k8sz
06.01.04, 16:32
Piesek mojego męża (a właściwie teraz już jego mamy)jest staruszkiem (ponad
14 lat) z zaawansowaną chorobą serca. Do niedawna jedyna oznaka jego choroby
było krztuszenie się (woda zalegająca w płucach), czesty kaszel itp, ale
piesek był bardzo rześki i właściwie nie wyglądał na psa chorego. Obecnie
jest coraz gorzej - pies jest co prawda pod stałą opieką lekarza, ale
oczywiście wiek robi swoje. praktycznie cały czas krztusi się, kaszle, kilka
razy stracił przytomność. Wszyscy wiemy, że zbliża się koniec, ale nie bardzo
wiemy jak się na niego przygotować. Czy w przypadku takiej choroby jest
możliwe, że pies odejdzie sam, bez naszej ingerencji, ze po prostu w pewnym
momencie to jego omdlenie będzie na zawsze? Czy tez przyjmując leki zarówno
wzmacniające serce jak i odwadniające będzie siękrztusił tą woda z płuc
jeszcze bardzo długo, aż ktoś zadecyduje żeby mu przerwać te cierpienia? W
zeszłym roku byłam zmuszona uśpić moją ciężko chorą na raka sunię i choć
wiem, że było to najlepsze wyjście, do tej pory bardzo to przeżywam i
naprawdę nikomu nie życzę. Ja wiem, ze to być może mało optymistyczny watek,
ale niestety nasi mali przyjaciele są z nami bardzo krótko i kiedyś musimy
ich pozegnać. Z jednej strony bardzo bysmy chcieli ulżyć pieskowi w
cierpieniach, ale z drugiej - on naprawdę czasami jest wciąż wesołym, jako
tako sprawnym psiakiem i na pewno nie można go na razie uśpic. Wiemy, że
będzie już tylko gorzej, ale być moze jest szansa, że przy chorym sercu
naturalna śmierć nie będzie związana z ogromnym cierpieniem? Jeśli ktos z was
ma doświadczenia z takę choroba, bardzo proszę o jakieś informacje...