Dodaj do ulubionych

Wesoło o UE

IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 06.08.03, 16:43
Wnuczek mówi do dziadka:
- Dziadku Turcja popiera starania Polski o wejście do Unii Europejskiej?
Na to dziadek:
- Mszczą się za odsiecz wiedeńską.


Czy to prawda, że Polska ekipa rządowa rozpoczeła ewangelizacje Europy?
TAAAK to prawda, niemal cały czas klęczą w skupieniu podczas pobytu w
Brukseli.


W Unii Europejskiej przychodzi baba do lekarza.
Lekarz ją bada i następnie pyta:
- Czy boli panią w gwieździe?
Baba pyta:
- A gdzie to jest?
Na to lekarz cicho:
- W krzyżu, ale u nas w uni jest neutralność światopoglądowa i nie można w
publicznych miejscach mówić tego słowa.


Po ostatniej wpadce z dopłatami do rolnictwa Rząd postanowił zbadać
inteligencję naszych negocjatorów.
Zamknięto więc w osobnych celach Plewę, Hubner i Truszczyńskiego, i każedej
osobie dano po dwie stalowe kulki, aby wykazali się inwencją i coś z nich
zrobili.
Po tygodniu otwierają celę, w której był zamknięty Plewa i pytają się:
-Co Pan zrobił z kulkami?
Na to minister:
-Z jakimi kulkami?
Następnie poszli do pani Hubner. A tam pani minister siedzi biedna nad
kulkami i nic, bo bez instrukcji ani rusz.
Idą do ostatniej celi, a tam Truszczyński jedną kulkę zgubił, a drugą zepsuł.


Jak Unia obiecuje, że zabierze to zabierze.
Jak obiecuje, że da to obiecuje.


Pani Premierowa pyta się mężą:
-Leszku, po co bierzesz te ochraniacze na kolana?
-Jadę do Brukseli.
-No i...?
-Wiesz kobieto jakie tam mają twarde podłogi?!


-Czy to prawda, że po wejściu do UE Polska zyska 10 mld. w przeciągu dwóch
lat?

-W zasdzie tak, ale nie w ciągu dwóch lat, a roku. Nie 10 ale 20 mld. I nie
zyska tylko straci.

Reszta się zgadza.


Rozmowa filozofa niemieckiego z polskim.
Temat konferencji "Co to jest prawda w UE".
Filozof niemiecki:
-Przestańmy mówić o prawdzie a mówmy o miłości.
Na to odpowiada filozof polski:
-Miłość bez prawdy to ja mam w burdelu!!!


Nauczycielka pyta dzieci w klasie, co zamierzają robić w przyszłości.
Zgłasza się Jurek:
-Ja chcę być urzędnikiem Unii Europejskiej. Będę zarabiał 10 tys. euro na
miesiąc.
Jasiu z kolei mówi:
-Ja chcę być lekarzem w Unii, będę się specjalizował w eutanazji.
Jurek się śmieje:
-Ha ha ha! Czarna robota i będziesz miał mniej kasy od urzędnika.
Na to Jasiu pokazuje język i mówi:
-Zobaczymy jeszcze, kto zgarnie na lewo więcej kasy.


Agitator wyjaśnia na zebraniu wiejskim zasady dopłat dla rolników. Na koniec
stwierdza, że do kieszeni rolników popłynie strumień unijnych pieniędzy.
Jeden z dociekliwych gospodarzy stawia pytanie:
- Jak wielkie to będą pieniądze?
- No, będzie to rzeka pieniędzy. - Odpowiada agitator.
- Aha. A jak wielka to będzie ta rzeka?
Agitator, aby przekonać rolników mówi:
- Będzie to rzeka pieniędzy, szeroka jak horyzont!
- No, to jak te pieniądze mają być jak ten horyzont, to ja nigdzie nie idę.


Trumna dla Rzeczpospolitej
Stalin z Hitlerem to pierwsza deska,
Za drugą deską jest gruba kreska,
"Wybierzmy przyszłoć", to trzecia deska,
a czwartą deską, Unia niebieska.


Nauczyciel pyta ucznia:
- Jaka będzie Polska po wstąpieniu do UE?
- Ludowa.
- Jeszcze jaka?
- Totalitarna.
- I jeszcze jaka?
- Socjalistyczna.
- A teraz jaka jest?
- Niepodległa.


Sondaż:
- Jaki jest pani ulubiony kolor?
- Niebieski.
- A jaki jest kolor którego pani nie lubi?
- Niebieski z gwiazdeczkami.


Jaka będzie tematyka sensacji XXI wieku prowadzonych przez Wołoszańskiego
juniora?
"Jak udało się zrealizować spisek przeciwko czterdziestomilionowemu
narodowi".


W Zjednoczonej Europie eurourzędnik pyta Kowalskiego :
- Jesteście Niemcem?
- Nie, jestem POLAKIEM
- Ale przecież urodziliście się na terenie Unii Europejskiej
Na to Kowalski:
- A czy jak kura urodzi się w chlewie to jest świnią?


W siedzibie Komisji Europejskiej w Brukseli o posadę stara się warszawska
babcia klozetowa.
Na rozmowie pokazują jej napis "WC" i pytają:

- Co ten skrót znaczy?
- Water Closet - wyjaśnia babcia.

Następnie pytają ją o znaczenie skrótu "EC".

- "European Commission" - odpowiada bez zająknienia po angielsku babcia.

Po wyjściu koleżanka pyta jej, jakie miała pytania.

- "Tylko dwa i to dość łatwe - jedno zawodowe, jedno z europeistyki".


-Mamo, co dziś na obiad!?!
-Zupa z brukselki syneczku
-Czy to to samo co kiedyś pierogi ruskie?


-Panocku cy Wy nie wieta co stało się znasym dumnym białym orłem w złotej
koronie szybującym w obłokach?
-Wim euroentuzjaści zaczarowali go w kurę grzebiącą w śmietnisku, a gdy nic
nie znajdzie posyłają ją do Brukseli po gruszki na wierzbie!


"Wyznanie wiary dziecięcia unioeuropejskiego"

-Kto ty jesteś? -Europejczyk!
-Jaki znak Twój? -Gwiazdek wieńczyk!
-Czym twa ziemia? -Kontynentem!
-Czym zdobyta? -Nie pamiętam!
-Czy ją kochasz? -Sam już nie wiem...
-A w co wierzysz? -W nic nie wierze!!!

----
Obserwuj wątek
    • Gość: snajper Re: Wesoło o UE IP: *.acn.waw.pl 07.08.03, 02:51
      Wszechświat rozpiera energia. Ale to dosłownie. Astrofizycy właśnie to
      potwierdzili - jakaś energia wypełniająca całą przestrzeń kosmiczną - zwana
      ciemną, bo nieznanej wciąż natury - jest źródłem siły, która na przekór
      grawitacji coraz mocniej i szybciej odpycha galaktyki od siebie

      Wyniki zespołu dr. Ryana Scrantona z Uniwersytetu Pittsburgha (opublikowane w
      pośpiechu na razie tylko w internecie) stawiają kropkę nad i. - Wielu fizyków
      przybrało postawę wyczekującą wobec dotychczasowych doniesień o tajemniczej
      energii w kosmosie. Ten rezultat jest dowodem, który może ostatecznie zamknąć
      drzwi - powiedział dla "New York Times" dr Robert Nichols, astrofizyk z
      Carnegie Mellon.

      Bóg nacisnął na pedał gazu

      Pierwsze sygnały o istnieniu pewnej ciemnej energii pojawiły się już pięć lat
      temu. Tylko w ten sposób astrofizycy mogli wyjaśnić wyniki obserwacji eksplozji
      pewnych wypalonych gwiazd, tzw. supernowych typu Ia, które zdarzają się średnio
      raz na sto lat w każdej galaktyce. Każda taka eksplozja następuje z grubsza z
      taką samą energią. A widać je nawet z bardzo daleka, gdyż ich blask jest
      chwilowo miliardy razy silniejszy niż Słońca.

      Dzięki temu, że dokładnie wiemy, jak silne są te wybuchy, możemy określić ich
      odległość od Ziemi. Np. jeśli są słabo widoczne z naszej planety, to znaczy, że
      wybuch nastąpił w bardzo dalekiej galaktyce. Astrofizycy nauczyli się określać
      odległość tych supernowych z dokładnością do kilku procent. Kilka lat temu ze
      zdziwieniem odkryli, że supernowe obserwowane w odległych galaktykach są
      ciemniejsze, a tym samym bardziej odległe, niż być powinny. A dlaczego to takie
      dziwne?

      Wiadomo, że nasz Wszechświat od kilkunastu miliardów lat się rozszerza.
      Początkowo, nie widzieć zresztą czemu, był niewiarygodnie rozgrzany i
      ściśnięty. Nagle "tamy puściły" i od momentu zwanego Wielkim Wybuchem materia i
      energia zaczęły się rozprężać jak powietrze uchodzące z balonu. Temu
      rozszerzaniu przeszkadza jednak siła grawitacji, która - przeciwnie do impetu
      Wielkiego Wybuchu - działa na rzecz zbliżenia do siebie wszelkiej materii.
      Zdawało się więc, że Wszechświat powinien rozszerzać się coraz wolniej, gdyż
      grawitacja jest jego hamulcowym. Zastanawiano się oczywiście, czy materii i jej
      siły ciążenia starczy, by w końcu całkowicie zatrzymać ekspansję. Ale co do
      tego, że "hamowanie" następuje, nie było wątpliwości.

      Tymczasem mierzone wybuchami supernowych kosmiczne odległości nie tylko nie
      maleją, ale wprost przeciwnie - rosną, i to coraz szybciej. Dwa zespoły
      astrofizyków niezależnie analizujące jasność supernowych potwierdziły w 1998
      r., że od mniej więcej 7 mld lat Wszechświat "nacisnął pedał gazu" - tj.
      przyspieszył rozszerzanie. Z tego wypłynął szokujący wniosek - wbrew
      przyciągającej sile grawitacji musi działać jakaś nieznana siła odpychająca.
      Jest zbyt mała, by w zauważalnym stopniu wpływała na orbity planet w Układzie
      Słonecznym ani ruchy gwiazd w galaktykach. Jest jednak w stanie zmienić kształt
      Wszechświata w ogromnych skalach odległości - gromad i supergromad galaktyk.

      Oczywiście zaraz pojawiły się głosy sceptyczne. Podkreślano, że za słaby blask
      supernowych mogą być odpowiedzialne jakieś ciemne mgławice, które wypełniają
      przestrzeń międzygalaktyczną i jak półprzezroczysta woalka zasłaniają Ziemianom
      widok kosmosu. Spekulowano również, że w odległych epokach, z których dochodzi
      do nas światło eksplozji supernowych, gwiazdy mogły mieć innych skład, a więc
      wybuchały z inną siłą i blaskiem.

      Dowód ze skóry pantery

      Dlatego tak cenne jest obecne potwierdzenie istnienia ciemnej energii, które
      przyszło z całkiem innego źródła. W pracy, która właśnie ukazała się w
      internecie (http://xxx.lanl.gov/abs/astro-ph/0307335), 23 wybitnych
      astrofizyków pod wodzą Ryana Scrantona z Uniwersytetu Pittsburgha w Pensylwanii
      znalazło „odcisk palca” tajemniczej siły w mikrofalowym promieniowaniu tła
      zmierzonym przez sondę WMAP.

      To promieniowanie, które dobiega Ziemi z wszystkich stron nieba, jest echem
      bardzo gorącej epoki z okresu 400 tys. lat po Wielkim Wybuchu. Mapa temperatury
      tego promieniowania przypomina skórę pantery - nakrapiana jest ciemniejszymi
      cętkami, czyli obszarami, gdzie przed kilkunastu miliardami lat było cieplej.
      Zespół Scrantona porównał ją z rozkładem 25 mln znanych galaktyk, które
      wypełniają kosmos (opisanych w katalogu Sloan Digital Sky Survey). Okazało się,
      że promieniowanie tła, które nadbiega z tych miejsc, gdzie dziś na niebie
      świecą galaktyki, maluje nieco gorętsze cętki na tej mapie.

      Co to oznacza? Mikrofalowe echo Wielkiego Wybuchu po przejściu przez obszar
      zajmowany przez galaktyki zyskało na energii, podniosło swą temperaturę. A to
      jest możliwe właśnie wtedy, kiedy w kosmosie działa "odpychająca" energia.

      Fizycy porównują przejście promieniowania tla przez galaktykę do stoczenia się
      kulki w zagłębienie na płaskiej powierzchni. Kulka oczywiście wtedy
      przyspieszy, z maksymalną prędkością pokona najniższe obniżenie, a potem
      zacznie się wspinać po drugiej stronie pochyłości. Przy braku ciemnej energii
      kulka wydobędzie się z dołka z tą samą energią, z jaką do niego wpadła. Jeśli
      jednak Wszechświat rozpiera ta dziwna siła, to drugie zbocze dołka zdąży się
      obniżyć, co sprawi, iż kulka wyleci z dołka z nieco większą prędkością, niż do
      niego wpadła. Ten sam efekt - zdaniem fizyków - sprawia, że mikrofalowe
      promieniowanie tła po przejściu przez galaktyczny "dołek" nabiera energii.

      Prof. Max Tegmark z uniwersytetu stanowego Pensylwanii porównuje to do
      wykorzystania limitu na karcie debetowej w czasie, kiedy szaleje inflacja.
      Kwota, którą po pewnym czasie trzeba bankowi wrócić, będzie realnie mniejsza.

      Einstein się nie pomylił

      Naukowcy mają więc teraz długo oczekiwane potwierdzenie i stoją przed wielką
      zagadką. Czym jest ciemna energia, źródło odpychającej siły działającej na
      przekór powszechnemu ciążeniu materii? W jednym z ostatnich numerów "Science"
      prof. Robert P. Kirshner pisał proroczo: "Wielka dziura zieje w naszym
      rozumieniu fundamentalnych praw natury, a w szczególności grawitacji". Dlaczego
      grawitacji? Bo możliwość istnienia kosmicznego "odpychania" przewidział Albert
      Einstein, tworząc w 1916 r. ogólną teorię względności, czyli nowe prawa
      grawitacji.

      Einstein w swych równaniach obok siły ciążenia dopisał człon, zwany stałą
      kosmologiczną, który grał właśnie rolę siły odpychającej. Wtedy bowiem wydawało
      się, że kosmos jest niezmienny i wieczny. Tymczasem gdyby nie
      było "odpychającej" stałej kosmologicznej, a tylko sama grawitacja, to kosmos
      miałby tendencję do kurczenia się, a tego nikt nie brał wtedy poważnie pod
      uwagę.

      Einstein wkrótce potem wycofał się ze stałej kosmologicznej. Mówił wręcz, że
      była największą pomyłką jego życia. "Odkąd wprowadziłem do równań ten człon,
      miałem nieczyste sumienie Nie jestem w stanie uwierzyć, że tak okropna rzecz
      może istnieć w przyrodzie" - pisał w 1947 r. do belgijskiego kosmologa Georgesa
      Lemaitre. Faktem jest bowiem, że o ile grawitację potrafiono zrozumieć jako
      pewną cechę przynależną materii i energii, o tyle stała kosmologiczna nie miała
      żadnego tego typu fizycznego "umocowania".

      Dziś również jest z tym kłopot. Niektórzy wierzą, że ciemna energia to
      fundamentalna cecha samej próżni (choć nie udało się tego wyliczyć w żadnej
      znanej teorii). Inni wolą zgodzić się z istnieniem niewykrytej dotąd substancji
      wypełniającej przestrzeń Wszechświata o niespotykanych własnościach (m.in.
      ujemnym ciśnieniu) - trochę na wzór mitycznego XIX-wiecznego eteru. Niektórzy
      nawet ochrzcili ją mianem kwintesencji, która w filozofii Arystotelesa była
      eterycznym tworzywem ciał niebieskich, piątym elementem obok czterech żywiołów
      Ziemi: powietrza, ziemi, ognia i wody. Coraz wyraźniej widać, że ta zagadka
      czeka na nowego Einsteina.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka