Dodaj do ulubionych

Uspic czy ratowac !!!!!??

23.12.05, 14:08
Witam!
Na forum piszę już drugi raz, ale teraz jestem zdesperowana. Mój 10-letni
pies (mieszaniec, średniej wielkości)ma ostatnio powazne problemy.Od ok. 2
tyg. jest bardzo oslabiony, na poczatku nie chcial jesc, lezal i piszczal.
Poszlismy do weterynarza. On kazal zrobic badania(wyniki juz pisalam) i w
zasadzie krew i biochemia wyszly w porzadku jak na jego wiek, jednak mocz byl
tragiczny- metny, z bialkiem , erytrocytami.. Weterynarz zrobil mu tez USG i
powiedzial, ze jest bardzo zle, ze niewykluczone, ze ma nowotwor prostaty,
gdyz jest powiekszona, powiedzial rowniez, ze nerki sa w porzadku. Poradzil,
zeby psa uspic. Aby sie upewnic, wybralismy sie do innego -polecanego
weterynarza, on rowniez zrobil wyniki i powiedzial, ze to nie musi swiadczyc
o nowotworze -powiedzial, ze to moze byc ostre zapalenie drog moczowych
(piesek mial w moczu krew i rope), podal mu antybiotyki i leki przeciwbolowe,
ktore bierze nadal. Lekarz widzi poprwe, my niezupelnie, gdyz pies jest
apatyczny, wciaz spi, a gdy go wyprowadzamy to niejednokrotnie trzeba bylo go
wnosic (mieszkamy na 3 pietrze). Poza tym czesto ma cos w rodzaju niedowladu
tylkich lap-trzyma je sztywno, blisko siebie i czasmi az sie przewraca.
Poszlysmy wczoraj wiec na drugie USG- do innego lekarza, ktory powiedzial ,
ze prostata jest powiekszona z liczymi cystami, natomiast jedna nerka jest
znacznie powiekszona (cyt. "jak pol psa") o zatartym obrazie, druga natomiast
jest lekko powiekszona. Szczerze mowiaz nie mamy pojecia co robic, nie chcemy
psa meczyc, nie chcemy go rowniez usypiac. Nie napisalam tu o wszystkim na
pewno ,jak rowniez nie dolaczylam wynikow, gdyz niestety nie mam skanera-
gdyby, byli Panstwo tak mili -prosilabym o podanie numeru faksu i telefonu,
wowczas wyslalabym wszystkie wyniki i zadzwonilabym, aby dokladnie
powiedziec, o co chodzi i jak sytuacja wyglada.
Obserwuj wątek
    • gosiek_k Re: Uspic czy ratowac !!!!!?? 23.12.05, 14:38
      Dodam jeszcze, ze pies jest teraz pod kroplowka- zawozimy go od kilku dni, zeby
      go wzmocnic. Wiem, ze postawicie panstwo diagnozy, nie widzac psa, ale gdybym
      dokladnie powiedziala co i jak, moze mogliby Panstwo cos doradzic.
      • biqmisiul Ratowac ! 23.12.05, 16:44
        Witam.
        Napisz jakie antybiotyki dajesz psu i w jakiej dawce.
        • gosiek_k Re: Ratowac ! 23.12.05, 22:32
          przed zmiana weterynarza dostawal keflex 10 tabletek a teraz dostaje synulox(1
          i 1/2 tabletki) i metronidazol(1 i 1/4 tabletki) i raz dziennie nospe
          rozkurczowo
          • biqmisiul Re: Ratowac ! 24.12.05, 07:52
            Ten Synulox to 250mg czy 500mg i jaka jest waga pieska?
            • kakui uspic 24.12.05, 21:11
              pies ma nowotwor, podlacozny jest do kroplowki, cos mowisz ze z lapami nie
              tak ... no nie mozna tak meczyc ...
    • rezurekcja raczej to pierwsze 27.12.05, 10:52
      gosiekk, nie nalezy przedluzac zycia zwierzecia po to, zeby przedluzac mu
      cierpienie. Oprocz dlugosci zycia zwierzecia jest tez jego jakosc.

      Jezeli stan nie rokuje poprawy, to niestety uspic.
      Jest to trudna i bolesna decyzja, ale czasem trzeba ja podjac.
      Do dzic mam za zle swojej kolezance, ktora zafundowala swojemu ukochanemu psu
      tygodniowa meke, bo nie chciala sie z nim rozstawac. Pies mail kilkanascie
      razy dziennie ataki kurczow, stan nie rokowal nadziei, do tego posuniety wiek...
      Ale ona jest z tego dumna, ze zastrzykami przelduzala jego zycie.
      I cierpienie.
      • biqmisiul Re: raczej to pierwsze 27.12.05, 12:16
        Do rezurekcja :
        Poczekaj na swoja chorobe i podeszly wiek to zobaczysz jak szybko zmienisaz zdanie!
        Latwo jest byc "Bogiem" dla naszych mlodszych braci , zwierzat.
        • rezurekcja rozne miary 27.12.05, 12:53
          biqmisiul napisał:

          > Do rezurekcja :
          > Poczekaj na swoja chorobe i podeszly wiek to zobaczysz jak szybko zmienisaz
          zdanie!

          Nie widze zwiazku mojej choroby z usypianiem zwierzat.
          Ludzi w Polsce nie wolno usypiac. Ludzka choroba nie mierzy sie tą samą miarą co
          zwierzeca.
          Na dodatek wiele osob chorych i abrodz ciepriacych mowi wuraznie: chce jzu
          umrzec.
          To o ludziach. Teraz o zwierzetach:
          Bigmisiul, musialam uspic swoje szczury ze wzgledu na stan ich zdrowia.
          Temat dokonywania wyboru "mniejszego zla" nie jest mi obcy. A podjecie decyzji
          wcale nie przychodzilo lekko.

          > Latwo jest byc "Bogiem" dla naszych mlodszych braci , zwierzat.

          Nie pretenduje do roli boga.
          Nawet w leczeniu ludzi jest cos takiego jak zaprzestanie uporczywej terapii w
          sytuacji, kiedy przedluzy ona zycie po to, zeby cierpienie trwalo jeszcze
          dluzej.

          Wybor jak zwykle nalezy do wlasciciela zwierzecia.
          My tylko wyrazamy wlasne poglady.
    • gosiek_k niestety uśpiliśmy pieska....:( 27.12.05, 19:26
      to byly najgorsze swieta w moim zyciu.....:(:(:(
      w Wigilie trzeba bylo pieska uspic- lekarz uznal, ze leki sztucznie
      podtrzymywaly go przy zyciu i nie bylo sensu go meczyc. Lekarz poczatkowo
      myslal, ze to ostre zapalenie drog moczowych, choc nie wykluczal nowotworu.
      Jednak w Wigilie rano piesek nie mogl chodzic i mial wyciek moczu wraz z
      krwia... nie moglismy patrzec jak sie meczy. Niestetu ja wciaz nie mam pewnosci,
      ze to byla dobra decyzja i nie moge sie z tym pogodzic.... wszystkim nam go
      brakuje:(
      Gdyby ktos zechcial wyrazic swoja opinie, to moge wyslac szczegolowe wyniki
      badan i wszystko dokladnie opisac. Bardzo by mi pomoglo, gdyby lekarz powiedzial
      mi, ze decyzja byla sluszna, gdyz w dzien usypiania on nie wygladal na
      umierajacego...
      • civi1 Re: niestety uśpiliśmy pieska....:( 27.12.05, 20:55
        Gosiu ja wiem, zre to była trudna decyzja, ale moim zdaniem (lekarza wet.)
        słuszna. z tego co piszesz, pies cierpiał i moim zdnaiem trzymały go leki.
        Pomysl, ze teraz pewnie jest szczęśliwszy, nic go nie boli. Ja tez kiedyś
        musiałąm uspic ukochanego psa, tez wykończył go nowotwór. Ale wiem,z ę juz teraz
        nie cierpi. sa granice, których z naszego egoizmu nie powinniśmy przekraczać
      • bisbal Re: niestety uśpiliśmy pieska....:( 27.12.05, 21:19
        Gosiek, bardzo mi przykro :( Ale prawda jest taka, że nigdy nie można się
        pogodzić z odejściem ukochanej osoby czy istotki, z czasem ból się zmniejsza,
        ale nidgy do końca nie można się z tym pogodzić. Dlatego najważniejsze jest to,
        że Twój piesek już nie cierpi i mogłaś resztę Świąt spędzić ze świadomością, że
        jest w lepszym miejscu i nie męczy się już. Odszedł w atmosferze miłości i
        wiedział, że ukochane osoby były przy nim do końca. Wiem, że myślenie o tym, że
        już go nie ma jest bolesne, ale myśl o tym, że już nie cierpi. Trzymaj się.
        • kakui mozesz napisac o tym tutaj - link w srodku 27.12.05, 21:22

      • rezurekcja Re: niestety uśpiliśmy pieska....:( 29.12.05, 09:41
        gosiek_k napisała:

        > w Wigilie trzeba bylo pieska uspic- lekarz uznal,

        wyrazy wspolczucia


        > gdyz w dzien usypiania on nie wygladal na umierajacego...

        ale nastepnego dnia by wygladal. Po czym dostalby dawke lekow i na chwile by
        znow nie wygladal.
        MOj szczur ciezko chory na serce po podaniu lekow sterydowych skakal i biegal
        jak mlodzieniec. Skonczylo sie dzialanie leku, skoczylo sie bieganie zaczelo
        sie umieranie.
        I tak byloby z TWoim psem.
        Oszczedzilas mu cierpienia. Sobie tez.
        Pamietam, jakie mialam ciezkie serce, kiedy moje zwierzeta chorowaly. I jaka
        bylam bezradna wobec ich cierpienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka