Gość: kai
IP: 213.76.135.*
16.05.03, 12:13
Jednym z obiegowych arumentów eurofobów jest to, że w Unii jedzenie smakuje
jak trociny, a w Polsce wszystko jest pyszne. Pozwolę sobie się z tym nie
zgodzić. Zarówno w Unii jak i w Polsce duże istnieją duże zakłady prztwórcze
produkujące żewność masową, która faktycznie nie ma najlepszego smaki. W
Polsce dochodzi to jednak, że coraz więcej małych firm zaczyna stosować coraz
więcej "ulepszaczy", bo niestety nasze przepisy są w idealnej zgodzie z
eurofobicznymi postulatami - po co tworzyć instytucje efektywnie egzekwujące
jakość żywności, przecież to biurokracja. Ostatnio nieźle się strułem
takimi "świażymi i pysznymi" wędlinami z malej prywatnej masarni.
Eurofobi zapominają jakoś, że w Unii spora część żywności ma i smak i jakość.
Parmigiano, szynka westfalska, feta, camembert, irlandzka wołowina, włoskie
mikropomidorki i tysiące innych produktów jest przez Unię rygorystycznie
kontrolowane (a przy okazji chronione). Smakują jak trociny? Widocznie
eurofibi w życiu ich nie jedli. A jedzenie w greckich tawernach lub
niemieckich gospodach to też trociny? Zarówno w Polce jak i w Unii można
znaleźć mnóstwo dobrych rzeczy, to tylko kwestia smaku i ceny. Zarówno w Unii
jak i w Polsce niech nikt się nie spodziewa, że za grosze kupi żywnośc o
najwyższej jakości. A nasze wejście do UE nie ma tu nic do rzeczy.