Dodaj do ulubionych

Czy mój kot ma robaki?

14.06.05, 20:30
Z miesiąc temu spacerowałam ze swoją kicią po terenie nawiedzanym przez dzikie
koty. Od dwóch dni ta kotka nie chcę mi jeść nawet smakołyków, chociaż prosi o
jedzonko... Też od dwóch dni wymiotuje samą śliną! Dziś sprzątając po niej
wymiociny, zobaczyłam coś jakby bardzo grubą zwiniętą żyłkę z kłębuszek.
Boję się że, to jakaś obrzydliwa glizda. Co o tym sądzić?
Co się dzieje z moją koteczką?
:(((
Obserwuj wątek
    • comma Re: Czy mój kot ma robaki? 14.06.05, 23:27
      Umfi, idź do weterynarza z kicią. Nie czekaj. Jak jeszcze raz zwróci coś
      nietypowego to nie wywalaj, tylko schowaj do jakiegoś pojemnika i pokaż
      lekarzowi.
    • pepsi23 Re: Czy mój kot ma robaki? 15.06.05, 08:36
      To napewno glizda. Ja kiedyś taką glizdę zapakowałam w pudełko po zapałkach i
      do weta-stąd wiem. Odrobaczyć.
      • wiesia.and.company Re: Czy mój kot ma robaki? 15.06.05, 12:18
        Wiem, wiem, co jej jest. Mój Bartuś przechodził to samo. Pomaga specyfik -
        tabletka o nazwie PANACUR. Stosuje się w zależności od wagi, potem trzeba
        zaaplikować drugi raz, aby wybić te (no oczywiście i tak nie pamiętam tęgoryjce
        bodaj). Profesor powiedział, że tylko ten Panacur (może nie tylko, ale u nas
        jest dostępny w klinikach np. Multiwecie na Gagarina 5) może pomóc Bartusiowi.
        To jest poważna sprawa, bo te tęgoryjce (będę się trzymać tej nazwy: prawidłowa
        czy nie) wędrują układem oddechowym i perforują płuca (tak miał Bartuś). Bywa,
        że to cholerstwo potrafi się otorbić w płucach i uaktywnić nagle po roku.
        Mój Bartuś (uratowany z krzaków) był w agonalnym prawie stanie, miał robaki,
        tasiemce, ale te środki na odrobaczanie, które dostał - zwyczajowe - nie miały
        wpływu na tęgoryjce. Chorował także na równoczesne zapalenie płuc i oskrzeli, i
        miał też przechodzone te choroby wcześniej, doszły tęgoryjce z wyczynami w
        płucach i teraz walczymy z astmą.
        A to, co opisujesz to dokładnie tak, jak wyglądało u Bartusia. Jak gruba żyłka
        wędkarska, długie, zakończone ostrym "ryjem", niespejalne aktywne, nie
        biegające, zwijające się z trudem w jedną pętlę. Bartusiowe było długie na 10
        cm.
        Biegnij do lekarza i najlepiej ten PANACUR (ja go kupuję bez recepty w recepcji
        Multiwetu, ale Bartuś jest tam pacjentem i na niego zapisuję medykament. Daję
        mu Panacur raz do roku - jedna dawka leku ilość na wagę, potem 10 dni czy 14
        (nie pamiętam, zapytaj) druga aplikacja.
        Pozdrawiam i muszę się wyrazić, że te robaki to wyjątkowe chol.....stwo.
        A, przy tym objawem jest kaszel, bo wędrują drogami oddechowymi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka