Dodaj do ulubionych

przygarnęłam kotka a teraz mam same problemy...

19.01.06, 15:46
Zdecydowałam się przygarnąć kotka, któy od ponad 1,5 tyg siedział na drzewie
nie daleko mojego domu. Był atakowany przez pobliskie psy i koty, więc
pomyślałam, że jak mu nie pomogę to na pewno zginie. Co najważniejsze kocham
zwierzęta, ale miałam duże wątpliwość ponieważ mam dwoje maleńkich dzieci, a
to wkońcu nieznany zwierzak. Wet po pierwsze leczył bo kot był chory
odrobaczył 3x. Pytałam czy to wystarczy ale zapewniał mnie na 100%, że tak
(uprzedzałam, że mam dwójkę małych dzieci) Szukałam kogoś kto zechciałby go
przygarnąć ale na próżno. I tak mijały miesiące, kot w międzyczasie został
zaszczepiony na co się dało i tak sobie żyliśmy do póki jeden z moich synków
(12 m-cy) nie dostał choroby kociego pazura.. (antybiotyk i takie tam),
później kotka została wysterylizowana i zwymiotowała glisty!!!!!!!

Wet miał głęboko gdzieś żeby ze mną porozmawiać, powiedzieć coś wiecej o
glistach kocich. Kazał dać Pytrantelum, a jak każdy fachowiec potwierdzi nie
jest to lek któy pomaga przy glistach odzwierzęcych. I tak cała rodzina
uważa, że jestem nieodpowiedzialną matką bo przyniosłam zagrożenie dla
dzieci. Naprawdę nie wiedziałam , że choroby pasożytnicze od zwierząt są tak
niebezpieczne.

Błagam poradźcie co zrobić, jak mieć pewność że dzieciom nic nie zrobi?
Co zrobić z kotkiem (pokochałam ją, jest naprawdę przemiła) bo cała rodzina
uważa, że nie powinna być z nami? I wreszczcie znowu nie działają leki na
robale??

Będę wdzięczna za odzew
Obserwuj wątek
    • jottka Re: przygarnęłam kotka a teraz mam same problemy. 19.01.06, 16:02
      wiesz co, ale jak nie masz zaufania do weta, uważasz, że cie nieodpowiednio
      potraktował itp., to zmień weta, ale co ma do tego kociak i twoje dzieci?


      fachowej odpowiedzi udzieli ci zapewne któryś z lekarzy-ekspertów, ale pasożyty
      kocie to nie są pasożyty ludzkie i trudno sie nimi zarazić, głównie dlatego, że
      one w człowieku nie mają odp warunków rozwoju, taki obleniec też się
      specjalizuje:) normalna higiena typu mycie rąk itp. wystarcza, żeby sie
      wszelkich chorób odkocich czy odzwierzęcych nie obawiać


      takiego malucha jak twój synek to trzeba jeszcze pilnować, bo kot może,
      działając nawet w najlepszej intencji, krzywdę dziecku zrobić, no ale to
      wystarczy nie zostawiać ich sam na sam bez opieki - starszym dzieciom już mozna
      wytłumaczyć zasady współżycia z futrzakiem, a korzyści z tego więcej niż ew. szkód


      a jeśli chodzi o odrobaczenie twojej kotki, to faktycznie przeleć sie do innego
      weta, bo jak wymiotuje glistami, to jest bardzo zarobaczona i może trzeba jej
      dać coś mocniejszego niz np. pół tabletki drontalu w dziób - poza tym, skoro
      mówisz, że była chora, to może ma osłabioną odporność i trzeba ją w ogóle
      podleczyć - no i chyba nie wymiotowała tymi glistami tuż po operacji? sie
      odrobacza zwierzaka przed taką imprezą


      • galmire1 Re: przygarnęłam kotka a teraz mam same problemy. 19.01.06, 16:14
        co do Weta to prawda nie jetem z niego zadowolona, ale mieszkam w pewnej
        odległości od W-wy i jak wiem to jest jedyny w okolicy. Niestety nie mam auta
        do ciągłej dyspozycji więc logistyka jest b. utrudniona. Przy okazji ciężko
        znaleźć czas na dłuższe wędrówki, ale chyba przyjedzie do mnie do domy inny wet.

        Co do dzieci to nie wiem czy masz dzieci, co jeśli nie masz to nie zrozumiesz a
        jeśli masz to zapewne niewiarygodnie spokojne. Biegającą po domu dwójkę ciężko
        upilnować i musiałabym albo trzymać kota zamkniętego albo dzieci co też byłoby
        b. trudne.

        Rzeczywiście zwymiotowała 2 dni po styrylizacji, która miała miejsce tydzień
        temu. Odrobaczana bezskutecznie była we wrześniu.

    • jul-kot Re: przygarnęłam kotka a teraz mam same problemy. 19.01.06, 16:20
      Witaj!
      Choroba kociego pazura zdarza się dosyć rzadko, ale jeśli już, to wytwarza się
      odporność na wiele lat. Może zresztą to nie była choroba kociego pazura tylko
      zwykła infekcja. Tak czy inaczej, zdarza się, że kot drapnie i trzeba się z tym
      liczyć. Po zadrapaniu ranki powinno się posmarować jodyną, jeśli mimo to
      powstaje opuchlizna, przyłożyć okład z riwanolu. Tak radzą weterynarze i to
      jest skuteczne.
      Koty trzeba odrobaczać co jakiś czas, nie ma gwarancji, że nie przyniesiesz jaj
      glist np. na butach. Pyrantellum jest środkiem bardzo skutecznym właśnie na
      glisty, ja stosują to prawie wyłącznie, jeśli nie ma podejrzenia o tasiemce, na
      które nie działa.
      Małych dzieci nie można pozostawiać ze zwierzęciem bez opieki. Większe należy
      nauczyć łagodnej zabawy z kotem, aby nie używał pazurków. Nie pozbywaj się
      kota, traktuj go łagodnie i nie pozwalaj na "zabawę" rękami, od tego są
      zabawki. Ręce są do pieszczot, głaskania, podawania jedzenia. Kot przyzwyczai
      się do tego i nie będzie drapał.
      Pozdrawiam, Juliusz.
    • zaplanalzami Re: przygarnęłam kotka a teraz mam same problemy. 19.01.06, 16:48
      Witaj,
      wiem co czujesz bo ponad 3 miesiące temu przygarnęłam 7miesięczną kotkę,która
      przybłąkała się na wsi do mojej przyjaciółki i z różnych względów nie mogła u
      niej zostać.
      Kotka była zdrowa,piękna,cudnie lśniące czarne,gęste futerko bez pcheł niemniej
      też wybrałam się z nią do weta,żeby właściwie jedynie potwierdzić to,że jest
      zdrowa.Wetka obejrzała Taśkę,określiła jej wiek i stwierdziła,że to prwdziwy
      okaz zdrowia!Odrobaczyła ją tylko tak na wszelki wypadek.Po trzech dniach
      okazało się jednak,że w kupce kotki są pojedyncze glisty,i na czwarty dzien też
      były i później już nic,ale kicia została odrobaczona jeszcze dwa razy.Tak samo
      jak Ty wpadłam w panikę bo też mam dwoje małych dzieci.Tak bardzo bałam się,że
      możemy zarazić się od niej pasożytami,że umówiłam się specjalnie z tego powodu
      na wizyte do naszego pediatry.Pani doktór powiedziała mi,że przy zachowywaniu
      podtawowych zasad higieny oraz wówczas jeśli dzieci nie mają dostępu do kuwety
      ryzyko zarażenia się nie istnieje.Ponieważ widziała,że nie przekonała mnie w
      100% poszła do innego gabinetu po jakąś tam "mądrą książkę" w której
      potwierdzono to co mi powiedziała.Później podczas ostatniego odrobaczania Tośki
      zapytałam jeszcze o to weterynarkę i powiedziała mi to samo.Zaśmiała się
      nawet,mówiąc że 3/4 świata musiałoby się odrobaczać z tego powodu,że posiada w
      domu koty i psy.Zwierzęta poprostu sie odrobacza systematycznie a najzwyklejszą
      i najniebezpieczniejszą dla człowieka glista ludzką można zarazić się "kopiąc w
      ogródku".
      Pozdrawiam.
      • rezurekcja Kot jak dziecko 20.01.06, 11:40
        zaplanalzami napisała:


        > Odrobaczyła ją tylko tak na wszelki wypadek.Po trzech dniach
        > okazało się jednak,że w kupce kotki są pojedyncze glisty,i na czwarty dzien

        no to jest dowod, ze sroedek zadzialal, bo ubil glisty

        > ale kicia została odrobaczona jeszcze dwa razy.


        to standardowe postepowanie. Pierwsza dawka ubic dorosle postacie. Druga dawka
        po 2-3 tygodniach ma ubic to, co sie mglao rozwinac z jajeczek zlozonych przez
        postacie dorosle.

        Galmire, przejdz sie po stronach o kotach, tam jest sporo wiadomosci.
        bardzo dobre: miau.pl
        oraz:
        www.koty.gemapro.vip.alpha.pl/index.html
        Sa tez fora, np.forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10264

        Warto poczytac troche lektur, zeby miec wieksze pojecie i nie denerwowac sie
        drobiazgami.
        Krotkie kompendium dla zakoconych to ksiazka Doroty Suminskiej "Szczesliwy kot".

        Kontakty kota z dziecmi zdecydowanie pod okiem doroslych.
    • anna.jozwik Re: przygarnęłam kotka a teraz mam same problemy. 20.01.06, 11:38
      Choroba kociega pazura jest chorobą zazwyczaj łagodnie przebiegajacą, dużo
      łagodniej niż np. taka grypa czy ospa wietrzna - które są dużo częstsze u
      dzieci, w dodatku jest chorobą łatwo wyleczalną przy pomocy antybiotyków, więc
      specjalnie nie widze powodów do robiebia takiego rabanu.
      Kotkę, jeśłi jest zarobaczona, trzeba dwukrotnie odrobaczyć, najlepiej w
      odstępie 3 tygodni; a potem jeśli się niepokoisz o dzieci odrobaczaj ją co 3
      miesiace. Jesłi Twoje dzieci mają możliwosć dotykania odchodów kota w kociej
      kuwecie, odrobacz je również. Nie wiem skąd te pomyłkowe i mylne informacje o
      tym że pyrantelum nie działa na glisty - ależ oczywiscie że działa, jest to
      podstawowy i rutynowy środek stosowany przy zarobaczeniu glistami - zarówno u
      zwierząt, jak i u ludzi; tak więc Twoje informacje są błędne. Twoja reakcja na
      widok glist kocich jest delikatnie mówiąc mocno przesadzona; wielu właścicieli
      posiada zarobaczone zwierzęta, ale prawdopodobieństwo zarazenia się od nich
      jest bardzo małe; dla przykładu - jestem lekarzem weterynarii i w ciagu roku
      mam kontakt z tysiacami kotów - właśnie głównie chorych, zarobaczonych itp.
      Nigdy do tej pory nie zdarzyło mi się zarobaczenie glistą, odpukać. Nie wiem
      też za bardzo co masz na myśli mówiąc,że choroby pasożytnicze od zwierząt
      są "tak niebezpieczne" - w końcu żadne z Twoich dzieci żadnej choroby
      pasożytniczej jeszcze nie miało, skąd wiec te przypuszczenia? Choroby
      pasożytnicze typowo ludzkie, a wiec zarażenie glistą ludzką jest dokładnie tak
      samo niebezpieczne, a do zakażenia może dojsć wtedy, gdy dziecko bawi sie w
      piaskownicy; czy więc ten fakt wskazuje, że place zabaw dla dzieci sa tak
      niebezpieczne, że trzeba je pozamykać? Samo wyjscie na dwór powoduje że stykamy
      się conajmniej z setką patogenów, którymi możemy się zarazić; czy to oznacza,
      że najlepiej w ogóle nie wychodzić z domu? Proszę nie demonizowac zagrozeń
      które płyną z posiadania psa czy kota w domu; w ten sposób rozumując dużo
      większym zagrozeniem jest posłanie dziecka do przedszkola czy choćby do
      piaskownicy, a przeciez wszyscy tak robią.
      • galmire1 Re: przygarnęłam kotka a teraz mam same problemy. 20.01.06, 12:20
        Oczywiście mogę się z Wami zgodzić, że być może moja reakcja na zagrożenie jest
        przesadzona, ale jestem pewna, że zawsze ryzyko istnieje.

        Nie zgadzam się również co do opinii dot faktu iż pasożyty odzwierzęce (mam tu
        na myśli glistę kocią lub psią) są w podobny sposób niebezpieczne jak pasożyty
        ludzkie. Jako, że kolega z pracy zwrócił mi uwagę, że w przedszkolu gdzie
        uczęszcza jego córka (W-wa) ponad 5 -ioro dzieci zachorowało na toksokarozę
        (choroba od glisty psiej lub kociej) i są leczone w szpitale, postanowiłam się
        coś o tym dowiedzieć. Oczywieście WET nie wiedział o tej chorobie ha ha.
        Pediatra mioch dzieci potwierdził wczoraj, że zarażenie dzieci glistą psią lub
        kocią jest bardzo niebezpieczne i trudne w leczeniu. Obserwujemy dzieciaki, ale
        niestety jest to choroba kt trudno się diagnozuje. Poszłam róznież wczoraj do
        szpitala zakaźnego w W-wie aby pogadać z kimś wyspecjalizowanym w tych
        paskudztwach. Pan prof od toksokarozy potwierdził wszystko to co powiedział mój
        pediatra. Zarażone dzieciaki często przechodzą to b. ciężko. Więc jeśli nawet
        prawdopodobienstwo zarażenia jest ograniczone to jako matka jestem przerażona.
        Oczywiście jest to spowodowane tym, że mam w domu zakażonego kota. Dostał
        ponowną dawkę i na razie żadnych efektów. (Czy on wydali te glisty? i kiedy mam
        pewność że jest już po sprwie) Dodam, że mam róznież 6 letniego boksera
        Alberta, który jest kumplem dziciaków i nigdy nie miałam większych obaw.
        Wycieram mu łapy po spacerze i dabam o jego zdrowie. Teraz stanęłam przed
        problemem, który jest.

        Podsumowując, wiedza na wiele tematów jest tak ograniczona że strach. Mój
        kolega zaprowadził swoje dziecko, które uczęszcza do tego nieszczęsnego
        przedszkola w W-wie, do pediatry. Szanowna pani pediatra pierwszy raz słyszała
        o tej chorobie. Pyranetelum nie jest zupełnie skuteczne u ludzi zarażonych
        glistą odzwierzęcą!

        dzięki za odzew
        • angieblue26 Re: przygarnęłam kotka a teraz mam same problemy. 20.01.06, 12:32
          Oddaj kota, bedzie po krzyku. Nie masz do niego serca i tyle.
          • aganiok32 Re: przygarnęłam kotka a teraz mam same problemy. 20.01.06, 12:37

            znam sprawę kotka od dawna i uwierz mi, że mało kto miałby tyle serca do tego
            kota co Galmire, naprawdę....
            • galmire1 Re: przygarnęłam kotka a teraz mam same problemy. 20.01.06, 12:58
              bardzo odkrywcze, mój tata dodał by coś bardziej okrutnego. W zasadzie
              większość ludzi daje mi TAKIE właśnie rady. Gdyby z miom sercem byłoby coś nie
              tak to nawet bym tu nie zajrzała, ale myślałam, że tu znajdę właśnie tą
              mniejszość....
        • anna.jozwik Re: przygarnęłam kotka a teraz mam same problemy. 20.01.06, 12:59
          galmire1 napisała:

          > Oczywiście mogę się z Wami zgodzić, że być może moja reakcja na zagrożenie
          jest> przesadzona, ale jestem pewna, że zawsze ryzyko istnieje.

          Oczywiscie że istnieje. Ale jest ono dużo mniejsze niż np ryzyko wypadku
          samochodowego przy podróżowaniu samochodem. Nota bene, ryzyko zarazenia
          człowieka od PSA i od KOTA jest dokadnie TAKIE SAMO.
          >
          > Nie zgadzam się również co do opinii dot faktu iż pasożyty odzwierzęce (mam
          tu > na myśli glistę kocią lub psią) są w podobny sposób niebezpieczne jak
          pasożyty > ludzkie.

          Jasne, kazdy ma prawo do własnych wyobrazeń na każdy temat, jednak fakty są
          inne. Glista ludzka aby na stałe zasiedlić jelito cienkie odbywa wędrówkę z
          krwioobiegiem, poprzez wątrobę, płuca skąd jest odksztuszana i wraca do jelita,
          gdzie produkuje olbrzymią ilość jaj. Glista wydala substancję o silnym
          działaniu alergizującym, dlatego u dzieci często występują: wysypki, zapalenia
          oskrzeli nieżyty nosa, obrzęki powiek, przewlekle utrzymujący się kaszel. Długo
          trwająca inwazja pasożyta prowadzi do niedoborów wagi, a nawet do zahamowania
          rozwoju fizycznego i umysłowego. Czy to nie jest niebezpieczne?


          Jako, że kolega z pracy zwrócił mi uwagę, że w przedszkolu gdzie
          > uczęszcza jego córka (W-wa) ponad 5 -ioro dzieci zachorowało na toksokarozę

          Skoro było ich ponad piecioro, watpię, aby pochodziły z jednego domu. W takim
          razie musiały pozarażac sie jedno od drugiego. Jestem zatem w 100% pewna, że
          była to askaroza - kolega mógł przekręcić nazwy. Zakazenia glisatmi ludzkimi w
          przedszkolach niestety są dość często spotykane, zreszta nic dziwnego, skoro
          zarażone dziecko wydala dziennie kilkaset tysiecy jaj. Ponawiam pytanie z
          poprzedniego postu - czy w związku z tym należy pozamykać przedszkola?

          > coś o tym dowiedzieć. Oczywieście WET nie wiedział o tej chorobie ha ha.

          O toksokarozie?? Nie wierzę. Na studiach wałkuje się tę chorobę od wielu wielu
          lat. Nie jest to żadne novum.

          > Pediatra mioch dzieci potwierdził wczoraj, że zarażenie dzieci glistą psią
          lub > kocią jest bardzo niebezpieczne...

          ...ale bardzo rzadko spotykane w porównaniu ze znacznie częstszymi u dzieci
          zakażeniami glistą ludzką.

          >i trudne w leczeniu...

          Leczenie trwa 3 dni i polega na podaniu środka odrobaczajacego.

          >niestety jest to choroba kt trudno się diagnozuje.

          Diagnozowanie polega na kilkukrotnym badaniu kału. Wykonuje je każdy sanepid w
          kazdym mieście.


          > ponowną dawkę i na razie żadnych efektów. (Czy on wydali te glisty? i kiedy

          Efektów w sensie widocznych glist w kale może w ogóle nie byc, ponieważ martwe
          glisty zostaja dość często całkowicie strawione w przewodzie pokarmowym.

          > pewność że jest już po sprwie)

          Trzeba wykonać 3-krotne badanie kału w kilkudniowych odstępach.

          Dodam, że mam róznież 6 letniego boksera
          > Alberta, który jest kumplem dziciaków i nigdy nie miałam większych obaw.

          Błąd!!! ten pies może być dokładnie takim samym nosicielem glist jak ten kot,
          mimo że nie wydala robaków w kale. Proponuję odrobaczyć go jak najszybicej.

          > Wycieram mu łapy po spacerze i dabam o jego zdrowie. Teraz stanęłam przed
          > problemem, który jest.
          >
          > o tej chorobie. Pyranetelum nie jest zupełnie skuteczne u ludzi zarażonych
          > glistą odzwierzęcą!

          Jest skutecznym i rutynowym środkiem odrobaczajacym stosowanym zarówno u ludzi
          jak i u zwierzat.
          Naprawdę dziwi mnie i zdumiewa ta nikomu niepotrzebna panika. W świetle moich
          codziennych kontaktów z chorymi i zarobaczonymi kotami - a jako dziecko również
          taki codzinny kontakt z kotami miałam - zdumiewajacy i zadziwiający wydaje się
          fakt, że do tej pory nie zachorowałam!! I jescze dziwniejszy wydaje sie być
          fakt, że to samo dotyczy 99,9% moich kolegów po fachu.
          Panika ta przypomina mi niezwykle panikę, w której specjalizują się nasze
          media: "nie jedzmy wołowiny, bo krowy w Anglii chorują" lub "nie jedzmy drobiu,
          bo kurczaki w Turcji chorują". Ryzyko jest takie samo - i tu, i tu, i tu.
          • galmire1 Re: przygarnęłam kotka a teraz mam same problemy. 20.01.06, 13:15
            możemy mieć inne info co do samej chorby...ale nie ukrywam, że fakt iż jest to
            tak mało spotykane bardzo mnie pociesza. Mam nadzieję, że tak będzie i w
            przypadku moich chłopców.

            Ale wracając do kota... dostała drugą dawkę Pratel'u, rano dałam jej parafinę i
            co, czy coś mam obserowować. Kazano za 10 dni dać raz jeszcze Pratel. Czy to
            wystarczy i jak mam to ewentualnie sprawdzić?

            pozdro
            • galmire1 Re: przygarnęłam kotka a teraz mam same problemy. 20.01.06, 13:18
              dodam jeszcze, że odkąd zaplanowałam dzieci to Albert jest odrobaczany co 3-m-ce
            • jottka galmire 20.01.06, 13:21
              weź ty przestań płakać i zacznij czytać uważnie, co ci fachowiec pisze:)


              jak ci pani dr jóźwik już pare razy napisała, jeśli chcesz mieć pewność, że OBA
              zwierzaki są wolne od pasożytów, to musisz odrobaczyć i kota, i psa, a po
              zakończonym leczeniu zrobić badanie ich kału na obecność pasożytów

              jak sie boisz, że dzieci mogą być zarobaczone (choć wcale nie musiały złapać
              pasożytów od zwierząt, tylko np. w piaskownicy), to im też zrób takie badanie,
              tyle że nie w lecznicy wet, a w ludzkim laboratorium:)


              i tyle

              • galmire1 Re: galmire 20.01.06, 13:28
                no tak, kończę zatem ten wątek. dziekuję za użyteczne info, a za te
                sarkastyczne to szkoda gadać....
                pozdr
              • rezurekcja badania 20.01.06, 13:39
                jottka napisała:

                > weź ty przestań płakać i zacznij czytać uważnie, co ci fachowiec pisze:)

                Ja rozumiem obawy matki dzieciom ale nie nalezy tak od razu zakladac
                wszytkeigo najgorszego. Wzrastalam wsrod psow szczepionych tylko na nosowke i
                wscieklizne oraz kotow nieszczepionych na nic i jakos zyje w dobrym zdrowiu.
                Wiec i dzieci Galmire tez moga tak miec.

                > jak sie boisz, że dzieci mogą być zarobaczone (choć wcale nie musiały złapać
                > pasożytów od zwierząt, tylko np. w piaskownicy), to im też zrób takie badanie,
                > tyle że nie w lecznicy wet, a w ludzkim laboratorium:)

                Jottka, i tu lezy przyczyna mojego wtracenia sie. W moim przypadku te badania
                byly niewiarygodne. Mialam gliste - widzialam ja. Lekarka, do ktorej poszlam,
                dala mi - nie wiedziec czemu - nie lekarstwo a skierowanie na badania kalu.
                Badanie wyszlo ujemne, czyli zadnych sladow po pasozycie nie znaleziono. A
                ja nieco potem znow wydalilam gliste, ktora zanioslam do laboratorium. Dopiero
                wtedy dostalam leki.
                Do badania ludzkiego kalu nalezy skubnac po troszeczku z kilku miejsc w
                wyprodukowanej kupce. Mozna zatem skubnac nie z tego miejsca, co trzeba.

                zdrwoai wszystkim zycze.
                Nadmieniam, ze nadal mamy psy i koty. Calujemy je w ryjki i mordki. I zyjemy.
            • anna.jozwik Re: przygarnęłam kotka a teraz mam same problemy. 20.01.06, 13:39
              galmire1 napisała:

              > Ale wracając do kota... dostała drugą dawkę Pratel'u, rano dałam jej parafinę
              i> co, czy coś mam obserowować. Kazano za 10 dni dać raz jeszcze Pratel. Czy to
              > wystarczy i jak mam to ewentualnie sprawdzić?
              >
              Hmm, ten lek akurat nie nalezy do moich ulubionych...zastanawiam sie jak to
              zrobic żeby nie uprawiać tu kryptoreklamy...nie da się...no trudno, w tym
              wypadku zrobię wyjątek i powiem że akurat do moich ulubionych leków
              odrobaczajacych dla kotów należą aniprazol i drontal kot. No ale skoro
              wybraliscie pratel, to niech za te 10 dni kot ponownie dostanie pratel.
              Sugerowałabym jeszcze, aby na wszelki wypadek kot 2 tygodnie po drugim
              orobaczeniu (czyli tym co ma być za 10 dni) ponownie został odrobaczony, ale
              tym razem innym lekarstwem, np. jednym z tych które wymieniłam :)
              Tak jak już pisałam glist moze nie być w kale ponieważ mogą zosatć całowicie
              strawione - czasami tak bywa, a czasami jednak wychodzą martwe w kale.
              Proponuję rzucić okiem na każdą wydaloną przez kota "kupkę", przynajmniej w tym
              okresie "okołoodrobaczeniowym". Sprawdzenie czy w kale kota nadal są jaja
              wykonuje się badajac jego kał - najlepiej trzykrotnie w kilkudniowych odstępach.
              Proponuję odrobaczac kota również co 3 miesiace.
              Życzę powodzenia i wiecej wiary w lekarzy! Oni też mają swoje dzieci :) Np.
              moje dziecko miało już tyle razy sposobność zakażenia się od kotów i psów,
              które leczę, że gdybym się nad tym codziennnie zamartwiała, już dawno temu
              osiwiałabym z rozpaczy :) P.S. odpukać, jest zdrowy a koty kocha tak jak ja.
              • galmire1 Re: przygarnęłam kotka a teraz mam same problemy. 20.01.06, 13:47
                serdeczne dzięki
          • makowapanienka2 Re: przygarnęłam kotka a teraz mam same problemy. 27.01.06, 23:39
            Niestety ale uważam że w kilku kwestiach pani się myli. Moja córka prawie trzy
            lata temu była chora na toksokarozę oczną i trochę wiedzy na ten temat niestety mam.
            >
            >
            > Jako, że kolega z pracy zwrócił mi uwagę, że w przedszkolu gdzie
            > > uczęszcza jego córka (W-wa) ponad 5 -ioro dzieci zachorowało na toksokaro
            > zę
            >
            > Skoro było ich ponad piecioro, watpię, aby pochodziły z jednego domu. W takim
            > razie musiały pozarażac sie jedno od drugiego. Jestem zatem w 100% pewna, że
            > była to askaroza - kolega mógł przekręcić nazwy.


            Ddzieci mogły się przecież zarazić bawiąc się w tej samej przedszkolnej
            piaskownicy gdzie wcześniej załatwił się jakiś pies.




            > >i trudne w leczeniu...
            > Leczenie trwa 3 dni i polega na podaniu środka odrobaczajacego.

            Leczenie toksokarozy jest trudne i długotrwałe może trwać nawet kilka miesięcy
            aż zabite larwy się wchłoną a tkanki zregenerują. Córka była w szpitalu trzy
            tygodnie na oddziale neuroinfekcji i dostawała lek o nazwie Notezine. Teraz co
            pól roku jeździmy na kontrolę do okulisty, oko już nie będzie nigdy tak sprawne
            jak todrugie(zostały blizny) ale zdaża się czasem że oka nie daje się uratować.
            >
            > Diagnozowanie polega na kilkukrotnym badaniu kału. Wykonuje je każdy sanepid w
            > kazdym mieście.

            Niestety ale toksokarozy w zadnym wypadku nie da się zdiagnozowac przez badanie
            kału. Wykonuje się badanie z krwi i nie wszędzie to badanie można zrobić.Trzy
            lata temu kiedy córka była chora w Krakowie można było je zrobić w 2
            laboratoriach. Problemem jest też to że w przypadku toksokarozy ocznej wynik
            badania może być negatywny a dziecko jest chore bo jak tłumaczyła mi lekarka oko
            ma kwioobieg zamknięty i nie wszystko może się z niego wydostać(tak ją
            przynajmniej zrozumiałam).


            > Naprawdę dziwi mnie i zdumiewa ta nikomu niepotrzebna panika. W świetle moich
            > codziennych kontaktów z chorymi i zarobaczonymi kotami - a jako dziecko również
            >
            > taki codzinny kontakt z kotami miałam - zdumiewajacy i zadziwiający wydaje się
            > fakt, że do tej pory nie zachorowałam!! I jescze dziwniejszy wydaje sie być
            > fakt, że to samo dotyczy 99,9% moich kolegów po fachu.
            > Panika ta przypomina mi niezwykle panikę, w której specjalizują się nasze
            > media: "nie jedzmy wołowiny, bo krowy w Anglii chorują" lub "nie jedzmy drobiu,
            >
            > bo kurczaki w Turcji chorują". Ryzyko jest takie samo - i tu, i tu, i tu.

            A tutaj się z panią zgodzę. Mam psa i nie mam pewności czy córka zaraziła się od
            niego czy w piaskownicy, bo kiedy go kupiliśmy właściciel twierdził że pies jest
            zaszczepiony i odrobaczony dopiero kiedy po jakimś czasie poszliśmy z nim do
            weterynarza pani nas uświadomiła że jeśli pies by był zaszczepiony i odrobaczony
            to miałby książeczkę zdrowia. Nie pozbyliśmy się psa chociaż tak nam sugerowały
            niektóre osoby. Ja się wychowałam na wsi, miałam 3 psy które nigdy nie były
            odrobaczane, jadłam owoce które spadły na ziemię i truskawki prosto z krzaka a
            mje psy też tam chodziły i nic mi nie było. Uważam że trzeba dbać o higienę, psa
            odrobaczamy co 2 miesiące, córka dalej bawi się w piaskownicy. Nie dajmy się
            zwariwać, ale też zachowajmy minimum ostrożności.
            Pozdrawiam.
    • aganiok32 poczytajcie 20.01.06, 12:35
      www.resmedica.pl/zdart80010.html
    • jul-kot Re: do Galmire ... 20.01.06, 14:25
      Witaj!
      Nie obrażaj się na nas, wiele osób ma dzieci i koty, czy psy.
      Pytasz, więc odpowiadamy, nikt przecież Ciebie nie atakuje.

      Pyrantellum jest skuteczne, stanowi niezbędny składnik innych środków
      odrobaczających. Jest łatwe do podania, ja np. używam syropku z tym środkiem
      przeznaczonego dla dzieci.
      Wracając do dzieci i zwierząt: znacznie bardziej niebezpieczne dla dzieci niż
      bezpośrednie kontakty ze zwierzętami, są zabawy na powietrzu a zwłaszcza w
      piaskownicy, gdzie mogą być odchody kotów czy psów. Wypuszczasz lub masz zamiar
      wypuszczać dzieci na trawnik? Zobacz co tam leży, zwłaszcza po zimie.

      A w domu? Kota można odrobaczyć znacznie skuteczniej niż psa, bo zwykle kot nie
      wychodzi, a pies ZWYKLE WYCHODZI! Piszesz o kotach, a nie boisz się swojego
      psa? Nie wspominam już o tym, co pies na spacerze jest w stanie zjeść ...
      A jeśli już masz psa i kota, musisz je odrobaczać regularnie, z powodu psa
      właśnie. Cykl rozwojowy glisty to kilka tygodni, co kilka tygodni Twój pies
      może na nowo zarobaczać Twojego kota i Twoje dzieci.

      Zajmuję się kotami już kilkanaście lat. Są to często koty bezdomne w strasznym
      stanie, koty, które lekarze proponują uśpić. Leczę je i znajduję im domy.
      Zaraziłem się od nich chyba ze dwa razy grzybicą i raz po pogryzieniu przez
      dzikiego, schorowanego kota chorobą kociego pazura. Nawiasem mówiąc nie zgadzam
      się tutaj z Panią Doktor, choroba kociego pazura, jeśli rzeczywiście ma miejsce
      jest chorobą poważną, mogącą powodować groźne komplikacje. Na szczęście zdarza
      się bardzo rzadko.
      Co do zarobaczenia, nie zdarzyło mi się to nigdy, ostatnio byłem zarobaczony
      jako dziecko, a było to dawnoooo ... Nie miałem wtedy w domu zwierząt.
      Pozdrawiam, Juliusz
      • jul-kot Re: do Rezurekcji - badania na pasożyty .... 20.01.06, 14:34
        • jul-kot Re: do Rezurekcji ... 20.01.06, 14:40
          Witam!
          Jak widać pośpiech nie jest wskazany ... Chciałem skomentować Twoje wyniki
          badań: glisty były, a wynik negatywny. Jest to oczywistym nonsensem, a bierze
          się stąd, że w laboratorium bada się kał na JAJA pasożytów, których akurat może
          nie być. Jak widać dorosły osobnik zupełnie nie interesuje analityka, a
          właściwie automat, który jak podejrzewam to badanie wykonuje.
          No cóż, pod mikroskopem glist dorosłych zobaczyć się nie da. Wielokrotnie
          miałem podobne przygody ...
          Pozdrawiam, Juliusz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka