wenus2006
08.08.06, 16:18
Moja 9-letnia sunia najprawdopodobniej na skutek wylewu sprzed 2 lat dostała
padaczkę.Pierwszy atak miała 1.06.06 ,dostawała Nootropil,b-kompleks i po
każdym ataku,które powtarzałay się raz na 18 dni,później tydzień jeździłam na
zastrzyk na ukrwienie mózgu.
Niestety kiedy pojawił się drugi atak w tygodniu została podjęta decyzja o
leczeniu.Nie zdążyłam jej podać Mizodinu kiedy miała atak o 2 w nocy i 9
rano.Dostała tabletkę i tego dnia miała jeszcze 2 ataki.TO był wielki koszmar,
pies tłukł się o meble (nogi jak z waty) nie mógł ustać,przeraźliwie
pobudzony, szeroko otwatre oczy ,a brak koordynacji ruchowej.Do tego NIE
POZNAWAŁ NAS, kompletnie nie wie o co chodzi!Boi się nas,nie wie po co
wychodzi na spacer,kim jesteśmy,nie merda ogonem, jedynie co to reaguje na
podstawowe komendy i imię.
Wczoraj po wizycie u lekarza dostał zastrzyki i Luminal (pół tabl) po której
miała spać ,zasnęła po dobrych paru godzinach,ale dość czujnie.W nocy dałam
jej drugą połówkę Luminalu,bo zaczęła łazić,piszczeć,spała i właściwie dziś z
przerwami też ciągle śpi.To chyba dobrze,mam nadzieję ,że nabierze energii i
jej świadomość wróci do siebie.Bo jestem pzrekonana ,że to po 4 atakach jest
taka zmieniona (wcześniej myślałm ,że to efekt Mizodinu).
Luminal mam podawać w stanach pobudzenia,a jutro rano Mizodin.
Czekamy na efekty,lekarz powiedział ,że w ciągu 5 dni wyjaśni się sprawa jej
życia i śmierci.Pewnie chodzi mu o to czy jej stan braku tożsamości i
koordynacji ruchowej wróci do stanu sprzed.
Co myślicie,proszę o wszelkie wypowiedzi, kocham mojego psiaczka nad życie,tak
ciężko patrzeć jak się męczy,czy jest dla niej nadzieja?