agniecha_p1984
21.06.12, 20:58
Żal mi mojej psicy - sznaucer miniatura, prawie 2 letnia. Zacznę od początku. Na początku gdy psica była mała, była małym łobuzem, zrywała tapety, wykładziny dłubała, można z nią było szaleć po domu i nie tylko. W tamtym roku urodziłam dziecko i zmieniłam miejsce zamieszkania. Psica przed urodzeniem dziecka kilka razy poślizgnęła się na panelach i do tej pory ma tak zakodowane głęboko w głowie, że strach ją paraliżuje. Praktycznie cały dzień potrafi przesiedzieć w legowisku, jedynie jedzenie i spacer powodują, że wychodzi. Wołamy ją, zachęcamy, by do nas podeszła,posiedziała, poleżała przy nas, kładziemy ręcznik, by nie czuła paneli, ale ta i tak wybiera legowisko. Dywanów nie możemy mieć, gdyż mamy alergie na roztocza. Znajoma poleciła mi wizytę u weterynarza który przepisałby psychotropy, że niby psu będzie obojętne i z czasem fobia mu minie. Szkoda mi psa, bo prkatycznie tak jakby jej nie było w domu, bo na dworze wulkan energii, i nie dziwię się, bo jak w domu się blokuje. W ogóle psica zrobiła mi się dziwna, boi się np. dmuchającego wiaterku przy otwartym oknie, szeleszczącego worka na balkonie.
Jak jej pomóc? bo moje dobre chęci, zachęcanie nie odniosło skutku, być moze to za mało. Proszę o wskazówki.