23.09.02, 12:39
Moja jamnisia ma 12,5 lat, mam nadzieję że spędzi z nami jeszcze troche
czasu, nasze poprzednie jamniurki dożywały 16.
Jej kondycja fizyczna i psychiczna jest znakomita, potrafi iść z nami w góry,
albo na całodzienne wycieczki, jest radosna i bystra.
Niestety są dolegliwości, z którymi nie potrafimy się uporać:
1. guzki na sutkach - wynik ciąż urojonych, nie zdecydowałam się na
proponowane operacje kastrację i usunięcie obu płatów sutkowych – (zbyt
drastyczne miała wtedy 10 lat) . Leczymy się u weterynarza homeopaty. Stan
sutek jest ustabilizowany.
Niestety od pewnego czasu zaczęły pojawiać się guzki podskórne w innych
miejscach.
Poprzedni weterynarz namawiając mnie na operację powiedział, że jeżeli nie
zdecyduję się na zabieg może dojść do "rozpadu" guza i rozsiewu po całym
organizmie.
Boje się czy właśnie do tego nie doszło. I co teraz???
2. brodawki – zrobiły się jej dwie czarne, suche, płaskie, kalafiorowate,
ukryte w sierści brodawki, chyba swędzące - czy można to leczyć – czy to po
prostu nieubłagana starość ?

pozdrowienia
joaszka
Obserwuj wątek
    • adam.pietron Re: geriatria 23.09.02, 19:58
      Nie denerwuj się brodawki , o których piszesz najpewniej – niestety nie mogę
      być tego pewny w stu procentach – nie są związane z guzami sutek – zazwyczaj
      są zmianami rozrostowymi skóry i niezmiernie rzadko – ja nie znam takiego
      przypadku – są guzami przerzutowymi.
      Zazwyczaj wyglądają jak małe kalafiorki lub małe sakiewki ( często czarne ) i
      jeżeli nie rosną, a ty nie chcesz poddawać psa znieczuleniu ogólnemu to po
      prostu trzeba się do nich przyzwyczaić.
      Nie jestem natomiast zwolennikiem , jak ja to określam hodowania guzów
      gruczołu mlekowego nawet jeżeli nie mają one w tym momencie tendencji do
      wzrostu – z gruczolaków mogą one przechodzić w stan gruczolakoraka –
      złośliwego guza bardzo szybko dającego przerzuty – najczęściej do płuc .
      Gruczolaki lubią także wchodzić w fazę niepohamowanego wzrostu – nie raz
      widziałem guzy wyhodowane do takich rozmiarów , że nie pozostało nam nic
      innego jak uśpić zwierzę bo nie było one w stanie funkcjonować normalnie z
      guzem.
      Może to nieprzyjemne co powiem ale gdybym ja miał guza to raczej nie
      doprowadzałbym się do takiego stanu , tylko natychmiast go usunął , mając w
      świadomości to , że wczesna interwencja może całkowicie zapobiec dalszemu
      rozwojowi choroby.
      Nasza onkologia niestety jest bardzo uboga w środki i metody – nie robimy
      badań genetycznych , nie badamy markerów nowotworowych , tylko w przypadku
      niewielu nowotworów stosujemy chemioterapię , nie wspominając o naświetlaniach
      które w Polsce jeszcze nie funkcjonują – starajmy się więc nie doprowadzać do
      sytuacji gdy lekarze weterynarii nie są w stanie już niczego zmienić – bo po
      prostu nie mają ku temu środków.
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka