aalata
19.09.06, 22:10
odkrywam to forum i bardzo mi sie podoba. mam pytanie dotyczace mojego psa.
jest to 11 letni kundelek. w czerwcu tego roku, zle sie poczul. weterynarz
odkryl u niego guza wielkosci jablka umiejscowionego miedzy sledziona a
pecherzem. w trakcie operacji okazalo sie, ze jest to guz na sledzionie -
usunieto wiec ten narzad, bez ktorego podobno mozna zyc. przy tej samej
"okazji" psa wykastrowano, bo podobno byl jakis ucisk prostaty (niestety
dokladnie nei potrafie powtorzyc argumentu weterynarza). po operacji moja
psina doszla do siebie dosc szybko, choc lekarz uprzedzal nas, ze roznie to
moze byc, bo stan przed operacja byl raczej powazny i wielkosc guza byla
znaczaca (pies wazyl 17kg). niestety po okolo tygodniu, moze dwoch, piesek
zaczal "popuszczac" tzn nie trzyma moczu. nie moge powiedziec, zeby sikal
calymi kaluzami, ale popuszcza na tyle, ze rano jego lezysko jest mokre i
nawet on sam nei chce w nim spac. moi rodzice staraja sie wychodzic z nim jak
najczesciej, ale jemu zdarza sie popuscic nawet w kilka minut po powrocie ze
spaceru i ciagle ktos musi biegac ze scierka, bo podloga jest
"wykropelkowana". lekarz powiedzial, ze ma on jakis kamien w pecherzu... mial
podobny problem 4 lata temu, ale udalo sie go z tego wyleczyc
farmakologicznie. weterynarz sugerowal nawet, ze moze znowu bedzie trzeba
"otwierac" brzuch. juz nei wiem, co o tym sadzic. pies ma 11 lat, wiec troche
przeraza mnie ponowna narkoza.
bardzo prosze o rade, co robic. uwielbiam tego psiaka i boje sie o niego.
z gory bardzo dziekuje.