wrexham 06.12.06, 15:12 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3775167.html i choc zaraz sie odezwa glosy, ze sie specyfiki zle sprzedaja, i to ma napedzic popyt, to jednak rozsadniej bedzie chyba zakroplic psa, niz ryzykowac jego zdrowiem? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
albert.flasz1 Re: plaga kleszczy w wawie (link) 06.12.06, 15:31 Po co od razu specyfiki, nie wystarczy np. to?: www.otom.com/ ...I już nikt nie będzie mordował psów dziennikarzy, pisujących min. w "Metrze"... Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: plaga kleszczy w wawie (link) 06.12.06, 15:33 Jeszcze jedno: może by tak psa zaszczepić? Przypadkiem, mam parę dobrych szczepionek... Odpowiedz Link Zgłoś
wrexham Re: plaga kleszczy w wawie (link) 06.12.06, 15:35 ja tam do wykrecenia kleszcza potrzebuje tylko paluchow, zielone "urzadzenie" mi nie potrzebne, ale taki opity jak na zdjeciu juz mogl zarazic, a specyfiki nie pozwola mu sie na tyle dlugo utrzymac, zeby sie tak ochlal (mam nadzieje, ze to prawda...) Odpowiedz Link Zgłoś
zielony_listek herezje! 06.12.06, 15:37 albert.flasz1 napisał: > Po co od razu specyfiki, nie wystarczy np. to?: > www.otom.com/ Albert, co Ty za herezje głosisz? Nie wszystkie kleszcze roznoszą choroby, tylko te zakażone. Jeśli wyciągniesz niezakażonego kleszcza, to OK. Ale jeśli zakażonego, to on już prawdopodobnie zdążył zarazić psa! Chodzi o to, żeby się nie wkręcały! Dwa z moich psów przechosziły babeszje, na szczęście wyszły z tego i bardzo często przestrezgam znajomych przed kleszczami. Było to jakies 3 lata temu, wtedy Praga była zaatakowana, a akurat na Bemowie babeszja była chyba rzadkościa wtedy. Babeszja roznosi sie wśród kleszczy lawinowo, jeśli kleszczyca jest nosicielem pierwotniaka wywołującego chorobe (babesia canis), to wszystkie jej dzieci też! Pozdrawiam zielony_listek Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: herezje! 06.12.06, 16:31 Hehe! Ile ja już kleszczy z psów (moich osobistych a także cudzych) powyciągałem... Nie powiem, piroplazmoza się trafiała ale najwyżej w 10% przypadków. Zresztą, jednym z najważniejszych czynników zakażających, nie tylko piroplazmozą jest właśnie wyciśnięcie zawartości kleszcza (wraz z zawartością jego ślinianek, żołądka itd.) do rany, np. przy nieumiejętnym jego usuwaniu. Nie słyszałem, by te pierwotniaki mogły się przenosić "pionowo", co do reszty - przecież są bardzo dobre szczepionki, skuteczne karmy i w ogóle - wystarczy odpalić Google'a - nieprawdaż?;-) Odpowiedz Link Zgłoś
fedorczyk4 Flasz... 06.12.06, 18:11 znasz sie na tym niewątpliwie, w przeciwieństwie do mnie, powiedz mi czy fakt że mojej psicy żaden kleszcz sie nie ima może wynikać z tego że prawdopodobnie ma psią formę kolagenozy? Nie wyśmiewaj mnie uprzejmie proszę, za "ludzką" nomenklaturę ale z tą jestem bardziej obznajomiona niż z wetrynaryjną. Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Flasz... 06.12.06, 18:30 O kolagenozie wiem tylko tyle, że ma coś wspólnego z reumatyzmem i nie wydaje mi się, by mogła mieć jakikolwiek wpływ na kleszcze, nie wymagaj ode mnie za dużo. Poza tym, od mądrzenia się na tym forum są inni, ja tylko od czasu do czasu robię sobie "jaja".:-) Odpowiedz Link Zgłoś
fedorczyk4 Re: Flasz... 06.12.06, 18:50 A to szkoda, miałam nadzieję. O ile wiem w przypadku psów to to, przyjmuje raczej postać sklerodermii. Wewnętrznych zmian nie ma, ale myślalam sobie durnowato, że może "złej" krwi nie są łase. Bo, w końcu 65 kilo średnio futrzastego psa, to powinna być dla nich gratka, a nigdy żaden jej nie obsiadł. Nic, będę dalej "kompinować" Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Flasz... 06.12.06, 19:07 Kolagenoza? Sklerodermia? A co ma jedno do drugiego??? Ej, chyba coś kręcisz! Nieważne...:-P Odpowiedz Link Zgłoś
fedorczyk4 Re: Flasz... 06.12.06, 19:20 O ile wiem to nie, obie wywodzą się z immunoautoadresji. Nazywa się je potocznie kolagenozą (zwyrodnienia tkanki łącznej wynikające z...), ale może przybierać rożne formy w tym np.sclerodermii i lupusa. Z tym że oczywiście mogę się mylić sprawdzę w Googlu Odpowiedz Link Zgłoś
zielony_listek Re: herezje! 06.12.06, 21:39 Albert, może Ty i fachman jesteś, ale jak dla Ciebie 10% psów z piroplazmozą to są jaja, to dziękuję bardzo. Nie było mi do smiechu, jak mi dwa psy prawie zeszły. Ale proszę Was bardzo, jest ryzyko, jest zabawa (to było z przekąsem). Zabieg sie udał, a jakże, tylko pies zdechł... Ha, ha, ha. Pozdrawiam zielony_listek Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: herezje! 07.12.06, 10:39 Co ja na to poradzę, że tak wyszło? Tylko z mojej suni przez całe jej 6,5-letnie życie wydłubałem chyba z 10 różnych kleszczy, mimo że jest regularnie spryskiwana Frontrline'm. Prawda, że sporo przebywa na wsi, często się kąpie w różnych bajorach, że czasem zapomni się, że skuteczność tego preparatu na kleszcze przeciętnie nie przekracza 1 miesiąca. Życie to nie statystyka. Miałaś pecha i współczuję Twoim psom, ale nie można tak generalizować... Odpowiedz Link Zgłoś
zielony_listek Re: herezje! 07.12.06, 11:47 > Miałaś > pecha i współczuję Twoim psom, ale nie można tak generalizować... A ja myslę, że właśnie trzeba generalizować: pamiętać o profilaktyce, zamiast budzic się z ręka w nocniku. Dotyczy to bardzo wielu sytuacji. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia i trzeba im uswiadamiac ryzyko, a nie bagatelizowac sprawe. Ja miałam pecha, Ty miałeś szczęście. Oby więcej osób, a właściwie psów, owo szczęscie miało! To tak, jakbys specjalnie nie mył owoców, bo po co sie męczyc, jak tak naprawde 1 osoba na 1000 umiera od brudnego jabłka. Pozdrawiam zielony_listek Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: herezje! 07.12.06, 12:47 Widzę, że masz "taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaki łeb" i potrafisz przewidzieć wszystkie możliwe ewentualności... Cóż, "radziecka Nauka zna takie przypadki", a bezinteresowni entuzjaści wnioski rozniosą na cały świat (i proszę mnie nie łączyć z żadną polityczną opcją, to był tylko taki myślowy skrót, bo z natury jestem lewicująco - prawicująco - indyferentny). Też pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
zielony_listek Re: herezje! 07.12.06, 13:31 Stare rosyjskie przysłowie mówi: ostrożność nie zawadzi... Jestem orędownikiem zabezpieczania psów przeciwko kleszczom, podobnie jak Ty (piszesz, że zabezpieczasz swojego psa Frontline'm). Ponieważ złośliwość w Twojm liście nie jest z typu małpio-wrednych, a raczej symaptyczna, choc troche bez powodu, nie podejmę rękawicy, po co? Byc może jakaś rewolucja w medycynie rosyjskiej zaszła i wynaleziono 100% zabezpieczająca szczepionkę przeciw wszystkim chorobom wywoływanym przez kleszcze. Jeśli tak, podziel się z nami tą radosna wiadomością! A jesli chodzi o wiarę w szczęsliwy los, to jest ona jak najbardziej wskazana, zwłaszcza jak sie dobremu losowi bardzo pomaga. pozdrawiam zielony_listek (bezpartyjny) Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry Re: herezje! 07.12.06, 13:46 nie znam sie wielce ale mysle ze nie jest to kwestia szczescia ale miejsca gdzie pies kleszcza zlapie. w zeszym roku sggw robila jakies badania nad populacja kleszczy na warszawskich kabatach i tak procent kleszcy roznoszacych babeszjoze byla jakis horendalnie wysoki. wiec pewnie procentowo zlapanie kleszcza tam nioslo o wiele wieksze ryzyko zachorowania niz zlapanie kleszcza na wsi. Odpowiedz Link Zgłoś
fedorczyk4 Re: herezje! 07.12.06, 14:21 Zgadza się, według zeszłorocznych statystyk o których mówiła mi zaprzjaźnona pani wet. pracująca przy badaniach największa ilość wystąpień chorobowych była w okolicach Dolinki SLużewieckiej, czyli niedaleko. Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: herezje! 07.12.06, 15:45 No, to się zabezpiecz: www.emea.eu.int/vetdocs/PDFs/EPAR/NobivacPiro/V-084-00-00-PI-pl.pdf Znam takich weterynarzy, którzy swym klientom corocznie wysyłają pocztą przypomnienia, by "zabezpieczyli" swych ulubieńców od "zła wszelakiego" - na wszystkie możliwe i przypuszczalne choroby, nawet przeciw wściekliźnie (polskie przepisy przewidują szczepienia coroczne, choć badania udowodniły, że odporność poszczepienna utrzymuje się przez co najmniej trzy lata, w wielu krajach normą są szczepienia co dwa lata -tymi samymi szczepionkami - jeśli nie wiadomo o co chodzi) ale przecież przy okazji coś się zrobi (odpłatnie) i sprzeda... Dotyczy to także kotów, mimo że różni złośliwcy nie zawsze się z tym zgadzają a nawet zarzucają szkodliwość: www.avma.org/vafstf/ Takie życie... Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Jeszcze jedno 07.12.06, 15:49 Jeśli, nie daj Boże, spróbujesz się zabezpieczyć w ten sposób, zapytaj przy okazji o słynną przed kilkunastu laty historię szczepionki przeciw koronawirusowemu zapaleniu jelit... Odpowiedz Link Zgłoś
fedorczyk4 Re: Jeszcze jedno 07.12.06, 16:06 W zeszlym roku moja suka ukąsiła ochroniarza. Fakt moja wina, moja suka. Problemy miałam wszelakie, zwłaszcza że nie została doszczepiona na wsciekliznę w wymiarowym prawnie czasie. Ukąsila w grudnu, ważność szczepionki była do listopada (roczna)i kij kogos obchodziło że w międzyczasie była operowana i na lekach uniemożliwiających zaszczepienie. Sprawa oparła się o trybunał,bo ochroniarz był emerytem (super ochrona)i jego ubezpieczyciel zarządal ode mnie bajońskich pieniędzy. Jedyne co mnie uratowało to fakt że się ubezpieczyłam od szkody psiej. Czego i Wam szczerze życzę Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Jeszcze jedno 07.12.06, 16:17 ...A wystarczyło znaleźć zaprzyjaźnionego weterynarza z przydzielonym rejonem szczepień na wściekliznę, który po prostu wypisał by aktualne i zgodne z lokalnymi przepisami zaświadczenie...;-) Odpowiedz Link Zgłoś
fedorczyk4 Re: Jeszcze jedno 07.12.06, 18:11 Albercie, zaprzyjaźnionych weterynarzy i techników weterynrii u mnie bez liku, ale mam wrednie legalny charakter i w podgryzanie mojej suki nikogo nie chciałam wciągać. Mój pies mój, problem. Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry Re: Jeszcze jedno 07.12.06, 16:19 to ze nie ma racjonalnych powodow zeby nie szczepic psa na wscieklice co roku wiedza wszyscy. no i co z tego - prawnie jestes do tego zobowiazany. ja w tym roku tez rozminelam sie i to sporo (bo pol roku) z waznoscia szczepienia. pies byl chory, na sterydach i antybiotykach, wiec mu oszczedzilam dodatkowych atrakcji. majac caly czas w swiadomosci to ze jesli cos sie stanie nikogo nie bedzie obchodzic ze taka szczepionka ma 3 letnie dzialanie. Odpowiedz Link Zgłoś
zielony_listek Re: herezje! 07.12.06, 18:02 No coż, artykuł mi sie nie otwiera, więc o nim nie podyskutujemy. Jedno mnie zastanawia: skoro jesteś przeciwnikiem zabezpieczeń, to po co uzywasz Frontline'u? Zresztą, wcale nie chcę wiedzieć... Pozdrawiam zielony_listek Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: herezje! 08.12.06, 10:16 Czy ja gdzieś napisałem że jestem przeciwnikiem zabezpieczeń??? Nie lubię po prostu wytaczać "ciężkiej artylerii" przy każdym, nawet najmniejszym zagrożeniu - to wszystko. Takie artykuły jak tamten, pisane są przeważnie na zamówienie, często przez ludzi mających dość mgliste pojęcie o temacie. Kleszcz, gdy już "namierzy" ofiarę i spadnie z liścia lub gałązki najpierw szuka odpowiedniego miejsca, potem się "wkręca" (tu pozdrawiam wszystkich tych, którzy omal mnie nie zeżarli, gdy kiedyś wypowiadałem się w takiej samej sprawie tłumacząc mi, że kleszcza się nie wykręca, bo kleszcz nie ma "gwinta"), wpuszcza do ranki odrobinę śliny, która zawiera substancje, po czym zaczyna "pompować" krew. Cały proces trwa od kilku do kilkudziesięciu godzin. Zwierzę, by zachorowało musi dostać odpowiednią (tzw."patogenną") dawkę zarazka. Jest to możliwe w dwóch przypadkach: jeśli zarażony kleszcz pozostaje na jego ciele odpowiednio długo (kilka dni) lub jeśli, np. przy nieumiejętnym usuwaniu kleszcza część zawartości jego ciała zostanie wyciśnięta do rany. Haczyk, do którego opisu wstawiłem link naprawdę jest niegłupim wynalazkiem. Używam go od wielu lat i nigdy nie miałem żadnych problemów z np. pozostałymi w rance oderwanymi odnóżami, "papraniem się" ran, utrzymującymi się odczynami zapalnymi wraz z ich konsekwencjami itd.. Oczywiście, nie ma środka w 100% bezpiecznego i pewnego, najlepszy skutek daje więc zdrowy rozsądek i łączenie różnych metod, z drugiej jednak strony - ze wszystkim można przesadzić! Nadużywanie chemii i szczepień wcale nie jest takie dobre, jak niektórzy, mający w tym wymierny w pieniądzach interes próbują udowodnić. Zdarzają się zatrucia; od lat trwa dyskusja nad negatywnymi konsekwencjami przewlekłych podklinicznych stanów zapalnych, których markerem są tzw. "białka ostrej fazy"; na rynek trafia wiele nie przetestowanych do końca szczepionek, których działanie okazuje się niezadowalające, czasem może nawet kończyć się bezobjawowym nosicielstwem (tak było np. w przypadku szczepionki przeciw koronawirusowemu zapaleniu jelit u psów i często bywa w przypadku szczepionek przeciw pierwotniakom, które nie mają zadowalającej "immunogenności" przeciw wszystkim spotykanym "serotypom"). W USA powstała nawet weterynaryjna organizacja, której zadaniem jest monitorowanie przypadków nowotworów skóry u kotów, powstałych na skutek szczepień (wszystkie szczepionki zawierają w swym składzie substancje drażniące, których zadaniem jest wywołanie miejscowego odczynu zapalnego, co poprawia odpowiedź immunologiczną organizmu, jednak czasem może zaszkodzić - wstawiłem link do ich strony). Oczywiście, żaden producent nie wspomni o tym wszystkim w reklamowych ulotkach i przy okazji kampanii promocyjnych, gdyż nie ma w tym interesu. Czasem naprawdę wystarczy (uprzednio zabezpieczywszy zwierzę dobrym preparatem pasożytobójczym, których jest niewiele - np. pyretroidy - czyli permetryna i jej pochodne ani związki fosforoorganiczne, takie jak np diazinon, czyli dimpylat na kleszcze działają słabo lub w ogóle) po prostu dokładnie je obejrzeć po powrocie ze spaceru w "niebezpiecznej" okolicy... Nie dajmy się zwariować! pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: herezje! 08.12.06, 11:09 ...A tak w ogóle, to co Ci się nie otwiera? Jeśli chodzi o ten artykuł w formacie PDF - to trzeba zainstalować "Acrobata" (jest w necie, za darmo), bez tego nie otworzysz żadnego dokumentu, np. z Sejmu. Jeśli już go masz - po otwarciu strony zejdź o jedną kartkę "niżej" - pierwsza jest pusta! Przepraszam za "literówki": w ślinie kleszczy znajdują się substancje zapobiegające krzepnięciu krwi a AVMA zajmuje się różnymi nowotworami, nie tylko skóry... Tak to już jest, gdy się pisze "na kolanie".:-) Odpowiedz Link Zgłoś
zielony_listek Re: herezje! 08.12.06, 11:42 No to przeczytaj sobie swój pierwszy mejl z tego wątku i ostatni, jakby go dwie różne osoby pisały. Nie chce dyskutowac o szczepionkach, nie znam sie na tym. Przeciw kleszczom uzywam Kiltixa Bayera i Frontline, podobnie jak Ty. Akrobata zainstalowac umiem, ale nie będę tego robić z sobie znanych powodów, tutaj nieistotnych. Zwłaszcza, że o ile zrozumiałam Twojego mejla, artykuł ten jest właśnie jakims przegięciem, a więc nie warto zachodu żeby go czytać. Literówkami sie nie przejmuj, o ile nie przekręcaja ważnych nazw nie są istotne. A a propos Twojego wywodu - własnie to pozostawanie kleszcza na psie na kilka dni mnie niepokoi, czy te kilka dni to wystarczy 2 dni, czy tydzień? Tutaj własnie zalecałabym jednak ostrozność... Skoro to jest takie piekne, to skąd tyle chorych psów? To nie jest zaproszenie do dalszej dyskusji, myslę, że zakończylismy temat :-) Pozdrawiam zielony Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: herezje! 08.12.06, 12:01 Ten wątek był pisany na bieżąco, przez kilka dni, nie widzę tu szczególnych niespójności. To jest tylko taki "strumień świadomości". "Kiltixa" nie używam, bo jak napisałem, nie lubię przesadzać - albo jedno, albo drugie (np. po to, by nie było interakcji), ewentualnie dwie różne metody naraz ale "z głową". Ten artykuł nie jest przegięciem, tylko przedstawionym do zatwierdzenia w poważnych instytucjach produktem poważnej firmy (producenta min. szczepionek serii "NobiVac"). ...A kto tu mówi o celowym pozostawianiu kleszcza przez parę dni??? Ja pisałem ewentualnie o jego pozostawieniu przez niedopatrzenie i nie może być mowy o terminie dwu-, czy też siedmiodniowym. To nie jest matematyka, to biologia - tu 2x2 niekoniecznie i nie zawsze musi być 4... Co proponujesz - może 3 razy dziennie kąpać psa w formalinie? Skoro nie zapraszasz do dalszej dyskusji, więc po co mi odpowiadasz? Czy zawsze "twoje musi być na wierzchu"???;-D Odpowiedz Link Zgłoś
zielony_listek Re: herezje! 08.12.06, 12:16 Poddaje sie, masz rację, nie mam juz siły :-) Może ja nieodpowiednich skrótów myslowych uzywam, sama nie wiem... > Ten wątek był pisany na bieżąco, przez kilka dni, nie widzę tu szczególnych > niespójności. To jest tylko taki "strumień świadomości". Gdybym nie wiedziała, że ta sama osoba pisała listy pomyslałabym: 1. wydźwięk pierwszego listu: ale głupie ludzie, po co kase wydawac na preparaty, wyjmta kleszcza i basta, jak tam który pies zdechnie to trudno. 2. po ostatnich listach - rozsadny czlowiek i w sumie zupełnie się z nim zgadzam > "Kiltixa" nie używam, bo jak napisałem, nie lubię przesadzać - albo jedno, albo > drugie (np. po to, by nie było interakcji), ewentualnie dwie różne metody naraz > ale "z głową". No i wyobraż sobie, że tez się z tym zgadzam. Nigdzie nie napisałam, że razem - albo albo. No moża jak jade na Mazury i akurat psy maja Kiltixa, to wtedy jednak też Frontline (bo sie kapie itp.). > ...A kto tu mówi o celowym pozostawianiu kleszcza przez parę dni??? Ja pisałem > ewentualnie o jego pozostawieniu przez niedopatrzenie i nie może być mowy o > terminie dwu-, czy też siedmiodniowym. To nie jest matematyka, to biologia - tu > 2x2 niekoniecznie i nie zawsze musi być 4... No własnie, kto tu mówi o świadomym pozostawieniu? Moj pies wychodzi do ogrodu, w którym są kleszcze, to co, po każdym wyjściu mam sprawdzać? Wieczorem? A jak mu się tuz przed póściem spać zechce sprawdzic kto to łazi to co, pół nocy mam znowu sprawdzać? Pomijając, że kudłaty jest i mozna przeoczyc, niestety. Poza tym nie sprawdzam codziennie, mea culpa, trudno, nie spradzam codziennie kleszczy na psie. Z dniami mi właśnie o to chodziło, nie wiadomo ile tych dni. jesli pzreoczę kleszcza i po 2 dniach pies się zarazi? małe prawdopodobieństwo, ale jest. Ja własnie tego wole unikać. Aha, nie przerabiajmy tez tematu, że nic nie zabezpiecza idealnie, bo pewnie też się zgodzimy. Co nie zmienia faktu, że rozsądne zabezpieczenie bardzo zmniejsza ryzyko. > Skoro nie zapraszasz do dalszej dyskusji, więc po co mi odpowiadasz? Czy zawsze > "twoje musi być na wierzchu"???;-D Nie, nie mjusi byc moje na wierzchu :-) Po prostu wydało mi się, że grzeczność wymagała odpowiedziec na Twojego mejla a jedyny sposób zakończenia tego pleciugowania to zasugerowanie jego zakończenia. Ot, zwykła kultura, której i Tobie też nie brakuje (to nie złośliwość, to komplement :-) Zreszta, jeśli dwie osoby się mniej więcej zgadzają, to co za różnica czyje jest na wierzchu, przecież to to samo jest? No dobrze, to odpowiedz mi, proszę, ale ja juz nic nie będę nic odpisywać, ale Twoje bedzie na wierzchu ;-) pozdrawiam zielony_listek Odpowiedz Link Zgłoś
ska_kanka Re: plaga kleszczy w wawie (link) 06.12.06, 19:40 Poza Warszawa tez plaga kleszczy. Osobiscie polecam zabezpieczyc zwierzaka!!! Odpowiedz Link Zgłoś
marcysia51 Re: plaga kleszczy w wawie (link) 08.12.06, 20:53 Ja bym nie ryzykowała bez preparatów na kl;eszcze wypuszczac pas. Przed wakacjami nasz 3 letni husky prawie zdechł bo nie zauwazylismy kleszcza,teraz ma uszkodzone nerki a o kosztach leczenia i ile nerwów stracilismy to nawet nie napiszę,nasz mały goldenek nosi obrożę przeciw kleszczowa i ma wpuszczone krolelki. Odpowiedz Link Zgłoś