20.07.10, 16:05

Witajcie pisze z takim problemem moze ktos z was bedzie mial pomysl
jak mi pomoc chodzi o to brat 20letni posiada psa mieszanka amstaffa
pies ten ma 3lata jest zupelnie niezrownowazony rzadzi wszystkim i
wszystkimi pies byl zle chowany od przyprowadzenia ugryzl mnie dwa
razy ostatnio zjadl kanapke ze stolu zwrocilam mu uwage a on na mnie
warczy mala sprzeczka miedzy domownikami zaczyna szczekac rzucac
sie.W pazdzierniku dolaczy do nas dzidzius nie wyobrazam sobie chowac
malego przy tym psie niezrownowazonym.Mysle ze nawet placz malego
moze sprowokowac w nim agerseje w stosunku do mnie lub malego a ja
nie mam zamiaru siedziec zmaknieta w pokoju z dzieckiem a pies bedzie
bezstrosko latal po mieszkaniu.Brat nie ma zamiaru nic zrobic w tym
kierunku by zapewnic bezpieczenstwo mi i swijemu siostrzencowi a ja
nie mam zamiaru byc przeleknieta psychicznie i bac sie bo pies moze
zrobic nieodwravcalna krzywde.
Obserwuj wątek
      • zdolowana1983 Re: pomocy 20.07.10, 16:37
        Jestem mieszkancem domu ale niestety jak narazie nie mam gdzie sie
        wyprowadzic myslimy cos z narzeczonym na przyszly rok.Ale do tego czasu
        jeszcze troche.I tu jest problem bo we wlasnym domu czuje sie jakby
        moje zdanie i uczucia nie byly wazne.Nie wiem jak wplynac na ta cala
        sytuacje.
        • listekklonu Re: pomocy 20.07.10, 19:26
          Warto byłoby zabrać psa na profesjonalne szkolenie. Tylko żeby to miało sens,
          wszyscy musicie z psem pracować, całą rodziną. Z Twoich opisów nie wynika, żeby
          pies był jakoś specjalnie niezrównoważony, raczej zwyczajnie niewychowany.
          Poza tym warto psa zaprowadzić do weterynarza na kastrację. Zabieg jest szybki,
          a korzyści mnóstwo. Wykastrowany pies jest spokojniejszy, bo nie nie szarpie nim
          burza hormonów. Poza tym nie ucieka za suczkami.
          • minniemouse Re: pomocy 21.07.10, 01:07
            kastracja kastracja kastracja. bo- TESTOSTERON.
            po kastracji pies z pewnoscia bedzie wykazywal mniej agresji na tle hormonalnym,
            ale nie licz ze sama kastracja wszystko zalatwi. bez wychowywania sie nie obedzie.


            najwazniejsze jest aby WSZYSCY domownicy z bratem na czele zrozumieli, ze jak
            na razie pies jest rozpuszczony mowiac po prostu,
            nie zna swwjego miejsca,
            widac ze nie ma dyscypliny i podejrzewam jak na taka rase ma zbyt malo ruchu.

            taki pies wymaga nie tylko dwa razy dziennie 1-2 godz spaceru ale INTENSYWNEGO
            ruchu, musi byc nie tylko fizycznie ale i umyslowo zmeczony aby potem w domu
            chciec wypoczywac, i sluchac sie.

            a wiec spacer powinien byc nie tylko na przemian z biegami ale takze
            interesujacy np bieganie przez przeszkody, pomiedzy drzewami, skakanie za pilka,
            frisbee itp az sie porzadnie zmeczy.

            W domu -b. wazne!- wszyscy musza zastosowac te same metody wychowawcze.

            ja polecam Cesara Millana, jego ksiazki i pewnie kasety dvd do kupienia lub
            pozyczenia, i przede wszystkim koniecznie trzeba kupic - nie wypozyczyc, KUPIC
            ksiazke Stanleya Corena
            pt Jak Rozmawiac z Psem - jest to ksiazka ktora tlumaczy mowe psa i jak na nia
            reagowac
            konieczna dla zrozumienia psychiki i mowy ciala psa ogolnie.

            dobra metoda nauczenia psa posluszenstwa, choc z poczatku klopotliwa, jest tzw
            "pepowina" metoda Brada Pattisona.
            otoz od rana do wieczora przywiazujemy psa na smyczy do siebie, smycz
            owinieta wokol talii.
            w domu takze, i pies musi za nami chodzic ile sie da.
            my do kuchni pies do kuchni, my do pokoju pies do pokoju, my do ogrodu pies do
            ogrodu itd.
            to samo na dworze.
            chodzi o to zeby pies nauczyl sie ze musi bez slow byc zawsze u nogi i robic
            nie to co on chce, tylko to co MY chcemy - bez slow.
            to bardzo dobra metoda nauczenia psa ze ma sie sluchac i nas trzymac, byc
            blisko nas.


            Podkreslam jednak ze nie odniesiecie sukcesu jesli nie bedzie wspolnego
            wysilku i zgrania w wychowywaniu psa
            .

            jak kazdy bedzie robil co chcial, zapomnij ze pies sie oduczy zlych nawykow a
            nauczy posluszenstwa. w tym czasie tez nie mozna dawac psu smakolykow, zabawek,
            pozwalac wskakiwac na kanapy, fotele, lozka, wchodzic do kuchni itp - on ma sie
            nauczyc ze jest ranga nizej i ma sie absolutnie sluchac, z czasem jak juz nauczy
            sie absolutnie posluszenstwa i duscypliny, bedzie mozna wrocic do smakolyka i
            zabawek (jesli w ogole bedziecie tego chcieli) i zaproszenia na kanape.
            ale tylko zaproszenia.
            jesli bowiem zauwazycie ze nie chce zejsc na rozkaz to znak ze zaczynaja sie
            problemy z dyscyplina, i trzeba ja zaostrzyc.

            a masz o co sie bac - rzeczywscie moze zaatakowac niemowle, i to powaznie.
            musisz wiec zmusic brata i reszte rodziny aby potraktowali to powaznie.

            Zapisac psa na jakis kurs to bardzo dobry pomysl.
            przy czy dobrze by bylo aby przy wyborze zwracac uwage aby nie byl to kurs
            gdzie stosuje sie dyscypline i konsekwencje, metody pozytywne a nie bicie i krzyki.

            Niekotrzy tutaj bardzo chwala same metody pozytywne ale nie wiem czy ty masz na
            to czas. czasem bowiem trwa to bardzo dlugo zeby pies sie zmienil a dziecko nie
            czeka.
            dlatego ja osobiscie polecam metody Millana, szczegolnie dla amstaffa ktory juz
            gryzie ludzi. Millan dla takich jest bardzo dobry.
            trzeba tylko pamietac ze metody Millana to nie jest wbrew pozorom bicie i
            szarpanie psa a wlasnie pozytywna metoda polegajaca na wyczerpaniu energii psa
            poprzez cwiczenia, ruch - np. zaprzagnijcie psa zeby was ciagnal na wrotkach, i
            na sukcesywnej, konsekwentnej dyscyplinie.

            Minnie




            --
            Warto przeczytac na forum Migrena:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
      • zdolowana1983 Re: pomocy 21.07.10, 12:47
        Owszem mowilam o moich obawach narzeczonemu ale on mowi ze nie chce
        sie wtracac bo tu rzadzi moja mama nie rozumie tego ze jest to jego
        dziecko i powinen sie o nie troszczyc . Z kolei moj brat zyje
        przekonaniem ze pies jest w porzadku i ze przesadzam widac ze nie ma
        zamiaru zrobic nic w tym kierunku.Nie rozumiem jak mozna byc tak
        slepym i wolec psa niz bezpieczenstwo wlasnego siostrzenca.Niestety
        nie mam jak narazie sie gdzie wyprowadzic bo juz dawno bym to zrobila
        tylko dlaczego ja we wlasnym domu mam czuc sie niebezpiecznie a pies
        ma beztrosko sobie latac i nadal wkaskiwac kazdemu na glowe,niszczyc
        rzeczy i straszyc warczeniem czy chcecia ugryzienia.
        • minniemouse Re: pomocy 22.07.10, 01:57
          > Owszem mowilam o moich obawach narzeczonemu ale on mowi ze nie chce
          > sie wtracac bo tu rzadzi moja mama nie rozumie tego ze jest to jego
          > dziecko i powinen sie o nie troszczyc .


          alez twoj narzeczony ma absolutna racje!!!!!
          to jest TWOJA mama, twoj brat
          i to do ciebie nalezy uzeranie sie z nimi.
          tak samo jak do narzeczonego nalezy uzeranie sie z JEGO rodzina,
          a nie do ciebie. jego obowiazkiem jest tu ciebie poprzec.

          . Z kolei moj brat zyje
          > przekonaniem ze pies jest w porzadku i ze przesadzam widac ze nie ma
          > zamiaru zrobic nic w tym kierunku


          wiec podzielam zdanie innych ze nie ma co dalej strzepic jezyka po proznicy i
          nie masz innego wyjscia tylko wyprowadzic sie.
          albo, postraszyc brata ultimatum - albo pojdzie z psem na tresure albo ty oddasz
          komus psa do adopcji (- nie do schroniska), bo nie bedziesz ryzykowala zdrowiem
          i zyciem dziecka.

          i mam nadzieje poskutkuje.


          i zebys wiedziala, polaczenie zle wychowanego psa a szczegolnie rasy z akurat
          tak zbudowana szeroka szczeka jaka ma amstaff i podejscia jakie ma
          brat-wlasciciel moze (nie musi, ale moze) dla twojego dziecka skonczyc sie
          tragicznie.


          Minnie




          --
          Warto przeczytac na forum Migrena:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
    • blue.berry Re: pomocy 21.07.10, 09:45
      są dwie opcje.

      albo się wyprowadzisz z domu,
      albo doprowadzisz do zmiany w zachowaniu twojego brata a co za tym idzie i psa.
      proponuje zgromadzić cała rodzinę i szczerze o tym porozmawiać. oczywiście wiele
      zależy od tego jaki stosunek do sprawy ma wasza mama (bo to pewnie jej
      mieszkanie) i jak rozkładają się głowy w waszym domu. warto uzmysłowić mamie że
      pies stanowi zagrożenie dla każdego domownika bo takie zachowanie jaki opisujesz
      będzie się pogłębiać i pies może pogryźć każdego z was.
      żeby w zachowaniu psa nastąpiły zmiany będzie potrzebne zaangażowanie was
      wszystkich ale przede wszystkim twojego brata. pies wymaga szkolenia i mocnego
      prze-rewidowania zachowań. a to potrwa - w zależności od intensywności działań
      od paru miesięcy do roku. wiec nawet jeśli zaczniecie pracować z psem już to
      dziecko pojawi się kiedy nadal będzie psem problematycznym.

      a może warto porozmawiać z mamą w temacie czy woli mieć w domu psa nad którym
      nie ma kontroli czy wnuka?


      --
      Każdymoże pomóc - zaadoptuj psa wirtualnie!
      • listekklonu Re: pomocy 21.07.10, 09:59
        > a może warto porozmawiać z mamą w temacie czy woli mieć w domu psa nad którym
        > nie ma kontroli czy wnuka?

        Uuu, paskudny szantażyk. Takie stawianie sprawy raczej nie sprzyja poprawie
        relacji w rodzinie.
    • agni_me Re: pomocy 21.07.10, 11:34
      Nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji. Nie da się - i mówię to z całą
      odpowiedzialnością - w końcu kilku tygodni zmienić psa na tyle, by móc okazać mu
      minimum zaufania, bez względu na ilość spędzonego czasu, metody i intensywność
      szkoleń. Skoro brat nie poczuwa się do żadnych zmian, mamie to nie przeszkadza,
      to zapewnienie bezpieczeństwa dziecku spoczywa na tobie.

      Musisz poukładać swoje relacje z psem, masz na to kilka tygodni. Warto zacząć od
      lektur, polecam książki Zofii Mrzewińskiej, np. "Jak rozmawiać z psem". Potem
      wykorzystuj każdą chwilę na podstawowy trening posłuszeństwa - smakołyki w dłoń
      i wielokrotnie w ciągu dnia ćwicz zwłaszcza komendy "siad", "na miejsce" "
      zostań", "daj". Jeśli masz dostęp do internetu, to łatwo znajdziesz darmowe
      filmy szkoleniowe Victorii Stillwell. Nie możesz się zniechęcać i opuszczać
      treningów. Opanujesz swój lęk, zaczniesz "dogadywać się" z astem, znacznie
      spokojniej będziesz znosić jego obecność. Może uda ci się zagonić narzeczonego
      do socjalizowania psa - dobrze, żeby zabierał psa na długie spacery, na których
      wybawi psa i wymęczy treningiem. A potem, kiedy pojawi się już dziecko, nie
      możesz nawet na sekundę dopuścić do sytuacji, że pies i dziecko są w jednym
      pomieszczeniu bez dorosłego chroniącego dziecko. Nigdy. I nawet na sekundę.
      Żadnych wyjść do łazienek, podnoszenia upuszczanych smoczków i tak dalej. Nie
      wolno spuszczać dziecka z oczu, jeśli pies ma najmniejszą szansę znaleźć się w
      pokoju. Czyli to, co ci proponuję, to tak naprawdę przejęcie opieki nad psem,
      wychowanie go na tyle, żeby dało się z nim żyć, jeśli nie ma innego wyboru.

      Ale najbezpieczniej byłoby wyprowadzić się z domu, albo - jak zdroworozsądkowo
      sugeruje blue.berry - skłonić właściciela mieszkania do decyzji "pies albo
      wnuk". Tylko to niesie ryzyko, że zamiast trenować psa będziesz w przyśpieszonym
      tempie szukać mieszkania.
      ---
      ja uwazam ze to wybitny pisarz...a mam wyzsze wyksztalcenie (f. Książki)
      • majenkir Re: pomocy 21.07.10, 17:21
        A historia skonczy sie do bolu banalnie: pies w koncu pogryzie
        ktoregos z domownikow bardziej dotkliwie i wyladuje w schronisku (no
        bo w Polsce agresywnych psow sie nie usypia), a tam to juz go czeka
        zycie "dlugie i szczesliwe". Czyli jak zwykle pies poniesie
        konsekwencje nieodpowiedzialnych zachowan ludzi :/.
        --
        Charty
        Ola i Wiktor

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka