Dodaj do ulubionych

głuchy kot

10.08.04, 00:19
błąka się rodzina białych kotów, jeden z nich jest na pewno głuchy bo nie
reaguje gdy się do niego podchodzi z tyłu.jest to kot 2-3 miesięczny.jedno
oko ma niebieskie a drugie szare czy zielone..chyba nie ma szans "na
wolności".jak się z nim porozumieć, jak nauczyć go życia w domu,korzystania z
kuwety.co może być przyczyną tej głuchoty?to wrodzona wada ,czy może jakoś
się to leczy?czy moje domowe koty /i pies/zaakceptowałyby go?
Obserwuj wątek
    • ohida Re: głuchy kot 10.08.04, 14:29
      Już odpisałam na forum zwierzakowym :)
      Głuchota to wada wrodzona, związana z genem białej sierści, niestety nie
      uleczalna (teoretycznie jest możliwe wszczepienie specjalnych implantów,
      najbliższa klinika wykonująca takie zabiegi jest w Niemczech, koszt to jednak
      grube tysiące euro... pytanie na ile takie operacje u zwierząt mają sens - co z
      rehabilitacją, jak wytłumaczysz zwierzakowi, który poznał świat i zbudował
      sobie jego obraz bez dźwięku, co to znaczy słyszeć?).

      W domu nie będziesz musiała w żaden specjalny sposób przystosowywać zwierzaka
      do mieszkania. Nauczy się wszystkiego jak normalny kot i jego ułomność nie
      będzie nawet dostrzegalna, także dla innych zwierząt. Jeśli chodzi o
      dyscyplinę, to wiadomo że odpada słowne karcenie kota - jeśli będzie robił coś,
      czego nie powinien, zadziała użyty spryskiwacz do kwiatków. Mój potwór jednak,
      mimo iż temperamentu ma za 10 kotów, nie miał nigdy żadnych niszczycielskich
      zapędów. Zabaw wśród kabli od komputera oduczyłam go pryskając pod biurko
      odstraszaczem.

      Jest jedna zasada związana z opieką nad białym kotem. Nigdy, przenigdy nie może
      być kotem samopas wychodzącym. Owszem, na smyczy i w towarzystwie opiekuna,
      czemu nie - mój uwielbia spacery. Dowolny niezauważony samochód czy nawet zły
      pies to dla głuchego kota niemal pewna śmierć.

      Ah, jedna rzecz - głuchy kot może być strasznie głośny. Na zachodnich grupach
      pojawiają się dyskutanci, którzy swoje kotki nazwali Banshee (irlandzki upiór,
      który przeraźliwym wyciem zwiastuje czyjąś śmierć)lub Jeri (od trąb
      jerychońskich...) ;) Naucz malucha, że miauczenie nie skutkuje, nie otwierasz
      przed nim drzwi czy nie dajesz jedzonka. Znowu - z moim akurat nie miałam tego
      problemu, ale czasem, kiedy wychodzimy z domu, a on zostaje, potrafi wyśpiewać
      taką pieśń żałobną, że słychać go na końcu osiedla :P

      W razie pytań chętnie służe pomocą :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka