złotego wzrosła do 3,8015 z 3,7600
      na otwarciu, choć jeszcze dzień wcześniej wynosiła nawet 3,7525 i była
      najniższa od 15 lutego 1999 r. Euro do złotego zwyżkowało do 4,3400 z 4,2840 na
      otwarciu i wobec 4,2375 dzień wcześniej. Deprecjacja naszej waluty została
      spowodowana po pierwsze wtorkowym, popołudniowym wystąpieniem ministra
      gospodarki, pracy i polityki społecznej, który skrytykował Program Naprawy
      Finansów Publicznych Grzegorza Kołodki. Jerzy Hausner podkreślił, że program
      ten jako samoistne przedsięwzięcie nie ma szans realizacji oraz dodał, że
      między nim a ministrem finansów jest „zasadniczy spór merytoryczny, spór dwóch
      logik”. Zdaniem Jerzego Hausnera jest jeszcze miejsce na poluzowanie polityki
      fiskalnej, a ważniejsze od szybkiego wejścia Polski do strefy euro jest
      pobudzenie wzrostu gospodarczego. Tego samego dnia PNFP ministra finansów
      skrytykował również PSL. Ludowcy zapowiedzieli zmiany w ustawie o NBP. Kolejnym
      czynnikiem, który skłonił inwestorów do wyprzedaży złotówek była środowa
      wypowiedź Edmunda Pietrzaka, doradcy ekonomicznego prezydenta o tym, że w
      przypadku gdyby Polacy w unijnym referendum nie poprali integracji z UE nasz
      kraj czeka kryzys walutowy.
      W trakcie środowej aukcji obligacji 2-letnich popyt inwestorów na zaoferowane
      przez Ministerstwo Finansów papiery o wartości 2,8 mld złotych 2,7-krotnie
      przewyższył podaż i wyniósł 7,5 mld złotych.
      O godz. 15.00 jeden dolar wyceniany był na 3,7875 złotego, a jedno euro na
      4,3240 złotego (odchyl.– 5,40 proc.).

      Krótkoterminowa prognoza
      Wydaje się, że najbliższym okresie słabszy sentyment dla naszej waluty może się
      utrzymać. Zakładając dalszy wzrost wartości euro do dolara wydaje się, że lekką
      przecenę złotego możemy obserwować w jego relacji euro.

      Strategia:
      Wstrzymaj się z transakcjami

      KOMENTARZ MIĘDZYNARODOWY

      USD/JPY i EUR/JPY
      W środę kurs USD/JPY zniżkował do 116,77 z 117,81. Oznacza to, że notowania
      amerykańskiej waluty do japońskiej znalazły się na najniższym poziomie od 11
      marca br. Ostatni silny spadek ceny „zielonego” zwiększa obawy wśród inwestorów
      o to, że Bank of Japan może, podobnie jak miało to miejsce w okresie styczeń –
      marzec, zainterweniować „ukrycie” na rynku na zlecenie Ministerstwa Finansów,
      aby przeciwdziałać dalszemu wzmocnieniu się jena. Wiceminister resortu finansów
      ds. międzynarodowych Zembei Mizoguchi powiedział w ciągu dnia, że władze mogą
      podjąć takie działania, jeśli okaże się to konieczne. Japońska waluta zyskała
      również do euro. Kurs EUR/JPY spadł do 133,13 z 134,47, kiedy to był najwyższy
      od 22 lutego 1999 r.
      O godz. 15.00 jeden dolar wyceniany był na 116,90 jena.

      Krótkoterminowa prognoza
      Na rynku jena bardzo wzrosło ryzyko interwencji. Kurs USD/JPY w ok. poziomu
      116,70/90 powinien zostać wykorzystany do zakupów amerykańskiej waluty.

      Strategia:
      Kupuj po 116,70/90
      Stop loss 116,40 / Take profit 117,50/60

      EUR/USD
      We wtorek wieczorem czasu polskiego amerykański bank centralny, zgodnie z
      oczekiwaniami rynku, nie obniżył poziomu stóp procentowych w USA. FOMC po
      posiedzeniu dał jednak sygnał, że do „cięcia” może dojść już niedługo.
      Podkreślono, że gospodarka Stanów Zjednoczonych nie jest wolna od ryzyka
      spowolnienia oraz ostrzeżono przed niepożądanym spadkiem inflacji. Notowania
      europejskiej waluty do dolara zareagowały na decyzję FED-u silnym wzrostem, a
      kurs EUR/USD zwyżkował do 1,1453, tj. do najwyższego poziomu od 28 stycznia
      1999 r. Dalsza aprecjacja eurodolara została powstrzymana wystąpieniem
      sekretarza skarbu USA. John Snow w wywiadzie dla telewizji CNBC wyraźnie
      podkreślił, że Stany Zjednoczone zamierzają kontynuować politykę mocnego
      dolara. Kurs EUR/USD zakończył wtorkową sesję przy 1,1438.
      Podczas środowego handlu cena euro do dolara skonsolidowała się w okolicy
      poziomu 1,1400 (min. 1,1382). Wpływ na niewielkie osłabienie euro do dolara
      mogły mieć opublikowane rano dane o 44 tys., nieco wyższym niż oczekiwano,
      wzroście liczby bezrobotnych w kwietniu w Niemczech. Bezrobocie u naszych
      zachodnich sąsiadów wzrosło już 13 miesiąc z rzędu.
      O godz. 15.00 jedno euro wyceniane było na 1,1417 dolara.

      Krótkoterminowa prognoza
      Wydaje się, że kurs EUR/USD ma jeszcze szansę na pewien wzrost. Na rynku uważa
      się jednak, że aprecjacja ceny euro do dolara powinna zakończyć się w okolicy
      poziomu 1,1480/1,1500.

      Strategia:
      Kupuj euro po 1,1365/1,1400
      Stop loss 1,1340 / 1,1480

      www.money.pl/pieniadze/komentarze/20030507/40793/
      • Gość: , Komentarz? IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 07.05.03, 22:37
        A co tutaj jest do komentowania?!

        Podali ze:

        "We wtorek wieczorem czasu polskiego amerykański bank centralny, zgodnie z
        oczekiwaniami rynku, nie obniżył poziomu stóp procentowych w USA."

        Nie zgadzam sie z tym ani troche.

        "Notowania europejskiej waluty do dolara zareagowały na decyzję FED-u silnym
        wzrostem,"

        Zgadza sie, calkiem im odbilo, oops, przepraszam, mowi sie, ze rynek wycenil
        walute na 1.1453 po silnym wzroscie. Ladnie? Nie?

        "Dalsza aprecjacja eurodolara została powstrzymana wystąpieniem
        sekretarza skarbu USA. John Snow w wywiadzie dla telewizji CNBC wyraźnie
        podkreślił, że Stany Zjednoczone zamierzają kontynuować politykę mocnego
        dolara."

        Nie zgadzam sie. Przyszlo opamietanie. Pan Snow powiedzial, w swobodnej
        interpretacji: "opamietajcie sie" I wszyscy sie opamietali. Dokladnie jak
        napisalem. W takich wypadkach lejce przejmuja politycy, i albo jest jakies
        oswiadczenie albo obnizka stop. Tu wygarnal wariatom z bankow pan Snow.
        I nie ma tutaj nic absolutnie zdroznego. Po prostu nie ma co wierzyc w cuda.
        Jak sie wie co sie robi, to sie zarabia.


        "Wpływ na niewielkie osłabienie euro do dolara
        mogły mieć opublikowane rano dane o 44 tys., nieco wyższym niż oczekiwano,
        wzroście liczby bezrobotnych w kwietniu w Niemczech. Bezrobocie u naszych
        zachodnich sąsiadów wzrosło już 13 miesiąc z rzędu."

        O i tu zaczynaja gadac chlopaki z sensem.

        "Krótkoterminowa prognoza Wydaje się, że kurs EUR/USD ma jeszcze szansę na
        pewien wzrost. Na rynku uważa się jednak, że aprecjacja ceny euro do dolara
        powinna zakończyć się w okolicy poziomu 1,1480/1,1500.

        Strategia:
        Kupuj euro po 1,1365/1,1400
        Stop loss 1,1340 / 1,1480 "

        Absolutnie odradzam... Absolutnie.
        Zadnej gry na dalszy wzrost Euro.

        Zartujecie chyba?
        USD/EUR jest koniem zwawym i chwiejnym, lada moment moze zaczac wierzgac i
        poplyna wszyscy dookola. Tam odchodza teraz takie ruchy, ze ja wole sobie
        herbatke wypic, pokiwac sie na stoleczku bujanym i na tym moje spekulacyjne
        zapedy sie zakonczyly w tym tygodniu.

        Natomiast jesli chodzi o uklad Zloty/Eur to ja sie nie wypowiadam, bo sie nie
        znam. Ja mysle, ze wy lekcewazycie oczywiste sygnaly. Po referendum w Prudniku
        i pokazowej wygranej unionistow NIE MA SZANS na referendalne NIE. Rozumiecie?

        Jezeli zycie UDOWADNIA bledna prognoze badawcza OBW to znaczy, ze nie ma co
        powaznie brac pod uwage referendalnego NIE.

        I jezeli pomimo to wystepuje wahniecie na rynku i zloty jakby zaslabl na
        chwile, to znaczy, ze powody sa inne. Moze sa jakies przecieki z ministerstwa
        finansow, moze Balcerowicz zobaczyl we snie wizje inflacji i za tydzien
        podniesie stopy procentowe, albo tez chlopaki w koncu zalapaly temat i
        dostrzegly nie dostrzegane dotad zagrozenia finansowe wynikajace z akcesji.

        Tak czy owak, jezeli nawet do takich zdarzen dochodzi, to znaczy ze reakcja
        rynku jeszcze przed nami. A to jest dopiero poczatek. Jedyny zysk z tej calej
        sytuacji to ten, ze jak sie zloty poslizgnie, to eksport wam odzyje.

        I dobrze.



        • Gość: , uzupelnienie. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 07.05.03, 22:46
          Bo tak niejasno napisalem, ze nie zgadzam sie.

          A to chodzi o to, ze nie bylo obnizki oczywiscie, ale "zgodnie z
          oczekiwaniami rynku" i to jest ta nieprawda.

          Czesc ludzi tutaj jak najbardziej chcialaby aby te stopy w ogole wykreslic,
          cale to zjawisko usunac, najlepiej jakby wszyscy mieli jeszcze doplacac do
          trzymania pieniedzy w banku.

          I tyle.

          A co do pary EUR/USD - nie tykac sie tego absolutnie. To jest za wysoko, za
          niebezpiecznie, za politycznie, za nerwowo, a teraz jest 1.1362-1.1364.
          I nic tutaj sie nie wymysli, bo moze trzeba znowu skrocic a moze nie.

          A jakby sie tak zrobilo krotka, a ECB poszlo po rozum do glowy, to ja nie moge.
          Kolejna jazda tyle, ze w druga strone. A jak poznamy wyniki po tym dolarze za
          III kwartal to pewnie tak bedzie. Wiec sugestia srednioterminowa:
          Patrzyc na ECB, dane o USA i ewentualnie zapinac pasy w druga strone.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka