Dodaj do ulubionych

plaga kleszczy w wawie (link)

06.12.06, 15:12
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3775167.html
i choc zaraz sie odezwa glosy, ze sie specyfiki zle sprzedaja, i to ma
napedzic popyt, to jednak rozsadniej bedzie chyba zakroplic psa, niz ryzykowac
jego zdrowiem?
Obserwuj wątek
    • albert.flasz1 Re: plaga kleszczy w wawie (link) 06.12.06, 15:31
      Po co od razu specyfiki, nie wystarczy np. to?:

      www.otom.com/
      ...I już nikt nie będzie mordował psów dziennikarzy, pisujących min. w "Metrze"...
      • albert.flasz1 Re: plaga kleszczy w wawie (link) 06.12.06, 15:33
        Jeszcze jedno: może by tak psa zaszczepić? Przypadkiem, mam parę dobrych
        szczepionek...
      • wrexham Re: plaga kleszczy w wawie (link) 06.12.06, 15:35
        ja tam do wykrecenia kleszcza potrzebuje tylko paluchow, zielone "urzadzenie" mi
        nie potrzebne, ale taki opity jak na zdjeciu juz mogl zarazic, a specyfiki nie
        pozwola mu sie na tyle dlugo utrzymac, zeby sie tak ochlal (mam nadzieje, ze to
        prawda...)
      • zielony_listek herezje! 06.12.06, 15:37
        albert.flasz1 napisał:
        > Po co od razu specyfiki, nie wystarczy np. to?:
        > www.otom.com/

        Albert, co Ty za herezje głosisz? Nie wszystkie kleszcze roznoszą choroby,
        tylko te zakażone. Jeśli wyciągniesz niezakażonego kleszcza, to OK. Ale jeśli
        zakażonego, to on już prawdopodobnie zdążył zarazić psa! Chodzi o to, żeby się
        nie wkręcały!

        Dwa z moich psów przechosziły babeszje, na szczęście wyszły z tego i bardzo
        często przestrezgam znajomych przed kleszczami. Było to jakies 3 lata temu,
        wtedy Praga była zaatakowana, a akurat na Bemowie babeszja była chyba
        rzadkościa wtedy.

        Babeszja roznosi sie wśród kleszczy lawinowo, jeśli kleszczyca jest nosicielem
        pierwotniaka wywołującego chorobe (babesia canis), to wszystkie jej dzieci też!

        Pozdrawiam
        zielony_listek
        • albert.flasz1 Re: herezje! 06.12.06, 16:31
          Hehe! Ile ja już kleszczy z psów (moich osobistych a także cudzych)
          powyciągałem... Nie powiem, piroplazmoza się trafiała ale najwyżej w 10%
          przypadków. Zresztą, jednym z najważniejszych czynników zakażających, nie tylko
          piroplazmozą jest właśnie wyciśnięcie zawartości kleszcza (wraz z zawartością
          jego ślinianek, żołądka itd.) do rany, np. przy nieumiejętnym jego usuwaniu. Nie
          słyszałem, by te pierwotniaki mogły się przenosić "pionowo", co do reszty -
          przecież są bardzo dobre szczepionki, skuteczne karmy i w ogóle - wystarczy
          odpalić Google'a - nieprawdaż?;-)
          • fedorczyk4 Flasz... 06.12.06, 18:11
            znasz sie na tym niewątpliwie, w przeciwieństwie do mnie, powiedz mi czy fakt
            że mojej psicy żaden kleszcz sie nie ima może wynikać z tego że prawdopodobnie
            ma psią formę kolagenozy? Nie wyśmiewaj mnie uprzejmie proszę, za "ludzką"
            nomenklaturę ale z tą jestem bardziej obznajomiona niż z wetrynaryjną.
            • albert.flasz1 Re: Flasz... 06.12.06, 18:30
              O kolagenozie wiem tylko tyle, że ma coś wspólnego z reumatyzmem i nie wydaje mi
              się, by mogła mieć jakikolwiek wpływ na kleszcze, nie wymagaj ode mnie za dużo.
              Poza tym, od mądrzenia się na tym forum są inni, ja tylko od czasu do czasu
              robię sobie "jaja".:-)
              • fedorczyk4 Re: Flasz... 06.12.06, 18:50
                A to szkoda, miałam nadzieję. O ile wiem w przypadku psów to to, przyjmuje
                raczej postać sklerodermii. Wewnętrznych zmian nie ma, ale myślalam sobie
                durnowato, że może "złej" krwi nie są łase. Bo, w końcu 65 kilo średnio
                futrzastego psa, to powinna być dla nich gratka, a nigdy żaden jej nie obsiadł.
                Nic, będę dalej "kompinować"
                • albert.flasz1 Re: Flasz... 06.12.06, 19:07
                  Kolagenoza? Sklerodermia? A co ma jedno do drugiego??? Ej, chyba coś kręcisz!
                  Nieważne...:-P
                  • fedorczyk4 Re: Flasz... 06.12.06, 19:20
                    O ile wiem to nie, obie wywodzą się z immunoautoadresji. Nazywa się je
                    potocznie kolagenozą (zwyrodnienia tkanki łącznej wynikające z...), ale może
                    przybierać rożne formy w tym np.sclerodermii i lupusa. Z tym że oczywiście
                    mogę się mylić sprawdzę w Googlu
          • zielony_listek Re: herezje! 06.12.06, 21:39
            Albert, może Ty i fachman jesteś, ale jak dla Ciebie 10% psów z piroplazmozą to
            są jaja, to dziękuję bardzo. Nie było mi do smiechu, jak mi dwa psy prawie
            zeszły. Ale proszę Was bardzo, jest ryzyko, jest zabawa (to było z przekąsem).
            Zabieg sie udał, a jakże, tylko pies zdechł... Ha, ha, ha.
            Pozdrawiam
            zielony_listek
            • albert.flasz1 Re: herezje! 07.12.06, 10:39
              Co ja na to poradzę, że tak wyszło? Tylko z mojej suni przez całe jej 6,5-letnie
              życie wydłubałem chyba z 10 różnych kleszczy, mimo że jest regularnie
              spryskiwana Frontrline'm. Prawda, że sporo przebywa na wsi, często się kąpie w
              różnych bajorach, że czasem zapomni się, że skuteczność tego preparatu na
              kleszcze przeciętnie nie przekracza 1 miesiąca. Życie to nie statystyka. Miałaś
              pecha i współczuję Twoim psom, ale nie można tak generalizować...
              • zielony_listek Re: herezje! 07.12.06, 11:47
                > Miałaś
                > pecha i współczuję Twoim psom, ale nie można tak generalizować...

                A ja myslę, że właśnie trzeba generalizować: pamiętać o profilaktyce, zamiast
                budzic się z ręka w nocniku. Dotyczy to bardzo wielu sytuacji.
                Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia i trzeba im uswiadamiac ryzyko,
                a nie bagatelizowac sprawe.

                Ja miałam pecha, Ty miałeś szczęście. Oby więcej osób, a właściwie psów, owo
                szczęscie miało!

                To tak, jakbys specjalnie nie mył owoców, bo po co sie męczyc, jak tak naprawde
                1 osoba na 1000 umiera od brudnego jabłka.

                Pozdrawiam
                zielony_listek
                • albert.flasz1 Re: herezje! 07.12.06, 12:47
                  Widzę, że masz "taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaki łeb" i potrafisz
                  przewidzieć wszystkie możliwe ewentualności... Cóż, "radziecka Nauka zna takie
                  przypadki", a bezinteresowni entuzjaści wnioski rozniosą na cały świat (i proszę
                  mnie nie łączyć z żadną polityczną opcją, to był tylko taki myślowy skrót, bo z
                  natury jestem lewicująco - prawicująco - indyferentny).
                  Też pozdrawiam!
                  • zielony_listek Re: herezje! 07.12.06, 13:31
                    Stare rosyjskie przysłowie mówi: ostrożność nie zawadzi...
                    Jestem orędownikiem zabezpieczania psów przeciwko kleszczom, podobnie jak Ty
                    (piszesz, że zabezpieczasz swojego psa Frontline'm).

                    Ponieważ złośliwość w Twojm liście nie jest z typu małpio-wrednych, a raczej
                    symaptyczna, choc troche bez powodu, nie podejmę rękawicy, po co?

                    Byc może jakaś rewolucja w medycynie rosyjskiej zaszła i wynaleziono 100%
                    zabezpieczająca szczepionkę przeciw wszystkim chorobom wywoływanym przez
                    kleszcze. Jeśli tak, podziel się z nami tą radosna wiadomością!

                    A jesli chodzi o wiarę w szczęsliwy los, to jest ona jak najbardziej wskazana,
                    zwłaszcza jak sie dobremu losowi bardzo pomaga.

                    pozdrawiam
                    zielony_listek (bezpartyjny)

                    • blue.berry Re: herezje! 07.12.06, 13:46
                      nie znam sie wielce ale mysle ze nie jest to kwestia szczescia ale miejsca
                      gdzie pies kleszcza zlapie. w zeszym roku sggw robila jakies badania nad
                      populacja kleszczy na warszawskich kabatach i tak procent kleszcy roznoszacych
                      babeszjoze byla jakis horendalnie wysoki. wiec pewnie procentowo zlapanie
                      kleszcza tam nioslo o wiele wieksze ryzyko zachorowania niz zlapanie kleszcza
                      na wsi.
                      • fedorczyk4 Re: herezje! 07.12.06, 14:21
                        Zgadza się, według zeszłorocznych statystyk o których mówiła mi zaprzjaźnona
                        pani wet. pracująca przy badaniach największa ilość wystąpień chorobowych była
                        w okolicach Dolinki SLużewieckiej, czyli niedaleko.
                    • albert.flasz1 Re: herezje! 07.12.06, 15:45
                      No, to się zabezpiecz:

                      www.emea.eu.int/vetdocs/PDFs/EPAR/NobivacPiro/V-084-00-00-PI-pl.pdf
                      Znam takich weterynarzy, którzy swym klientom corocznie wysyłają pocztą
                      przypomnienia, by "zabezpieczyli" swych ulubieńców od "zła wszelakiego" - na
                      wszystkie możliwe i przypuszczalne choroby, nawet przeciw wściekliźnie (polskie
                      przepisy przewidują szczepienia coroczne, choć badania udowodniły, że odporność
                      poszczepienna utrzymuje się przez co najmniej trzy lata, w wielu krajach normą
                      są szczepienia co dwa lata -tymi samymi szczepionkami - jeśli nie wiadomo o co
                      chodzi) ale przecież przy okazji coś się zrobi (odpłatnie) i sprzeda...
                      Dotyczy to także kotów, mimo że różni złośliwcy nie zawsze się z tym zgadzają a
                      nawet zarzucają szkodliwość:

                      www.avma.org/vafstf/
                      Takie życie...
                      • albert.flasz1 Re: Jeszcze jedno 07.12.06, 15:49
                        Jeśli, nie daj Boże, spróbujesz się zabezpieczyć w ten sposób, zapytaj przy
                        okazji o słynną przed kilkunastu laty historię szczepionki przeciw
                        koronawirusowemu zapaleniu jelit...
                        • fedorczyk4 Re: Jeszcze jedno 07.12.06, 16:06
                          W zeszlym roku moja suka ukąsiła ochroniarza. Fakt moja wina, moja suka.
                          Problemy miałam wszelakie, zwłaszcza że nie została doszczepiona na wsciekliznę
                          w wymiarowym prawnie czasie. Ukąsila w grudnu, ważność szczepionki była do
                          listopada (roczna)i kij kogos obchodziło że w międzyczasie była operowana i na
                          lekach uniemożliwiających zaszczepienie. Sprawa oparła się o trybunał,bo
                          ochroniarz był emerytem (super ochrona)i jego ubezpieczyciel zarządal ode mnie
                          bajońskich pieniędzy. Jedyne co mnie uratowało to fakt że się ubezpieczyłam od
                          szkody psiej. Czego i Wam szczerze życzę
                          • albert.flasz1 Re: Jeszcze jedno 07.12.06, 16:17
                            ...A wystarczyło znaleźć zaprzyjaźnionego weterynarza z przydzielonym rejonem
                            szczepień na wściekliznę, który po prostu wypisał by aktualne i zgodne z
                            lokalnymi przepisami zaświadczenie...;-)
                            • fedorczyk4 Re: Jeszcze jedno 07.12.06, 18:11
                              Albercie, zaprzyjaźnionych weterynarzy i techników weterynrii u mnie bez liku,
                              ale mam wrednie legalny charakter i w podgryzanie mojej suki nikogo nie
                              chciałam wciągać. Mój pies mój, problem.
                          • blue.berry Re: Jeszcze jedno 07.12.06, 16:19
                            to ze nie ma racjonalnych powodow zeby nie szczepic psa na wscieklice co roku
                            wiedza wszyscy. no i co z tego - prawnie jestes do tego zobowiazany. ja w tym
                            roku tez rozminelam sie i to sporo (bo pol roku) z waznoscia szczepienia. pies
                            byl chory, na sterydach i antybiotykach, wiec mu oszczedzilam dodatkowych
                            atrakcji. majac caly czas w swiadomosci to ze jesli cos sie stanie nikogo nie
                            bedzie obchodzic ze taka szczepionka ma 3 letnie dzialanie.
                      • zielony_listek Re: herezje! 07.12.06, 18:02
                        No coż, artykuł mi sie nie otwiera, więc o nim nie podyskutujemy.
                        Jedno mnie zastanawia: skoro jesteś przeciwnikiem zabezpieczeń, to po co
                        uzywasz Frontline'u?
                        Zresztą, wcale nie chcę wiedzieć...

                        Pozdrawiam
                        zielony_listek
                        • albert.flasz1 Re: herezje! 08.12.06, 10:16
                          Czy ja gdzieś napisałem że jestem przeciwnikiem zabezpieczeń??? Nie lubię po
                          prostu wytaczać "ciężkiej artylerii" przy każdym, nawet najmniejszym zagrożeniu
                          - to wszystko. Takie artykuły jak tamten, pisane są przeważnie na zamówienie,
                          często przez ludzi mających dość mgliste pojęcie o temacie. Kleszcz, gdy już
                          "namierzy" ofiarę i spadnie z liścia lub gałązki najpierw szuka odpowiedniego
                          miejsca, potem się "wkręca" (tu pozdrawiam wszystkich tych, którzy omal mnie nie
                          zeżarli, gdy kiedyś wypowiadałem się w takiej samej sprawie tłumacząc mi, że
                          kleszcza się nie wykręca, bo kleszcz nie ma "gwinta"), wpuszcza do ranki
                          odrobinę śliny, która zawiera substancje, po czym zaczyna "pompować" krew. Cały
                          proces trwa od kilku do kilkudziesięciu godzin. Zwierzę, by zachorowało musi
                          dostać odpowiednią (tzw."patogenną") dawkę zarazka. Jest to możliwe w dwóch
                          przypadkach: jeśli zarażony kleszcz pozostaje na jego ciele odpowiednio długo
                          (kilka dni) lub jeśli, np. przy nieumiejętnym usuwaniu kleszcza część zawartości
                          jego ciała zostanie wyciśnięta do rany. Haczyk, do którego opisu wstawiłem link
                          naprawdę jest niegłupim wynalazkiem. Używam go od wielu lat i nigdy nie miałem
                          żadnych problemów z np. pozostałymi w rance oderwanymi odnóżami, "papraniem się"
                          ran, utrzymującymi się odczynami zapalnymi wraz z ich konsekwencjami itd..
                          Oczywiście, nie ma środka w 100% bezpiecznego i pewnego, najlepszy skutek daje
                          więc zdrowy rozsądek i łączenie różnych metod, z drugiej jednak strony - ze
                          wszystkim można przesadzić! Nadużywanie chemii i szczepień wcale nie jest takie
                          dobre, jak niektórzy, mający w tym wymierny w pieniądzach interes próbują
                          udowodnić. Zdarzają się zatrucia; od lat trwa dyskusja nad negatywnymi
                          konsekwencjami przewlekłych podklinicznych stanów zapalnych, których markerem są
                          tzw. "białka ostrej fazy"; na rynek trafia wiele nie przetestowanych do końca
                          szczepionek, których działanie okazuje się niezadowalające, czasem może nawet
                          kończyć się bezobjawowym nosicielstwem (tak było np. w przypadku szczepionki
                          przeciw koronawirusowemu zapaleniu jelit u psów i często bywa w przypadku
                          szczepionek przeciw pierwotniakom, które nie mają zadowalającej "immunogenności"
                          przeciw wszystkim spotykanym "serotypom"). W USA powstała nawet weterynaryjna
                          organizacja, której zadaniem jest monitorowanie przypadków nowotworów skóry u
                          kotów, powstałych na skutek szczepień (wszystkie szczepionki zawierają w swym
                          składzie substancje drażniące, których zadaniem jest wywołanie miejscowego
                          odczynu zapalnego, co poprawia odpowiedź immunologiczną organizmu, jednak czasem
                          może zaszkodzić - wstawiłem link do ich strony). Oczywiście, żaden producent nie
                          wspomni o tym wszystkim w reklamowych ulotkach i przy okazji kampanii
                          promocyjnych, gdyż nie ma w tym interesu. Czasem naprawdę wystarczy (uprzednio
                          zabezpieczywszy zwierzę dobrym preparatem pasożytobójczym, których jest niewiele
                          - np. pyretroidy - czyli permetryna i jej pochodne ani związki
                          fosforoorganiczne, takie jak np diazinon, czyli dimpylat na kleszcze działają
                          słabo lub w ogóle) po prostu dokładnie je obejrzeć po powrocie ze spaceru w
                          "niebezpiecznej" okolicy... Nie dajmy się zwariować!
                          pzdr
                        • albert.flasz1 Re: herezje! 08.12.06, 11:09
                          ...A tak w ogóle, to co Ci się nie otwiera? Jeśli chodzi o ten artykuł w
                          formacie PDF - to trzeba zainstalować "Acrobata" (jest w necie, za darmo), bez
                          tego nie otworzysz żadnego dokumentu, np. z Sejmu. Jeśli już go masz - po
                          otwarciu strony zejdź o jedną kartkę "niżej" - pierwsza jest pusta!
                          Przepraszam za "literówki": w ślinie kleszczy znajdują się substancje
                          zapobiegające krzepnięciu krwi a AVMA zajmuje się różnymi nowotworami, nie tylko
                          skóry... Tak to już jest, gdy się pisze "na kolanie".:-)
                          • zielony_listek Re: herezje! 08.12.06, 11:42
                            No to przeczytaj sobie swój pierwszy mejl z tego wątku i ostatni, jakby go dwie
                            różne osoby pisały.
                            Nie chce dyskutowac o szczepionkach, nie znam sie na tym. Przeciw kleszczom
                            uzywam Kiltixa Bayera i Frontline, podobnie jak Ty.

                            Akrobata zainstalowac umiem, ale nie będę tego robić z sobie znanych powodów,
                            tutaj nieistotnych. Zwłaszcza, że o ile zrozumiałam Twojego mejla, artykuł ten
                            jest właśnie jakims przegięciem, a więc nie warto zachodu żeby go czytać.

                            Literówkami sie nie przejmuj, o ile nie przekręcaja ważnych nazw nie są istotne.

                            A a propos Twojego wywodu - własnie to pozostawanie kleszcza na psie na kilka
                            dni mnie niepokoi, czy te kilka dni to wystarczy 2 dni, czy tydzień? Tutaj
                            własnie zalecałabym jednak ostrozność... Skoro to jest takie piekne, to skąd
                            tyle chorych psów?

                            To nie jest zaproszenie do dalszej dyskusji, myslę, że zakończylismy temat :-)

                            Pozdrawiam
                            zielony
                            • albert.flasz1 Re: herezje! 08.12.06, 12:01
                              Ten wątek był pisany na bieżąco, przez kilka dni, nie widzę tu szczególnych
                              niespójności. To jest tylko taki "strumień świadomości".
                              "Kiltixa" nie używam, bo jak napisałem, nie lubię przesadzać - albo jedno, albo
                              drugie (np. po to, by nie było interakcji), ewentualnie dwie różne metody naraz
                              ale "z głową".
                              Ten artykuł nie jest przegięciem, tylko przedstawionym do zatwierdzenia w
                              poważnych instytucjach produktem poważnej firmy (producenta min. szczepionek
                              serii "NobiVac").
                              ...A kto tu mówi o celowym pozostawianiu kleszcza przez parę dni??? Ja pisałem
                              ewentualnie o jego pozostawieniu przez niedopatrzenie i nie może być mowy o
                              terminie dwu-, czy też siedmiodniowym. To nie jest matematyka, to biologia - tu
                              2x2 niekoniecznie i nie zawsze musi być 4... Co proponujesz - może 3 razy
                              dziennie kąpać psa w formalinie?
                              Skoro nie zapraszasz do dalszej dyskusji, więc po co mi odpowiadasz? Czy zawsze
                              "twoje musi być na wierzchu"???;-D
                              • zielony_listek Re: herezje! 08.12.06, 12:16
                                Poddaje sie, masz rację, nie mam juz siły :-)
                                Może ja nieodpowiednich skrótów myslowych uzywam, sama nie wiem...

                                > Ten wątek był pisany na bieżąco, przez kilka dni, nie widzę tu szczególnych
                                > niespójności. To jest tylko taki "strumień świadomości".

                                Gdybym nie wiedziała, że ta sama osoba pisała listy pomyslałabym:
                                1. wydźwięk pierwszego listu: ale głupie ludzie, po co kase wydawac na
                                preparaty, wyjmta kleszcza i basta, jak tam który pies zdechnie to trudno.
                                2. po ostatnich listach - rozsadny czlowiek i w sumie zupełnie się z nim zgadzam

                                > "Kiltixa" nie używam, bo jak napisałem, nie lubię przesadzać - albo jedno,
                                albo
                                > drugie (np. po to, by nie było interakcji), ewentualnie dwie różne metody
                                naraz
                                > ale "z głową".

                                No i wyobraż sobie, że tez się z tym zgadzam. Nigdzie nie napisałam, że razem -
                                albo albo. No moża jak jade na Mazury i akurat psy maja Kiltixa, to wtedy
                                jednak też Frontline (bo sie kapie itp.).

                                > ...A kto tu mówi o celowym pozostawianiu kleszcza przez parę dni??? Ja pisałem
                                > ewentualnie o jego pozostawieniu przez niedopatrzenie i nie może być mowy o
                                > terminie dwu-, czy też siedmiodniowym. To nie jest matematyka, to biologia -
                                tu
                                > 2x2 niekoniecznie i nie zawsze musi być 4...

                                No własnie, kto tu mówi o świadomym pozostawieniu?
                                Moj pies wychodzi do ogrodu, w którym są kleszcze, to co, po każdym wyjściu mam
                                sprawdzać? Wieczorem? A jak mu się tuz przed póściem spać zechce sprawdzic kto
                                to łazi to co, pół nocy mam znowu sprawdzać? Pomijając, że kudłaty jest i mozna
                                przeoczyc, niestety. Poza tym nie sprawdzam codziennie, mea culpa, trudno, nie
                                spradzam codziennie kleszczy na psie.
                                Z dniami mi właśnie o to chodziło, nie wiadomo ile tych dni. jesli pzreoczę
                                kleszcza i po 2 dniach pies się zarazi? małe prawdopodobieństwo, ale jest. Ja
                                własnie tego wole unikać.

                                Aha, nie przerabiajmy tez tematu, że nic nie zabezpiecza idealnie, bo pewnie
                                też się zgodzimy. Co nie zmienia faktu, że rozsądne zabezpieczenie bardzo
                                zmniejsza ryzyko.

                                > Skoro nie zapraszasz do dalszej dyskusji, więc po co mi odpowiadasz? Czy
                                zawsze
                                > "twoje musi być na wierzchu"???;-D

                                Nie, nie mjusi byc moje na wierzchu :-) Po prostu wydało mi się, że grzeczność
                                wymagała odpowiedziec na Twojego mejla a jedyny sposób zakończenia tego
                                pleciugowania to zasugerowanie jego zakończenia. Ot, zwykła kultura, której i
                                Tobie też nie brakuje (to nie złośliwość, to komplement :-)
                                Zreszta, jeśli dwie osoby się mniej więcej zgadzają, to co za różnica czyje
                                jest na wierzchu, przecież to to samo jest?

                                No dobrze, to odpowiedz mi, proszę, ale ja juz nic nie będę nic odpisywać, ale
                                Twoje bedzie na wierzchu ;-)

                                pozdrawiam
                                zielony_listek
    • ska_kanka Re: plaga kleszczy w wawie (link) 06.12.06, 19:40
      Poza Warszawa tez plaga kleszczy. Osobiscie polecam zabezpieczyc zwierzaka!!!
      • marcysia51 Re: plaga kleszczy w wawie (link) 08.12.06, 20:53
        Ja bym nie ryzykowała bez preparatów na kl;eszcze wypuszczac pas.
        Przed wakacjami nasz 3 letni husky prawie zdechł bo nie zauwazylismy
        kleszcza,teraz ma uszkodzone nerki a o kosztach leczenia i ile nerwów
        stracilismy to nawet nie napiszę,nasz mały goldenek nosi obrożę przeciw
        kleszczowa i ma wpuszczone krolelki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka