iwa_ja 13.11.06, 22:16 Dzisiaj pytałam weta. Powiedział, że jest pierwszy zastrzyk, usypiający. Po 10 minutach drugi, ten. I wtedy wyrzucaja właściciela za drzwi. Czy tak ma być? Przecież psu jest potrzebne ciepło do końca! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wuefka Re: jak wygląda eutanazja u zwierząt? 13.11.06, 23:17 Musiałam kiedyś podjąć decyzję o eutanazji. Po pierwsze - weta wezwałam do domu. Po drugie - byłam z psem do końca. Po trzecie - nie pozwoliłam zabrać i pochowałam sama. Odpowiedz Link Zgłoś
kicia7 Re: jak wygląda eutanazja u zwierząt? 13.11.06, 23:49 Mnie nie wyrzucili. Byłam z psem do końca. Potem wracałam z nim do domu. Potem przez kilka lat nie mogłam pójść tam gdzie leży. Czasem boli do dziś, mimo że minęło wiele lat i jest obok inny merdający ogon. Odpowiedz Link Zgłoś
blanez16 Re: jak wygląda eutanazja u zwierząt? 14.11.06, 00:20 Takiego bezmózga, który by mnie próbował wyrzucic za drzwi w takiej chwili, sama bym poddała eutanazji i to natychmiastowej. Usypiałam bardzo ciężko chorego kota. Weterynarz przyjechał do domu, kot dostał zastrzyk na łóżku, na swoim kocyku - i pierwszy i drugi (ten drugi był koszmarny - w serce). Zapłaciłam i tyle. Kota pochowałam sama. Gdzie, nie przyznam się za żadne pieniądze ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
justyna302 Re: jak wygląda eutanazja u zwierząt? 14.11.06, 08:34 Ja też bym chciała być kiedyś przy moim ukochanym psie do końca ( oby to nadeszło jak najpóźniej! ) ale kiedyś słyszałam, że zwierzę usypiane wcale nie zasypia błogim snem w spokoju, ale mimo wszystko męczy się, zatacza, przewraca i jest to widok tak rozdzierający dla właściciela, że weterynarze rzeczywiście zalecają, żeby pan nie był świadkiem tej sceny. Prawda to? Odpowiedz Link Zgłoś
techmaster2004 Re: jak wygląda eutanazja u zwierząt? 14.11.06, 09:16 Byłam ze swoim Kastorem do ostatniej sekundy jego życia. Przed uśpieniem pojechałam do kliniki by zapytać w jaki sposób i w jakich warunkach odbywa się eutanazja. Poprosiłam o wejście bez kolejki, o bezpieczne wyjście bez ciekawskich spojrzeń czworonogich pupili i ich właścicieli. Przyjechałam o umówionej godzinie. Zostałam przyjęta natychmiast. Zwierzęta poddawane eutanazji są bardzo chore co sprawia, iż wyszukanie żył które są "pozapadane" wymaga od lekarza wprawy i doświadczenia. Pierwszy zastrzyk spowodował spokojne wprowadzenie w stan spoczynku, oszołomienia. Drugi zastrzyk to przedawkowana narkoza. Po chwili lekarz głaszcząc psinę osłuchał klatkę piersiową by potwierdzić ustanie pracy serca. Bardziej radykalna metodą jest wprowadzenie środka usypiającego bezpośrednio do serca (informacja od weta). Przy takim działaniu mogą się pojawić drgawki :-( To trudna decyzja, wręcz traumatyczna ale wynikajaca z miłości i szacunku do ciężko chorego zwierzęcia. Nie zostawiłam zwłok do utylizacji bo bałam się że ktoś będzie na nim robił sekcję lub inne anatomiczne doświadczenia. Kastora pożegnaliśmy w rodzinnym gronie :-( Zadra w sercu pozostanie mi do końca życia i mimo ogromnej chęci wiary, że mój kochany pies biega za tęczowym mostem nie znajduję lekarstwa na pustkę którą po sobie pozostawił. Każdy zwierzak jest jedyny w swoim rodzaju, inny niż te które możemy sobie kupić... cóż takie jest życie...:-( Nie pozwól wyprosić się z gabinetu, poszukaj lekarza który stanie na wysokości zadania i pozwoli Ci uczestniczyć w pożegnaniu. Pozdrawiam Anna ------------------- Za Tęczowym Mostem Kastor pets.webshots.com/photo/2997896550053905289hkqOKY pets.webshots.com/photo/2306913620053905289bIrAOx Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kot Re: tak to wygląda ... 14.11.06, 09:25 Witaj, Pierwszy zastrzyk to normalna narkoza. Zwierzę przeważnie spokojnie zasypia, po pewnym czasie opuszcza głowę i już śpi. Czasem może mieć odruch wymiotny, bo takie jest działanie narkozy, więc lepiej, żeby było na czczo. Od momentu zaśnięcia już nic nie czuje, tak jak przy operacji. Można następny zastrzyk podać bezpośrednio w serce, albo dożylnie. Może podanie dożylne jest mniej stresujące. Ten drugi zastrzyk działa szybko, potem jeszcze lekarz sprawdza słuchawką, czy serce przestało pracować. Często lekarze po uśpieniu zabierają zwierzę, ono już nic nie czuje, obecność właściciela nie jest mu potrzebna, oddają już nieżywe. Ja uważam, że słusznie, reakcji opiekuna nie mogą przewidzieć, po co narażać go na dodatkowy stres. Napisałem, jak to powinno wyglądać. Czasem weterynarze dają jako pierwszy tylko zastrzyk ogłupiający, który nie wyłącza świadomości, tylko unieruchamia zwierzę. Moim zdaniem powinno się wcześniej ustalić z lekarzem, że będzie to normalna narkoza. I być przy tym, aż zwierzę zaśnie. I zabrać zwierzę po wszystkim. Ja nie zostawiam do tzw. utylizacji. Pozdrawiam, Juliusz. Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kot Re: p.s. 14.11.06, 09:44 Proste przedawkowanie narkozy, o którym pisze Anna, może powodować, że zwierzę ma porażone mięśnie oddechowe, umiera dusząc się, próbuje łapać oddech, pomimo, że śpi. Nie jest to widok przyjemny. Środek o którym ja pisałem działa prawie natychmiast, zwierzę nieruchomieje i koniec. Uważam, że należy o tym wcześniej rozmawiać z lekarzem. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
mgielka2 Re: p.s. 15.11.06, 06:20 Miesiac temu uspalismy nasza kochana piekinke. Byla z nami 14 lat i 2 miesiace do dnia. Od piatku juz nie jadla, w poniedzialek rano juz nie pila. O 9-tej zadzwonilam do swojego vet i poprosilam o uspanie. Przyjal mnie o 12-tej.Samo uspienie to bezbolesny proceder. Wygolil nozke/tylna/ dal zastrzyk w zyle i w sekunde pieskowi opadla glowka. Po 3 min sprawdzil slochawka czy serce pzrzestalo bic. Nie wyobrazam sobie, zebym nie mogla byc w momencie usypiania.Nigdy nie pozwolilabym umierac jej w samotnosci! Poniewaz moj piesek ostatnio czesto chorowal i miejsce /vet/ nie bylo mu obce, wogole nie byla wystresowana. Ja trzymalam jej glowke w swoich rekach,przytulilam sie do niej i jak zawsze mowilam, ze ja bardzo kocham. Nie mysle, ze ona wiedziala co sie dzieje. Umarla bezbolesnie! Cialo pochowalam na ogrodzie w miejscu ktore najbardziej kochala.Do pudelczeka wlozylam jej ulubiona zabawke i kwiatka z ogrodka/zawsze lubial wachac kwiaty/ Bez pieska wytrzymalam 2 tygodnie.Po 14 latach dom bez pieska to nie ten sam dom. Po 2 tygodniach kupilam bialo brazowa suczke Shitzu. Jest sliczna, kocham ja bardzo ale nigdy nie zapomne mojej slicznej czarnej,wiernej Cleopatry.Wychodzac z Isia na ogrod zawsze popatrze w strone gdzie jest pochowana. Dla ludzi , ktorzy kochaja zwierzeta kazde zwierzatko jest sliczne. Pozdrawiam milosnikow zwierzat! Dokarmiajmy ptaszki zima! Odpowiedz Link Zgłoś