Proszę o opinię

11.02.12, 19:51
Witam, jakiś czas temu znalazłam kota, został u mojej rodziny na DT, był wychodzący bo nie dało rady utrzymac go w domu. Miesiąc temu wrócil z poważnym urazem tylnej łapki, bardzo cierpiał, zabrałam go do weta który nie potrafił ocenic jakiego rodzaju to uraz, dał 2 zastrzyki tabletki na ból i kazał czekac. Na wizycie kontrolnej mimo że kotek poruszał się z trudem wet stwierdzil ze już nic więcej zrobic się nie da a ponieważ ból ustąpił w znacznym stopniu wet nie zalecił dalszego leczenia. Po tygodniu nastąpiło pogorszenie, kotek stracił apetyt i wyraźnie gożej się czuł, poprosiłam i pomoc koterie, zgodzili się pomóc zdiagnozowac i ewentualnie leczyc kotka. Po prześwietleniu okazało się że kot ma zwichnięty staw biodrowy oraz uciągnięty ogon, miał byc operowany jednak złapał jakąś infekcję w wyniku której zmarł. Moje pytanie jest takie, czy z takim wywichniętym stawem biodrowym mógł życ w miarę normalnie bez bólu i jakie by miało skutki zostawienie kotka w takim stanie bez operacji, pytam bo mam ogromne wyrzuty sumienia bo obiecałam mu że mu pomogę a tymczasem uśmierciłam go..........
    • jul-kot Re: Proszę o opinię 12.02.12, 05:16
      Witaj,
      Nie mógł żyć bez bólu. Zastarzałe zwichnięcie leczy się tylko operacyjnie, obcinając główkę kości udowej. Tworzy się mięsozrost i kot funkcjonuje w miarę normalnie pomimo braku pełnego stawu.
      • lolaalol Re: Proszę o opinię 12.02.12, 14:46
        Na początku przepraszam ze błędy oraz chaotyczny pierwszy post, emocje wczoraj były duże. Rzeczywiście kotek miał mieć resekcję główki kości udowej, to kosztowna operacja dlatego szukałam pomocy bo finansowo nie byłam w stanie go zabezpieczyć, gdybym wiedziała jak się to skończy szukałabym innej pomocy, ale to był młody około 2 letni ogromny kocur, nie zmartwiłam się wiadomością o kk bo z powodzeniem leczyłam z tego 4 tygodniowe posklejane ropą oseski, dlatego jestem tak zaskoczona. Dwa tygodnie kichania i łagodne objawy, potem nagłe załamanie i mimo intensywnego leczenia po 2 dniach odszedł, trudno się z tym pogodzić.
        • wrexham Re: Proszę o opinię 21.02.12, 10:09
          zrobilas dla niego ile moglas
          przykro mi, ze tak sie to skonczylo
          ale pamietam historie pewnej dziewczyny (chyba z forum zwierzeta), ktora adoptowała kota ze schroniska i poniewaz byl strasznie skołtuniony (sierśc jak u persa) i nie dawal nic ze soba zrobic, to oddala go do lecznicy w ktorej byl tez zaklad fryzjerski; kot dostal "głupiego jasia", zeby mozna bylo z nim cokolwiek zrobic, ale po tym wszystkim umarl z powodu komplikacji (chyba obrzęk płuc o ile pamiętam); czasem chcemy dobrze, a i tak wychodzi wszystko nie tak;
          trzymaj się;
Pełna wersja