m.e.g.000
04.10.07, 15:51
dzsiejsza diagnoza mnie dobiła- mój pies ma zerwane ścięgna
kolanowe. trzeba operować. Nasze marzenia o treningach legły w
gruzach. Pies może być kaleką- nie wyrzuce jej z tego powodu, ani
nie uśpię, choćby nie wiem co, ale mam żal... Miała być idealna :(
A tak o nią dbałam, podawałam witaminy, gotowałam specjalnie dla
niej jedzenie na kurzych łapkach, albo dosypywałam żelatyny. Nosiłam
po schodach a tu... trach, nie wiadomo skąd :(
Ma dopiero 4 miesiące. Jest wyjątkowo duża i silna... Czuję sie
jakbym dostała czymś po głowie. Nie mam wsparcia w rodzinie.
Wszystkich stać jedynie na słowa pogardy. Pytają: po co nam taki
pies? Ale my robimy swoje i walczymy o jej zdrowie :(
Dla mnie to bardzo przykre, poraz kolejny piszę że to stworzenie
jest dla mnie jak moje własne dziecko. Będę ją w pełni akceptować
taka- jaka będzie- ale ciężko mi :(
Mial ktoś podobny przypadek? jak to się skończyło? Z góry dziękuję