Dodaj do ulubionych

Problem z 5 tygodniowym kociakiem

02.07.03, 19:07
Mojego pierwszego kociaka wzięłam ze schroniska tydzień temu, jako 4
tygodniowego nieporadnego malca. Kociak był najmniejszy z rodzeństwa, chudy
i brudny. Pani w schronisku udzieliła mi informacji, że kotki jedzą już
pokarm z puszek i nie muszę się martwić karmieniem go. Rzeczywiście pierwszy
posiłek jaki zjadł mój Tofi był obfity w porównaniu do tego co zjadał potem.
Niestety na następny dzień rano moje kocie dostało bigunki, nie chciał ani
jeść, ani pić, trafiliśmy oczywiście do lekarza. Pani doktor stwierdziała,
że przeleczymy maluch antybiotykiem, zaleciła też karmienie małego mlekiem
modyfikowanym dla kociąt. W czwartek dostał pierwszą działkę, drugą w sobotę
(razem z tabletką na odrobaczenie). I polepszyło mu się. Jeżeli chodzi o
brzuszek to już wszystko w porządku. Niestety ze względu na fakt, że kotek
robił właściwie wpod siebie i po tych 3 dniach, ani nie wyglądał, ani nie
pachniał najładniej, postanowiłam go wkąpać. Odbyło się to szybko i
sprawnie, zadbałam o to żeby było ciepło, ale to chyba było za mało. w
niedzielę kotek stracił głos to znaczy otwiera pyszczek do miałknięcia i nic
cisza, czasami tylko jakiś chrobot na końcu. W poniedziałek rano dodatkowo
katar, kichanie i temperatura 39,1 więc ponowna wizyta u lekarza, kolejna
dawka antybiotyku. Moje kocie, śpi teraz dużo, je niewiele, pije trochę
więcej i waży 40 dkg. Proszę o informację, czy któryś z Państwa przyjaciół
też był przeziębiony (jeżeli jest to przeziębienie), czy nie stanowi to dla
kociaka niebezpieczeństwa. I w jaki sposób mu pomóc. Właściwie to proszę też
o słowa otuchy, bo dopadają mnie już czarne myśli. Pomimo tego, że maluch
jest ze mną dopiero tydzień, to kocham go jak własnego brzdąca. Nie chciałby
go stracić. Zrozpaczona Kociamama
Obserwuj wątek
    • g.i.jane Re: Problem z 5 tygodniowym kociakiem 02.07.03, 22:09
      To może być przeziębienie. To może też być koci katar. W obu przypadkach
      leczenie jest antybiotykiem. Koci katar jest bardzo rozpowszechniony wśród
      kociąt bezdomnych. Ale nie martw się. Leczenie jest stosunkowo krótkie a,
      nawet jeśli to jest koci katar, w przypadku Twojego kotka, szanse na
      wyleczenie są ogromne, bo zaczęłaś go leczyć natychmiast po wystąpieniu
      objawów.
      Specjalistą od kocich dolegliwości, oprócz oczywiście Pana Doktora, jest
      Juliusz czyli jul-kot ale obawiam się, że nie ma go w tej chwili na tym forum.
      Postaram się udzielić Ci wskazówek, korzystając z jego rad. Mam nadzieję, że
      się na mnie nie pogniewa.
      Przeczytaj wątki "koci katar" na tym forum z 03.02.03 i 07.10.02 oraz "Moj kot
      ma katar" na forum zwierzęta z 23.05.03.
      Zarówno jeśli jest to przeziębienie jak i koci katar, kociaczek, szczególnie
      taki malutki, musi mieć ciepło. Bardzo dobra by była poduszka elektryczna lub
      termofor. Poza tym zwróć uwagę na naświetlania żarówką o których pisze
      Juliusz. Dają naprawdę rewelacyjny efekt.
      I nie martw się. Będzie dobrze.
    • margotka_l Re: Problem z 5 tygodniowym kociakiem 03.07.03, 18:56
      Witaj,

      Mialam bardzo podobna sutuacje rok temu. Malutka Kicia wzieta ze schroniska i
      od razu chora. Mala miala biegunke, wymioty i goraczke. Na szczescie
      pokonalismy chorobsko :)
      Masz duze szanse na wyleczenie malenstwa jesli bedziesz w czestym kontakcie z
      Wetem. Kociak musi dostawac antybiotyki, moze powinien takze kroplowki jesli
      bedzie odwodniony. Regularne wizyty u Weta i Twoja troskliwa opieka musza
      pomoc. Trzymam mocno kciuki za maluszka i pozdrawiam
      Margotka
    • adam.pietron Re: Problem z 5 tygodniowym kociakiem 06.07.03, 12:24
      Najważniejsze że zwierzę jest pod opieką lekarza i z tego co czytam lekarza,
      który wie o co chodzi, bądź cierpliwa , spełnia zalecenia lekarza ale słuchaj
      także rad forumowiczów w wielu przypadkach są zbawienne.
      Nie martw się wszystko będzie dobrze.
      Pozdrawiam

    • kociamama1 nie udało mi się go uratować 07.07.03, 09:58

      Bardzo dziękuję za rady i słowa otuchy, niestety Toffi opuścił nas
      wczoraj wieczorem.
      Dopiero dziś udało mi się usiąść do klawiatury, żeby podzielić się z Wami
      moim
      smutkiem. Naprawdę nie sądziłam, że taki maluch, który był z nami tak
      krótko,
      może pozostawić po sobie taką pustkę. Iza
      • g.i.jane Re: nie udało mi się go uratować 07.07.03, 12:34
        Tak mi smutno.
        Nie chcialam Cie martwic ale mialam zle przeczucie jak przeczytalam, ze
        kociaczek byl najmniejszy, mniejszy od swojego rodzenstwa i brudny. Koci katar
        lub podobne wirusy zabijaja 3/4 bezdomnych kociakow a pierwszym objawem jest
        to, ze kociaczek nie rosnie.
        Mam nadzieje, ze wkrotce sprobujesz uratowac kolejnego kociaczka ze schroniska.
        Wiem, ze zabrzmi to okrutnie ale tym razem wez najwiekszego.
        Pozdrawiam Cie serdecznie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka