Gość: Jan Polak
IP: *.odnxx7.adsl.tele.dk
18.05.03, 17:46
Nic sie od wiekow w naszej polskiej mentalnosci nie zmiena.
Biegamy z jezykiem na brodzie za innymi i stawiamy ich wyzej
niz samych siebie. Kiedy to sie skonczy? Oni tymczasem wyzywaja
nas od oslow, mowia abysmy nie marnowali szans siedzenia cicho.
My zas jak gdyby nigdy nic zabiegamy o naszych "przyjaciol". My
mamy honor, naszych slow nie rzucamy na wiatr i zawsze inni
moga na nas liczyc. Czy nikt naszym panom od spraw
zagranicznych nie uswiadomil, ze polityka to brudna gra i kazdy
dba najpierw o swoje interesy a potem o innych? Co my zyskamy
jak wciagniemy innych do Iraku? Czy naprawde bardziej sie nam
oplaca aby inni wzieli to co my sami mozemy wziac? Czego sie
Szmajdzinski/Cimoszewicz & Co. obawiaja, ze az tak bardzo im
(nam) zalezy na innych? Czy nie lepiej wziac przyklad z naszych
zachodnich sasiadow, zlozyc slowne deklaracje "pomocy i
przyjazni" i zajac sie tym, z czego mozemy czerpac zyski w
Iraku? Czy napewno musimy przekonywac Stany o tym, ze
mozemy "odgrywac role" - czy nie lepiej czerpac korzysci z
roznych ról...??? Ja sie tylko pytam - kto pyta nie bladzi ;-)