Dodaj do ulubionych

^^^^^^^^^ NURZYCA u suni jamniczki^^^^^^^^^^^

05.05.03, 19:39
Bardzo prosze o wszelkie info. na temat nurzeńca/nurzycy.( encyklopedyczne
znam) Jamniczka ma 5 lat. nurzycą zarażona w gnieżdzie matki. Dotąd leczona
obrożą specjalistyczną + vitaminy - - bez skutku. Leczenie takie trwa już dwa
lata. Jest raz lepiej, raz gorzej, ale nie jest dobrze. CZY Z TEGO MOŻNA
WYLECZYĆ RADYKALNIE ?? I raz na zawsze ?? Zaczynam wątpić. W encyklopedii
napisane, że nie- ale ta encyklopedia liczy już 15 lat. Proszę Was, kochani
lekarze, o pomoc,poradę. Mieszkamy w W-wie na ursynowie. Czy może na SGGW ?
ale do kogo? Nie chcę już szwędać się po przypadkowych fachowcach. I tak była
to droga przez mękę, zanim postawiono diagnozę...ile maści,ile tabletek,ile
zastrzyków...szkoda pisać. Pozdrawiamy Ja+ jamniorka Zula
Obserwuj wątek
    • jamniczy_fan Re: ^^^^^^^^^ NURZYCA u suni jamniczki^^^^^^^^^^^ 06.05.03, 22:40
      Czekam i czekam, ale widzę,że się nie doczekam....ale czekam i proszę o poradę
      pozdrówki !!
    • m.w Re: ^^^^^^^^^ NURZYCA u suni jamniczki^^^^^^^^^^^ 07.05.03, 09:57
      Pisałam Ci juz na forum Zwierzęta ...... na SGGW zgłoś się do dr Kourou
      Dembele, lub dr Lenarcika.
      Moją sukę smarowałam amitrazą i dostawała zastrzyki z ivomycyny. Pierwsze
      leczenie (jak miała 5 miesięcy) trwało ok pół roku, a w zeszłym roku (po ponad
      3 latach) nastapił nawrót choroby, spowodowany stresem, ale wyleczyliśmy małą
      szybko .... jakieś dwa tygodnie.

      pozdrawiam
      Gośka
      • leaa Re: ^^^^^^^^^ NURZYCA u suni jamniczki^^^^^^^^^^^ 07.05.03, 15:38
        Miałam ten sam problem, moja bokserka miała nurzycę. ma obecnie 8 miesięcy i
        jest wyleczona. Nie chcę cie wprowadzić w błąd z nazwami leków. U nas kuracja
        wyglądała tak- pies raz na tydzień był kompany specjalnym szamponem(francuski i
        nazwy nie pamiętam, musiałabym sprawdzić) a następnie nacieraliśmy sierść
        specjalnym praeparatem(dostalismy roztwór w buteleczce i musielismy kupić do
        tego specjalna maść w aptece), który niestety zbyt ładnie nie pachniał.
        Leczenie trwało 3 miesiące i pies jest zdrowy. Jeżeli bedzie trzeba to zdobęde
        nazwy tych leków i zapytaj weterynarza o taka kurację.
        U nas zadziałalo i pies jest zdrowy.
        pozdrawiam
        • jamniczy_fan Re: ALE TO ponoć NAWRACA 07.05.03, 17:36
          Dziękuję respondentom za porady i jednak proszę o jeszcze.Teraz, zanim pójdę do
          lek.chcę wiedzieć jak-najwięcej. Zbyt długo chodzę od sasa do lasa, psinę męczę
          a efektów brak ( oprócz dna w szkatule ).
          Jestem zaskoczona, ze wyleczony pasożyt nawrócił z powodu stanu nerwowego psny -
          bokserki. To brzmi egzotycznie. małgosi dzięki wielkie za polecenie wetów na
          SGGW. Ja tam udam się z sunią, ale - jak piszę-chcę iść bardziej świadoma i
          rozmawiać z lekarzem nie z pozycji kompletnego ignoranta. pozdrawiam Was. EE
          PS. liczyłam także, ze jakiś expert coś napisze, ale się przeliczyłam
          ------------------
          >>jamniczarze wsiech stran mira sojediniajties'!<<
        • jamniczy_fan Re: ^^^^^^^^^ NURZYCA u suni jamniczki^^^^^^^^^^^ 07.05.03, 17:45
          leaa napisała:

          > Miałam ten sam problem, moja bokserka miała nurzycę. ma obecnie 8 miesięcy i
          > jest wyleczona. Nie chcę cie wprowadzić w błąd z nazwami leków. U nas kuracja
          > wyglądała tak- pies raz na tydzień był kompany specjalnym szamponem(francuski
          i
          >
          > nazwy nie pamiętam, musiałabym sprawdzić) a następnie nacieraliśmy sierść
          > specjalnym praeparatem(dostalismy roztwór w buteleczce i musielismy kupić do
          > tego specjalna maść w aptece), który niestety zbyt ładnie nie pachniał.
          > Leczenie trwało 3 miesiące i pies jest zdrowy. Jeżeli bedzie trzeba to
          zdobęde
          > nazwy tych leków i zapytaj weterynarza o taka kurację.
          > U nas zadziałalo i pies jest zdrowy.
          > pozdrawiam
          Leaa, dzieki za twoje informacje. Czy jak nacieraliscie tym preparatem
          " pachnacym" z buteleczki, to codziennie, czy np. po kąpieli tylko- czyli 1
          raz w tygodniu ??? Czy lekarz powiedział Wam, że wyleczona psina na zawsze,
          czy, że choroba MUSI kiedys mieć recidivus ??? proszę napisz jeszcze,cokolwiek
          sobie przypomnisz. Ciekawi mnie także, jak Wasz psina tego dostał. Ja
          słyszałam, że to tylko można dziedziczyć po suni-matce a nigdy nie można
          zarazić się od innego zwierzaczka-psiaczka. pozdr EE
          -------------
          >> jamniczarze wsiech stran mira sojediniajties' <<
          • leaa Re: ^^^^^^^^^ NURZYCA u suni jamniczki^^^^^^^^^^^ 08.05.03, 12:35
            Moja suczka nie wiem skąd wzięła ta chorobę, weterynarz wytłumaczył mi że u
            szczeniaki często na to chorują, w przypadku kiedy były hodowane w złych
            warunkach, niedokarmiane....fakt moja cudem przeżyła.(ważyła zaledwie kilko
            jako 8 tygodniowy szczeniak). Na początku leczenie wyglądało tak że myliśmy ją
            raz na tydzien tym szamponem a potem nacierali płynem(i zostawiali żeby
            wchłonął w sierść). Potem co dwa tygodnie. Weterynarz mi powiedział że ta
            choroba moze nawracać, w zyciu nie ma nic pewnego ale jak dotąd pies jest
            zdrowy. Musiałabym sie skontaktować z moim weterynarzem i dowiedzieć nazwy tych
            leków. szampon to był chyba "derma vet".
    • m.w Re: ^^^^^^^^^ NURZYCA u suni jamniczki^^^^^^^^^^^ 08.05.03, 14:38
      Nurzyca może sie ujawnic pod wpływem obnizenia odporności a stres jest
      czynnikiem który wpływa na odporność .... i ludzi i zwierząt :)
      Mówi sie ze do końca wyleczona nurzyca nie powinna powrócić .... ale nie wiem
      dokładnie ...

      Gośka
      • jamniczy_fan Re: ^^DZIĘKI !!! ^^NURZYCA u suni jamniczki^^^ 08.05.03, 19:21
        DZIĘKI WAM INTERNAUCI ZA PORADY I INFORMACJE. Opisze póżniej- jak mojej suni
        się uda wyjść z choroby. UWAŻAJCIE NA KLESZCZE,coraz więcej słyszę od
        zaprzyjaźnionych psiarzy o fatalnych następstwach zinfekowania odkleszczowego i
        bardzo trudnym i żle rokującym, leczeniu. pozdrawiam EE
    • leaa Re: ^^^^^^^^^ NURZYCA u suni jamniczki^^^^^^^^^^^ 09.05.03, 10:12
      ten szampon to HEXODERM- tym leczyłam psa
      Pozdrawiam
      • jamniczy_fan Re: ^^^^LEAA !!! - NURZYCA u suni jamniczki^^^^^ 09.05.03, 20:50
        leaa napisała:

        > ten szampon to HEXODERM- tym leczyłam psa
        > Pozdrawiam
        Dzięki.leaa, ale chyba nie tylko tym szmponem ?? Stale nie mam czasu wybrać się
        do polecanego weta na SGGW -mchociaż mam dośc blisko. Az mnie gryzą i zagryzą
        wyrzuty sumienia ( albo sunia własna,...i będzie miała rację )pozdrówki EE
    • adam.pietron Re: ^^^^^^^^^ NURZYCA u suni jamniczki^^^^^^^^^^^ 11.05.03, 17:34
      Kilka razy pisałem już o nużycy , przepraszam że teraz odzywam się z
      opóźnieniem ale jak to już jedno z was zauważyło ekspert też człowiek – czasem
      nie mogę odpowiadać na pytania od razu po ich postawieniu.
      Ale wracając do sprawy nużycy .
      Jeśli leczysz ją już dwa lata to znaczy że albo od początku twój pies był
      leczony nieprawidłowo albo sprawę komplikuje jakaś inna choroba skóry , przy
      której nużeniec najchętniej robiący kłopoty u zwierząt słabych immunologicznie
      ( dlatego nawrót choroby może nastapić po stresie) może się rozwijać bez
      problemów.
      Czy pies miał wykonywane badania dodatkowe , stężenia hormonów tarczycowych ,
      czy wykluczono chorobę ogólnoustrojową mogącą dawać objawy ze strony układu
      powłokowego czy leczono równocześnie nadkażenia bakteryjne i grzybicze często
      występujące w przebiegu nużycy.
      Pytam o tak wiele gdyż osobiście nie widziałem jeszcze przypadku nużycy
      leczonego dwa lata więc jest to dla mnie tym bardziej ciekawe.
      Udaj się wreszcie do specjalisty może lekarze którzy leczyli twoją Zule (
      imienniczkę mojej) cos przeoczyli i trzeba spojrzeć na sprawę inaczej.
      Zbierz tez w pamięci wszystkie leki i preparaty jakimi suczka była leczona ,
      jak długo je podawano i kiedy po zaprzestaniu leczenia objawy wracały – to
      bardzo przyda się także do diagnostyki różnicowej.
      Pozdrawiam – spóźniony ekspert
      • jamniczy_fan Re: JESZCZE o Zuli i _DZIĘKI, ADAMIE P.!!!! 13.05.03, 01:18
        adam.pietron napisał:
        ...........................................
        .............ekspert też człowiek –> ,
        > >>>>>>>>>>.. Pozdrawiam – spóźniony ekspert.
        Dzięki za resume,wybieram się do kompetentnego lekarza,jak sójka za
        morze,JAKBYM NIE BYŁA JAMNICZYM FANEM. Jak będę już po wizycie, to opiszę
        wszystko tutaj i odpowiem na pytania Twego experckiego postu. Dzięki Twojej
        odpowiedzi przygotuję się lepiej do tej wizyty. Moja Zulcia jest od urodzenia
        zwierzątkiem bardzo płochliwym, boi się dosłownie własnego
        cienia,wózków,rowerów,dzieci i było tak od zawsze,chociaż nigdy nic jej realnie
        nie przestraszyło i nie przeżyła żadnego negatywnego epizodu. Np.jest to jedyna
        psinka, wśród znanych mi, która boi się i nie lubi wychodzić na zwykły spacer
        / zwykły-czyli w blokowisku/,ze strachu tak podwija ogon pod brzuszek, że
        praktycznie uniemożliwia sobie tym siusianie. Natomiast b.dobrze ma się w
        lesie,w polu i na tak zwanym łonie natury. Jest depresyjna??,lub nerwowa ?? nie
        wiem jak to zaklasyfikować, i może taka jej kompleksja też sprzyja plenieniu
        się tego nurzeńca. Miała robione horm.tarczycowe i ponoć są w normie. Ale
        dotychczas ten nurzeniec leczony był wyłącznie za pomocą jakiejś specjalnej
        obroży,czymś nasączanej. Podobno radykalne leczenie np.jakimiś zastrzykami jest
        bardzo obciążające dla organizmu. CZY PRAKTYCZNIE MOŻNA TEGO PASOŻYTA
        POZBYĆ???? SIĘ NA ZAWSZE ? czy weterynaria zna przypadek całkowitego wyleczenia
        tegoż ??? pozdrawiam , Jamniczy_fan i Zula
    • adam.pietron Re: ^^^^^^^^^ NURZYCA u suni jamniczki^^^^^^^^^^^ 14.05.03, 13:06
      Na zawsze nie z prostej przyczyny on naturalnie żyje na psie 9 kocie z resztą
      też tylko troszkę inny).
      Trudno więc pozbywać się czegoś co mieszka w mieszkach włosowych a tylko w
      specyficznych sytuacjach robi szkody ( szczenięta, psy o słabym statusie
      immunologicznym).
      Zastrzyki o których mówisz nie są aż tak obciążające dla organizmu , czasem
      zawartą w nich substancje leczniczą – iwermektynę podaje się doustnie, kiedy
      np. pies znosi źle zastrzyki lub akurat tak uważa lekarz który ja stosuje.
      Co do przypadków całkowitego wyleczenia codziennie widuje je w lecznicy.
      W większości przypadków udaje się powstrzymać nużeńca przed czynieniem
      spustoszeń.
      Musisz tylko pamiętać , że dzieci twojej suczko także mogą – choć nie muszą
      zachorować na nużycę.
      Pozdrawiam
      • jamniczy_fan Re: A.P. - dzieki za 2-gi post ! 14.05.03, 23:37
        adam.pietron napisał:

        > Na zawsze nie z prostej przyczyny on naturalnie żyje na psie 9 kocie z resztą
        > też tylko troszkę inny).
        > Trudno więc pozbywać się czegoś co mieszka w mieszkach włosowych a tylko w
        > specyficznych sytuacjach robi szkody ( szczenięta, psy o słabym statusie
        > immunologicznym).
        > Zastrzyki o których mówisz nie są aż tak obciążające dla organizmu , czasem
        > zawartą w nich substancje leczniczą – iwermektynę podaje się doustnie, ki
        > edy
        > np. pies znosi źle zastrzyki lub akurat tak uważa lekarz który ja stosuje.
        > Co do przypadków całkowitego wyleczenia codziennie widuje je w lecznicy.
        > W większości przypadków udaje się powstrzymać nużeńca przed czynieniem
        > spustoszeń.
        > Musisz tylko pamiętać , że dzieci twojej suczko także mogą – choć nie mus
        > zą
        > zachorować na nużycę.
        > Pozdrawiam
        __________________________________________________________________
        Sunia nie bedzie miec dzieci, niestety. W ostatnim grudniu było konieczna
        sterylizacja / prewencyjnie / miała guzki na cycuszkach. Histopato. był ok.
        Biedna ta moja sunia - ale najpiękniejsza i najmądrzejsza.
        Pozdrawiamy i cześć Twojej pracy tu społecznej ! Fan & Zula
    • k8sz Re: ^^^^^^^^^ NURZYCA u suni jamniczki^^^^^^^^^^^ 15.05.03, 10:07
      Moja (już niestety nieżyjąca sunia)miała nurzycę w wieku "wczesnomłodzieńczym"
      (około 11 lat temu) - była wtedy leczona tzw. autoszczepionką. Powiem szczerze,
      że byłam wtedy zbyt młoda aby dokładnie starać się zrozumieć ten sposób
      leczenia - pamiętam tylko, że najpierw, w Instytucie Higieny Weterynarii na
      Lechickiej miała robione wymazy i pobierane próbki skóry, potem były
      przygotowywane zastrzyki, które później robiłam psu - najpierw chyba codziennie
      lub co drugi dzień, potem jakoś rzadziej, a ostatni chyba pół roku po
      przedostatnim. Teraz najprawdopodobniej leczy się nurzycę w zupełnie inny
      sposób, ale nie zmienia to faktu, iż moja Sonia została całkowicie wyleczona(
      do końca jej 12-letniego życia nie było nawrotu nurzycy) i żadne z jej
      szczeniąt nie zachorowało na tę chorobę.
      • jamniczy_fan Re: k8sz - Nurzyca u jamniczki 15.05.03, 23:23
        k8sz napisała:

        > Moja (już niestety nieżyjąca sunia)miała nurzycę w
        wieku "wczesnomłodzieńczym"
        > (około 11 lat temu) - była wtedy leczona tzw. autoszczepionką. Powiem
        szczerze,
        >
        > że byłam wtedy zbyt młoda aby dokładnie starać się zrozumieć ten sposób
        > leczenia - pamiętam tylko, że najpierw, w Instytucie Higieny Weterynarii na
        > Lechickiej miała robione wymazy i pobierane próbki skóry, potem były
        > przygotowywane zastrzyki, które później robiłam psu - najpierw chyba
        codziennie
        >
        > lub co drugi dzień, potem jakoś rzadziej, a ostatni chyba pół roku po
        > przedostatnim. Teraz najprawdopodobniej leczy się nurzycę w zupełnie inny
        > sposób, ale nie zmienia to faktu, iż moja Sonia została całkowicie wyleczona(
        > do końca jej 12-letniego życia nie było nawrotu nurzycy) i żadne z jej
        > szczeniąt nie zachorowało na tę chorobę.
        Dzieki za Twój optymistyczny post. Przykro,że Soni już niema, jaka ona była?
        czy może takze jamniorka? bardzo fajne imię ! - Sonia. Moja ma na imię Zula,
        ppoprzednia nazywała się Asta ( w rodowodzie miała wpisane Astra nr.5 )
        Wspaniałe,madre i piekne psisko / też sunia / czarna, podpalana; nigdy jej nie
        zapomnę. Może mam lekkiego fijoła, ale nie wstydzę się, ze jej zdjęcia stoją w
        domu do dzisiaj a już 5 lat, jak jej nie ma. Nie pisze dalej o tym, bo smutno!
        Z Zulką niedługo wreszcie wybiorę się do lekarza i może tym razem uda się jej
        ulżyć i pozbawić tego paskudztwa. Na razie zbieram fundusze, bo to chyba nie
        bedzią małe pieniądze, które są potrzebne na konsultacje i niezbędne preparaty.
        Pozdrawiamy serdecznie Fan i Zula. PS. napisz coś o Soni i czy masz kolejną
        psinę.
        • k8sz Re: k8sz - Nurzyca u jamniczki 16.05.03, 08:46
          Sonia jamniczką co prawda nie była (tylko owczarkiem niemieckim - ale takim bez
          rodowodu), ale jamniki uwielbiała. Była moim pierwszym psem i chyba tym
          najważniejszym. Teraz mam jeszcze jej syna (też ma już 9 lat), ale to nie to
          samo. Strasznie trudno mi o niej pisać, bo jej śmierć to świeża sprawa (29
          marca)- przez ostatni rok praktycznie ciągletrwała walka z jej chorobami -
          miała chore stawy(momentami nie chodziła przez parę dni), była po operacji
          ropomacicza, potem przyplątała sie mocznica (2 x dziennie kroplówki - na
          szczęście w domu, ciągłe zastrzyki). Okazało się niestety,ze ta niewydolność
          nerek to efekt rozwijających się przerzutów nowotworowych na węzłach chłonnych -
          4 lata wcześniej miała wycięty gruczoł odbytowy - miała tam nowotwór). Dlatego
          mogę śmiało powiedzieć, że moja Sonia była doświadczona jeśli chodzi o choroby.
          W młodości była jednak rewelacyjnym psem - charakter miała zupełnie niepodobny
          do owczarka niemieckiego - była uparta (ja na szczęscie też), czasami złośliwa
          (najbardziej wyżywała się na swoim synu - tego mu pewnie najbardziej brakuje) i
          strasznie kochana - jeździła ze mną wszędzie, parę razy udowodniła, że jest
          świetnym psem do obrony - niestety uważam, że to był ten " mój jedyny" pies i
          wszystkie inne będą do niej porównywane...
        • k8sz Re: k8sz - Nurzyca u jamniczki 16.05.03, 09:41
          Acha, zapomniałam Ci życzyć powodzenia w leczeniu Zuli - na pewno będzie
          wszystko O.K. (A tak wogóle to moja Sonia też była czarna podpalana).
          • jamniczy_fan Re: k8sz - !!!!! DZIĘKI 18.05.03, 16:12
            dzieki Ci za piękny list o Twojej Soni. Rozumiem Cię i współczuję z Tobą, także
            przecież, jak niejeden/jedna z nas, piszacych na tym forum, mam takie
            traumatyczne przeżycia w swoich doświadczeniach. Czasem myślę, choć banalne to
            pewnie przemyślenia, ze przyjaźń z psiakiem ( a może i z kotem?nie wiem- bo nie
            miałam ) jest dzisiaj ważna i daje dużo pozytywnych przeżyć- nie chcę pisać, że
            więcej, niż przyjaźń między ludźmi, bo jednak INNE to są wartości.W najbliższą
            środę idę z Zulą do polecanego przez forumowiczów, Dr Dembele ( Instytut Weter.
            na Ursynowie). W miedzyczasie miało miejsce dziwne zdarzenie, bo spotkałam na
            ulicy, dsyc blisko Instytutu ciemnoskórego, b.wysokiego pana i nie mając
            pojęcia, jak wygląda dr K.Dembele ( a byłam bez psiny i deszcz padał )
            zapytałam GO - obcą osobę !! czy on -to on. Pytanie było dla mnie formalnością,
            bo mimo, że nie wierzę w żadne iluminacje, przeczucia i inne takie "ezoteryki",
            WIEDZIAŁAM, że to ta osoba. Po wymianie kilku zdań, powiedziałam mu, że jestem
            do niego zapisana na środę i OCZYWIŚCIE zapytałam natychmiast o to, co
            najbardziej mnie w temacie dreczy- mianowicie, czy wyleczyć się to paskudztwo
            da.Są sznse.! Zobaczymy, jak to się powiedzie; napiszę o tym na forum, przy tym
            swoim watku. Jakoś mi się wydaję, że jeżeli ja tak się z tym problemem borykam,
            ze już o borykaniu się Zuli nie wspomnę, to może takie info. będą interesujace
            i pomocne także dla innych forumowiczów. Bardzo Cię pozdrawiam, k8sz , jak też
            i wszystkich PSOLUBNYCH , jamniczy_ fan, Ewa E.
            PS. a na koniec coś niefajnego, miałam pierwszy w zyciu wypadek samochodowy,
            tegoż dnia i z mojej poniekąd winy. Była to kolizja z autobusem, moje auto
            skasowane a ja uszłam z zyciem ( jak widać ) ale z lekkim wstrząsnieniem tego,
            co niektórzy mają pod czaszką. pozdr.
    • jamniczy_fan Re:NURZYCA - BYŁAM U WETA - Couru Dembele 23.05.03, 12:28
      opisze w kilku słowach. Przemiły, przyjazny i dobry specjalista. Niemniej
      jednak orzekł, ze nie jest to czas na leczenie nurzycy, lecz innch skórnych
      dolegliwości, które współtowarzyszą obecnie - jako ostre - w przewlekłej
      chorobie nurzycowej. Sunia Zula ma teraz leczoną grzybice skóry i paznokci.
      także uszka i oczy. Zyczcie nam powodzenia. Trudno chyba bedzie je osiągnąc, bo
      to wszystko nie rokuje zbyt optymistyczne. pozdrawiam wszystkich! Fan.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka