Dodaj do ulubionych

pchły - kotek domowy

28.04.07, 15:36
Chciałam się podzielic moim koszmarem sprzed 2 tygodni. Kicia ma ;) jest
domowa, żadnego zwierzęcia poza nią nie mam. I któregoś pięknego dnia po
powrocie z pracy witamy się ze sobą, głaszczę ją, przytulam a coś zwiewa jej
po sierści... Wpakowałam kota do auta i do weta. PCHŁY. Drapała się wcześniej
ale nie skojarzyłam z pchłami, bo jak? Wet powiedział że w moim wypadku
(mieszkam w kamienicy bez domofonu) psy i koty sąsiadów przywlekły to
paskudztwo na korytarz i przelazło to-to na mojego kota przez szparę czy jak
otwierałam drzwi. Sprzątanie generalne mam za sobą, odpchlenie kici też.
Drapie się dalej ale NIC tam już nie ma. Zostałam ostrzeżona że pchły mogą
wrócić (sąsiedzi nade mną nauczyli bezpańskiego kota-lumpiarza przychodzenia
na noc. A lumpiarz bo brudny, drapie się ciągle, śpi na korytarzu albo
zanieczyszcza wycieraczkę sąsiadów na pietrze - na szczęście nie moją).
Frontline w sprayu pomógł.
Mam teraz schizy jakieś bo codziennie biorę kota na kolana i sprawdzam jej
sierść. Ale ogólnie: znam już wroga ;)
Obserwuj wątek
    • mist3 Re: pchły - kotek domowy 29.04.07, 20:29
      Mógł to przynieść inny kot, a mogłaś równie dobrze Ty - na butach. To że kot
      (zwany przez Ciebie lumpiarzem) ma pchły to raczej nie jego wina - jakby mógł to
      by się pozbył, ale nie może :( Może dałoby się namówić sąsiadów, którzy go
      przygarnęli do zaaplikowania kotu frontline'a
      • kawa_inka1 Re: pchły - kotek domowy 30.04.07, 16:09
        Sąsiedzi są baardzo zaawansowani w wieku. Nie sądzę żeby byli tym
        zainteresowani. Dobrze widzą jak wygląda ten kot: brudny, chyba chory.
        Sugerowałam im kiedyś zabranie go do weterynarza ale nie wykazali chęci. On
        głośno oddycha jakby miał zajęte drogi oddechowe, podejrzewam że nie myje się
        bo to objaw jakiejś choroby.
        • mist3 Re: pchły - kotek domowy 30.04.07, 16:29
          no to może ty go zabierz do weta albo choć zainteresuj tym faktem TOZ. Skoro
          jesteś kociarą to nie powinno być ci obojętne cierpienie kota (a że cierpi to
          fakt niezaprzeczalny), jeśli to cię nie przekonuje - to zdajesz sobie sprawę, że
          zarazki i wirusy nie widzą znaku 'zakaz wjazdu' przed twoimi drzwiami i mogą się
          przenieść na twojego kota, tak jak przeniosły się pchły.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka