alltea
17.01.06, 19:38
Mam duży problem ze swoim zwierzakiem - ale może zacznę od początku...
Od niedawna - stałam się właścicielką 2 letniego setera. Pies został
znaleziony w lesie, pomimo poszukiwań właściciela nikt się nie zgłosił - więc
piesek został u mnie. Od razu pojechałam z nim do weterynarza aby zobaczyć
czy wszystko z nim w porządku. Pani doktor - bardzo miła osoba stwierdziła że
prócz tego że piesek jest zmęczony - być może długim błąkaniem się po lesie
nic mu nie dolega. Zadowolona opuściłam gabinet z postanowieniem że wrócę tu
po 2 tyg. by zaszczepić psa - chociażby przeciw wściekliźnie.
Po kilku dniach okazało się że nas piesek ma dość dużo łupieżu na skórze, ale
znów zostaliśmy uspokojeni przez weterynarza - tym razem telefonicznie, że
prawdopodobnie jest on skutkiem zmęczenia.Do czasu...
Otóż dzisiaj ku mojemu zdziwieniu - i chyba nawet lekkiej rozpaczy -
znalazłam w sierści mego pupila dziwne stwory - dodam tylko, że nigdy nie
miałam w domu zwierzaka i nie mam żadnego doświadczenia jak się postępuje z
pupilem - STWORY mają pancerzyk raczej twardy, dość szybko się poruszają nie
wyglądają na wszy ani pchły, kleszcze też to raczej nie są bo się nie wpijają
w skórę - siedzą na sierści, przy skórze. Z lektury na str. netu
wywnioskowałam że mogą to być tzw. wszoły - pasożyty bliżej mi nie znane. No
i nie wiem czy się nie mylę skoro 2 tyg. temu lekarz weterynarz stwierdził,
że pies nie ma żadnych pasozytów zewnętrznych. A jeżeli się mylę - to co
zamieszkuje na moim pupilu. Proszę o radę jak mogę pomóc mojemu pieskowi,
jakie kroki powziąść?? Oczywiście zdaję sobie sprawę że pewnie bez wizyty u
weterynarza się nie obędzie...