kkra
18.11.05, 10:12
Czesc
Nasza kotka, zostala wysterylizowana przed miesiacem (wyciete tylko jajniki).
Ma ok. 1.5 roku. Przed sterylizacja, ok. 3miesiecy, dostawala co tydzien
tabletke antykoncepcyjna (poniewaz dostala ruje kilka razy i chcielismy
oszczedzic klopotow).
Rana zagoila sie i kotka wrocila do siebie, rana sie zarosla i miejsce zaczelo
juz nawet zarastac sierscia na powrot.
Ok. tygodnia po sterylizacji, kotka zaczela sie do mnie przytulac bardzo czule
(na szyje i mruczec, potrafila tak lezec przez caly dzien z przerwami na
zabawe itd.). Choc ostatnio, "potrzeba pieszczot" troszke zmalala.
Jestem w ciazy, w 8 miesiacu teraz.
Mamy male mieszkanko, w domu mieszka jeszcze maz i moja siostra (wlascicielka
kotki).
Ja jestem caly dzien w domu. 2 dni temu, kiedy siostra wrocila z pracy, kotka
pobiegla, jak zwykle do drzwi sie przywitac, i jak zwykle obwachiwala
przychodzacego. Zaraz cos sie zrobilo, ze sie cala zjezyla, zaczela syczec i
dziwnie miauczec i gryzc siostry spodnie.
Ale sie uspokoila.
Kiedy wrocil maz, kotka znow pobiegla i po powachaniu go, zjezyla sie, zaczela
syczec i sie zaczelo... Rzucila sie na siostre z glosnym miauczeniem, ugryzla
ja porzadnie w noge, w reke, byla w furii. Siostrze udalo sie ja zrzucic, choc
nie bylo to latwe, bo wpadla w strach, i jakos, troche kopiac kotke, udalo sie
ja zagnac do pokoju. Na meza tez syczala i chciala sie rzucac, ale sie nie
dal, choc tez sie caly bal, to krzyczal na nia i jakos sie udalo ja zamknac w
pokoju.
Po wypuszczeniu jej po jakims czasie (bo miauczal i szural, zeby go wypuscic),
sytuacja byla ta sama, rzucil sie na siostre, ale tym razem szybciej sie nam
udalo ja uratowac. No i znow jakos udalo sie nam go zagnac do pokoju i zamknac
na cala noc (co godzine praktycznie sie dobijal, zeby go wypuscic, ale zjadl
jedzenie i narobil i do kuwety, ale tez po pokoju troszke).
Rano niestety sytuacja sie nie zmienila.
Weterynarz byl w poludnie (wczoraj), walczyl z kotka, dal jej w koncu trzy
zastrzyki ze srodkiem uspokajajacym, (choc nie bylo latwo zlapac kotke, jakos
udalo sie ja zagnac w kat itd.), oraz srodek przeciwwstrzasowy.
Kotke w koncu zmorzylo i spala jakies 4h, potem slaniajac sie na nogach,
przyszla do mnie spac. I tak sie wloczyla za mna, a potem, jak juz poszlismy
spac, to jak zwykle, spala w pokoju wlascicielki (mojej siostry), razem z nia
na lozku, (zazwyczaj spi tak troche z siostra, troche w swojej torbie itd.).
Aha, wieczorem dostala jeszcze tabletke uspokajajaca (jakas narkotyczna ponoc).
Teraz rano, juz dochodzi do siebie, choc jeszcze niezgrabnie chodzi,
ale juz znow syczy itd., szczegolnie, jak ktos wchodzi do domu.
Najmniej syczy na mnie, i najchetniej by ze mna przebywala, choc jak mnie nie
ma (np. wyszlam na dwor), to z siostra (wlascicielka), tez chetnie przebywa itd.
Teraz podalismy jej tylko ziolowy lek ("tabletki uspokojajace"), dostala pol
rano i drugie pol ma jeszcze w jedzeniu.
Ale jak mowie, dalej na nas syczy i jakby mogla, to pewnie by sie rzucala.
Raz syczy, a raz sie przytula, w zaleznosci, czy sie ruszamy, czy siedzimy
spokojnie. Boje sie, ze jak zaczna dzialac te silne leki uspokajajace od
weterynarza, to te ziolowe moga byc za slabe i znow sie zacznie rzucac.
Czy ktos ma jakies przypuszczenia, jakas rade itd.? Nie chcielibysmy pozbywac
sie kotki, choc po po rodzie, wyprowadzi sie od nas raczej, ze wzgledu na
dziecko, to nie chcielibysmy, zeby siostra stracila kotke. No ale z drugiej
strony, nie mozemy sie dawac kotce napadac itd.
Dodam jeszcze, ze byl to dla nas szok, ze nigdy ani nie slyszelismy, ani nie
widzielismy u zadnego kota/kotki, takiego zachowania.
Prosze o pomoc,
Jola
P.S. Moj email, jakby ktos chcial osobiscie napisac: j_krawczyk@akron.wroc.pl