anna.galusinska
24.09.05, 15:05
Stefan ma czas do jutra, nie ma w ogole procesu trawienia, juz nie reaguje,
nie ma siły, powoli zaniikaja wszystkie funkcje. W Sowie powiedzieli, ze jak
do jutra sie nic nie zmieni, a raczej nie ma szans to musza go uspic....
Jest mi tak cholernie przykro, myslalam ze daruje mu godne zycie i uratuję ze
schroniska a tym czasem przyspozylam mu tylko cierpien, tygodniowa walka nie
chce zakonczyc sie pomyslnie..Najgorzej jest z moim dzieckiem, Stefan spał z
Julią była w nim zakochana. Chcę miec kota, nie dociera do niej, ze Stefana
może juz jutro nie byc.Ona chce innego kota w zamian , ja nie wiem boje sie,
ze to sie skonczy tak samo, nie dam rady. To juz drugi weekend smutku.
Co robic?????????