panibee
19.08.06, 16:47
Może jestem namolna, bo piszę to drugi raz, ale ja naprawdę potrzebuję rady.
Jestem już zmęczona i zestresowana. Kocham mojego psa nad życie.
Od 2 tygodni mój pies jest ciężko chory. Chodzę z nim do dobrej lecznicy,
gdzie jest 3 lekarzy, świetnych specjalistów. Mimo leczenia pies gaśnie w
oczach. Lekarze przyznają się, że nie wiedzą, co mojemu pupilowi jest. Pies ma
non stop gorączkę ok. 40 st.i więcej, która nie daje się zbić lekami. Ma
delikatne problemy z chodzeniem, jego tylne nogi są sztywne, choć nie cały
czas . Pies jest osowiały, leży, ma drżenia mięsni, ale je dobrze. Miał
pobieraną krew i oprócz wysokiego poziomu białych krwinek, wszystko jest ok.
Tydzień przed chorobą miał wyciągniętego kleszcza, ale lekarze mówią, że
antybiotyki powinny podziałać na boleriozę,a nie sądzą, ze może być to
babeszioza, bo pies ma normalny mocz. Po podawaniu sterydów znacznie się
poprawiło, ale po 4 dniach wszystko wróciło. Mój pies to beagle. Jeden z
lekarzy zasugerował, że może to być zapalenie centralnego układu nerwowego.
Jednak nadal jesteśmy w martwym punkcie, nie wiem, co mam robić.